Bismarck. Osiem miesięcy w służbie, dziewięć dni na wojnie
Zatopił symbol Royal Navy w sześć minut, a trzy doby później sam leżał na dnie. O jego losie przesądziła jedna torpeda z przestarzałego dwupłatowca, a w nocnym pościgu wziął udział polski niszczyciel, którego dowódca kazał oddać trzy salwy na cześć Polski.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Bismarck był w służbie od sierpnia 1940 do maja 1941, a jego jedyny rejs bojowy trwał dziewięć dni. W tym czasie zatopił najsłynniejszy okręt Royal Navy i sam został osaczony przez siły całej floty.
- 02HMS Hood zginął w sześć minut od otwarcia ognia. Z 1419 ludzi na pokładzie ocalało trzech. To do dziś najcięższa strata w historii brytyjskiej marynarki.
- 03O losie Bismarcka przesądził jedno trafienie torpedą w rufę, zadane przez dwupłatowiec Fairey Swordfish - konstrukcję przestarzałą już w chwili wybuchu wojny. Ster zakleszczył się w położeniu 12 stopni na lewą burtę.
- 04W nocy z 26 na 27 maja kontakt z pancernikiem nawiązał i utrzymał przez godzinę polski niszczyciel ORP Piorun. Jego dowódca rozkazał oddać trzy salwy na cześć Polski.

Jak czytać ten materiał
Historię Bismarcka opowiadamy w trzech warstwach: co to był za okręt, co zrobił w ciągu dziewięciu dni na Atlantyku i dlaczego po tych dziewięciu dniach spór o niego trwa do dziś. Godziny podajemy za dziennikami okrętowymi i opracowaniami; tam, gdzie źródła się różnią, zaznaczamy to wprost.
Dwudziestego czwartego maja 1941 roku o szóstej rano na Atlantyku zginął HMS Hood - okręt, który przez dwie dekady był dla Brytyjczyków tym, czym dla Polaków jest szabla husarska. Zajęło to sześć minut. Trzy doby później na dnie leżał także ten, który go zatopił. Bismarck przetrwał w służbie dziewięć miesięcy, a na wojnie dziewięć dni, i w tym czasie zdążył stać się legendą, która żyje dłużej niż większość okrętów, jakie kiedykolwiek pływały.
Okręt zbudowany wokół limitu, którego nikt nie pilnował
Bismarck powstał w ramach porozumienia morskiego z 1935 roku, które pozwalało Niemcom budować flotę o tonażu stanowiącym ustalony ułamek brytyjskiej, z zachowaniem limitów obowiązujących wszystkie strony. Deklarowana wyporność nowego pancernika wynosiła 35 tysięcy ton. Rzeczywista - 41 700 ton w stanie standardowym i ponad 50 tysięcy w pełnym obciążeniu. Przekroczenie limitu o ponad sześć tysięcy ton nie było pomyłką rachunkową.
Stępkę położono 1 lipca 1936 roku w stoczni Blohm & Voss w Hamburgu. Wodowanie odbyło się 14 lutego 1939, wejście do służby 24 sierpnia 1940. Od tej chwili do zatonięcia minęło dziewięć miesięcy i trzy dni, z czego większość zajęły próby i szkolenie na Bałtyku. Na Atlantyk okręt wyszedł raz.
Od dziobu do rufy
Kotwice, dziobowe wieże Anton i Bruno
Tu znajdują się dwie z czterech wież artylerii głównej. To również ta część, którą 24 maja przebił brytyjski pocisk, wpuszczając do wnętrza od tysiąca do dwóch tysięcy ton wody i odcinając dostęp do części zapasu paliwa.
Stanowisko dowodzenia i kierowanie ogniem
Wieża dowodzenia, dalmierze i centrale artyleryjskie. Rankiem 27 maja ta część została zmieciona ogniem z odległości kilku kilometrów; zginęli tu prawdopodobnie zarówno dowódca okrętu, jak i admirał.
Kotłownie, maszynownie, pas pancerny
Serce okrętu, chronione pasem o grubości 320 milimetrów. Ta część przetrwała ostrzał najdłużej - i to ona przesądziła o tym, że okręt nie tonął mimo setek trafień.
Wieże Caesar i Dora, urządzenie sterowe
Tu leży najsłabszy punkt konstrukcji. Trafienie torpedą w rejon komory sterowej zakleszczyło ster i zamieniło sprawny okręt w cel, który nie mógł uciec.
