VARDIS.
Bezzałogowce/Systemy bezzałogowe

FlyEye. Dron, który sam niczego nie niszczy

Nie przenosi uzbrojenia i nie zostawia po sobie leja. Jego produktem jest czas: kilka liczb przekazanych artylerii, która strzela z odległości, z jakiej nie widzi celu. Piętnaście lat jednej konstrukcji, tysiąc egzemplarzy i wojna, która zweryfikowała wszystko.

Sebastian Baryś26 min czytania

Z tej publikacji dowiesz się:

  • 01FlyEye nie przenosi uzbrojenia i niczego nie niszczy. Jego produktem jest czas: skrócenie drogi od wykrycia celu do otwarcia ognia przez artylerię, która strzela z odległości, z jakiej nie widzi.
  • 02Konstrukcja weszła do Wojska Polskiego w 2010 roku i przez piętnaście lat pozostała tą samą klasą sprzętu, zmieniając wyłącznie sensory, łączność i oprogramowanie. W marcu 2024 roku powstał tysięczny egzemplarz.
  • 03Ukraina jest dziś największym poligonem tej konstrukcji i jednocześnie jej najsurowszym recenzentem. Pierwsze aparaty trafiły tam w marcu 2015 roku, a od 2025 roku FlyEye powstaje w zakładzie na miejscu.
  • 04Sam dron rozpoznawczy nie zamyka pętli. Robią to dopiero amunicja krążąca Warmate i system Gladius, które z tej samej sieci biorą współrzędne i dokładają do niej ładunek bojowy.
Bezzałogowiec rozpoznawczy FlyEye na ekspozycji MSPO 2026 w Kielcach
FlyEye w konfiguracji rozpoznawczej podczas MSPO 2026 w Kielcach. Kadłub o długości 1,8 metra rozkłada się na części, które dwóch żołnierzy przenosi w plecakach, a cały zestaw startuje z ręki bez wyrzutni i bez pasa startowego.Fot. Krzysztof PopławskiCC BY 4.0
Militaria - systemy bezzałogowe

Jak czytać ten materiał

Opisujemy FlyEye jako element układu, a nie jako osobny sprzęt. Dlatego obok samego aparatu pojawiają się tu stacja kierowania, system TOPAZ oraz dwa uzbrojone kuzyni z tej samej rodziny: Warmate i Gladius. Parametry podajemy za producentem i publikacjami branżowymi, zaznaczając miejsca, w których źródła się różnią.

Dron rozpoznawczy jest w wojsku sprzętem, o którym najtrudniej opowiadać, bo nie robi niczego widowiskowego. Nie strzela, nie zrzuca bomb, nie zostawia po sobie leja. Jego cały produkt jest niematerialny: to kilka liczb - szerokość geograficzna, długość, wysokość - przekazanych na czas do kogoś, kto ma czym strzelić. FlyEye produkuje te liczby od piętnastu lat i w tym czasie stał się jednym z najlepiej sprawdzonych polskich wyrobów wojskowych, choć w statystykach zniszczeń nie występuje ani razu.

Artyleria strzela dalej, niż widzi

Żeby zrozumieć, po co powstał FlyEye, trzeba zacząć od kłopotu, który artyleria ma od stu lat. Nowoczesna haubica rażąca cel na trzydziestym kilometrze nie ma szans go zobaczyć. Krzywizna Ziemi, las, wzniesienie i zabudowa sprawiają, że obserwator naziemny widzi na dobre kilka kilometrów, a i to pod warunkiem, że znajdzie wzgórze i nie zostanie z niego zdjęty.

Przez większą część XX wieku odpowiedzią był samolot obserwacyjny, potem śmigłowiec, a w szczególnych przypadkach żołnierz wysłany przed własne linie. Każde z tych rozwiązań miało tę samą wadę: ryzykowało życiem ludzi po to, żeby dostarczyć informację, która starzeje się w kilkanaście minut. Bezzałogowiec rozwiązuje przede wszystkim ten problem. Kiedy zostanie zestrzelony, ginie sprzęt.

