VARDIS.
XXI wiek/XXI wiek

Afganistan 2002-2021. Dwadzieścia lat, trzydzieści dziewięć zmian i czterdzieści cztery trumny

Najdłuższa i najkrwawsza polska misja zagraniczna zaczęła się od jedynego w historii NATO uruchomienia artykułu 5, a skończyła ewakuacją z lotniska otoczonego przez talibów. Po drodze były własna prowincja, sprawa Nangar Chel i najtragiczniejszy dzień pod Rawzą.

Sebastian Baryś••31 min czytania

Z tej publikacji dowiesz się:

  • 01Polska zgłosiła udział w operacji Enduring Freedom 22 listopada 2001 roku, a pierwsi żołnierze dotarli do Bagram 16 marca 2002. Podstawą był artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego, jedyny raz w historii uruchomiony po zamachach z 11 września.
  • 02Przez dwadzieścia lat przez Afganistan przewinęło się około trzydziestu trzech tysięcy polskich żołnierzy i pracowników wojska w trzydziestu dziewięciu zmianach. Czterdziestu czterech nie wróciło: czterdziestu trzech żołnierzy i jeden pracownik cywilny. Około dwustu odniosło poważne rany.
  • 03Od października 2008 roku Polska odpowiadała za całą prowincję Ghazni, w szczycie utrzymując tam około dwóch tysięcy sześciuset żołnierzy. Najtragiczniejszy dzień to 21 grudnia 2011 roku, gdy pod Rawzą ładunek o sile około stu kilogramów zabił pięciu żołnierzy 20 Brygady Zmechanizowanej.
  • 04Misja zostawiła też sprawę, która przez siedem lat wracała na wokandę: ostrzelanie wioski Nangar Chel 16 sierpnia 2007 roku, w którym zginęło sześć osób, w tym kobiety i dzieci. Siedmiu oskarżonych żołnierzy zostało ostatecznie uniewinnionych.
Polski transporter opancerzony Rosomak na patrolu w prowincji Ghazni

Polski kołowy transporter opancerzony Rosomak na patrolu w rejonie bazy Giro w prowincji Ghazni, marzec 2010. Rosomak wszedł do służby w trakcie tej misji i to Afganistan przesądził o jego ostatecznym kształcie.

Jak czytać ten materiał

Dwadzieścia lat to nie jedna misja

Polska obecność w Afganistanie zmieniała charakter co najmniej trzy razy: od stuosobowej grupy saperów przy amerykańskiej bazie, przez odpowiedzialność za całą prowincję z dwoma i pół tysiącami żołnierzy, po kilkusetosobową misję doradczą. Mówienie o „misji afgańskiej” w liczbie pojedynczej zaciera te różnice, więc opisujemy ją etapami.

Nigdy wcześniej ani później polskie wojsko nie było gdzieś tak długo i nie straciło tam tylu ludzi. Dwadzieścia lat, trzydzieści dziewięć zmian, trzydzieści trzy tysiące żołnierzy, czterdzieści cztery trumny. Zaczęło się od artykułu, który w historii NATO uruchomiono tylko raz, a skończyło ewakuacją, w której w dwanaście dni wywieziono z Kabulu prawie tysiąc trzysta osób.

Jedyny raz, gdy uruchomiono artykuł 5

Podstawa polskiego udziału jest w tej historii najważniejsza i najczęściej pomijana. Po zamachach z 11 września 2001 roku NATO po raz pierwszy i jedyny w swojej historii uruchomiło artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego, czyli klauzulę wspólnej obrony. Nie chodziło o koalicję chętnych ani o operację pokojową, tylko o zobowiązanie sojusznicze w najczystszej formie: jeden z członków został zaatakowany.

Polska zgłosiła udział 22 listopada 2001 roku, a pierwsza grupa żołnierzy dotarła do Afganistanu 16 marca 2002 i rozlokowała się w Camp White Eagle przy bazie Bagram. Było ich około stu: przede wszystkim saperzy i logistycy. Przez następne pięć lat ta liczba prawie się nie zmieniała.