Wyporność standardowa
- Wartość
- 41 700 t
- Uwaga
- Deklarowano 35 000 t
Wyporność pełna
- Wartość
- 50 300 t
- Uwaga
- Największy okręt niemiecki tej wojny
Długość całkowita
- Wartość
- 251 m
- Uwaga
- Na linii wodnej 241,6 m
Szerokość
- Wartość
- 36 m
- Uwaga
- Zanurzenie 9,3 m
Moc
- Wartość
- 150 170 KM
- Uwaga
- Zmierzona na próbach
Prędkość
- Wartość
- 30,01 w.
- Uwaga
- Wynik z prób
Zasięg
- Wartość
- 8870 Mm przy 19 w.
- Uwaga
- Zapas paliwa 6400 t
Załoga etatowa
- Wartość
- 103 oficerów, 1962 marynarzy
- Uwaga
- Podczas Rheinübung 2221 osób
Artyleria główna
- Wartość
- 8 x 380 mm
- Uwaga
- Cztery wieże: Anton, Bruno, Caesar, Dora
Pas pancerny
- Wartość
- 320 mm
- Uwaga
- Pokład 100-120 mm, czoła wież 360 mm
Dane za opracowaniami historycznymi. Liczba osób na pokładzie podczas ostatniego rejsu obejmowała sztab admiralski i załogę pryzową.
Osiem dział, które potrzebowały pięciu salw
Bateria artylerii
SK C/34
Działa o dużej prędkości wylotowej i płaskim torze pocisku, co ułatwiało trafianie na średnich dystansach. To piąta salwa z tych dział rozerwała HMS Hooda.
SK C/28
Sześć wież dwudziałowych przeznaczonych do zwalczania niszczycieli. Z nich ostrzelano w nocy z 26 na 27 maja polski ORP Piorun.
SK C/33
Osiem stanowisk dwudziałowych. Ich skuteczność wobec wolnych, nisko lecących dwupłatowców okazała się rozczarowująca - celowniki były przystosowane do szybszych celów.
SK C/30
Działka półautomatyczne uzupełniające artylerię przeciwlotniczą średniego kalibru.
FlaK 30
Najlżejsza warstwa obrony, wzmocniona w kwietniu 1941 roku, tuż przed wyjściem w morze.
Okręt miał też radar FuMO 23 Seetakt, zamontowany do marca 1941 roku. To urządzenie odegrało w tej historii rolę odwrotną do zamierzonej: 23 maja, po oddaniu salwy z dział 380 milimetrów, wstrząs uszkodził własny radar Bismarcka. Pancernik stracił oczy, zanim jeszcze zaczęła się bitwa, i musiał przepuścić przed siebie krążownik Prinz Eugen, żeby mieć sprawny radar na przedzie szyku.
Pancerz, który chronił burty i nie chronił sterów
Układ opancerzenia Bismarcka bywa przedmiotem sporu, bo wywodził się z niemieckiej szkoły z czasów poprzedniej wojny. Gruby pas burtowy o grubości 320 milimetrów chronił maszynownie i komory amunicyjne znakomicie; pokład pancerny o grubości 100-120 milimetrów był, jak na 1940 rok, umiarkowany. W praktyce oznaczało to okręt bardzo odporny na ogień płaskotorowy z bliska i wyraźnie mniej odporny na pociski spadające stromo z dużej odległości.
Prawdziwa słabość leżała jednak gdzie indziej. Urządzenie sterowe i wały śrub znajdowały się poza cytadelą pancerną, czyli poza obszarem chronionym najgrubszymi płytami. Konstruktorzy wiedzieli o tym; uznali, że prawdopodobieństwo trafienia akurat w ten fragment kadłuba jest niewielkie. Dwudziestego szóstego maja 1941 roku to prawdopodobieństwo się zrealizowało.
Rheinübung: plan, który nie zakładał walki
Operacja Rheinübung nie miała być bitwą. Bismarck i ciężki krążownik Prinz Eugen miały wyjść na Atlantyk, wymknąć się brytyjskim patrolom i zaatakować konwoje - czyli robić to, co wcześniej robiły pancerniki kieszonkowe, tylko z większą siłą. Dowodził kontradmirał Günther Lütjens, dowódcą okrętu był komandor Ernst Lindemann.
Zespół wyszedł z Gotenhafen 19 maja o drugiej w nocy. Już następnego dnia został dostrzeżony przez szwedzki lotnictwo, a szwedzki krążownik Gotland śledził go przez dwie godziny w cieśninie Kattegat. Wiadomość poszła dalej. Zanim Bismarck dotarł do norweskich fiordów, Brytyjczycy wiedzieli, że coś dużego wyszło w morze.