Anatomia zestawu

Co dostaje pododdział, który dostaje FlyEye

Zestaw przenoszony przez dwóch żołnierzy
01 / Element 01Płatowiec

Kompozytowy aparat rozkładany na sekcje

Skrzydło o rozpiętości 3,6 metra, kadłub 1,8 metra, masa startowa około 12 kilogramów. Konstrukcja rozdziela się na części mieszczące się w dwóch plecakach, a po wylądowaniu rozpada się kontrolowanie zamiast łamać.

02 / Element 02Głowica

Żyrostabilizowana kula z dwoma torami obserwacji

Kamera światła dziennego z powiększeniem rzędu trzydziestokrotnego i kamera termowizyjna w jednej obudowie zatopionej w kadłubie. Termowizja jest tu ważniejsza, niż się wydaje: to ona zamienia dzienny sprzęt w całodobowy.

03 / Element 03Stacja kierowania

Dwa stanowiska: pilot i operator głowicy

Załoga nie steruje aparatem drążkiem, tylko zadaje mu punkty i zadania. Dzięki temu szkolenie operatora trwa krócej niż szkolenie pilota, a utrata łączności nie oznacza automatycznie utraty aparatu.

04 / Element 04Łącze

Kanał danych, czyli najsłabsze ogniwo

To tutaj rozgrywa się realna walka o przeżycie bezzałogowca. Zagłuszanie łącza i sygnału nawigacji satelitarnej jest dziś skuteczniejszym sposobem zwalczania tej klasy sprzętu niż strzelanie do niego.

Jedenaście minut do startu

Liczba, którą producent powtarza najczęściej, nie dotyczy zasięgu ani pułapu. To czas przygotowania do lotu: około jedenastu minut od otwarcia plecaka do wypuszczenia aparatu z ręki. Dla artylerzysty ta liczba znaczy więcej niż osiągi, bo określa, czy rozpoznanie zdąży zareagować na sytuację, czy dotrze nad cel, gdy ten już odjechał.

Start z ręki jest tu konsekwencją tej samej logiki. Wyrzutnia pneumatyczna albo katapulta oznaczają dodatkowy sprzęt do przewiezienia, rozstawienia i ukrycia, a przede wszystkim miejsce, które da się namierzyć. FlyEye startuje stamtąd, gdzie akurat stoi jego załoga, i ląduje na kadłubie w dowolnym miejscu, w którym zmieści się kilkadziesiąt metrów w miarę płaskiego terenu.

Dwóch ludzi i to, czego nie widać w parametrach

Zestaw obsługuje dwóch żołnierzy i ten podział nie jest przypadkowy. Jeden prowadzi aparat, drugi pracuje głowicą. Rozdzielenie tych ról wynika z prostej obserwacji: obserwacja terenu przez kamerę z dużym powiększeniem jest zajęciem absorbującym całą uwagę, a jednoczesne pilnowanie trasy lotu, poziomu naładowania akumulatorów i jakości łącza przekracza możliwości jednej osoby.

Operator nie pilotuje aparatu w klasycznym sensie. Zadaje mu punkty nawigacyjne i zadania, a płatowiec wykonuje je sam. To przesunięcie ma dwa skutki. Pierwszy: szkolenie trwa krócej i nie wymaga kwalifikacji lotniczych, więc zestaw da się obsadzić w brygadzie obrony terytorialnej. Drugi, ważniejszy na wojnie: przerwanie łącza nie oznacza automatycznie utraty aparatu, bo ten ma zapisany plan lotu i potrafi do niego wrócić.

Prawdziwym wąskim gardłem nie jest jednak umiejętność wypuszczenia drona, tylko interpretacja tego, co widać na ekranie. Odróżnienie stanowiska ogniowego od maszyny rolniczej, makiety od sprzętu, pozycji opuszczonej od zajętej - tego nie da się nauczyć w tydzień i tego nie załatwia żaden parametr płatowca. Doświadczenia ukraińskie wskazują na to konsekwentnie: sprzęt jest dostępny szybciej niż ludzie, którzy potrafią go użyć.

