VARDIS.
Lotniskowce US Navy · odcinek 16 / 78Zobacz całą serię →
Marynarka wojenna/Lotniskowce

USS Franklin (CV-13). Dzień, w którym nie zatonął

Rano 19 marca 1945 roku, osiemdziesiąt kilometrów od Japonii, jeden bombowiec trafił Franklina dwiema bombami w chwili, gdy na pokładzie stały zatankowane i uzbrojone samoloty. Zginęło ponad siedmiuset ludzi, więcej niż na jakimkolwiek innym ocalałym amerykańskim okręcie. Dowódca odmówił opuszczenia płonącego lotniskowca, kapelan i porucznik dostali Medal Honoru, a okręt przepłynął o własnych siłach do Nowego Jorku. Po wyremontowaniu nigdy więcej nie wyszedł w morze.

Sebastian Baryś••25 min czytania

Z tej publikacji dowiesz się:

  • 01Franklin wszedł do służby w styczniu 1944 roku i przez rok walczył na Pacyfiku, od Bonin i Marianów po zatokę Leyte. W październiku 1944 roku trafił go samolot kamikaze, zabijając 56 ludzi.
  • 02Rano 19 marca 1945 roku, gdy był bliżej Japonii niż jakikolwiek inny amerykański lotniskowiec w tej wojnie, jeden japoński bombowiec trafił go dwiema bombami. Na pokładzie i w hangarze stały zatankowane i uzbrojone samoloty. Wybuchy i pożary zabiły od 724 do 807 ludzi, zależnie od sposobu liczenia.
  • 03Okręt stanął bez napędu, z przechyłem i bez łączności. Admirał proponował go opuścić, ale dowódca odmówił, bo pod pokładem wciąż byli żywi ludzie. Kapelan Joseph O’Callahan i porucznik Donald Gary dostali za ten dzień Medal Honoru.
  • 04Franklin o własnych siłach przepłynął około 12 tysięcy mil do Nowego Jorku. Wyremontowano go, ale nigdy więcej nie wyszedł w morze jako okręt bojowy. W 1966 roku poszedł na złom.
Płonący lotniskowiec Franklin z przechyłem, z pokładu i hangaru bucha dym, na pokładzie ludzie z wężami gaśniczymi

Franklin płonie z przechyłem na prawą burtę 19 marca 1945 roku, około 80 kilometrów od wybrzeży Japonii. Na przedniej części pokładu lotniczego załoga z wężami gaśniczymi, z hangaru leje się woda. Zdjęcie z krążownika Santa Fe.

Franklin walczył niecały rok, a w historię wszedł jednym porankiem. 19 marca 1945 roku samotny japoński bombowiec zrzucił na niego dwie bomby w chwili, gdy pokład był pełen samolotów gotowych do startu. W ciągu kilku minut okręt zamienił się w płonący skład amunicji. Zginęło ponad siedmiuset ludzi, więcej niż na jakimkolwiek innym amerykańskim okręcie, który przetrwał wojnę. A jednak Franklin nie zatonął. Przepłynął o własnych siłach pół świata do Nowego Jorku.

Stępka w rocznicę Pearl Harbor

Stępkę Franklina położono 7 grudnia 1942 roku na pochylni numer 11 w Newport News, dokładnie w pierwszą rocznicę ataku na Pearl Harbor. Okręt zwodowano 14 października 1943 roku, a matką chrzestną była komandor porucznik Mildred McAfee, szefowa WAVES, kobiecej służby marynarki wojennej. Do służby wszedł 31 stycznia 1944 roku pod dowództwem kapitana Jamesa M. Shoemakera. Na pokładzie grała orkiestra złożona z zawodowych muzyków, których przydzielono na okręt w losowaniu, między innymi z saksofonistą i kompozytorem Saxiem Dowellem.

Dziób lotniskowca udekorowany flagami wypływa z doku, na pierwszym planie kobiety w mundurach marynarki i flaga USA

Franklin wypływa z doku budowlanego w Newport News zaraz po chrzcie, 14 października 1943 roku. Na pierwszym planie oficerki WAVES, na czele z matką chrzestną Mildred McAfee.

Nazwa upamiętnia Benjamina Franklina i wcześniejsze okręty jego imienia, a nie bitwę pod Franklin w Tennessee z wojny secesyjnej, jak czasem się podaje. Marynarze nazywali okręt „Big Ben”.

Lotniskowiec z dużym numerem 13 na pokładzie lotniczym płynie rzeką, widziany z powietrza, obok holownik

Franklin na rzece Elizabeth koło Norfolk 21 lutego 1944 roku, trzy tygodnie po wejściu do służby. Na rufie pokładu lotniczego wielki numer 13.