Ghazni, czyli własna prowincja

Prawdziwa zmiana przyszła w 2007 roku, wraz z przejściem pod dowodzenie ISAF i decyzją o znacznym zwiększeniu kontyngentu. Liczebność skoczyła do tysiąca dwustu, potem tysiąca sześciuset żołnierzy, a w szczycie, w latach 2010-2012, do około dwóch tysięcy sześciuset. Od października 2008 roku Polska przejęła odpowiedzialność za całą prowincję Ghazni i utrzymała ją do kwietnia 2014.

Ghazni leży na głównej drodze z Kabulu do Kandaharu, na styku wpływów talibskich, i nigdy nie była prowincją spokojną. Polskie zadania obejmowały patrolowanie, szkolenie afgańskiej policji i wojska oraz prowadzenie zespołu odbudowy prowincji, czyli cywilno-wojskowej struktury finansującej szkoły, studnie i drogi. Ta ostatnia część misji jest dziś najsłabiej pamiętana i najtrudniejsza do oceny.

Polscy żołnierze i afgański policjant podczas wspólnego patrolu w dystrykcie Giro w prowincji Ghazni

Wspólny patrol polskich żołnierzy i afgańskiej policji w dystrykcie Giro, marzec 2010. Szkolenie afgańskich sił bezpieczeństwa było oficjalnym celem misji przez większość jej trwania.

Cztery etapy dwudziestolecia
Etap

Enduring Freedom

Lata
2002-2007
Liczebność
ok. 100
Charakter
Saperzy i logistycy przy bazie Bagram, wsparcie operacji amerykańskiej.
Etap

ISAF

Lata
2007-2014
Liczebność
1200-1600, w szczycie ok. 2600
Charakter
Odpowiedzialność za prowincję Ghazni od października 2008, patrole bojowe, zespół odbudowy prowincji.
Etap

Resolute Support

Lata
2015-2021
Liczebność
120-350
Charakter
Szkolenie i doradztwo dla afgańskich sił bezpieczeństwa, bez zadań bojowych.
Etap

Ewakuacja

Lata
sierpień 2021
Liczebność
operacja doraźna
Charakter
Wywiezienie z Kabulu blisko 1300 obywateli polskich i afgańskich współpracowników.

Łącznie trzydzieści dziewięć zmian kontyngentu: dziesięć w ramach Enduring Freedom, piętnaście w ISAF, trzynaście w Resolute Support i jedna operacja ewakuacyjna.

Nangar Chel, 16 sierpnia 2007

Najtrudniejsza sprawa tej misji wydarzyła się jeszcze przed przejęciem Ghazni. 16 sierpnia 2007 roku polscy żołnierze ostrzelali afgańską wioskę Nangar Chel z wielkokalibrowego karabinu maszynowego i moździerza kalibru sześćdziesięciu milimetrów; cztery granaty spadły na zabudowania. Zginęło sześć osób, wśród nich kobiety i dzieci, trzy kolejne zostały ciężko ranne.

Siedmiu oficerów i żołnierzy usłyszało zarzuty, w tym zarzut zbrodni wojennej. Prokuratura żądała kar od pięciu do dwunastu lat więzienia, pozbawienia praw publicznych i ponad osiemdziesięciu tysięcy złotych zadośćuczynienia dla rodzin. Proces ciągnął się latami i przechodził przez kolejne instancje, aż do Sądu Najwyższego.

Ostatecznie wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni. Sąd uznał, że nie ma dowodów na zamiar zabicia cywilów ani na to, by dowódca wydał rozkaz ostrzelania wioski. Dla wojska był to koniec siedmioletniej niepewności, dla części opinii publicznej sprawa pozostała otwarta, a dla rodzin ofiar w Afganistanie nie skończyła się niczym. Warto to powiedzieć wprost: uniewinnienie oznacza brak dowodów przestępstwa, a nie stwierdzenie, że w Nangar Chel nikt nie zginął.

Rawza, 21 grudnia 2011

Najtragiczniejszy dzień całej misji przyszedł cztery lata później. 21 grudnia 2011 roku w miejscowości Rawza w prowincji Ghazni pod pojazdem osłaniającym zespół odbudowy prowincji eksplodował improwizowany ładunek o sile szacowanej przez wojsko na sto kilogramów. Zginęło pięciu żołnierzy 20 Brygady Zmechanizowanej z Bartoszyc. Do zamachu przyznali się talibowie.