Co decyduje o wartości zestawu

SPRZĘT

Najłatwiejszy do uzupełnienia

Płatowiec jest tani i produkowany seryjnie. Utrata aparatu jest zdarzeniem logistycznym, nie katastrofą.

GŁOWICA

Tu siedzi wartość

Blok optoelektroniczny kosztuje wielokrotnie więcej niż konstrukcja, która go niesie. To on decyduje, czy z pułapu widać wystarczająco dużo.

ZAŁOGA

Najtrudniejsza do odtworzenia

Wyszkolenie operatora, który poprawnie czyta obraz, trwa miesiącami. Tego zasobu nie da się zamówić w trybie pilnym.

Parametry aparatu w wersji rozpoznawczej
Parametr

Rozpiętość skrzydeł

Wartość
3,6 m
Uwaga
Skrzydło dzielone, transport w plecaku
Parametr

Długość kadłuba

Wartość
1,8 m
Uwaga
Konstrukcja kompozytowa
Parametr

Masa startowa

Wartość
ok. 12 kg
Uwaga
Wraz z głowicą obserwacyjną
Parametr

Prędkość

Wartość
60-120 km/h
Uwaga
Przelot i obserwacja w różnych zakresach
Parametr

Pułap

Wartość
do ok. 3500 m
Uwaga
Część zestawień podaje 3000 m
Parametr

Długotrwałość lotu

Wartość
ponad 2,5 h
Uwaga
Zależna od temperatury i profilu lotu
Parametr

Zasięg

Wartość
do 80 km
Uwaga
Wartość dla wersji 3.0, w praktyce zwykle mniejsza
Parametr

Czas przygotowania

Wartość
ok. 11 min
Uwaga
Od rozpakowania do startu

Dane producenta i publikacji branżowych. Rozbieżność w pułapie wynika z tego, czy podaje się wartość maksymalną, czy typową roboczą.

Czym FlyEye nie jest

W potocznych rozmowach o dronach wojskowych wszystko zlewa się w jedną kategorię. Tymczasem między aparatem przenoszonym w plecaku a maszyną startującą z pasa startowego różnica nie polega na wielkości, tylko na roli. FlyEye należy do klasy mini: krótki zasięg, obsługa na poziomie pododdziału, brak uzbrojenia, sprzęt zużywalny. To jest jego definicja, a nie jego ograniczenie.

Porównywanie go do konstrukcji typu Bayraktar TB2 albo MQ-9 Reaper jest nieporozumieniem tego samego rodzaju co porównywanie karabinka do haubicy. Tamte maszyny startują z lotnisk, latają kilkanaście godzin, przenoszą uzbrojenie i wymagają zaplecza, którego brygada nie ma przy sobie. FlyEye ma być tam, gdzie akurat jest kompania, i ma być gotowy zanim sytuacja się zmieni. Za to nie doleci nigdzie daleko i niczego nie zniszczy.

Trzy klasy bezzałogowców, trzy różne zadania
Klasa

Mini

Przykład
FlyEye
Kto obsługuje
Pododdział, dwóch żołnierzy
Typowe zadanie
Rozpoznanie i korygowanie ognia w promieniu kilkudziesięciu kilometrów
Klasa

Amunicja krążąca

Przykład
Warmate
Kto obsługuje
Pododdział
Typowe zadanie
Uderzenie we wskazany cel, aparat nie wraca
Klasa

Taktyczny

Przykład
Orlik
Kto obsługuje
Szczebel brygady lub dywizji
Typowe zadanie
Dozór obszarowy, dłuższy czas nad rejonem
Klasa

MALE

Przykład
Bayraktar TB2
Kto obsługuje
Szczebel centralny, baza lotnicza
Typowe zadanie
Wielogodzinny dozór i uderzenia na dużym obszarze

Podział uproszczony. Granice klas zacierają się wraz z rozwojem konstrukcji, ale różnica w sposobie użycia i w szczeblu dowodzenia pozostaje.