Od Bonin do Leyte

Po rejsie szkoleniowym koło Trynidadu Franklin przez San Diego i Pearl Harbor dotarł na Eniwetok, gdzie w czerwcu 1944 roku dołączył do szybkich lotniskowców. Przez większość służby na zachodnim Pacyfiku był okrętem flagowym kontradmirała Ralpha Davisona. Pierwszy nalot wykonał pod koniec czerwca na Wyspy Bonin. W lipcu atakował Guam i Rotę przed desantem, a 21 lipca bezpośrednio wspierał pierwsze fale piechoty morskiej na Guam. Potem przyszły Palau, znów Boniny i Yap, a we wrześniu osłona desantu na Peleliu.

Lotniskowiec w kamuflażu z ciemnych i jasnych plam płynie po wzburzonym morzu, na pokładzie samoloty

Franklin koło Marianów 1 sierpnia 1944 roku. Od maja do listopada 1944 roku był jedynym lotniskowcem, który nosił jednocześnie dwa różne wzory kamuflażu.

W październiku, przed desantem na Leyte, zaczęły się ataki japońskiego lotnictwa na zespół. 13 października zestrzelony bombowiec „Betty” uderzył w pokład Franklina za nadbudówką, przesunął się po nim i wpadł do morza. Kilka dni później bomba trafiła w krawędź podnośnika burtowego, zabijając trzech ludzi. 24 października samoloty Franklina uczestniczyły w atakach na zespół Kurity na morzu Sibuyan, w których zatonął Musashi, a następnego dnia u przylądka Engaño w atakach na lotniskowce Ozawy, z których zatonęły między innymi Zuiho i Chiyoda.

30 października, około stu mil od Samar, sześć japońskich samolotów przedarło się przez osłonę myśliwską do zespołu czterech lotniskowców. Jeden kamikaze uderzył w pokład lotniczy Franklina i przebił się do pokładu galeryjnego, zabijając 56 ludzi i raniąc 60. Inny, po tym jak minął Franklina z bombami, wbił się w rufę lekkiego lotniskowca Belleau Wood. Załoga Franklina ugasiła pożary i załatała pokład tak szybko, że po 76 minutach mogła przyjmować samoloty. Okręt musiał jednak płynąć na remont do stoczni Puget Sound.

Na horyzoncie dwa okręty, z których ciągną się długie smugi czarnego dymu, na pierwszym planie żołnierze przy działkach na pokładzie

Płonące Franklin i Belleau Wood 30 października 1944 roku, widziane z pokładu Enterprise. Żołnierze piechoty morskiej przy działkach osłaniają oczy przed słońcem, wypatrując kolejnych samolotów kamikaze.

W czasie remontu, 7 listopada 1944 roku, dowództwo objął kapitan Leslie Gehres. Był surowym i autokratycznym dowódcą, którego wielu marynarzy nie lubiło. Franklin wyszedł z Bremerton 2 lutego 1945 roku, a w marcu wrócił do szybkich lotniskowców. Na pokładzie płynęli poza Davisonem kontradmirał Gerald Bogan, który miał objąć dowództwo dywizjonu lotniskowców, i kapitan Arnold Isbell, jadący objąć dowództwo Yorktowna.

19 marca 1945

18 marca samoloty Franklina atakowały lotniska na Kiusiu. W nocy okręt dwanaście razy w ciągu sześciu godzin ogłaszał alarm bojowy. Nad ranem Gehres zmniejszył stopień gotowości, żeby załoga mogła zjeść i odpocząć. Obsady dział zostały na stanowiskach. Franklin był wtedy około 80 kilometrów od wybrzeża Japonii, bliżej niż jakikolwiek inny amerykański lotniskowiec w czasie tej wojny. Przed świtem wysłał myśliwce nad Honsiu, a potem zaczął wysyłać drugą falę, uderzenie na okręty w porcie.

Gdy mniej więcej połowa tej fali była w powietrzu, z chmur wynurzył się pojedynczy bombowiec nurkujący Yokosuka D4Y „Judy”, którego nie wykrył radar. Zanim artylerzyści zdążyli otworzyć ogień, zrzucił dwie bomby półprzeciwpancerne o masie około 250 kilogramów. Pierwsza trafiła w oś pokładu lotniczego, przebiła się do hangaru i wywołała pożary na dwóch niższych pokładach, niszcząc centrum informacji bojowej. Druga trafiła w rufową część okrętu i przebiła dwa pokłady.

