Irak 2003-2008. Pięć prowincji, największa bitwa od 1945 roku i rachunek, który się nie zgadza
Postanowieniem z 17 marca 2003 roku Polska po raz pierwszy od drugiej wojny światowej wysłała wojsko przeciw obcemu państwu. Przez pięć lat dowodziła w Iraku dywizją złożoną z żołnierzy ponad dwudziestu państw i odpowiadała za pięć prowincji. Wróciła z dwudziestoma ośmioma trumnami, bez kontraktów i z listą braków własnej armii.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Postanowieniem prezydenta z 17 marca 2003 roku Polska wysłała wojsko do operacji przeciw obcemu państwu po raz pierwszy od drugiej wojny światowej. Komandosi GROM zajmowali terminale naftowe pod Al-Faw i port Umm Kasr razem z amerykańskimi SEALs.
- 02Od 3 września 2003 roku Polska dowodziła Wielonarodową Dywizją Centrum-Południe: około 8,5 tysiąca żołnierzy z ponad dwudziestu państw, w tym około 2,5 tysiąca Polaków, odpowiedzialnych za pięć irackich prowincji. Przez pięć lat przewinęło się dziesięć zmian kontyngentu.
- 03Od 3 do 6 kwietnia 2004 roku kilkunastu polskich i kilku bułgarskich żołnierzy broniło ratusza w Karbali przed atakami armii Mahdiego. Wszystkie szturmy odparto bez strat własnych. Uchodzi to za największą bitwę polskich żołnierzy po 1945 roku, a w Polsce przeszło niezauważone przez cztery lata.
- 04Bilans: 28 zabitych Polaków, w tym 22 żołnierzy, i około stu pięćdziesięciu rannych. Koszt bezpośredni resortu obrony szacowany od 871 milionów do około 1,1 miliarda złotych. Kontraktów gospodarczych nie było; została armia, która po raz pierwszy od dekad zobaczyła własne braki z bliska.

Polski żołnierz na głównym wjeździe do Camp Babylon, marzec 2004. Baza dowództwa Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe stanęła na terenie stanowiska archeologicznego starożytnego Babilonu i to sąsiedztwo okazało się jednym z trwalszych problemów całej misji.
Bilans tej misji jest sporny i taki zostanie
O polskim Iraku da się powiedzieć, że był sukcesem wojskowym i porażką polityczną naraz, i obie te oceny mają mocne uzasadnienie. Trzymamy się faktów, które da się sprawdzić: dat, liczebności, strat i kosztów. Tam, gdzie zaczyna się ocena, pokazujemy oba stanowiska zamiast wybierać jedno.
Przez pięć lat Polska odpowiadała za kawałek Iraku wielkości województwa razy pięć, dowodziła w nim wojskami dwudziestu kilku państw i stoczyła tam największą bitwę swoich żołnierzy od 1945 roku. O tej bitwie w kraju przez cztery lata prawie nikt nie wiedział. Z misji wrócono bez kontraktów, z dwudziestoma ośmioma trumnami i z listą braków własnej armii, która okazała się najcenniejszym łupem tej wojny.
Postanowienie z 17 marca
Formalnie wszystko zaczęło się od postanowienia prezydenta z 17 marca 2003 roku, opublikowanego w Monitorze Polskim. Rzecz nie była rutynowa: był to pierwszy przypadek, gdy polscy żołnierze wzięli udział w działaniach zbrojnych przeciwko obcemu państwu od czasów drugiej wojny światowej, i to bez formalnego wypowiedzenia wojny.
Politycznie decyzja miała szerokie zaplecze, o czym dziś rzadko się pamięta. Polska podpisała się pod listem ośmiu europejskich przywódców popierających stanowisko Waszyngtonu, a w kraju poparli ją zarówno Donald Tusk, jak i Jarosław Kaczyński. Spór o sens tej decyzji zaczął się na dobre dopiero wtedy, gdy nie znaleziono broni masowego rażenia, a misja z operacji wojennej zamieniła się w wieloletnią stabilizację.