Bezzałogowce FlyEye i Warmate RR na wspólnym stoisku podczas MSPO 2026 w Kielcach
FlyEye i Warmate RR na MSPO 2026. Zestawienie obu konstrukcji obok siebie pokazuje podział ról w rodzinie: jeden aparat szuka i patrzy, drugi uderza we wskazany cel.Fot. Krzysztof PopławskiCC BY 4.0

Piętnaście lat tej samej konstrukcji

FlyEye pokazano publicznie po raz pierwszy w czerwcu 2010 roku na targach Eurosatory w Paryżu. Zamówienia przyszły szybko: dwa zestawy jeszcze w październiku tego samego roku, kolejne dwa w listopadzie z przeznaczeniem do współpracy z kołowymi transporterami Rosomak, a w lutym 2013 roku dwanaście następnych. Do 2019 roku Wojsko Polskie odebrało trzydzieści jeden zestawów, czyli sto dwadzieścia cztery aparaty.

Warto zwrócić uwagę, czego w tej historii nie ma. Nie ma zerwania z konstrukcją i zaczynania od nowa. Płatowiec z 2026 roku jest rozpoznawalnie tym samym płatowcem co z 2010, a zmieniało się to, co w środku: głowica, łączność, oprogramowanie stacji kierowania i odporność na zakłócenia. W kategorii sprzętu, który zużywa się w tygodniach, a nie w dekadach, to podejście okazało się trafne.

Oś czasu

9 wydarzeń

Debiut na Eurosatory

Konstrukcja Flytronica, spółki z Grupy WB, zostaje pokazana publicznie w Paryżu. Jeszcze w tym samym roku pojawiają się pierwsze zamówienia wojskowe.

Pierwsze zestawy dla Wojska Polskiego

Zamówienie na dwa zestawy, a miesiąc później na dwa kolejne, przeznaczone do współpracy z transporterami Rosomak.

Dwanaście zestawów

Kontrakt, który przenosi FlyEye z kategorii sprzętu testowanego do kategorii sprzętu używanego na co dzień.

Pierwsze aparaty w Ukrainie

FlyEye trafia do sił ukraińskich w trakcie walk w Donbasie i staje się jedną z nielicznych zachodnich konstrukcji formalnie przyjętych tam do uzbrojenia.

Jedenaście zestawów za około 50 mln złotych

Umowa dla wojsk rakietowych i artylerii z terminem dostaw do końca marca 2023 roku. Zadanie zapisane wprost: wykrywanie celów i korygowanie ognia.

Umowa ramowa na ponad 400 systemów

Skala zamówienia zmienia charakter programu: z uzupełniania pojedynczych pododdziałów na wyposażanie wojska jako całości.

Tysięczny egzemplarz

Producent ogłasza wyprodukowanie tysięcznego FlyEye - liczba obejmuje wszystkich odbiorców, nie tylko polskich.

Wersja 3.6 i integracja z TOPAZ-em

Umowa z Agencją Uzbrojenia na aparaty ze zmienionymi systemami nawigacyjnymi i wzmocnionymi zabezpieczeniami, zintegrowane z Zautomatyzowanym Zestawem Kierowania Ogniem TOPAZ.

Produkcja w Ukrainie

W zakładzie spółki WB Ukraine rusza wytwarzanie platform na miejscu, co skraca łańcuch dostaw i drogę poprawek z frontu do linii produkcyjnej.