Nadbudówka lotniskowca w dymie, w powietrzu lecą szczątki, na pokładzie biegną ludzie

Moment silnej eksplozji na lewej burcie Franklina 19 marca 1945 roku, zdjęcie z raportu marynarki o uszkodzeniach bojowych. W powietrzu szczątki, strażacy uciekają. Maszt jest złamany na wysokości platformy radaru.

Na pokładzie lotniczym stało 31 zatankowanych i uzbrojonych samolotów z silnikami na biegu. Zapaliły się niemal natychmiast, a 13 do 16 ton materiałów wybuchowych w ich podwieszeniach zaczęło wybuchać jedno po drugim. W hangarze stało 21 kolejnych maszyn, z czego 16 zatankowanych. Wybuch zapalił opary benzyny i przez hangar przeszła eksplozja. Ciężkie niekierowane pociski rakietowe Tiny Tim, podwieszone pod Corsairami, odpalały od żaru i rykoszetowały po hangarze, zanim wybuchły. Z ludzi, którzy byli w hangarze, przeżyło dwóch.

Dym wypełnił maszynownie, które trzeba było opuścić. Franklin stanął bez napędu, bez łączności radiowej, z przechyłem 13 stopni na prawą burtę, w żarze pożarów, które ogarnęły całą rufową część okrętu. Gehres kazał zatopić komory amunicyjne, ale nie było czym, bo wybuchy zniszczyły magistrale wodne. Wielu marynarzy zdmuchnęły za burtę eksplozje, inni skakali do wody przed ogniem albo w przekonaniu, że padł rozkaz opuszczenia okrętu.

Lotniskowiec z przechyłem na horyzoncie, z rufy bije gęsty dym

Franklin płonie i przechyla się na prawą burtę 19 marca 1945 roku. Cała rufowa część okrętu tonie w dymie.

Zostajemy

Do Franklina podeszły krążowniki Pittsburgh i Santa Fe oraz cztery niszczyciele. Admirał Davison z Boganem przeszli na niszczyciel Miller i Davison zasugerował opuszczenie okrętu. Gehres odmówił zatopienia Franklina, bo pod pokładem wciąż było wielu żywych ludzi. Niszczyciele wyławiały rozbitków, a niektóre podchodziły dziobem do burty płonącego lotniskowca, żeby zabrać odciętych przez ogień.

Najwięcej zrobił Santa Fe kapitana Harolda Fitza. Krążownik podszedł burtą do Franklina, polewał pożary ze swoich węży i przyjmował rannych, rozbitków i załogi samolotów, które uznano za niezbędne do dalszej walki. Wśród załóg okrętów ratujących Franklina też byli zabici i ranni. Woda wlewana w Franklina dodatkowo zmniejszała jego wolną burtę i stateczność. Po przepompowaniu balastu przechył na prawą burtę zmienił się w przechył 15 stopni na lewą.

Płonący lotniskowiec widziany z powietrza, z pokładu bucha dym, przy jego burcie mniejszy okręt

Krążownik Santa Fe przy burcie płonącego Franklina 19 marca 1945 roku. Zdjęcie zrobiono z samolotu z Essexa, wracającego z nalotu na Kobe.

Kapelan okrętu, jezuita Joseph O’Callahan, udzielał ostatniego namaszczenia umierającym, organizował i prowadził grupy gaszące pożary i ratownicze, a potem poprowadził ludzi pod pokład, żeby polewać wodą komory amunicyjne, którym groził wybuch. Porucznik Donald Gary odnalazł około trzystu ludzi uwięzionych w zadymionej mesie, znalazł wyjście i wracał kilka razy, wyprowadzając kolejne grupy. Potem kierował gaszeniem pożarów w hangarze i zszedł do kotłowni, żeby rozpalić jeden z kotłów. Obaj dostali Medal Honoru. Lekarz okrętowy George Fox zginął, opatrując rannych, i dostał pośmiertnie Krzyż Marynarki.

Mężczyzna w hełmie pochyla się nad rannym marynarzem leżącym na noszach, z tyłu inni ludzie na pokładzie

Kapelan Joseph O’Callahan udziela ostatniego namaszczenia rannemu marynarzowi na pokładzie Franklina 19 marca 1945 roku. Za ten dzień dostał Medal Honoru.

Pittsburgh wziął Franklina na hol i ciągnął go z prędkością 5 węzłów do zmroku. Po kilku godzinach, gdy pożary były już pod kontrolą, ludzie wrócili do maszynowni i uruchomili dwie z czterech śrub. Franklin odpłynął spod Japonii o własnych siłach. Za wydarzenia tego dnia przyznano poza dwoma Medalami Honoru 22 Krzyże Marynarki i 26 Srebrnych Gwiazd.

