VARDIS.
Lotnictwo/Lotnictwo

Lotnictwo II RP. Od triumfu w Challenge do września 1939

W 1932 i 1934 roku Polacy wygrywali najtrudniejsze zawody lotnicze świata, a polski myśliwiec uchodził za jeden z najnowocześniejszych. Siedem lat później te same konstrukcje szły do walki z przeciwnikiem szybszym o dwieście kilometrów na godzinę. Historia branży, która zdążyła osiągnąć poziom światowy i nie zdążyła się zmodernizować.

Sebastian Baryś52 min czytania

Z tej publikacji dowiesz się:

  • 01Polska wygrała dwie z czterech edycji Challenge, najtrudniejszych międzynarodowych zawodów samolotów turystycznych: w 1932 roku Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura, w 1934 roku Jerzy Bajan i Gustaw Pokrzywka.
  • 02Myśliwiec PZL P.11 z charakterystycznym płatem Puławskiego był w 1935 roku jedną z najnowocześniejszych konstrukcji świata. W 1939 roku ustępował Messerschmittowi Bf 109E o blisko 200 km/h prędkości maksymalnej.
  • 03Bombowiec PZL.37 Łoś dorównywał najlepszym konstrukcjom epoki, ale do 1 września 1939 roku zbudowano 96 egzemplarzy, a w jednostkach bojowych było ich około czterdziestu.
  • 04Wbrew najtrwalszemu mitowi polskie lotnictwo nie zostało zniszczone na lotniskach pierwszego dnia wojny. Maszyny rozśrodkowano wcześniej na lotniskach polowych i walczyły przez cały wrzesień.
  • 05Piloci P.11 zgłosili we wrześniu 1939 roku około stu zestrzeleń przy stracie 97 maszyn. Około 46 samolotów tego typu ewakuowano do Rumunii.
Bombowce PZL.37 Łoś ustawione na lotnisku wraz z załogami w 1939 roku
Bombowce PZL.37 Łoś z załogami, 1939 rok. Najlepsza polska konstrukcja lotnicza dwudziestolecia i jedna z najnowocześniejszych maszyn tej klasy w Europie – zbudowana w liczbie, która nie mogła mieć wpływu na przebieg kampanii.Fot. autor nieznanydomena publiczna

W sierpniu 1932 roku dwaj Polacy wygrali w Berlinie zawody, które uchodziły za najtrudniejszy sprawdzian samolotów turystycznych świata. Trzy tygodnie później obaj nie żyli. Ta sekwencja – światowy sukces i nagła katastrofa – jest zaskakująco dobrą metaforą całego polskiego lotnictwa dwudziestolecia.

Bo to była branża, która w ciągu piętnastu lat przeszła od niczego do poziomu, na którym wygrywało się z Niemcami i Francuzami. Powstały zakłady, szkoła konstruktorska, instytut badawczy i linie lotnicze. A potem, w decydującym momencie, zabrakło czasu, pieniędzy i decyzji.

We wrześniu 1939 roku do walki poszły samoloty zaprojektowane na początku dekady. Walczyły lepiej, niż wynikałoby z tabel osiągów, i gorzej, niż potrzebowała broniąca się armia. Ten materiał opisuje, jak do tego doszło – i porządkuje mity, które narosły wokół tamtego września.

Zasada tego artykułu

Oddzielamy konstrukcję od liczby egzemplarzy

Polskie lotnictwo dwudziestolecia bywa opisywane albo jako zacofane, albo jako genialne. Obie oceny biorą się z mieszania dwóch różnych pytań: czy konstrukcja była dobra i czy zbudowano jej wystarczająco dużo. Odpowiedzi bywają przeciwne.

Od zerowego stanu posiadania do własnego przemysłu

Odrodzone państwo zaczynało z lotnictwem złożonym ze sprzętu poniemieckiego, poaustriackiego i porosyjskiego – kilkuset maszyn kilkudziesięciu typów, w większości zużytych. Nie było ani jednolitej doktryny, ani przemysłu, ani szkolnictwa lotniczego.