TOPAZ, czyli dlaczego ten dron nie jest osobnym sprzętem

Najważniejsza zmiana w wersji 3.6 nie dotyczy aparatu. Jest nią integracja z Zautomatyzowanym Zestawem Kierowania Ogniem TOPAZ - tym samym, który spina baterie Krabów i wyrzutnie HIMARS. Bez tej integracji operator drona widzi cel, po czym musi go komuś opisać: przez radio, głosem, ze wszystkimi błędami, jakie się po drodze zdarzają. Z integracją współrzędne trafiają do systemu kierowania ogniem jako dane, a nie jako opowieść.

Pętla rozpoznanie-uderzenie

Co dzieje się między wykryciem a ogniem

  1. 01
    Wykrycie

    Głowica znajduje coś, co nie pasuje do tła

    Kamera termowizyjna wyłapuje ciepło silników i ludzi tam, gdzie mapa pokazuje pusty las. Operator zatrzymuje obserwację i przechodzi na większe powiększenie.

  2. 02
    Identyfikacja

    Cel dostaje nazwę i kategorię

    Rozpoznanie typu sprzętu decyduje o tym, czy w ogóle warto strzelać i czym. Bateria artylerii i pojedynczy samochód to dwie zupełnie różne decyzje.

  3. 03
    Współrzędne

    Obraz zamienia się w liczby

    Położenie celu zostaje wyliczone i wysłane do systemu kierowania ogniem. To moment, w którym rozpoznanie przestaje być obserwacją, a staje się danymi wejściowymi dla artylerii.

  4. 04
    Ogień

    Strzela ktoś, kto celu nie widzi

    Haubica albo wyrzutnia otwiera ogień na podstawie danych z aparatu oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów. Dla obsługi działa cel istnieje wyłącznie jako zestaw liczb.

  5. 05
    Korekta

    Dron zostaje i patrzy na skutek

    Ten etap jest powodem, dla którego rozpoznanie nie odlatuje po wskazaniu celu. Obserwacja skutku pozwala poprawić ogień albo stwierdzić, że drugi nawrót nie jest potrzebny.

WniosekUproszczony schemat. W realnych warunkach na każdym etapie dochodzi kontrola celu, ocena ryzyka dla ludności cywilnej i sprawdzenie, czy w rejonie nie ma własnych pododdziałów.

Ukraina: poligon i recenzent

Pierwsze FlyEye trafiły do Ukrainy w marcu 2015 roku, w trakcie walk w Donbasie. Po lutym 2022 roku skala użycia zmieniła się nieporównywalnie: producent mówił o około dwustu pięćdziesięciu lotach dziennie, a siły ukraińskie stały się jednym z największych użytkowników tej konstrukcji na świecie. To nie jest statystyka marketingowa - to informacja o tym, jak szybko zużywa się ten sprzęt i jak intensywnie się go używa.

Najczęściej przywoływany przykład jest zarazem najbardziej charakterystyczny: FlyEye wykrył rosyjski skład amunicji w rejonie Bachmutu, a uderzenie wykonał HIMARS. W tej sekwencji polski aparat nie zrobił nic poza patrzeniem i przekazaniem współrzędnych. Właśnie na tym polega jego rola - i właśnie dlatego trudno ją policzyć w zestawieniach strat przeciwnika.

Bezzałogowiec FlyEye w barwach ukraińskich przygotowywany do lotu
FlyEye w służbie ukraińskiej. Od marca 2015 roku konstrukcja przeszła tam drogę od sprzętu egzotycznego do jednej z podstawowych platform rozpoznawczych - i od 2025 roku powstaje na miejscu.Fot. VoidWandererCC BY-SA 4.0

Uruchomienie w 2025 roku produkcji w zakładzie spółki WB Ukraine ma znaczenie wykraczające poza logistykę. Skraca nie tylko łańcuch dostaw, ale i pętlę sprzężenia zwrotnego: uwaga operatora z frontu ma krótszą drogę do inżyniera, a poprawka krótszą drogę z powrotem. W wojnie, w której przeciwnik zmienia metody zagłuszania w rytmie tygodni, to bywa ważniejsze od parametrów płatowca.