Lotniskowiec z przechyłem płynie po morzu, przed nim ciężki krążownik

Ciężki krążownik Pittsburgh holuje dymiącego jeszcze Franklina spod wybrzeży Japonii, 19 marca 1945 roku, zanim załodze lotniskowca udało się uruchomić maszyny.

Straty Franklina 19 marca 1945 roku według różnych źródeł
Źródło

Samuel Eliot Morison, DANFS

Zabici
724
Ranni
265
Uwagi
historia operacji US Navy, dane z lat powojennych
Źródło

Joseph A. Springer, „Inferno”

Zabici
807
Ranni
co najmniej 487
Uwagi
na podstawie oficjalnych statystyk, z grupą lotniczą
Źródło

Cała służba okrętu

Zabici
924-926
Ranni
—
Uwagi
razem z 30 października 1944 i innymi atakami

Różnice wynikają głównie z tego, czy liczono lotników grupy lotniczej, piechotę morską, pasażerów i ludzi, którzy zmarli z ran po kilku tygodniach.

Klub 704

Franklin dopłynął do Ulithi z prędkością 14 węzłów, potem do Pearl Harbor. Tam Gehres odmówił przyjęcia pilota portowego, sam wprowadzał okręt, wszedł do basenu za szybko i uderzył w nabrzeże, a winą obarczył obsługę cumowniczą. Stocznie zachodniego wybrzeża były zapchane okrętami uszkodzonymi przez kamikaze, więc Franklin przez Kanał Panamski popłynął do Nowego Jorku, gdzie dotarł 28 kwietnia 1945 roku.

Lotniskowiec płynie po morzu, widziany z powietrza, w rufowej części pokładu wielkie dziury i zniszczenia

Franklin w drodze do stoczni w Nowym Jorku 26 kwietnia 1945 roku. Wyraźnie widać zniszczenia rufowej części pokładu lotniczego i przedniego podnośnika.

W drodze z Ulithi na Hawaje Gehres ogłosił, że 704 członków załogi, którzy zostali na okręcie, należy do „Klubu Big Ben 704”. Pozostałych, którzy znaleźli się w wodzie, oskarżył o dezercję. Śledczy w Nowym Jorku ustalili, że na okręcie przez cały czas było około 400 ludzi, a reszta wróciła na pokład przed postojem w Ulithi albo w jego trakcie. Wielu skakało do wody, bo inaczej spłonęliby żywcem, albo myślało, że padł rozkaz opuszczenia okrętu. Wszystkie zarzuty po cichu wycofano, a Gehresa w lipcu 1945 roku odwołano z dowództwa.

Po katastrofie

Kto zdezerterował

Historia „Klubu 704” to rzadki w oficjalnych dokumentach przykład, jak dowódca po katastrofie oskarżył własnych ludzi. Nikt nie podważał odwagi tych, którzy zostali na płonącym okręcie. Śledztwo pokazało jednak, że granica między tymi, którzy „zostali”, a tymi, którzy „uciekli”, była w chaosie tamtego ranka przypadkowa. Część marynarzy zdmuchnęły za burtę wybuchy, część Santa Fe zabrał z pokładu na rozkaz, a część wróciła na Franklina, gdy tylko mogła.

Historię Franklina opowiedział jeszcze w 1945 roku dokument marynarki „The Saga of the Franklin”, a zdjęcia płonącego okrętu obiegły amerykańską prasę w maju, gdy cenzura pozwoliła je opublikować. W stoczni w Nowym Jorku zdjęto i odbudowano cały pokład lotniczy razem z górną częścią kadłuba.

Kadłub lotniskowca bez pokładu lotniczego przy nabrzeżu stoczni, nad nim wielki dźwig, w tle most

Franklin w remoncie w stoczni marynarki w Nowym Jorku 27 października 1945 roku. Cały pokład lotniczy i górną część kadłuba zdjęto i budowano od nowa.

Jak nowy i niepotrzebny

Po remoncie Franklin był udostępniany zwiedzającym z okazji Dnia Marynarki Wojennej, a 17 lutego 1947 roku wycofano go ze służby w Bayonne. W rezerwie zmieniał oznaczenia jak inne Essexy: na lotniskowiec uderzeniowy CVA-13, lotniskowiec zwalczania okrętów podwodnych CVS-13, a w 1959 roku na transportowiec samolotów AVT-8. Nigdy więcej nie wyszedł jednak w morze jako okręt bojowy. Razem z Bunker Hillem, również ciężko uszkodzonym przez kamikaze, były jedynymi Essexami, które po wojnie nie wróciły do służby.