Umm Kasr, marzec 2003
W fazie inwazyjnej udział Polski był niewielki liczebnie i nieproporcjonalnie ważny wizerunkowo. Komandosi GROM działali razem z amerykańskimi SEALs przy zabezpieczaniu terminali naftowych w rejonie Al-Faw, brali udział w opanowaniu portu Umm Kasr i zabezpieczali tamę Mukarajin na rzece Dijali. Zdjęcia polskich operatorów na irackich platformach obiegły świat i przez lata były głównym obrazem, jaki Polacy mieli z tej wojny.
Pięć prowincji
Prawdziwe zadanie zaczęło się pół roku później. 3 września 2003 roku Polska objęła dowodzenie Wielonarodową Dywizją Centrum-Południe i odpowiedzialność za pięć prowincji: Babil, Wasit, An-Nadżaf, Al-Kadisijję i Karbalę. W strefie znalazły się dwa najważniejsze dla szyitów miasta świata, Nadżaf i Karbala, co samo w sobie przesądziło o charakterze całej misji.
Dywizja liczyła około ośmiu i pół tysiąca żołnierzy z ponad dwudziestu państw, z czego Polaków było około dwóch i pół tysiąca. Przez pięć lat przewinęło się dziesięć zmian kontyngentu; pierwszą dowodził gen. Andrzej Tyszkiewicz. Polska nigdy wcześniej nie dowodziła wielonarodowym związkiem taktycznym tej wielkości i to właśnie ten fakt, a nie żadne konkretne starcie, wojskowi wymieniają dziś jako główny zysk z Iraku.

Wjazd Reno do Camp Babylon, marzec 2004. Baza mieściła w szczycie około dwóch tysięcy żołnierzy i była pierwszą siedzibą dowództwa polskiej dywizji w Iraku.
Objęcie strefy
- Dane
- 3 września 2003
Liczebność
- Dane
- około 8500 żołnierzy
Państwa uczestniczące
- Dane
- ponad 20, m.in. Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Litwa, Łotwa, Armenia, Mongolia, Bośnia i Hercegowina
Polski udział
- Dane
- około 2500 żołnierzy, dowodzenie dywizją
Prowincje
- Dane
- Babil, Wasit, An-Nadżaf, Al-Kadisijja, Karbala
Liczba zmian PKW
- Dane
- dziesięć w latach 2003-2008
Przekazanie strefy
- Dane
- 1 października 2008
Skład dywizji zmieniał się w kolejnych latach; część państw wycofywała kontyngenty wcześniej niż Polska. Po 2008 roku pozostała w Iraku niewielka grupa oficerów w ramach misji szkoleniowej NATO, do grudnia 2011 roku.
Karbala, 3-6 kwietnia 2004
Wiosną 2004 roku do Karbali, miejsca męczeństwa Husajna ibn Alego, ściągnęły setki tysięcy pielgrzymów. Armia Mahdiego, milicja Muktady as-Sadra, postanowiła wykorzystać ten moment do destabilizacji regionu. Celem stała się siedziba władz prowincji w centrum miasta, budynek, który polscy żołnierze nazywali po prostu City Hall.
Obrońców było kilkunastu. Polscy żołnierze, według ustaleń encyklopedycznych około szesnastu, zmieniali się na dwunastogodzinnych zmianach, wspierani przez kilku bułgarskich komandosów. Szacunki sił atakujących wahają się od czterystu do półtora tysiąca ludzi. Dowodzili ppłk Tomasz Domański, a bezpośrednio w walce kpt. Grzegorz Kaliciak i mjr Tomasz Biedziak. Najcięższy szturm przyszedł około północy z 4 na 5 kwietnia.
Wszystkie ataki odparto. Rebelianci wycofali się 6 kwietnia, tracąc według polskich relacji ponad stu pięćdziesięciu zabitych. Po stronie polsko-bułgarskiej nie było ani jednego zabitego; ranny został jeden bułgarski komandos, po ostrzale moździerzowym.