Przez pierwszą dekadę kupowano głównie za granicą, przede wszystkim we Francji. Równolegle budowano jednak zaplecze: Centralne Warsztaty Lotnicze, potem Państwowe Zakłady Lotnicze w Warszawie, Podlaską Wytwórnię Samolotów w Białej Podlaskiej, Lubelską Wytwórnię Samolotów, wytwórnie silników w Rzeszowie i Warszawie.

Kluczowa okazała się decyzja o kształceniu konstruktorów w kraju. Sekcja Lotnicza Koła Mechaników Studentów Politechniki Warszawskiej wydała ludzi, którzy zdefiniowali polskie lotnictwo lat trzydziestych: Stanisława Rogalskiego, Stanisława Wigurę i Jerzego Drzewieckiego – trzy nazwiska, od których wzięła się marka RWD.

Gdzie to budowano: mapa polskiego przemysłu lotniczego

Do połowy lat trzydziestych Polska miała już rozbudowaną sieć zakładów lotniczych. Państwowe Zakłady Lotnicze na warszawskim Okęciu projektowały i budowały myśliwce oraz bombowce. Podlaska Wytwórnia Samolotów w Białej Podlaskiej i Lubelska Wytwórnia Samolotów uzupełniały produkcję maszyn szkolnych i łącznikowych.

Osobnym filarem były silniki. Wytwórnie w Warszawie i Rzeszowie produkowały jednostki Bristol Mercury na licencji brytyjskiej – to właśnie ta licencja, a nie sam płatowiec, była często wąskim gardłem całego programu.

Zaplecze badawcze zapewniał Instytut Techniczny Lotnictwa, prowadzący próby wytrzymałościowe, badania w tunelu aerodynamicznym i certyfikację konstrukcji. Bez niego szybkie przejście od prototypu do serii nie byłoby możliwe.

Cztery filary branży

PŁATOWCE

PZL Okęcie i Mielec

Myśliwce rodziny P, bombowce Łoś i Karaś. Zakłady w Mielcu powstały w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego pod koniec lat trzydziestych.

SILNIKI

Licencja Bristol Mercury

Produkcja krajowa uniezależniała od importu, ale wiązała konstruktorów z konkretną rodziną jednostek i jej ograniczeniami mocy.

BADANIA

Instytut Techniczny Lotnictwa

Tunel aerodynamiczny, próby statyczne i certyfikacja. Zaplecze, którego brak wcześniej kosztował życie załogi RWD-6.

SPORT

RWD i aerokluby

Konstrukcje sportowe i turystyczne, na których wygrywano Challenge, a przy okazji szkolono przyszłych pilotów wojskowych.

Płat Puławskiego: polski wynalazek, który obiegł świat

Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych myśliwce były jeszcze w większości dwupłatami. Górnopłaty miały przewagę w widoczności, ale ich prosty płat zasłaniał pilotowi część przedniej półsfery – akurat tam, gdzie patrzy się przy ataku i lądowaniu.

Zygmunt Puławski rozwiązał ten problem, wyginając centralną część skrzydła ku dołowi i mocując ją bezpośrednio do kadłuba. Powstał charakterystyczny obrys mewy, który poprawił widoczność, zmniejszył opór i pozwolił zrezygnować z części zastrzałów. Rozwiązanie przyjęło się w świecie jako płat Puławskiego.

Oficer przed myśliwcem PZL P.11 w 1932 roku
PZL P.11 w 1932 roku. Charakterystyczne wygięcie skrzydła przy kadłubie – płat Puławskiego – dawało pilotowi widoczność, jakiej nie miał żaden ówczesny dwupłat, i uczyniło z polskich myśliwców rozpoznawalną sylwetkę.Fot. A. Sitkowski / Narodowe Archiwum Cyfrowedomena publiczna

Puławski zginął w katastrofie w marcu 1931 roku, w wieku trzydziestu lat, testując własną konstrukcję amfibii. Rozwój jego myśliwców przejął Wsiewołod Jakimiuk i to on doprowadził do wersji seryjnych P.11 oraz eksportowego P.24.

