VARDIS.
Dwudziestolecie międzywojenne/Formacje graniczne

Żelazny kordon Kresów. Jak Korpus Ochrony Pogranicza zdławił sowiecką dywersję i stawił czoła inwazji 1939 roku

W 1924 roku wschodnie rubieże Rzeczypospolitej płonęły w ogniu zbrojnych rajdów sowieckiego wywiadu wojskowego i OGPU. Rząd Władysława Grabskiego i gen. Władysław Sikorski powołali formację bez precedensu w Europie: żołnierzy o żelaznej dyscyplinie, którzy uszczelnili 1400 kilometrów granicy, prowadzili głęboki wywiad, budowali kresowe szkoły i jako jedyni podjęli zorganizowaną walkę z Armią Czerwoną 17 września 1939 roku.

Sebastian Baryś••28 min czytania

Z tej publikacji dowiesz się:

  • 01Hybrydowa pożoga Kresów (1921–1924): Po Traktacie ryskim sowiecki wywiad wojskowy Razwiedupr i OGPU pod wodzą Feliksa Dzierżyńskiego rozpętały tzw. czynną dywersję. Setki uzbrojonych band napadały na dwory, posterunki i pociągi, dążąc do destabilizacji wschodnich województw Polski.
  • 02Katalizatory decyzji politycznej: Nocny szturm ponad 50 dywersantów Stanisława Waupszasowa na Stołpce (sierpień 1924) i śmierć 7 policjantów oraz wysadzenie pociągu pod Łowczą (wrzesień 1924) i upokorzenie wojewody Stanisława Downarowicza wymusiły natychmiastową reakcję rządu Władysława Grabskiego.
  • 03Genialny fortel prawny: Rozkazem gen. Władysława Sikorskiego z 12 września 1924 r. stworzono KOP podległy administracyjnie i budżetowo MSW, lecz szkolony, dowodzony i uzbrajany przez Ministerstwo Spraw Wojskowych. Uniemożliwiło to Moskwie oskarżenie Polski o militaryzację granicy.
  • 04Kynologia bojowa i bagienne rzemiosło: W 1928 r. przy batalionie w Klecku utworzono Szkołę Tresury Psów Meldunkowo-Śledczych. Specjalnie szkolone owczarki niemieckie tropiły dywersantów przez poleskie moczary i pod ciężkim ostrzałem przenosiły w futerałach przy obrożach meldunki między odciętymi strażnicami.
  • 05„Biała służba” i zwycięstwo o dusze: KOP wygrał wojnę bez wystrzału dzięki bezpłatnemu lecznictwu („Biała służba”), fundowaniu ze składek żołnierzy dziesiątek szkół powszechnych oraz dożywianiu głodujących dzieci, co odebrało komunistycznej propagandzie oparcie w miejscowej ludności.
  • 06Dramat 17 września i bój pod Szackiem: Wiosną 1939 r. ogołocono granicę ze sprzętu i elitarnych kadr na rzecz frontu niemieckiego. 18–20 tys. żołnierzy KOP stawiło opór 620 tys. czerwonoarmistów. Załoga schronu „Pirat” w Tynnem walczyła do wysadzenia, a Zgrupowanie gen. Orlika-Rückemanna pod Szackiem zadało Sowietom jedyną taktyczną klęskę kampanii 1939 roku.
Strażnik Korpusu Ochrony Pogranicza przy zasiekach i słupach granicznych w rejonie Stołpc na granicy polsko-radzieckiej

Polski strażnik Korpusu Ochrony Pogranicza przy słupach granicznych i zasiekach z drutu kolczastego w rejonie Stołpc na granicy ze Związkiem Sowieckim, 1934 rok. Fotografia Willema van de Polla ze zbiorów holenderskiego Nationaal Archief.