Karbala współcześnie. To jedno z dwóch najświętszych miast szyickiego islamu i przez pięć lat leżało w polskiej strefie odpowiedzialności.
Baza na ruinach
Dowództwo dywizji stanęło w Camp Babylon, czyli na terenie stanowiska archeologicznego starożytnego Babilonu. Bazę założono tam w kwietniu 2003 roku, jeszcze przed przejęciem strefy przez Polaków, a w szczycie mieściła około dwóch tysięcy żołnierzy. Decyzja wydawała się praktyczna: teren był ogrodzony, uporządkowany i łatwy do obrony.
W styczniu 2005 roku raport British Museum opisał skutki. Wojskowe pojazdy zmiażdżyły ceglany bruk liczący dwa tysiące sześćset lat, fragmenty archeologiczne rozwleczono po terenie, w starożytne warstwy wkopano rowy, a przy słynnych smokach Bramy Isztar znaleziono pęknięcia i wyrwy w miejscach, gdzie ktoś próbował wyłamać zdobione cegły. Późniejszy raport UNESCO określił szkody jako bardzo poważne.
Minister obrony Jerzy Szmajdziński bronił wojsk koalicji, argumentując, że obecność żołnierzy uchroniła Babilon przed szabrem powszechnym wtedy w całym Iraku. John Curtis z British Museum odpowiadał, że to prawda tylko częściowo. Polskie ministerstwo kultury przygotowało własne, pięćsetstronicowe opracowanie o Babilonie. Spór o to, ile z tych zniszczeń obciąża konkretnie polską stronę, a ile poprzedników i następców, nie został rozstrzygnięty.

Amunicja z arsenałów reżimu, zebrana do zniszczenia przez polskich saperów pod Camp Charlie, czerwiec 2005. Oczyszczanie takich składów było jednym z głównych i najniebezpieczniejszych zadań kontyngentu.
Cztery rakiety i awantura z Paryżem
W październiku 2004 roku polscy żołnierze znaleźli pod Al-Hillą cztery francusko-niemieckie pociski przeciwlotnicze Roland 3. Rzecznik resortu obrony Eugeniusz Mleczak poinformował, że wyprodukowano je w 2003 roku, czyli w czasie obowiązywania embarga. Gdyby to była prawda, oznaczałoby to skandal na skalę europejską.
Reakcja z Paryża była natychmiastowa. Prezydent Jacques Chirac oświadczył, że pocisków tego typu nie produkuje się od piętnastu lat. Szef Sztabu Generalnego gen. Czesław Piątas przyznał, że polscy żołnierze błędnie odczytali oznaczenie: liczbę „2003” wzięli za rok produkcji. Minister Szmajdziński wyraził ubolewanie z powodu przekazania nieprawdziwej informacji, wobec żołnierzy wyciągnięto konsekwencje dyscyplinarne, a Piątas nakazał, by identyfikację znalezionej broni prowadzić dokładniej i konsultować z państwami producentami.

Wspólna operacja irackich żołnierzy i polskiej 2 Grupy Bojowej w prowincji Babil, czerwiec 2005. Szkolenie i asysta sił irackich stały się z czasem głównym zadaniem dywizji.
Co to kosztowało
W Iraku zginęło dwadzieścia osiem osób z Polski: dwudziestu dwóch żołnierzy, funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu, trzech pracowników firm ochroniarskich i dwoje dziennikarzy telewizyjnych. Rannych było około stu pięćdziesięciu. Koszt bezpośredni liczony przez resort obrony to 871 milionów złotych, choć po doliczeniu ostatniego budżetu misji szacunki sięgają około 1,1 miliarda. Stany Zjednoczone pokryły około sześćdziesięciu procent wydatków rzeczywistych, w tym transport, zakwaterowanie, wyżywienie i logistykę.