Sukces miał jednak drugą stronę. Polska szkoła przywiązała się do górnopłata w momencie, gdy świat przechodził na wolnonośne dolnopłaty z chowanym podwoziem i zakrytą kabiną. Rozwiązanie, które w 1931 roku wyprzedzało epokę, w 1937 roku było już anachronizmem.

Challenge: dwa zwycięstwa, których nikt się nie spodziewał

Challenge International de Tourisme były najtrudniejszymi zawodami samolotów turystycznych świata. Nie chodziło wyłącznie o prędkość: punktowano właściwości techniczne, zużycie paliwa, długość startu i lądowania, składanie skrzydeł, a wszystko wieńczył lot okrężny po Europie.

W 1932 roku trasa liczyła ponad siedem tysięcy kilometrów: z Berlina przez Polskę, Czechosłowację, Austrię, Jugosławię, Włochy, Szwajcarię, Francję, Holandię, Danię i Szwecję, z metą znów w Berlinie. Wygrali Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura na RWD-6, zdobywając 461 punktów.

Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura przed samolotem RWD-6 podczas powitania w Warszawie w 1932 roku
Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura przed RWD-6 podczas powitania w Warszawie, sierpień 1932 roku. Zwycięstwo w Challenge przyjęto w kraju jak triumf narodowy – i było nim, bo pokonano gospodarzy zawodów na ich terenie.Fot. autor nieznanydomena publiczna

RWD-6 otrzymał najwyższą ze wszystkich uczestników ocenę techniczną. Nie był to więc sukces samego pilotażu, lecz potwierdzenie, że polska konstrukcja bije najlepsze wytwórnie niemieckie i francuskie w bezpośrednim porównaniu.

Dwa lata później Polska powtórzyła wynik. Challenge 1934 wygrali Jerzy Bajan i Gustaw Pokrzywka na RWD-9. Dwa zwycięstwa z rzędu w zawodach organizowanych przez Aeroklub Niemiec były w latach trzydziestych faktem politycznym, nie tylko sportowym.

11 września 1932: katastrofa pod Cierlickiem

Trzy tygodnie po triumfie Żwirko i Wigura polecieli tym samym RWD-6 na mityng lotniczy do Czechosłowacji. 11 września 1932 roku wpadli w burzę nad Beskidem Śląskim. W lesie pod Cierlickiem, niedaleko Cieszyna, samolot stracił skrzydło i runął. Obaj zginęli.

Badanie wykazało zbyt słabe okucia mocowania skrzydła, które przy dużych prędkościach dopuszczały jego skręcanie. Wada konstrukcyjna zabiła konstruktora własnego samolotu – Wigura był przecież współautorem RWD.

Pogrzeb w Warszawie stał się manifestacją. Śmierć obu lotników wpisała się w polską pamięć obok innych zamkniętych nagle biografii dwudziestolecia i na trwałe połączyła oba nazwiska w jedną formułę: Żwirko i Wigura.

PZL P.11: od czołówki świata do przestarzałości w cztery lata

P.11 wszedł do służby w połowie lat trzydziestych i w chwili wprowadzenia należał do najnowocześniejszych myśliwców świata: metalowa konstrukcja, dobra widoczność, wysoka zwrotność, silnik Bristol Mercury produkowany na licencji w kraju.

Zachowany myśliwiec PZL P.11c w muzeum lotnictwa
Jedyny zachowany na świecie PZL P.11c, eksponowany w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Odkryta kabina, stałe podwozie i dwa karabiny maszynowe – w 1935 roku standard, w 1939 przepaść wobec Messerschmitta.Fot. Alan WilsonCC BY-SA 2.0

Zbudowano około 350 egzemplarzy rodziny: 50 sztuk P.11a, 49 sztuk P.11b dla Rumunii, 150 sztuk podstawowej wersji P.11c dla lotnictwa polskiego oraz 95 sztuk P.11f produkowanych na licencji w rumuńskich zakładach IAR.