Przez pierwsze trzy lata po podpisaniu pokoju ryskiego wschodnia rubież Rzeczypospolitej nie zaznała ani jednego dnia prawdziwego pokoju. Zamiast regularnych armii przez granicę przenikały uzbrojone w karabiny maszynowe i granaty watahy dywersyjne, szkolone w ośrodkach pod Mińskiem i Kijowem. Płonęły folwarki, wysadzano mosty kolejowe, mordowano polskich osadników, a bezradna policja barykadowała się w drewnianych posterunkach. Moskwa prowadziła przeciwko odrodzonemu państwu pierwszą nowoczesną wojnę hybrydową XX wieku. Odpowiedzią Warszawy stał się Korpus Ochrony Pogranicza – formacja, która połączyła surowość rzymskich legionów z misją cywilizacyjną, jakiej kresowe bezdroża nie widziały nigdy wcześniej.

Wrota do piekła: Sowiecki „wywiad aktywny” i pożoga Kresów (1921–1924)

Podpisany 18 marca 1921 roku Traktat ryski wyznaczył granicę polsko-radziecką o długości ponad 1400 kilometrów. Dla bolszewickich przywódców w Moskwie traktat ten był jednak tylko wymuszoną taktyczną pauzą. Władze sowieckie nie pogodziły się z utratą Wilna, Nowogródka, Polesia i Wołynia. Ponieważ wycieńczone wojną domową państwo radzieckie nie mogło pozwolić sobie na otwarty konflikt zbrojny z Wojskiem Polskim, Feliks Dzierżyński oraz dowódcy wywiadu wojskowego RKKA (Razwiedupr) uruchomili tajną doktrynę określaną jako „czynna dywersja” (ros. aktywnaja razwiedka).

Zadanie było precyzyjnie skalkulowane: sparaliżować polską administrację publiczną na Kresach, wzniecić zbrojne powstanie białoruskich i ukraińskich chłopów, uniemożliwić zagospodarowanie ziem wschodnich oraz dowieść przed zachodnią opinią publiczną, że II Rzeczpospolita jest „państwem sezonowym”, niezdolnym do utrzymania elementarnego porządku prawnego na własnym terytorium. Do realizacji tego planu skierowano doświadczonych czekistów, komunistycznych fanatyków oraz pospolitych bandytów znających każdy bagnisty przesmyk na Polesiu.

„KOP powołano w 1924 roku jako formację wojskową czasu pokoju do ochrony wschodniej granicy II Rzeczypospolitej przed penetracją agentów, terrorystów i zwartych uzbrojonych oddziałów dywersyjnych przerzucanych przez sowieckie służby specjalne.”
dr Jerzy Prochwicz

Konteksthistoryk, wieloletni badacz dziejów formacji granicznych II RP, autor monografii „Formacje Korpusu Ochrony Pogranicza w 1939 roku”

W latach 1922–1924 wschodnie województwa stały się areną nieustannego terroru. Tylko w 1924 roku polskie władze bezpieczeństwa zarejestrowały ponad 200 poważnych napadów terrorystycznych, w których zginęły dziesiątki funkcjonariuszy Policji Państwowej i osadników wojskowych. Słaba liczebnie i słabo uzbrojona Straż Celna oraz posterunki policyjne nie były w stanie kontrolować bezkresnych lasów i moczarów. Dwóch bolszewickich watażków – Stanisław Waupszasow oraz Kiryłł Orłowski (obaj po latach wyniesieni w ZSRR do godności Bohaterów Związku Radzieckiego) – stworzyło potężne, doskonale wyposażone formacje partyzanckie operujące pod parasolem ochronnym radzieckich strażnic pogranicznych.