Bilans misji
28 zabitych, ok. 150 rannych
W tym 22 żołnierzy. Pozostali to funkcjonariusz BOR, pracownicy firm ochroniarskich i dziennikarze.
871 mln - 1,1 mld zł
Koszt bezpośredni resortu obrony. Około 60 procent wydatków rzeczywistych wzięli na siebie Amerykanie.
Brak kontraktów
Oczekiwane zamówienia na odbudowę Iraku nie przyszły. To ocena powtarzana zgodnie przez analityków i przez samych uczestników.
Dowodzenie dywizją wielonarodową
Pierwszy raz w historii i pierwszy realny sprawdzian procedur NATO. Ten zysk jest bezsporny.
Osobno warto rozprawić się z mitem, który wraca przy każdej rocznicy: że w zamian za Irak Polska dostała kontrakt na F-16. Zamówienie na czterdzieści osiem maszyn F-16 C/D Block 52+ złożono w 2003 roku, równolegle z decyzją o misji, a nie po niej, i kosztowało ono łącznie 3,25 miliarda dolarów. To Polska płaciła, nie otrzymywała. Związek między obiema decyzjami był polityczny i nieformalny; handlowej wymiany nie było.
Czy udział w wojnie irackiej się Polsce opłacił?
Zapłaciliśmy za coś, czego nie dostaliśmy
Powodem wojny miała być broń masowego rażenia, której nie było. Kontrakty gospodarcze nie przyszły, koszt sięgnął miliarda złotych, zginęło dwudziestu ośmiu Polaków, a w zamian dostaliśmy rachunek reputacyjny w Europie i dwa wizerunkowe skandale: Babilon i rakiety spod Hilli.
Zapłaciliśmy za diagnozę, której inaczej byśmy nie zrobili
Irak pokazał, że Polska potrafi dowodzić dywizją wielonarodową według procedur NATO, i równocześnie obnażył braki armii poborowej w sprzęcie, łączności i logistyce. Bez tej lekcji przebudowa, która doprowadziła do armii zawodowej, ruszyłaby później albo wcale.
Zasada ocenyObie oceny operują na tych samych danych. Różnią się tym, czy za walutę uznać kontrakty i wizerunek, czy zdolności wojskowe. W polskiej debacie publicznej wygrywa pierwsza, w środowisku wojskowym druga.
Koniec: 1 października 2008
Nastroje w kraju odwróciły się wcześniej niż polityka. Sondaże z ostatnich lat misji pokazywały ponad siedemdziesiąt procent przeciwników obecności wojsk w Iraku, a po ogłoszeniu decyzji o wycofaniu osiemdziesiąt pięć procent badanych uznało ją za słuszną. Donald Tusk obiecał wycofanie w kampanii 2007 roku i podał konkretną datę w listopadowym exposé: koniec 2008.
Strefę przekazano 1 października 2008 roku. Po pięciu latach i dziesięciu zmianach w Iraku została tylko niewielka grupa oficerów w ramach misji szkoleniowej NATO, która działała do grudnia 2011 roku. Była to największa polska operacja poza granicami od czasu, gdy w 1968 roku 2 Armia Wojska Polskiego weszła do Czechosłowacji, i pierwsza, w której polscy żołnierze prowadzili regularne walki.
Co ta misja po sobie zostawiła
Najczęściej cytowana ocena Iraku brzmi, że wróciliśmy bez kontraktów, ale z trochę lepszą armią, i jest w niej mniej pobłażliwości, niż się wydaje. Irak obnażył słabość polskiego wojska: sprzęt nieprzystosowany do warunków, braki w łączności, opancerzeniu i ochronie przed improwizowanymi ładunkami, system szkolenia obliczony na armię poborową w obronie własnego terytorium. Bez tej diagnozy przebudowa, która skończyła się przejściem na armię w pełni zawodową na przełomie 2009 i 2010 roku, nie miałaby argumentów.