Sprawa miała ciąg dalszy, o którym mówi się rzadziej. Na początku 2012 roku zatrzymano pięciu współodpowiedzialnych za atak, a w listopadzie tego samego roku w starciu z sojuszniczymi siłami specjalnymi zginął Hafiz Sardar, talibski dowódca odpowiedzialny za zorganizowanie zamachu. Była to kulminacja kilkumiesięcznej operacji wywiadowczej rozpoczętej po Rawzie.

Polski transporter Rosomak w otwartym terenie pod Ghazni

Rosomak w terenie pod Ghazni, styczeń 2011. Improwizowane ładunki wybuchowe były w tej prowincji głównym zagrożeniem i to one wymusiły kolejne wersje opancerzenia transportera.

Co ta misja zrobiła z polskim sprzętem

Afganistan był pierwszym miejscem, w którym polska armia zobaczyła swój nowy sprzęt w warunkach, na które nie był projektowany. Kołowy transporter Rosomak, wprowadzany do służby równolegle z narastaniem kontyngentu, okazał się dobrze chroniony przed ogniem strzeleckim i niewystarczająco przed ładunkami pod dnem. Kolejne wersje opancerzenia, wyposażenia i uzbrojenia powstawały jako odpowiedź na konkretne zdarzenia, a nie na założenia sztabowe.

Ten mechanizm jest w polskiej modernizacji wojskowej rzadki i dlatego warty odnotowania: wymagania pisało pole walki, nie procedura zakupowa. Podobnie było ze sprzętem łączności, ochroną osobistą, ewakuacją medyczną i rozpoznaniem bezzałogowym. Wnioski afgańskie widać w polskich programach zbrojeniowych do dziś, także w tych, które dotyczą obrony własnego terytorium.

Koniec bojowy i koniec faktyczny

Misja bojowa skończyła się przekazaniem odpowiedzialności za Ghazni stronie afgańskiej. Źródła podają dwa punkty: formalne zakończenie zadań bojowych w 2013 roku i wyjście ostatnich pododdziałów w kwietniu 2014. Potem przyszła operacja Resolute Support, w której Polska utrzymywała od stu dwudziestu do trzystu pięćdziesięciu żołnierzy, wyłącznie w roli szkoleniowej i doradczej. Ostatnia, trzynasta zmiana wróciła do kraju, a misja formalnie zakończyła się 30 czerwca 2021 roku.

Sześć tygodni później Afganistan przestał istnieć w formie, dla której te dwadzieścia lat pracowano. Między 15 a 28 sierpnia 2021 roku Polska przeprowadziła z Kabulu ewakuację blisko tysiąca trzystu osób: obywateli polskich oraz afgańskich współpracowników misji i ich rodzin. Była to operacja logistyczna o skali, jakiej kontyngent nie wykonywał przez cały poprzedni rok.

Afgański chłopiec salutuje polskiemu patrolowi na ulicy w Ghazni

Afgański chłopiec salutuje polskiemu patrolowi w Ghazni, listopad 2010. Jedenaście lat później miasto wróciło pod kontrolę talibów.

Rachunek

Dwadzieścia lat w liczbach

LUDZIE

33 tysiące

Tylu żołnierzy i pracowników wojska przewinęło się przez misję w trzydziestu dziewięciu zmianach.

STRATY

44 zabitych

Czterdziestu trzech żołnierzy i jeden pracownik cywilny. Około dwustu ciężko rannych. Najwięcej ze wszystkich polskich misji.

OBSZAR

Cała prowincja

Od października 2008 do kwietnia 2014 Polska odpowiadała za Ghazni, prowincję na głównej drodze z Kabulu do Kandaharu.

FINAŁ

1300 ewakuowanych

W ciągu dwunastu dni sierpnia 2021 roku, z lotniska w Kabulu otoczonego przez talibów.

Spór o ocenę

Czy dwadzieścia lat w Afganistanie miało sens?

01 / Stanowisko krytyczne

Cel zniknął razem z państwem, które budowano

Wszystko, co miało być efektem misji, przestało istnieć w ciągu kilku tygodni sierpnia 2021 roku. Ghazni wróciło pod kontrolę talibów, afgańskie siły bezpieczeństwa, szkolone przez dwie dekady, rozpadły się bez walki. Czterdzieści cztery ofiary i dwadzieścia lat wysiłku kupiły stan, który istniał na początku.