Z liczby dwustu pięćdziesięciu lotów dziennie wynika jeszcze jeden wniosek, o którym mówi się rzadziej. Przy takiej intensywności aparat przestaje być sprzętem, który się eksploatuje, a staje się czymś bliższym materiałowi zużywalnemu. Planowanie nie polega wtedy na tym, ile dronów trzeba kupić, tylko na tym, ile trzeba dostarczać miesięcznie, żeby utrzymać zdolność rozpoznania.

To przesunięcie zmienia sposób liczenia opłacalności. Jeżeli aparat wart ułamek ceny wyrzutni doprowadzi do zniszczenia składu amunicji albo baterii artylerii, jego utrata w tej samej misji jest kosztem pomijalnym. Problem pojawia się wtedy, gdy przeciwnik zaczyna strącać rozpoznanie szybciej, niż zdąży ono wskazać cokolwiek wartościowego - a to zależy nie od płatowca, lecz od nasycenia terenu środkami walki elektronicznej.

Czego ten sprzęt nie potrafi

Materiał o polskim wyrobie, który sprawdził się na wojnie, łatwo napisać jak folder reklamowy. Warto więc powiedzieć wprost, gdzie leżą granice. Siódmego czerwca 2022 roku rosyjska Rosgwardia opublikowała nagranie zestrzelonego FlyEye - pierwszy udokumentowany fotograficznie przypadek utraty aparatu tego typu. Od tamtej pory takich przypadków było znacznie więcej, po obu stronach frontu i w odniesieniu do wszystkich konstrukcji tej klasy.

Realnym zagrożeniem nie jest jednak obrona przeciwlotnicza, tylko walka elektroniczna. Zagłuszenie sygnału nawigacji satelitarnej albo łącza danych nie wymaga trafienia w mały, chłodny, wolno lecący obiekt. Wystarczy odciąć go od informacji o własnym położeniu albo od operatora. Dlatego w opisie wersji 3.6 pojawia się sformułowanie o zmienionych systemach nawigacyjnych i wzmocnionym poziomie bezpieczeństwa - to jest odpowiedź dokładnie na ten problem.

Mocne strony
  • Krótki czas rozwinięcia zestawu i start z ręki, bez wyrzutni i przygotowanego terenu.
  • Całodobowa obserwacja dzięki połączeniu toru dziennego z termowizyjnym w jednej głowicy.
  • Integracja z systemem kierowania ogniem TOPAZ, czyli przekazywanie danych zamiast opisu słownego.
  • Piętnaście lat ciągłego rozwoju jednej konstrukcji i sprawdzenie jej w warunkach wojny o wysokiej intensywności.
  • Niski koszt utraty pojedynczego płatowca w stosunku do wartości informacji, którą dostarcza.
Ograniczenia
  • Podatność na zagłuszanie łącza danych i sygnału nawigacji satelitarnej - główny sposób zwalczania tej klasy sprzętu.
  • Ograniczona długotrwałość lotu: ponad dwie i pół godziny to mało przy dozorze rozległego obszaru.
  • Brak możliwości reakcji na wykryty cel własnymi środkami - konieczny jest ktoś, kto strzeli.
  • Wrażliwość osiągów na warunki atmosferyczne, zwłaszcza na wiatr i niskie temperatury.
  • Wartość zestawu skupiona w głowicy obserwacyjnej, znacznie droższej od samego płatowca.

Warmate i Gladius, czyli domknięcie pętli

FlyEye sam w sobie jest połową rozwiązania. Drugą połowę dokłada amunicja krążąca Warmate - konstrukcja z tej samej rodziny, która nie wraca z misji, bo jej zadaniem jest uderzyć w cel. Pierwszą umowę na ten system podpisano w listopadzie 2017 roku, kolejną w kwietniu 2022 za około pięćdziesiąt milionów złotych, a tysięczny egzemplarz opuścił zakład w pierwszej połowie 2022 roku.