Została też rzecz mniej wymierna. Po Iraku w polskim wojsku pojawiło się pokolenie oficerów, dla których operacja poza granicami przestała być abstrakcją, a procedury sojusznicze czymś z podręcznika. To ci sami ludzie prowadzili potem kontyngent w Afganistanie, a dekadę później budowali struktury, które dziś odpowiadają za wschodnią flankę. Rachunek z Iraku nadal się nie zgadza, ale to, co z niego wyrosło, jest w polskiej armii widoczne do dziś.
Co warto zapamiętać
- Irak był pierwszą od 1968 roku operacją, w której Wojsko Polskie wyszło poza granice w takiej skali, i pierwszą w historii, w której dowodziło wielonarodowym związkiem taktycznym wielkości dywizji. To drugie okazało się ważniejsze od wszystkiego, co działo się na miejscu.
- Polityczny rachunek się nie zamknął. Zakup F-16 bywa przedstawiany jako nagroda za misję, ale zamówienie złożono w 2003 roku, równolegle, a nie w zamian, i kosztowało 3,25 miliarda dolarów. Wojsko wróciło bez kontraktów gospodarczych i to jest najczęściej powtarzana ocena po obu stronach sceny.
- Najtrwalszym efektem okazała się diagnoza. Irak obnażył braki sprzętowe, logistyczne i szkoleniowe armii poborowej, a bez tej diagnozy nie ruszyłaby przebudowa, która skończyła się przejściem na armię zawodową na przełomie 2009 i 2010 roku.
- Dwa epizody tej misji, ruiny Babilonu i cztery rakiety spod Hilli, pokazują coś, czego nie widać w statystykach: kontyngent wysłany bez wystarczającej wiedzy o miejscu, w którym się znalazł, popełnia błędy, które kosztują więcej niż niejedna potyczka.
Źródła
- Polski Kontyngent Wojskowy w Iraku – Wikipedia
- Obrona ratusza w Karbali – Wikipedia
- Bitwa o City Hall (2004) – SmartAge.pl
- Karbala: symbol polskiego zaangażowania w Iraku – Histmag.org
- Największa bitwa polskich żołnierzy po II wojnie światowej – Do Rzeczy Historia
- Medale dla uczestników walk w Karbali – Polska Zbrojna
- Wojna w świętym mieście – Polska Zbrojna
- Operacja międzynarodowych sił stabilizacyjnych w Iraku – Centrum Weterana, Wojsko Polskie
- Jak Polska kończyła misję wojskową w Iraku – Polityka
- Po pięciu latach koniec polskiej misji w Iraku – PAP via Money.pl
- Irak i Afganistan. Tyle kosztowały misje Polaków – Money.pl
- Afganistan, Irak, Czad. Bilans zysków i strat – Biuro Bezpieczeństwa Narodowego
- Konsekwencje zaangażowania Polski w operacje zagraniczne – Biuro Bezpieczeństwa Narodowego
- Irak: klęska czy zwycięstwo Polski? – Portal Spraw Zagranicznych
- Poland admits Babylon damage – Al Jazeera
- Report: Babylon damaged by allied forces – NBC News
- Camp Babylon scandal dramatizes fragility of archaeological treasures – Radio Free Europe
- Camp Babylon – GlobalSecurity.org
- Generał Piątas: polscy żołnierze błędnie ustalili datę produkcji rakiet odnalezionych w Iraku – Money.pl
- Wojskowe Służby Informacyjne wyjaśniają sprawę rakiet Roland – Wirtualna Polska
- Ile kosztują F-16 i co to oznacza dla Polski – Defence24
- Misja wojskowa w Iraku i Afganistanie oraz skutki dla Sił Zbrojnych RP – Wojskowa Akademia Techniczna
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.
Czytaj dalej

Afganistan 2002-2021. Dwadzieścia lat, trzydzieści dziewięć zmian i czterdzieści cztery trumny

Zagadka „Urugwaju”. Jak polski karabin wz. 35 łamał prawa balistyki i pancerze Wehrmachtu