Oś czasu
14 wydarzeńWyjście z Gotenhafen
Bismarck opuszcza port. O 11.25 dołącza Prinz Eugen, eskortowany przez niszczyciele i trałowce.
Zespół zostaje dostrzeżony
Szwedzki samolot melduje niemieckie okręty, a krążownik Gotland śledzi je przez dwie godziny. Informacja trafia do Brytyjczyków.
Postój w Grimstadfjordzie
Okręty kotwiczą pod Bergen i przemalowują kadłuby. Wieczorem wychodzą w dalszą drogę.
Pierwszy kontakt
Niemieckie urządzenia wykrywają HMS Suffolk z odległości 12 500 metrów. Wkrótce dołącza HMS Norfolk. Bismarck oddaje pięć salw.
Bismarck traci własny radar
Wstrząs po salwie z dział głównych unieruchamia radar FuMO 23. Prinz Eugen przechodzi na czoło szyku.
Hood otwiera ogień
Rozpoczyna się bitwa w Cieśninie Duńskiej. Hood bierze na cel Prinz Eugena, myląc go z Bismarckiem.
Piąta salwa
Pocisk 380 mm przebija pokład Hooda i detonuje komorę amunicyjną. Okręt łamie się i tonie.
Meldunek o uszkodzeniach
Lütjens melduje przeciek paliwa i decyduje się iść do Saint-Nazaire. Prinz Eugen ma kontynuować rejsę korsarską.
Zerwanie kontaktu
Bismarck manewrem po łuku gubi brytyjskie krążowniki. Przez ponad dobę nikt nie wie, gdzie jest.
Odnalezienie
Łódź latająca Catalina odnajduje pancernik około 690 mil morskich na północny zachód od Brestu.
Torpeda w ster
Swordfishe z lotniskowca Ark Royal trafiają w rufę. Ster zakleszcza się w położeniu 12 stopni na lewą burtę.
ORP Piorun nawiązuje kontakt
Polski niszczyciel melduje sylwetkę z odległości 14 500 metrów i przez godzinę utrzymuje styczność z pancernikiem.
Ostatnia bitwa
HMS Rodney otwiera ogień, trzy minuty później dołącza HMS King George V.
Koniec
Bismarck tonie. Z około 2200 ludzi na pokładzie ratuje się mniej więcej stu dziesięciu.
Sześć minut, które zmieniły wojnę na morzu
HMS Hood był w 1941 roku najbardziej rozpoznawalnym okrętem świata. Zwodowany w 1918 roku, przez dwie dekady reprezentował Wielką Brytanię w portach całego globu. Był krążownikiem liniowym, czyli konstrukcją, w której prędkość i siłę ognia kupiono kosztem opancerzenia pokładu - kompromisem z czasów, gdy nie strzelano jeszcze na tak duże odległości.

Starcie Hooda i Prince of Wales z Bismarckiem i Prinz Eugenem
- Cel
- Przechwycenie niemieckiego zespołu wychodzącego na Atlantyk
- Zespół
- HMS Hood, HMS Prince of Wales
- Przeciwnik
- Bismarck, Prinz Eugen
- Rezultat
- Zatopienie HMS Hooda, uszkodzenie obu pozostałych okrętów
Kontakt wzrokowy
Niemieckie stanowiska obserwacyjne dostrzegają dym z brytyjskich okrętów.
Hood otwiera ogień
Z odległości 26 000 metrów. Bierze na cel Prinz Eugena, myląc go z Bismarckiem - oba okręty miały podobną sylwetkę.
Prince of Wales strzela do Bismarcka
Nowy pancernik brytyjski ma nieukończone wieże i cywilnych techników na pokładzie. Z dziesięciu dział głównych strzela pięć.
Niemcy odpowiadają
Lütjens rozkazuje otworzyć ogień. Oba niemieckie okręty koncentrują się na Hoodzie.
Piąta salwa
Pocisk przebija pokład i detonuje tylną komorę amunicyjną ze 112 tonami prochu. Eksplozja łamie okręt między masztem a tylnym kominem.
Odwrót
Prince of Wales wychodzi z walki po trzech trafieniach. Jedno przeszło przez pomost, zabijając niemal wszystkich w centrali dowodzenia.