CZARNY SIERPIEŃ I WRZESIEŃ 1924

Stołpce i Łowcza: Dwa ciosy, które wstrząsnęły Warszawą

W nocy z 3 na 4 sierpnia 1924 roku ponad 50-osobowa bolszewicka grupa pod dowództwem Stanisława Waupszasowa zaatakowała miasteczko Stołpce w województwie nowogródzkim. Dywersanci przecięli linie telegraficzne, opanowali starostwo i pocztę, spalili dworzec kolejowy, a w zaciętym boju zamordowali 7 policjantów. Główny cel akcji został osiągnięty: rozbito areszt miejski i uwolniono uwięzionych przywódców Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Półtora miesiąca później, 23 września 1924 roku pod stacją Łowcza niedaleko Łunińca, 40-osobowy oddział Kiryłła Orłowskiego (podającego się fałszywie za antykomunistycznego „atamana Kalinienkę”) wysadził tory i ostrzelał pociąg osobowy. Składem podróżował wojewoda poleski Stanisław Downarowicz, senator Bolesław Wysłouch oraz komendant okręgowy policji. Napastnicy obrabowali pasażerów, zastrzelili policjanta i żydowskiego kupca, a wojewodę poleskiego oraz komendanta dotkliwie pobili i wychłostali, wręczając im na odchodne drwiące „pokwitowanie”. Upokorzenie państwa polskiego sięgnęło zenitu.

Strażnik Korpusu Ochrony Pogranicza przy zasiekach i słupach granicznych w Stołpcach w 1934 roku

Strażnik Korpusu Ochrony Pogranicza pełniący służbę przy zasiekach granicznych i biało-czerwonym słupie w rejonie Stołpc na granicy ze Związkiem Sowieckim, 1934 rok. To właśnie w tym miasteczku dekadę wcześniej krwawy rajd dywersantów Waupszasowa przypieczętował decyzję o powołaniu KOP.

Narodziny Korpusu: Fortel prawny Grabskiego i żelazna ręka gen. Minkiewicza

Wstrząs po wydarzeniach w Stołpcach i pod Łowczą wywołał natychmiastową reakcję najwyższych władz Rzeczypospolitej. Premier i minister skarbu Władysław Grabski – prowadzący wówczas heroiczną walkę o reformę walutową i stabilizację młodego złotego – doskonale rozumiał, że żaden system gospodarczy nie przetrwa, jeśli granice państwa będą dziurawe jak sito. W dniach 21–22 sierpnia 1924 roku na posiedzeniu Komitetu Politycznego Rady Ministrów w Spale podjęto decyzję o powołaniu nowej, jednolitej formacji zbrojnej.

12 września 1924 roku minister spraw wojskowych gen. dyw. Władysław Sikorski wydał historyczny rozkaz powołujący Korpus Ochrony Pogranicza. Konstrukcja prawno-organizacyjna formacji była majstersztykiem dyplomatycznym i wojskowym. Zastosowano tzw. podwójne podporządkowanie:

  • Podległość Ministerstwu Spraw Wewnętrznych: Formalnie KOP był formacją policyjno-ochronną czasu pokoju finansowaną z budżetu MSW, a jego żołnierze posiadali uprawnienia organów bezpieczeństwa publicznego. Dzięki temu dyplomacja radziecka nie mogła zarzucić Polsce łamania norm międzynarodowych poprzez militarną dyslokację regularnej armii na samej linii demarkacyjnej.
  • Podległość Ministerstwu Spraw Wojskowych: W sferze dowodzenia, wyszkolenia bojowego, dyscypliny, doboru kadr oficerskich oraz zaopatrzenia w uzbrojenie (w tym ciężkie karabiny maszynowe, artylerię i broń pancerną) KOP był w 100 procentach integralną częścią Wojska Polskiego.
  • Jednolite dowództwo operacyjne: Na czele korpusu stanęło Dowództwo KOP w Warszawie, wyjęte spod jurysdykcji lokalnych wojewodów i okręgów korpusów, co wyeliminowało dotychczasowy paraliż kompetencyjny.