Amunicja krążąca Warmate w barwach Wojska Polskiego podczas pokazu w Radomiu
Warmate w Wojsku Polskim. Amunicja krążąca zajmuje miejsce pomiędzy pociskiem a bezzałogowcem: leci, szuka, czeka - i nie wraca.Fot. Boevaya mashinaCC BY-SA 3.0

Trzecim elementem jest Gladius - system poszukująco-uderzeniowy przeznaczony dla wojsk rakietowych i artylerii, przedstawiany przez producenta jako pojedyncza umowa o najwyższej wartości w historii WB Electronics. To już nie jest pojedynczy aparat, tylko zestaw łączący rozpoznanie, przekaźnik łączności i platformy uderzeniowe w jedną całość obsługiwaną z jednego stanowiska.

Trzy role w jednej rodzinie

FLYEYE

Patrzy i wraca

Rozpoznanie i korygowanie ognia. Nie przenosi uzbrojenia, ma wracać i latać ponownie. Jego wartością jest wielokrotność użycia.

WARMATE

Patrzy i nie wraca

Amunicja krążąca z ładunkiem bojowym. Pozwala pododdziałowi zareagować na cel natychmiast, bez czekania na artylerię, ale za cenę utraty aparatu.

GLADIUS

Łączy jedno z drugim

Zestaw poszukująco-uderzeniowy dla wojsk rakietowych i artylerii: rozpoznanie, przekaźnik i platformy uderzeniowe kierowane z jednego stanowiska.

Elementy systemu Gladius i bezzałogowiec BSP-U na ekspozycji MSPO 2026 w Kielcach
Gladius na MSPO 2026. System poszukująco-uderzeniowy jest w tej rodzinie krokiem od pojedynczego aparatu do zestawu, w którym rozpoznanie i uderzenie działają z jednego stanowiska.Fot. Krzysztof PopławskiCC BY 4.0

Nie tylko artyleria: bezzałogowce w obronie terytorialnej

FlyEye trafił również do Wojsk Obrony Terytorialnej. Dwanaście zestawów, czyli czterdzieści osiem aparatów, rozdzielono między dziewięć brygad z województw mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, świętokrzyskiego, łódzkiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, małopolskiego i śląskiego. Zadania są tam inne niż w artylerii: dozór, rozpoznanie obszarowe i wsparcie działań na granicy z Białorusią.

Rozpoznanie własnego nieba

Wydarzenia ostatnich tygodni przypomniały, że dozór powietrzny przestał być zadaniem wyłącznie wojennym. Naruszenia przestrzeni powietrznej państw NATO przez bezzałogowce i uderzenie drona w infrastrukturę kolejową pokazały, że obiekty tej klasy pojawiają się nad terytorium, które formalnie nie jest polem walki. Wykrycie małego, wolnego i chłodnego obiektu radarem przeznaczonym do śledzenia samolotów jest zadaniem niewdzięcznym.

FlyEye nie jest oczywiście odpowiedzią na ten problem - to sprzęt do patrzenia w dół, nie do polowania na inne bezzałogowce. Ale obecność dwunastu zestawów w brygadach obrony terytorialnej ma tu znaczenie pośrednie: buduje kadrę, która rozumie, jak takie obiekty latają, jak wyglądają na obrazie i czego można się po nich spodziewać. W zwalczaniu dronów doświadczenie operatorskie bywa równie ważne jak sprzęt.

Co obserwować dalej

Skala dostaw

Realizacja umowy ramowej na ponad 400 systemów

Tempo dostaw pokaże, czy producent utrzymał zdolności produkcyjne przy równoczesnej obsłudze odbiorcy ukraińskiego.

Odporność

Kolejne wersje odpowiedzią na walkę elektroniczną

Zmiany w nawigacji i łączności będą najlepszym wskaźnikiem tego, jak przeciwnik zmienia metody zagłuszania.