Największa strata w historii Royal Navy
- 1419
- ludzi na pokładzie Hooda
- 3
- ocalałych
- 112 t
- prochu w komorze
- 8 min
- czas strzelania
Pełna załoga okrętu w chwili bitwy, wraz ze sztabem admiralskim.
Tylu ludzi wyłowiono z wody. Pozostali zginęli w ciągu kilku minut.
Ładunek miotający, którego detonacja rozerwała kadłub. To nie było trafienie, które okręt mógł przetrwać.
Tyle trwał ogień, po którym Hood zniknął z powierzchni morza.
MetodologiaLiczby za brytyjskimi opracowaniami i dokumentacją Admiralicji. Trzej ocaleni zostali podjęci z wody przez niszczyciel skierowany na miejsce zatonięcia.
Wiadomość o zatonięciu Hooda była dla Brytyjczyków wstrząsem porównywalnym z klęską lądową. Winston Churchill wydał rozkaz, który sprowadzał się do jednego zdania: zatopić Bismarcka. Do pościgu skierowano okręty ze wszystkich dostępnych zespołów, ściągając je nawet z osłony konwojów.
Zwycięzca wychodzi z bitwy ranny
W tej samej bitwie Bismarck przyjął trzy trafienia z Prince of Wales. Jedno z nich okazało się ważniejsze niż cała reszta: pocisk przebił dziób poniżej linii wodnej, wpuszczając do wnętrza od tysiąca do dwóch tysięcy ton wody i odcinając część zapasu paliwa. Okręt przechylił się o dziewięć stopni na lewą burtę i osiadł dziobem.
Skutek był podwójny. Po pierwsze, Bismarck zaczął zostawiać za sobą szeroką smugę ropy - Prinz Eugen zameldował o niej już następnego dnia rano. Po drugie, zapas paliwa skurczył się na tyle, że rejs korsarski przestał wchodzić w grę. Lütjens zameldował uszkodzenia o 8.01 i podjął decyzję: iść do Saint-Nazaire, do doku. Od tej chwili Bismarck nie polował. Uciekał.
Kłótnia na pomoście, o której mówi się do dziś
Po zatopieniu Hooda na placu boju został uszkodzony HMS Prince of Wales - pancernik tak nowy, że na pokładzie mieli jeszcze cywilnych techników, a z dziesięciu dział głównych strzelało pięć. Komandor Lindemann chciał go ścigać i dobić. Argument miał mocny: artylerzyści Bismarcka zużyli dotąd zaledwie 93 pociski kalibru 380 milimetrów, a zatopienie dwóch brytyjskich pancerników jednego ranka byłoby sukcesem bez precedensu.
Lütjens odmówił. Powołał się na rozkaz naczelnego dowództwa, który nakazywał unikać starć z okrętami wojennymi, oraz na własne uszkodzenia. Według relacji ocalałych doszło wtedy między admirałem a dowódcą okrętu do ostrej wymiany zdań - rzeczy w niemieckiej marynarce nietypowej, bo naruszającej zwyczaj podporządkowania. Lindemann należał jednak do oficerów, którzy mówią, co myślą, mimo różnicy stopni.
Czy Lütjens powinien był ścigać uszkodzonego Prince of Wales?
Okazja, która się nie powtórzy
Przeciwnik był uszkodzony, miał sprawną połowę artylerii głównej i stracił obsadę centrali dowodzenia. Zużycie amunicji było minimalne. Drugie zwycięstwo tego samego ranka złamałoby morale Royal Navy i zmieniło wymowę całej operacji.
Zadanie brzmiało inaczej
Rheinübung była operacją przeciw konwojom, a nie przeciw okrętom wojennym. Bismarck miał przebity dziób, tracił paliwo i był daleko od bazy. Pościg oddalałby go od Francji i wystawiał na kolejne trafienia, których nie było już czym naprawiać.
Obie decyzje prowadziły w to samo miejsce
Przeciek paliwa i tak wymusił rezygnację z rejsu korsarskiego, a smuga ropy na wodzie ułatwiała śledzenie. Pościg mógł przynieść drugie zwycięstwo taktyczne, ale nie zmieniał tego, że Bismarck był sam, bez osłony z powietrza i bez portu w zasięgu jednego dnia.
Zasada ocenyDyskusja o tej decyzji trwa od osiemdziesięciu lat i mówi więcej o sposobie, w jaki opowiada się historię, niż o samej bitwie. Obaj oficerowie zginęli trzy dni później, prawdopodobnie w tej samej salwie.