PZL P.11c wobec przeciwnika z 1939 roku
Parametr

Prędkość maksymalna

PZL P.11c
około 375 km/h
Messerschmitt Bf 109E
około 570 km/h
Znaczenie w walce
Niemcy dyktowali warunki starcia: mogli zaatakować i odejść, kiedy chcieli
Parametr

Podwozie

PZL P.11c
stałe
Messerschmitt Bf 109E
chowane
Znaczenie w walce
Stały opór kosztował kilkadziesiąt kilometrów na godzinę
Parametr

Kabina

PZL P.11c
odkryta
Messerschmitt Bf 109E
zakryta
Znaczenie w walce
Na dużych wysokościach i prędkościach odkryta kabina męczy pilota
Parametr

Uzbrojenie

PZL P.11c
2 lub 4 karabiny 7,92 mm
Messerschmitt Bf 109E
karabiny i działka 20 mm
Znaczenie w walce
Krótsza salwa niszcząca i mniejszy zasięg skuteczny
Parametr

Zwrotność

PZL P.11c
bardzo dobra
Messerschmitt Bf 109E
dobra
Znaczenie w walce
Jedyny obszar wyraźnej przewagi polskiej maszyny
Parametr

Start i lądowanie

PZL P.11c
z krótkich lotnisk polowych
Messerschmitt Bf 109E
wymaga lepszej nawierzchni
Znaczenie w walce
Umożliwiał rozśrodkowanie i działanie z improwizowanych lądowisk

Porównanie dotyczy wersji używanych we wrześniu 1939 roku. Realna skuteczność zależała od taktyki, wyszkolenia i sytuacji, a nie od samych parametrów katalogowych.

Przewaga zwrotności nie była pustym parametrem. Polscy piloci wykorzystywali ją, wymuszając walkę kołową i atakując z góry, ale mogli to zrobić tylko wtedy, gdy przeciwnik zdecydował się na starcie manewrowe. Bf 109 mógł tego uniknąć w każdej chwili.

PZL P.24: lepszy myśliwiec, którego Polska nie kupiła

Równolegle z P.11 powstała wersja przeznaczona wyłącznie na eksport. PZL P.24 dostał mocniejszy francuski silnik Gnome-Rhône 14N o mocy około 970 koni mechanicznych, cztery karabiny maszynowe, a w części wariantów działka 20 mm.

Efekt był wyraźny: prędkość maksymalna około 430 km/h na wysokości 4250 metrów, czyli o blisko sześćdziesiąt kilometrów na godzinę więcej niż w P.11c używanym przez własne lotnictwo. Pułap sięgał 10 500 metrów.

Maszyna okazała się sukcesem handlowym. Turcja zamówiła 40 egzemplarzy, Grecja 36, Rumunia 30, Bułgaria 26. Produkcję licencyjną uruchomiono w Turcji i w rumuńskich zakładach IAR, gdzie doświadczenia z P.24 wpłynęły później na konstrukcję myśliwca IAR-80.

Ta decyzja jest jednym z najczęściej dyskutowanych wyborów polskiego lotnictwa. Broni jej logika uniezależnienia się od dostaw zagranicznych. Obciąża ją fakt, że we wrześniu 1939 roku greccy i rumuńscy piloci latali na szybszej wersji polskiego myśliwca niż polscy.

PZL.23 Karaś: pierwsza bomba na Niemcy

Karaś był lekkim bombowcem i samolotem rozpoznawczym – konstrukcją tańszą i liczniejszą od Łosia, przeznaczoną do współpracy bezpośredniej z wojskami lądowymi. Zbudowano 40 egzemplarzy wersji A i 240 wersji B.