Pierwszym dowódcą KOP mianowano gen. dyw. Henryka Minkiewicza-Odrowąża – wybitnego dowódcę 3. Pułku Piechoty Legionów, bohatera walk o niepodległość i twardego organizatora. Minkiewicz z żelazną konsekwencją wdrożył rygorystyczne kryteria doboru żołnierzy. Aby wykluczyć jakąkolwiek infiltrację ze strony komunistycznej agentury, wprowadzono zasadę, że do służby w KOP kierowano wyłącznie poborowych narodowości polskiej (stanowili ponad 80% stanu osobowego), pochodzących z zachodnich i centralnych województw: z Wielkopolski, Pomorza, Śląska i Mazowsza. Byli to ludzie odporni na radziecką agitację, dla których Kresy były obcym, egzotycznym terenem, wymagającym czujności na każdym kroku.

Spotkanie żołnierzy KOP z patrolem sowieckim na linii granicznej

Spotkanie polskiego patrolu Korpusu Ochrony Pogranicza z patrolem sowieckiej straży granicznej OGPU na samej linii granicznej. Służba na Kresach wymagała nieustannej gotowości do otwarcia ognia – każda pomyłka mogła doprowadzić do międzynarodowego incydentu lub krwawej zasadzki.

Rzemiosło graniczne: Poleskie bagna, owczarki z Klecka i sieć „Dwójki”

W ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy od listopada 1924 roku KOP obsadził granicę wschodnią na odcinku 1412 kilometrów. Stworzono unikalny w skali europejskiej system ochrony głębokościowej. Linię graniczną podzielono na brygady, te na bataliony i kompanie graniczne, a najmniejszymi ogniwami były strażnice KOP – ufortyfikowane drewniano-murowane placówki rozlokowane co 2 do 5 kilometrów, liczące od 15 do 25 doskonale wyszkolonych żołnierzy.

Codzienna służba „kopistów” była mordercza. Wzdłuż rzek Zbrucz, Dźwina i Prypeć oraz przez bezkresne bagna Polesia i Puszczę Nalibocką dniem i nocą krążyły patrole piesze, konne i łodziowe. Wprowadzono system głębokich nocnych czat i zasadzek na szlakach przemytniczych. Żołnierze spędzali w maskujących okopach w bagnie po kilkanaście godzin w absolutnym milczeniu, bez względu na mróz czy roje komarów.

Największą innowacją techniczną formacji stała się kynologia bojowa. W 1928 roku przy 9. Batalionie Granicznym KOP w Klecku sformowano Szkołę Tresury Psów Meldunkowo-Śledczych. Ośrodek ten, bazujący głównie na owczarkach niemieckich, wypracował metody szkoleniowe wyprzedzające epokę. Psy KOP dzieliły się na dwie wyspecjalizowane kategorie:

  • Psy meldunkowe: Posiadały przy obroży wodoszczelne, aluminiowe tubusy na meldunki. W warunkach przecięcia przez sowieckich dywersantów przewodów telefonicznych pies meldunkowy potrafił przebiec 3–5 kilometrów przez najgłębsze bagna pod ostrzałem nieprzyjaciela, docierając bezbłędnie z odciętej strażnicy do dowództwa kompanii.
  • Psy śledczo-obronne: Wyszkolone do podejmowania śladu nawet po 12–24 godzinach od przejścia granicy przez watahę. W poleskich moczarach, gdzie woda zacierała ślady butów, owczarki KOP były jedynym skutecznym narzędziem pościgu, niejednokrotnie ratując życie przewodnikom podczas bezpośredniego starcia wręcz.

Równolegle rozwinięto potężny aparat wywiadowczy. W strukturach KOP powołano 12 Placówek Wywiadowczych (tzw. wywiad płytki i głęboki), które ściśle współpracowały z Oddziałem II Sztabu Głównego (legendarną „Dwójką”). Oficerowie wywiadu KOP operowali nie tylko na pasie przygranicznym, ale penetrowali terytorium ZSRR na głębokość kilkudziesięciu kilometrów. Zwerbowana siatka informatorów meldowała o ruchach wojsk pogranicznych OGPU, dyslokacji magazynów oraz planowanych rajdach sabotażowych, zanim te w ogóle zdołały opuścić radzieckie bazy wyjściowe.