Doba, w której nikt nie wiedział, gdzie jest Bismarck
Dwudziestego piątego maja nad ranem Lütjens wykonał manewr po szerokim łuku i zerwał kontakt radarowy z brytyjskimi krążownikami. Dowódca HMS Suffolk założył, że Niemcy poszli na zachód, i w tę stronę skierowano poszukiwania. Bismarck płynął na południowy wschód, w stronę Francji.
Przewaga, którą zyskał, została zmarnowana w sposób, o który historycy spierają się do dziś: Lütjens nadał długą depeszę radiową, nie wiedząc, że kontakt z nim i tak został utracony. Brytyjczycy namierzyli transmisję kierunkowo. Ostatecznie pancernik odnalazła 26 maja o 10.30 łódź latająca Catalina, około 690 mil morskich na północny zachód od Brestu - w zasięgu, z którego Bismarck mógł jeszcze dojść do portu pod osłoną lotnictwa.
Dwupłatowiec, który przesądził o wszystkim
Fairey Swordfish był konstrukcją anachroniczną już w 1939 roku: dwupłatowiec z otwartą kabiną, o prędkości przelotowej niższej niż niejeden ówczesny samolot szkolny. Załogi nazywały go Stringbag. To właśnie te maszyny, startując z lotniskowca Ark Royal w bardzo ciężkich warunkach pogodowych, wykonały atak, który rozstrzygnął całą operację.
Pierwsza fala pomyliła cel i zaatakowała własny krążownik HMS Sheffield - na szczęście torpedy z zapalnikami magnetycznymi zawiodły i okręt wyszedł bez szwanku. Druga fala, piętnaście maszyn wypuszczonych o 19.10, uzbrojona już w zapalniki kontaktowe, zaatakowała o 20.47. Dwa trafienia. Pierwsze, w śródokręcie, pochłonął system ochrony podwodnej. Drugie trafiło w rufę, w rejon komory sterowej.
Warto zatrzymać się na tej dysproporcji. Najnowocześniejszy pancernik Kriegsmarine, kosztujący fortunę i budowany pięć lat, został unieruchomiony przez torpedę zrzuconą z dwupłatowca zaprojektowanego w poprzedniej dekadzie. Nie jest to anegdota o pechu. Jest to informacja o tym, że w 1941 roku okręt bez własnej osłony z powietrza przestał być samodzielną siłą - niezależnie od grubości pancerza.
Trzy salwy na cześć Polski
W nocy z 26 na 27 maja do dryfującego pancernika zbliżyła się flotylla pięciu niszczycieli pod dowództwem kapitana Philipa Viana. Jednym z nich był ORP Piorun - okręt, który jeszcze rok wcześniej nazywał się HMS Nerissa. Polska Marynarka Wojenna otrzymała go od Brytyjczyków po stracie ORP Grom, zatopionego pod Narwikiem 4 maja 1940 roku. Formalne przekazanie odbyło się 4 listopada 1940, a pierwszym dowódcą został komandor Eugeniusz Pławski.

O 22.37 bosman Edward Dolecki zameldował nieznaną sylwetkę z odległości 14 500 metrów. Był to Bismarck. Niszczyciel o wyporności niespełna dwóch i pół tysiąca ton znalazł się w zasięgu dział, z których każde ważyło więcej niż spora część jego kadłuba. Piorun zasygnalizował swoją nazwę i otrzymał w odpowiedzi salwę z artylerii średniej.
„Trzy salwy na cześć Polski!”
KontekstRozkaz wydany o 22.50, 26 maja 1941 roku, po tym jak Bismarck odpowiedział ogniem na sygnał identyfikacyjny polskiego niszczyciela.
Wymiana ognia trwała około godziny. Piorun nie miał szans zadać pancernikowi realnych uszkodzeń i nie o to chodziło - zadaniem niszczycieli było utrzymać styczność, meldować pozycję i nie pozwolić przeciwnikowi odejść w ciemność. Salwy Bismarcka kładły się blisko, biorąc polski okręt w wilki, ale żadna nie trafiła. Kontakt, chwilowo zerwany, Piorun odzyskał o 00.30 dzięki radarowi.
Przez resztę nocy brytyjskie niszczyciele wykonały dziewięć ataków torpedowych, wystrzeliwując szesnaście torped. Żadna nie trafiła. Mimo to zadanie zostało wykonane: rano nadciągające pancerniki zastały Bismarcka dokładnie tam, gdzie się go spodziewano. Około piątej rano Vian nakazał Piorunowi odejść z powodu wyczerpania paliwa. Polski niszczyciel szukał jeszcze przez dwie godziny, po czym odszedł do Devonport, dokąd dotarł 28 maja z trzydziestoma tonami paliwa w zbiornikach.