We wrześniu 1939 roku w linii znajdowało się około 120 maszyn PZL.23B: pięć eskadr bombowych po dziesięć samolotów oraz po dziesięć maszyn rozpoznawczych przydzielonych każdej z siedmiu armii. To czyniło Karasia najliczniejszym polskim samolotem bojowym kampanii.

2 września 1939 roku Karaś z 21 Eskadry Bombowej zbombardował zakłady w Oławie. Był to pierwszy nalot bombowy na terytorium Niemiec w drugiej wojnie światowej.

Cena była jednak dramatyczna. Wolny, słabo uzbrojony i pozbawiony osłony myśliwskiej Karaś operował na małych wysokościach nad kolumnami pancernymi. Podczas kampanii utracono blisko dziewięćdziesiąt procent maszyn tego typu. Do Rumunii ewakuowano jedenaście egzemplarzy wersji B i około dwudziestu wersji A.

Kontekst

Lekki bombowiec nad polem walki był w 1939 roku bronią samobójczą

To samo dotyczyło niemieckich, francuskich i brytyjskich konstrukcji tej klasy. Doświadczenie kampanii wrześniowej, a rok później nalotu na mosty pod Maastricht, zamknęło epokę lekkiego bombowca działającego bez osłony myśliwskiej nad linią frontu.

PZL.37 Łoś: konstrukcja, która nie miała czasu

Jeśli P.11 pokazuje granice polskiego lotnictwa, to Łoś pokazuje jego możliwości. Bombowiec zaprojektowany przez zespół Jerzego Dąbrowskiego oblatano 13 grudnia 1936 roku. Osiągał około 412 km/h i przenosił do 2580 kilogramów bomb – przy masie własnej znacznie mniejszej niż u konkurentów o podobnym udźwigu.

Porównania z epoki są dla Łosia korzystne. Brytyjski Bristol Blenheim, francuski LeO 451 czy niemiecki Dornier Do 17 należały do tej samej klasy, a polska maszyna nie ustępowała im ani udźwigiem, ani osiągami. Zainteresowanie zakupem zgłosiły Rumunia, Turcja, Bułgaria, Jugosławia i Belgia.

Problemem była liczba. Do 1 września 1939 roku ukończono 96 egzemplarzy, a w jednostkach bojowych znajdowało się około czterdziestu w pełni wyposażonych maszyn. Produkcji nowszych wersji nie zdążono uruchomić, a zamówień eksportowych nie zrealizowano.

We wrześniu dwa dywizjony bombowe wykonały 135 lotów bojowych i zrzuciły 119 ton bomb, tracąc 26 samolotów – ponad połowę użytego stanu. 17 i 18 września 46 maszyn ewakuowano do Rumunii, gdzie później włączono je do tamtejszego lotnictwa.

Zdobyty przez Niemców bombowiec PZL.37 Łoś we wrześniu 1939 roku
Zdobyty PZL.37 Łoś, wrzesień 1939. Niemcy badali polskie konstrukcje z uwagą – Łoś należał do maszyn, których osiągi robiły wrażenie na przeciwniku, mimo że zbudowano ich zbyt mało, by miały znaczenie.Fot. autor nieznanydomena publiczna
Sedno problemu

Dobry samolot w liczbie czterdziestu sztuk nie jest zdolnością operacyjną

Łoś był konstrukcją światowej klasy i to nie budzi sporu. Nie zmienia to jednak arytmetyki: czterdzieści bombowców nie mogło wpłynąć na kampanię prowadzoną przez przeciwnika dysponującego tysiącami maszyn. Historia Łosia to historia braku czasu i pieniędzy, nie braku pomysłów.

Dęblin: gdzie robiono pilotów

O jakości lotnictwa decydował nie tylko sprzęt. Szkoła Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, nazywana Szkołą Orląt, wypuszczała roczniki pilotów szkolonych według wymagającego programu, z dużym naciskiem na pilotaż akrobacyjny i strzelanie powietrzne.