Kawalerzysta Korpusu Ochrony Pogranicza z załadowanym karabinkiem na koniu w Stołpcach

Kawalerzysta szwadronu KOP z załadowanym karabinkiem Mauser wz. 29 na koniu podczas patrolu w rejonie Stołpc, 1934 rok. Szwadrony kawalerii KOP stanowiły szybkie grupy manewrowe zdolne do natychmiastowego odcięcia odwrotu sowieckim grupom dywersyjnym uciekającym w stronę granicy.

„Biała służba” i szkoły: Jak KOP wygrał wojnę o dusze Kresowian

Dowództwo KOP i rząd w Warszawie mieli świadomość fundamentalnej prawdy: sama siła militarna, bagnety i drut kolczasty nie zapewnią trwałego bezpieczeństwa, dopóki miejscowa ludność Kresów – chłopi białoruscy, ukraińscy czy tutejsi Poleszucy – będą traktować polskie państwo jak obcego zaborcę. Kresy w latach 20. były regionem dotkniętym potworną nędzą, plagami chorób zakaźnych i analfabetyzmem sięgającym w niektórych powiatach 70 procent. KOP otrzymał rozkaz podjęcia bezprecedensowej akcji cywilizacyjnej.

Najważniejszym i najbardziej poruszającym elementem tej strategii była tzw. Biała służba. W każdym batalionie KOP służyło kilku wykwalifikowanych lekarzy wojskowych oraz sanitariusze. W setkach poleskich i wołyńskich wsi lekarz batalionowy KOP był jedynym wykształconym medykiem w promieniu 40 kilometrów. Na mocy rozkazów dowództwa lekarze ci udzielali bezpłatnej pomocy medycznej wszystkim potrzebującym mieszkańcom pogranicza – bez względu na narodowość czy wyznanie.

Wojskowi lekarze szczepili dzieci przeciw ospie i tyfusowi, operowali w polowych ambulatoriach, przyjmowali skomplikowane porody w wiejskich chatach, a z wojskowych aptek wydawano darmowe medykamenty. Równolegle weterynarze KOP ratowali inwentarz żywy włościańskich gospodarstw, zwalczając pomór bydła i nosaciznę. Był to cios prosto w serce sowieckiej propagandy, która przedstawiała Polskę jako „państwo pańskich ciemiężycieli”.

SZKOŁY POMNIKI I WALKA ZE ŚLEPOTĄ ANALFABETYZMU

Żołnierz nauczycielem i budowniczym

Z comiesięcznych, dobrowolnych potrąceń z żołdów oficerów i szeregowców KOP powołano fundusz budowy szkół powszechnych na Kresach. W ciągu 15 lat wybudowano od podstaw kilkadziesiąt murowanych i drewnianych placówek oświatowych (tzw. Szkół Pomników). KOP zakładał wiejskie świetlice, organizował objazdowe kina oświatowe i czytelnie książek. Zimą, w okresach największego głodu na przednówku, kuchnie garnizonowe KOP wydawały setki tysięcy darmowych posiłków dla dzieci ze szkół powszechnych. Efekt strategiczny był piorunujący: na początku lat 30. sowiecka dywersja zbrojna przestała istnieć. Kresowi chłopi, którzy jeszcze w 1924 r. ukrywali w stodołach ludzi Waupszasowa, teraz sami przychodzili do strażnic KOP, meldując o pojawieniu się nieznanych osobników forsujących granicę.