27 maja: dwie i pół tysiąca pocisków
Zatopienie Bismarcka
- Cel
- Zniszczenie niesterownego pancernika przed dojściem niemieckiego wsparcia
- Zespół
- HMS King George V, HMS Rodney, HMS Norfolk, HMS Dorsetshire
- Przeciwnik
- Bismarck
- Rezultat
- Zatonięcie pancernika; około 110 ocalałych z blisko 2200 ludzi
Kontakt
HMS King George V dostrzega Bismarcka z odległości 23 000 metrów.
Rodney otwiera ogień
Sześć dział kalibru 406 mm. Trzy minuty później dołącza artyleria King George V.
Odpowiedź
Bismarck strzela z wież dziobowych. Druga salwa bierze Rodneya w wilki - to ostatni moment, w którym niemiecki okręt jest groźny.
Koniec dowodzenia
Pocisk 406 mm trafia w nadbudówkę dziobową. Giną prawdopodobnie zarówno Lindemann, jak i Lütjens wraz ze sztabem.
Milkną wszystkie wieże
Cztery wieże artylerii głównej są unieruchomione. Okręt płonie od dziobu po rufę, ale nadal się utrzymuje.
Zatonięcie
Bismarck idzie na dno na pozycji 48°10N 16°12W. HMS Dorsetshire podejmuje z wody około stu dziesięciu ludzi.
Liczby z tej bitwy są w swojej wymowie zaskakujące. Cztery brytyjskie okręty wystrzeliły ponad 2800 pocisków i uzyskały ponad czterysta trafień. Ogień z bliskiej odległości zmiótł nadbudówki i wszystko, co znajdowało się powyżej linii wodnej, powodując ogromne straty w ludziach - ale, jak podkreślają opracowania, w niewielkim stopniu przyczynił się do samego zatonięcia okrętu. Cytadela pancerna trzymała.
Ratunek przerwany po dwudziestu minutach
Po zatonięciu okrętu na wodzie zostały setki ludzi. HMS Dorsetshire i niszczyciel HMS Maori rozpoczęły podejmowanie rozbitków - Dorsetshire wyciągnął osiemdziesięciu pięciu, Maori dwudziestu pięciu. Wtedy obserwator zameldował coś, co uznał za peryskop niemieckiego okrętu podwodnego. Zabrzmiał alarm i oba okręty odeszły z miejsca akcji, zostawiając resztę ludzi w wodzie.
Następnego dnia niemiecki okręt podwodny podjął trzech rozbitków, a okręt pogodowy dwóch kolejnych. To wszystko. Z około dwóch tysięcy dwustu ludzi, którzy wyszli w morze na pokładzie Bismarcka, wojnę przeżyło około stu piętnastu. Nie ma dowodów, że peryskop naprawdę tam był.
Ilu ludzi wróciło
- 2200
- ludzi na pokładzie
- 85
- podjętych przez Dorsetshire
- 25
- podjętych przez Maori
- 5
- uratowanych następnego dnia
Załoga etatowa powiększona o sztab admiralski i załogę pryzową przewidzianą do obsadzania zdobytych statków.
Akcję przerwał alarm o okręcie podwodnym, którego obecności nigdy nie potwierdzono.
Niszczyciel odszedł razem z krążownikiem, zostawiając ludzi w wodzie.
Trzech podjął niemiecki okręt podwodny, dwóch okręt pogodowy.
MetodologiaLiczby za opracowaniami brytyjskimi i relacjami ocalałych. Rozbieżności między źródłami dotyczą pojedynczych osób, nie rzędu wielkości.
Zatopiony czy samozatopiony?
Około 9.30 pierwszy oficer, komandor podporucznik Hans Oels, podjął decyzję o samozatopieniu - żeby okręt nie wpadł w ręce brytyjskie i żeby załoga mogła go opuścić. Rozkazał otworzyć grodzie wodoszczelne i przygotować ładunki. Oficer mechanik Gerhard Junack ustawił zapalniki na dziewięć minut. Sam Oels zginął niedługo potem, gdy pocisk kalibru 356 mm z King George V przebił górny pas cytadeli i eksplodował w kantynie, zabijając około stu ludzi.
Czy Bismarck zatonął od brytyjskiego ognia, czy od własnych ładunków?