Zaplecze rekrutacyjne tworzyły aerokluby i szybownictwo, rozwijane w latach trzydziestych na skalę porównywalną z niemiecką. Przyszły pilot myśliwski często zaczynał od szybowca i samolotu turystycznego RWD, zanim trafił do wojska.

Efekt tego szkolenia zweryfikowano rok po klęsce. Polskie dywizjony w Bitwie o Anglię osiągały skuteczność wyraźnie powyżej średniej RAF, a przecież ci sami ludzie we wrześniu 1939 roku latali na maszynach ustępujących przeciwnikowi o dwieście kilometrów na godzinę.

Wrzesień 1939: co naprawdę się wydarzyło

Do walki weszło około 128–139 myśliwców P.11 w składzie Brygady Pościgowej i dywizjonów przydzielonych do armii. Przeciwnik dysponował wielokrotną przewagą liczebną i jakościową.

Mimo to bilans nie był jednostronny. Polscy piloci zgłosili około stu zestrzeleń, tracąc 97 maszyn. Około 46 samolotów tego typu ewakuowano następnie do Rumunii. Lotnictwo walczyło przez wszystkie tygodnie kampanii, nie przez pierwszy dzień.

Polskie lotnictwo we wrześniu 1939 w liczbach
Wskaźnik

Myśliwce P.11 w działaniach

Wartość
około 128–139
Komentarz
Brygada Pościgowa oraz dywizjony armijne
Wskaźnik

Zgłoszone zestrzelenia P.11

Wartość
około 97–101
Komentarz
Szacunki różnią się między opracowaniami
Wskaźnik

Utracone P.11

Wartość
97
Komentarz
Straty bojowe, wypadki i maszyny porzucone
Wskaźnik

P.11 ewakuowane do Rumunii

Wartość
około 46
Komentarz
Część floty wyprowadzono po 17 września
Wskaźnik

Bombowce Łoś w jednostkach

Wartość
około 40
Komentarz
Z 96 zbudowanych egzemplarzy
Wskaźnik

Loty bojowe dywizjonów Łosi

Wartość
135
Komentarz
Zrzucono 119 ton bomb
Wskaźnik

Utracone Łosie

Wartość
26
Komentarz
Ponad połowa użytego stanu

Liczby zestawiono na podstawie opracowań poświęconych obu typom. Statystyki zestrzeleń z 1939 roku opierają się na zgłoszeniach pilotów i bywają korygowane w nowszych badaniach.

Najbardziej niedocenianym czynnikiem był brak sieci wykrywania i naprowadzania. Rok później nad Anglią o wyniku decydował radar i system dowodzenia, który kierował myśliwce na właściwy pułap w odpowiednim czasie. W Polsce zgłoszenia o nalocie szły telefonem i posterunkami obserwacyjnymi.

Cztery mity o polskim lotnictwie 1939 roku

Żaden inny fragment kampanii wrześniowej nie obrósł taką liczbą nieprawdziwych obrazów. Warto je rozdzielić.

  • Mit: lotnictwo zniszczono na lotniskach pierwszego dnia. Jednostki bojowe rozśrodkowano na lotniskach polowych jeszcze przed wojną. Niemcy bombardowały lotniska stałe, na których stał sprzęt szkolny i pomocniczy.
  • Mit: polskie samoloty były beznadziejnie przestarzałe. P.11 rzeczywiście ustępował Bf 109, ale Łoś dorównywał najlepszym bombowcom epoki, a P.24 był chętnie kupowany za granicą.
  • Mit: piloci nie mieli szans i ginęli masowo bez efektu. Zgłoszono około stu zestrzeleń przy porównywalnych stratach własnych, co przy tak niekorzystnym stosunku sił nie jest wynikiem wskazującym na bezradność.
  • Mit: gdyby kupiono więcej sprzętu za granicą, byłoby inaczej. Zamówione we Francji i Wielkiej Brytanii maszyny nie zdążyły dotrzeć przed wybuchem wojny, a te, które dopłynęły, nie zostały rozpakowane na czas.
  • Mit: klęska lotnictwa dowiodła słabości polskiej myśli technicznej. Ci sami konstruktorzy i piloci pracowali potem w Wielkiej Brytanii, a polskie dywizjony osiągały w Bitwie o Anglię skuteczność powyżej średniej RAF.