Ogołocenie Kresów i cios w plecy: 18 tysięcy żołnierzy przeciw radzieckiej nawałnicy

Tragiczny paradoks historii sprawił, że sukces KOP stał się zalążkiem jego dramatu. Wiosną 1939 roku, w obliczu nieuchronnej agresji hitlerowskich Niemiec, Sztab Główny Wojska Polskiego zmuszony był podporządkować wszystkie zasoby realizacji „Planu Zachód”. Ponieważ granica ze Związkiem Radzieckim wydawała się uspokojona, a Moskwa i Warszawa były związane paktem o nieagresji z 1932 roku, postanowiono wykorzystać elitarną, doskonale zgraną kadrę KOP do sformowania jednostek frontowych naprzeciw Wehrmachtu.

W marcu, maju i sierpniu 1939 roku ze wschodniej granicy wycofano najbardziej wartościowe bataliony piechoty, szwadrony kawalerii, dywizjony artylerii oraz kompanie ciężkich karabinów maszynowych. Utworzono z nich m.in. 33., 35. i 38. Rezerwowe Dywizje Piechoty oraz 1. i 2. Brygadę Górską, które we wrześniu 1939 r. krwawiły w walkach z niemieckimi dywizjami pancernymi pod Węgierską Górką, nad Narwią i w obronie Lwowa.

Na wschodzie granicy o długości 1412 km pozostały jedynie bataliony szkieletowe, uzupełnione naprędce powołanymi rezerwistami starszych roczników. Ogołocono je z broni przeciwpancernej, ciężkiej artylerii, zapasów amunicji i nowoczesnej łączności. Gdy 17 września 1939 roku o godzinie 3:00 w nocy radziecki wiceminister Władimir Potiomkin wręczał polskiemu ambasadorowi Wacławowi Grzybowskiemu haniebne ultimatum stwierdzające rzekome „nieistnienie państwa polskiego”, wzdłuż granicy czuwało zaledwie około 18–20 tysięcy żołnierzy KOP.

Dysproporcja sił na granicy wschodniej w dniu 17 września 1939 roku
Parametr operacyjny

Liczebność żołnierzy

Korpus Ochrony Pogranicza (KOP)
ok. 18 000 – 20 000
Armia Czerwona (Front Białoruski i Ukraiński)
ok. 618 000 – 625 000 (I rzut)
Stosunek sił
1 : 31
Parametr operacyjny

Czołgi i wozy pancerne

Korpus Ochrony Pogranicza (KOP)
0 (brak jednostek pancernych)
Armia Czerwona (Front Białoruski i Ukraiński)
4 736 wozów bojowych (T-26, BT-7, BA-10)
Stosunek sił
0 : 4736 (miażdżąca przewaga)
Parametr operacyjny

Artyleria polowa i ciężka

Korpus Ochrony Pogranicza (KOP)
ok. 30–40 dział lekkich
Armia Czerwona (Front Białoruski i Ukraiński)
ok. 4 959 dział i moździerzy
Stosunek sił
1 : 124
Parametr operacyjny

Lotnictwo bojowe

Korpus Ochrony Pogranicza (KOP)
0 samolotów
Armia Czerwona (Front Białoruski i Ukraiński)
ok. 3 300 samolotów myśliwskich i bombowych
Stosunek sił
0 : 3300
Parametr operacyjny

Długość frontu

Korpus Ochrony Pogranicza (KOP)
1 412 km (średnio 1 żołnierz na 75 m)
Armia Czerwona (Front Białoruski i Ukraiński)
1 412 km (uderzenia zmasowanych korpusów)
Stosunek sił
–

Zestawienie na podstawie badań prof. Czesława Grzelaka („Szack – Wytyczno 1939”) oraz prof. Wojciecha Włodarkiewicza. Uwzględniono siły pierwszego rzutu Frontu Białoruskiego (komandarm Michaił Kowalow) i Ukraińskiego (komandarm Siemion Timoszenko).