Okręt zatopiła artyleria i torpedy
Bismarck był unieruchomiony, płonący i pozbawiony artylerii, nabierał wody przez uszkodzenia kadłuba i przechylał się o dwadzieścia stopni. Nawet bez ładunków poszedłby na dno - samozatopienie jedynie przyspieszyło nieuchronne.
Okręt zatopiła własna załoga
Cytadela nie została przebita, a ogień artyleryjski zniszczył nadbudówki, nie zaś przedziały maszynowe. Relacje ocalałych mówią o otwartych grodziach i zdetonowanych ładunkach. Bismarck nie został zatopiony, tylko oddany morzu.
Obie rzeczy naraz
Większość historyków zgadza się, że uszkodzenia bojowe i tak doprowadziłyby do zatonięcia, a spór dotyczy tempa, nie wyniku. Oględziny wraku pokazały kadłub, który osiadł na dnie w całości, bez śladów rozerwania cytadeli.
Zasada ocenyTen spór ma wymiar symboliczny, nie taktyczny. Dla przebiegu wojny nie ma znaczenia, czy okręt zatonął dziesięć minut wcześniej, czy później. Dla pamięci obu stron - miało i ma.
Wrak odnaleziony po czterdziestu ośmiu latach
W czerwcu 1989 roku wyprawa Roberta Ballarda - tego samego, który cztery lata wcześniej odnalazł Titanica - zlokalizowała wrak Bismarcka na pozycji 48°10N 16°12W, na głębokości przekraczającej cztery kilometry. Kadłub leży w całości, wbity w dno, z oderwaną rufą. Nadbudówki są zmiażdżone, ale pas pancerny pozostał nienaruszony, co stało się jednym z argumentów w sporze o przyczynę zatonięcia.
Oderwanie rufy jest samo w sobie wymowne. To dokładnie ta część okrętu, w którą trafiła torpeda ze Swordfisha - i ta, której konstruktorzy nie osłonili pancerzem, uznając trafienie tam za mało prawdopodobne. Wrak potwierdził więc nie tylko przebieg bitwy, ale i diagnozę słabości konstrukcji.
Co się skończyło razem z tym okrętem
Najważniejszą konsekwencją tej historii nie było zatopienie jednego pancernika, tylko wniosek, który z niego wyciągnięto w Berlinie. Strategia wysyłania dużych okrętów nawodnych na Atlantyk w charakterze korsarzy skończyła się razem z Bismarckiem. Ciężar wojny na morzu przeniósł się definitywnie na okręty podwodne, a wielkie jednostki nawodne dostały rolę, której nikt nie planował: mają istnieć.
Bliźniaczy Tirpitz przez większość wojny stał w norweskich fiordach. Nie zatopił żadnego okrętu wojennego i nie wziął udziału w ani jednej bitwie artyleryjskiej, a mimo to wiązał znaczne siły Royal Navy, która musiała się z nim liczyć. To jest klasyczny przykład floty istniejącej - okrętu, którego wpływ na wojnę polega wyłącznie na tym, że przeciwnik wie o jego istnieniu.
Dlaczego akurat ten okręt stał się legendą
Bismarck nie był największym pancernikiem wojny - japoński Yamato przewyższał go o kilkadziesiąt tysięcy ton wyporności i o dwa kalibry artylerii. Nie był też najskuteczniejszy: zatopił jeden okręt i nie dotknął ani jednego konwoju, czyli nie wykonał zadania, po które wyszedł w morze. A jednak to jego nazwa funkcjonuje w kulturze masowej mocniej niż nazwa jakiegokolwiek innego okrętu tej wojny.
Trzy powody, dla których ta historia się utrwaliła
Dziewięć dni z zamkniętą klamrą
Wyjście, spektakularne zwycięstwo, ucieczka, pościg i osaczenie. Historia ma budowę dramatu scenicznego, co czyni ją łatwą do opowiedzenia.
Hood i 1416 ludzi
Zatopienie symbolu Royal Navy w sześć minut było ciosem, który trzeba było czymś odpowiedzieć. Pościg stał się sprawą prestiżu państwa.
Dwupłatowiec kontra pancernik
Najnowocześniejszy okręt unieruchomiony przez przestarzały samolot. Taki zwrot akcji zapamiętuje się lepiej niż jakiekolwiek zestawienie parametrów.
- Bardzo silna cytadela pancerna: po ponad czterystu trafieniach przedziały maszynowe nadal były szczelne.