Ludzie, którzy przenieśli tę szkołę dalej

Klęska wrześniowa nie zamknęła polskiego lotnictwa – rozproszyła je. Piloci przedostawali się przez Rumunię i Węgry do Francji, a po jej upadku do Wielkiej Brytanii. Tam powstały polskie dywizjony myśliwskie i bombowe.

Podobnie potoczyły się losy konstruktorów. Wsiewołod Jakimiuk, następca Puławskiego, pracował później w Kanadzie i Francji. Jerzy Dąbrowski, twórca Łosia, trafił do Stanów Zjednoczonych. Doświadczenie zbudowane w Warszawie i Mielcu zasiliło przemysł innych państw.

To jest właściwa miara dorobku dwudziestolecia: kompetencji, którą zbudowano w tak krótkim czasie, nie dało się zniszczyć razem ze sprzętem. Zabrakło jedynie państwa, które mogłoby ją dalej wykorzystywać.

Kalendarium polskiego lotnictwa 1918–1939

Oś czasu

14 wydarzeń

Początki

Odrodzone lotnictwo przejmuje kilkaset zużytych maszyn poniemieckich, poaustriackich i porosyjskich.

Powstanie PZL

Państwowe Zakłady Lotnicze stają się głównym ośrodkiem konstrukcyjnym i produkcyjnym kraju.

Pierwsze myśliwce Puławskiego

Prototypy z charakterystycznym płatem mewy zwracają uwagę na międzynarodowych pokazach.

Powstanie LOT

Polskie Linie Lotnicze rozpoczynają regularną komunikację pasażerską.

Śmierć Zygmunta Puławskiego

Konstruktor ginie w katastrofie własnej amfibii w wieku trzydziestu lat.

Zwycięstwo w Challenge

Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura wygrywają na RWD-6 zawody w Berlinie z wynikiem 461 punktów.

Katastrofa pod Cierlickiem

Obaj zwycięzcy giną w burzy nad Beskidem Śląskim po urwaniu skrzydła.

Drugie zwycięstwo w Challenge

Jerzy Bajan i Gustaw Pokrzywka wygrywają na RWD-9.

P.11c w jednostkach

Podstawowy polski myśliwiec wchodzi do służby jako jedna z nowocześniejszych konstrukcji świata.

Oblot PZL.37 Łoś

Pierwszy lot bombowca, który dorównuje najlepszym konstrukcjom epoki.

Rozbudowa przemysłu w COP

Nowe zakłady lotnicze i silnikowe powstają w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Początek wojny

Do walki wchodzi około 130 myśliwców P.11 i około 40 bombowców Łoś rozśrodkowanych na lotniskach polowych.

Ewakuacja do Rumunii

Około 46 Łosi i podobna liczba P.11 opuszczają kraj przez południową granicę.

Polskie dywizjony w Anglii

Piloci z września 1939 osiągają w Bitwie o Anglię skuteczność powyżej średniej RAF.

Ocena: co udało się, a czego nie

Mocne strony
  • Zbudowanie od zera własnej szkoły konstruktorskiej i przemysłu lotniczego w niecałe dwie dekady
  • Oryginalne rozwiązania techniczne, z płatem Puławskiego jako najbardziej rozpoznawalnym
  • Dwa zwycięstwa w Challenge, potwierdzające konkurencyjność polskich konstrukcji wobec Niemiec i Francji
  • PZL.37 Łoś jako bombowiec dorównujący najlepszym maszynom tej klasy w Europie
Ograniczenia
  • Zbyt wolne przejście z górnopłata na nowoczesny dolnopłat myśliwski
  • Skala produkcji nieproporcjonalna do potrzeb – dziesiątki zamiast setek nowoczesnych maszyn
  • Brak systemu wykrywania i naprowadzania, który rok później zdecydował o wyniku Bitwy o Anglię
  • Zakupy zagraniczne podjęte za późno, by dotarły przed wybuchem wojny