02 / Stanowisko obronne

Płacono za sojusz, a nie za Afganistan

Udział w operacji uruchomionej z artykułu 5 był zobowiązaniem wobec sojuszu, od którego zależy polskie bezpieczeństwo, a nie projektem budowy państwa afgańskiego. Z tej perspektywy misja zrobiła to, co miała zrobić: pokazała, że Polska jest sojusznikiem wiarygodnym, i przebudowała armię, która dziś stoi na wschodniej flance.

Zasada ocenyObie oceny da się utrzymać jednocześnie, bo dotyczą różnych celów tej samej operacji. Pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi, brzmi, czy tę samą wiarygodność dało się kupić taniej.

Z dwudziestu lat w Afganistanie zostało polskiej armii doświadczenie, którego nie da się kupić ani wyćwiczyć: dekada operacji w trudnym terenie, na końcu długiej linii zaopatrzenia, pod stałym zagrożeniem minowym, we współpracy z kilkunastoma armiami sojuszniczymi. Zostały też czterdzieści cztery nazwiska i sprawa Nangar Chel, która przypomina, że w takich wojnach rozliczenie jest częścią operacji, a nie jej dodatkiem.

Co warto zapamiętać

  • Afganistan był dla Wojska Polskiego szkołą, za którą zapłacono najwyższą cenę w powojennej historii polskich misji. Czterdzieści cztery ofiary to więcej niż w Iraku i więcej niż we wszystkich pozostałych operacjach razem wziętych.
  • To ta misja, a nie żaden program modernizacyjny, wymusiła realne zmiany w sprzęcie. Rosomak dostał dodatkowe opancerzenie i doczekał się wersji dostosowanych do zagrożenia minowego, bo inaczej po prostu nie chronił ludzi, których woził.
  • Sprawa Nangar Chel pokazała, że państwo wysyłające żołnierzy do wojny nieregularnej musi mieć gotową odpowiedź na pytanie, według jakich reguł ich potem rozliczy. Polska tej odpowiedzi nie miała i siedem lat procesu było ceną tego braku.
  • Ewakuacja z sierpnia 2021 roku, gdy w niespełna dwa tygodnie wywieziono prawie tysiąc trzysta osób, była operacją logistyczną porównywalną z wieloma latami rutynowej obecności. Zakończyła dwudziestolecie w sposób, którego nikt nie planował.

Źródła

  1. Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie – Wikipedia
  2. 20 lat Wojska Polskiego w Afganistanie. Cztery etapy misji – Defence24
  3. Bilans dwóch dekad misji PKW Afganistan – MILMAG
  4. Afganistan: dane Centrum Weterana – Centrum Weterana, Wojsko Polskie
  5. Koniec polskiej misji w Islamskiej Republice Afganistanu – Dowództwo Operacyjne RSZ
  6. Ilu żołnierzy zginęło podczas misji wojskowej w Afganistanie? – Demagog
  7. Task Force White Eagle – Wikipedia
  8. Incydent w Nangar Chel – Wikipedia
  9. Nangar Khel incident – Wikipedia
  10. Oskarżeni ws. Nangar Khel niewinni – RMF24
  11. Nangar Khel: wyrok Sądu Najwyższego – Gość Niedzielny
  12. Nie było zbrodni wojennej w Nangar Khel – Defence24
  13. Nangar Khel: wojsko czekało na uniewinnienie – Rzeczpospolita
  14. Piątka z czwartego wozu – Polska Zbrojna
  15. 21 grudnia 2011. Pamiętamy – Polska Zbrojna
  16. Afganistan: zginęło pięciu polskich żołnierzy – Rzeczpospolita
  17. Atak na polski patrol w Afganistanie. Wykryto sprawców – Do Rzeczy
  18. Afganistan: zabójca polskich żołnierzy nie żyje – Interia
  19. Afganistan, Irak, Czad. Bilans zysków i strat – Biuro Bezpieczeństwa Narodowego
  20. Irak i Afganistan. Tyle kosztowały misje Polaków – Money.pl
  21. Afganistan. Bitwa w Ghazni, dziesięć lat od ataku na bazę polskich żołnierzy – TVN24
SB
Autor

Sebastian Baryś

Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.

Dalej w Vardis
Dobór na podstawie tematu i działu