- Celne i szybkostrzelne działa 380 mm - piąta salwa na dystansie kilkunastu kilometrów okazała się śmiertelna dla Hooda.
- Wysoka prędkość maksymalna przekraczająca 30 węzłów, rzadka u okrętu tej wielkości.
- Doskonała stateczność, dzięki której okręt utrzymywał się na wodzie mimo rosnącego przechyłu.
- Nowoczesne kierowanie ogniem i optyka, które zapewniły przewagę w pojedynku artyleryjskim.
- Urządzenie sterowe poza cytadelą pancerną - słabość, która przesądziła o losie okrętu.
- Umiarkowany pancerz pokładowy przy rosnących dystansach walki artyleryjskiej.
- Brak własnej osłony z powietrza i brak floty, która mogłaby go wesprzeć.
- Radar unieruchamiany wstrząsem po salwie z własnych dział głównych.
- Artyleria przeciwlotnicza nieprzystosowana do zwalczania wolnych, nisko lecących samolotów.
Bilans tej historii mieści się w jednym zdaniu: okręt, który w pojedynku nie miał sobie równych, przegrał wojnę, której nie dało się rozstrzygnąć pojedynkami. Bismarck zrobił dokładnie to, do czego go zbudowano - i to nie wystarczyło, bo zadanie zostało postawione w epoce, która właśnie się kończyła. Trzy lata później ta sama lekcja powtórzyła się po drugiej stronie globu, gdy amerykańskie lotnictwo pokładowe zatopiło Yamato.
Co warto zapamiętać
- Pancernik bez osłony z powietrza i bez własnej floty jest bronią, która może wygrać pojedynek i przegrać kampanię. Bismarck wygrał swój jedyny pojedynek i przegrał wszystko pozostałe w ciągu trzech dni.
- Najdroższy element systemu bywa unieruchomiony przez najtańszy. Torpeda z dwupłatowca kosztowała ułamek tego, co pancernik, a to ona rozstrzygnęła.
- Ochrona okrętu liczy się na najsłabszym elemencie, nie na najgrubszej płycie. U Bismarcka najsłabszym elementem było urządzenie sterowe, a nie pas pancerny.
- Spór o to, czy okręt zatonął od ognia, czy od własnych ładunków, nie zmienia wyniku bitwy. Zmienia natomiast to, jak opowiada się o niej po latach - i dlatego trwa do dziś.
Źródła
- German battleship Bismarck – Wikipedia
- Last battle of the battleship Bismarck – Wikipedia
- Battle of the Denmark Strait – Wikipedia
- HMS Hood (51) – Wikipedia
- Operation Rheinübung – Wikipedia
- ORP Piorun i polowanie na Bismarcka – Przystanek Historia, Instytut Pamięci Narodowej
- Atakuje was „Piorun”. Historia zatopienia „Bismarcka” – Przystanek Historia, Instytut Pamięci Narodowej
- 83 lata temu ORP „Piorun” walczył z „Bismarckiem” – Wojskowe Biuro Historyczne
- ORP „Piorun” w pogoni za „Bismarckiem” – Polska Zbrojna
- 81. rocznica ataku ORP „Piorun” na niemiecki pancernik „Bismarck” – TVP
- Piorun przeciw Bismarckowi – Warhist
- Dogonić i zatopić Bismarcka. Jak ORP Piorun ścigał dumę Hitlera? – Ciekawostki historyczne
- How the Royal Navy tracked and sank the Bismarck – Imperial War Museums
- HMS Dorsetshire and the Bismarck – Devonport Naval Heritage Centre
- What Happened to the Survivors of the Bismarck? – POWs in Canada
- German battleship Tirpitz – Wikipedia
- Fairey Swordfish – Wikipedia
- HMS Ark Royal (91) – Wikipedia
- HMS Rodney (29) – Wikipedia
- HMS King George V (41) – Wikipedia
- Prinz Eugen – Wikipedia
- Günther Lütjens – Wikipedia
- Ernst Lindemann – Wikipedia
- Anglo-German Naval Agreement – Wikipedia
- Bismarck w Grimstadfjordzie, 21 maja 1941 – Wikimedia Commons
- Schlachtschiff Bismarck, Bundesarchiv Bild 193-04-1-26 – Wikimedia Commons
- British Battlecruiser HMS Hood circa 1932 – Wikimedia Commons
- Porównanie wielkości ORP Piorun i pancernika Bismarck – Wikimedia Commons
- ORP Piorun po walce z Bismarckiem – Wikimedia Commons
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