Szkolenie

Liczba wyszkolonych załóg, nie liczba aparatów

Wąskim gardłem przestaje być sprzęt, a zaczyna być człowiek, który potrafi go użyć i zinterpretować obraz z głowicy.

Eksport

Produkcja w Ukrainie jako wzorzec

Model wytwarzania na miejscu u odbiorcy może się powtórzyć przy kolejnych kontraktach zagranicznych.

FlyEye nie jest konstrukcją, która robi wrażenie parametrami. Dwanaście kilogramów, dwie i pół godziny w powietrzu, prędkość samochodu na drodze krajowej. Znaczenie tego sprzętu bierze się z czegoś innego: z tego, że zamienia artylerię strzelającą na ślepo w artylerię strzelającą do konkretnych rzeczy, i że robi to za ułamek kosztu jakiegokolwiek rozwiązania załogowego. Przez piętnaście lat to okazało się wystarczającym powodem, żeby wyprodukować ich ponad tysiąc.

Co warto zapamiętać

  • Przewagi nie daje pojedynczy aparat, tylko połączenie rozpoznania, łączności i systemu kierowania ogniem. FlyEye zintegrowany z TOPAZ-em jest elementem tego układu, a nie osobną bronią.
  • Odporność bezzałogowca liczy się dziś w minutach nad celem, nie w parametrach płatowca. Walka elektroniczna, a nie obrona przeciwlotnicza, jest głównym zagrożeniem dla tej klasy sprzętu.
  • Tania konstrukcja przestaje być zaletą, gdy straty są akceptowalne, a sensor w środku kosztuje wielokrotnie więcej niż płatowiec, który go niesie.
  • Wojna w Ukrainie przesunęła punkt ciężkości z liczby aparatów na liczbę wyszkolonych załóg i na tempo, w jakim producent potrafi wprowadzać poprawki.

Źródła

  1. FlyEye 3.6 dla Wojska Polskiego – Grupa WB
  2. Kolejne zestawy FlyEye dla Sił Zbrojnych RP – Grupa WB
  3. FlyEye Produced in Ukraine – WB Group
  4. WB Electronics FlyEye – Wikipedia
  5. Bezzałogowce FlyEye, Warmate i Gladius dla Sił Zbrojnych RP – ZBIAM
  6. Ponad 10 lat służby BSP FlyEye w Wojsku Polskim – Dziennik Zbrojny
  7. Zwiadowcze drony w służbie WOT – Radar / Rzeczpospolita
  8. WOT: Bezzałogowce Grupy WB chronią granicę z Białorusią – MILMAG
  9. WB Electronics dostarczy wojsku najnowszą wersję FlyEye z poprawionymi systemami – Strefa Obrony
  10. FlyEye daje przewagę – Polska Zbrojna
  11. Polskie drony znalazły nowego klienta – Defence24
  12. WB Electronics FlyEye. 2025 – Polot
  13. Ukrainian Brigade Uses Polish FlyEye Drone to Guide HIMARS Strike on Russian Positions Near Bakhmut – UNITED24 Media
  14. Poland’s Combat-Proven FlyEye Drones Begin Production in Ukraine to Boost Battlefield Reconnaissance – UNITED24 Media
  15. Polish company WB Group launches FlyEye unmanned aerial system production in Ukraine – Defence Industry Europe
  16. WB Group Launches FlyEye Drone Production in Ukraine – Odessa Journal
  17. Voices from the Front: UAS Pilot from Ukraine’s Spy Agency Shares Lessons from Battle – Inside Unmanned Systems
  18. WB Group FlyEye: Drone Specs, Top Speed & Range – Global Military
  19. FlyEye – Defence Tech Community
  20. FlyEye reconnaissance UAV, fourth view - MSPO 2026 – Wikimedia Commons
  21. UAV FlyEye 09 – Wikimedia Commons
  22. Polish Army Warmate Radom-2023 – Wikimedia Commons
SB
Autor

Sebastian Baryś

Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.

Dalej w Vardis
Dobór na podstawie tematu i działu