Podsumowanie brzmi więc tak: polskie lotnictwo dwudziestolecia przegrało nie tam, gdzie zwykle się to lokuje. Nie w konstruktorskim biurze i nie w kabinie, lecz w harmonogramie produkcji i w budżecie. Sprzęt, który miał zastąpić P.11, istniał w prototypach. Zabrakło dwóch, może trzech lat.

Co warto zapamiętać

  • Polska miała w latach trzydziestych własną szkołę konstruktorską na poziomie światowym – problemem nie były pomysły, lecz skala i tempo produkcji.
  • Płat Puławskiego był oryginalnym polskim rozwiązaniem, kopiowanym i podziwianym za granicą, ale przywiązanie do niego opóźniło przejście na konstrukcje dolnopłatowe.
  • Łoś pokazuje, na co było stać polski przemysł, gdy dostał czas i pieniądze. Zabrakło jednego i drugiego.
  • Mit o lotnictwie zniszczonym na ziemi 1 września jest fałszywy i powstał z niemieckich komunikatów propagandowych, powtarzanych potem bezrefleksyjnie.
  • Doświadczenie wyniesione z września 1939 roku polscy piloci wykorzystali rok później nad Anglią, gdzie ich skuteczność przewyższała średnią RAF.

Źródła

  1. PZL P.11 – Wikipedia
  2. PZL.37 Łoś – Wikipedia
  3. RWD 6 – Wikipedia
  4. Franciszek Żwirko – Wikipedia
  5. Stanisław Wigura – Wikipedia
  6. 90 lat temu Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura wygrali zawody Challenge – Nauka w Polsce
  7. 90 lat temu Żwirko i Wigura wygrali Międzynarodowe Zawody Samolotów Turystycznych – Dzieje.pl
  8. 90. rocznica zwycięstwa Żwirki i Wigury w Challenge 1932 – Instytut Pamięci Narodowej – Katowice
  9. Zawody lotnicze Challenge 1932: wielki triumf Żwirki i Wigury – Polskie Radio – Trójka
  10. Żwirko i Wigura. Najlepszy duet w przestworzach – Polskie Radio
  11. Pierwszy lot RWD-6 – Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie
  12. PZL P.11c – jedyny zachowany egzemplarz – Muzeum Lotnictwa Polskiego (Wikimedia Commons)
  13. Samoloty PZL.37 Łoś wraz z załogami, 1939 – Wikimedia Commons
  14. PZL P.11 w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego – Narodowe Archiwum Cyfrowe
  15. Powitanie polskiej ekipy po Challenge 1932 – Narodowe Archiwum Cyfrowe
  16. Zdobyty PZL.37 Łoś, 1939 – Wikimedia Commons
  17. RWD 13 w zbiorach Muzeum Lotnictwa Polskiego – Wikimedia Commons
  18. PZL P.24 – Wikipedia
  19. PZL.23 Karaś – Wikipedia
  20. PZL.37 Łoś – dane techniczne i historia typu – Muzeum Lotnictwa Polskiego
  21. Szkoła Orląt – historia szkolnictwa lotniczego w Dęblinie – Lotnicza Akademia Wojskowa
  22. Zbiory i wystawy poświęcone lotnictwu II RP – Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie
  23. PZL P.11c w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie – Wikimedia Commons
  24. Polskie F-16 przejdą modernizację do standardu F-16V – Ministerstwo Obrony Narodowej
  25. F-16 Fighting Falcon fact sheet – U.S. Air Force
SB
Autor

Sebastian Baryś

Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.

Dalej w Vardis
Dobór na podstawie tematu i działu