Paradoksalnie przyczyną był ich dobry stan. Po gruntownym remoncie oba były prawie jak nowe, więc marynarka przez lata odkładała je na „ostateczną przebudowę”, która miała zrobić z nich coś nowocześniejszego od innych Essexów. Do przebudowy nigdy nie doszło. W 1964 roku Franklina skreślono z listy floty.

Lotniskowiec zacumowany w basenie przy nabrzeżu, widziany od rufy, obok dźwig

Franklin w rezerwie w Bayonne w New Jersey na początku lat sześćdziesiątych. Od 1959 roku formalnie był transportowcem samolotów AVT-8.

Najpierw sprzedano go firmie złomowej z Portsmouth w Wirginii, ale marynarka odkupiła kadłub, bo pilnie potrzebowała jego czterech turbogeneratorów. Ostatecznie 27 lipca 1966 roku sprzedano go na złom firmie z Chesapeake, a 1 sierpnia holowniki wyprowadziły go z bazy.

Szary lotniskowiec przy drewnianym nabrzeżu z dźwigiem, niebo z chmurami, kolorowe zdjęcie

Franklin przy nabrzeżu firmy złomowej w 1966 roku.

Oś czasu

10 wydarzeń

Stępka

Pierwsza rocznica Pearl Harbor.

W służbie

Kapitan James M. Shoemaker.

Marianny

Wsparcie desantu na Guam.

Zatoka Leyte

Ataki na Musashi i lotniskowce Ozawy.

Kamikaze

56 zabitych, remont w Puget Sound.

Dwie bomby

Od 724 do 807 zabitych.

Nowy Jork

Po rejsie o własnych siłach.

Rezerwa

Bayonne.

Skreślenie

Z listy floty.

Złom

Wyholowany z bazy.

Nazwa

Benjamin Franklin, drukarz, uczony i dyplomata, był w czasie wojny o niepodległość przedstawicielem Kongresu we Francji i w praktyce reprezentował tam także młodą marynarkę. Załatwiał pieniądze, zakupy i remonty dla okrętów Johna Paula Jonesa i Lamberta Wickesa, którzy atakowali brytyjskie wybrzeża. Pierwsze cztery okręty imienia Franklin upamiętniały właśnie jego, a CV-13, piąty, przejął ich nazwę.

Co warto zapamiętać

  • Franklin to najciężej uszkodzony amerykański lotniskowiec, który przetrwał wojnę. Z ponad 900 ludźmi zabitymi w całej służbie ma najwyższe straty ze wszystkich ocalałych amerykańskich okrętów, niższe tylko od pancernika Arizona.
  • Lotniskowiec był najgroźniejszy dla samego siebie w chwili startu: z samolotami pełnymi paliwa i uzbrojenia na pokładzie. Jedna bomba w tym momencie wystarczyła, żeby zamienić go w stos amunicji.
  • Okręt uratowali ludzie, którzy zostali na pokładzie, i załogi okrętów, które podeszły burtą do płonącego lotniskowca. Kontrowersja wokół tego, kto „zdezerterował”, pokazała jednak, jak łatwo po katastrofie o krzywdzące oceny.
  • Paradoks jego końca polega na tym, że Franklin i Bunker Hill po remoncie były prawie jak nowe i właśnie dlatego marynarka trzymała je w rezerwie na przebudowę, która nigdy nie nastąpiła.

Źródła

  1. USS Franklin (CV-13) – Wikipedia
  2. Franklin V (CV-13) – Dictionary of American Naval Fighting Ships, kopia HyperWar Foundation
  3. Franklin V (CV-13) – Naval History and Heritage Command, Dictionary of American Naval Fighting Ships
  4. USS Franklin CV-13 War Damage Report No. 56 – Navy Department Library, kopia Internet Archive
  5. Joseph T. O’Callahan – Wikipedia
  6. Donald A. Gary – Wikipedia
  7. The Saga of the Franklin (1945) – Internet Archive, film marynarki USA
  8. Essex-class aircraft carrier – Wikipedia
  9. USS Franklin (CV-13), kolekcja fotografii – Wikimedia Commons
Seria Vardis · Militaria

Lotniskowce US Navy. Okręt po okręcie

Przeczytano odcinek 16 / 78
SB
Autor

Sebastian Baryś

Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.

Dalej w Vardis
Dobór na podstawie tematu i działu