„Do obrony Kresów Wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej stanęły oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza. Były jednak za słabe, aby przeciwstawić się wielokrotnie silniejszej Armii Czerwonej.”
prof. dr hab. Czesław Grzelak

Konteksthistoryk wojskowości, wybitny badacz kampanii 1939 r. na Kresach, autor monografii „Szack – Wytyczno 1939” oraz „Kresy w czerwieni”

Wschodnie Termopile: Schron „Pirat” w Tynnem, triumf pod Szackiem i bój pod Wytycznem

Sytuację polskich obrońców pogłębiła niesławna dyrektywa ogólna Naczelnego Wodza marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, nakazująca: „Z Sowietami nie walczyć, chyba że w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów”. W warunkach zerwanej łączności i dezinformacji wiele garnizonów na tyłach uległo chaosowi. Oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza na pierwszej linii nie miały jednak wątpliwości. Wierne żołnierskiej przysiędze, jako jedyne podjęły natychmiastową, zorganizowaną i bezkompromisową walkę na śmierć i życie.

Najbardziej poruszającym symbolem tego oporu stał się bój w pasie działania Batalionu Fortecznego KOP „Sarny” wchodzącego w skład Pułku KOP „Sarny” pod dowództwem ppłk. Nikodema Sulika (późniejszego legendarnego dowódcy 5. Kresowej Dywizji Piechoty, zdobywcy Monte Cassino). Polscy żołnierze obsadzili nowoczesne, żelbetonowe schrony bojowe wzniesione wzdłuż rzeki Słucz w Rejonie Umocnionym Sarny (zwanym „Bastionem Polesie”).

Odcinka fortyfikacji w rejonie wsi Tynne bronił 3. pluton 4. kompanii pod dowództwem 28-letniego podporucznika rezerwy Jana Bołbotta – z zawodu prawnika, absolwenta Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jego punktem oporu był schron bojowy nr 9 o kryptonimie „Pirat”. Przez cztery dni załoga Bołbotta odpierała huraganowy ogień radzieckiej 60. Dywizji Strzelców, czołgów strzelających z najbliższej odległości prosto w strzelnice oraz ataki miotaczy ognia. Gdy schrony sąsiednie zostały zniszczone, a Sowieci podpalili papę i naftę w otworach wentylacyjnych, ppor. Bołbott nad ranem 20 września połączył się telefonicznie ze swoim dowódcą kpt. Emilem Markiewiczem. Złożył meldunek, że amunicja się kończy, schron jest szczelnie otoczony, ale załoga nie złoży broni, po czym poprosił o przekazanie pożegnania ukochanej żonie Helenie. Kilkanaście minut później sowieccy saperzy podłożyli potężne ładunki wybuchowe i wysadzili „Pirata” w powietrze. Cała załoga zginęła na posterunku, dając reszcie pułku czas na oderwanie się od wroga.

Portret gen. bryg. Wilhelma Orlika-Rückemanna, dowódcy KOP we wrześniu 1939 roku

Gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann, ostatni dowódca Korpusu Ochrony Pogranicza. We wrześniu 1939 roku dokonał niemal niemożliwego: zebrał rozproszone bataliony w 9-tysięczne Zgrupowanie KOP, przebył w ciągłych walkach ponad 400 kilometrów i rozbił pod Szackiem sowiecką 52. Dywizję Strzelców.

W tym samym czasie dowódca KOP gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann podjął decyzję o zebraniu rozproszonych batalionów poleskich i wołyńskich w jedną zwartą formację operacyjną. Powstało Zgrupowanie KOP liczące blisko 9 tysięcy żołnierzy, które w dramatycznym, 400-kilometrowym marszu przez poleskie bagna parło na zachód, dążąc do połączenia się z Samodzielną Grupą Operacyjną „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga.

28 września 1939 roku pod miasteczkiem Szack doszło do największego starcia oręża polskiego z Armią Czerwoną w całej kampanii wrześniowej. Drogę Polakom zagrodziła sowiecka 52. Dywizja Strzelecka wsparta batalionem czołgów T-26. Gen. Orlik-Rückemann nie wahał się ani chwili: rzucił bataliony KOP do zmasowanego, brawurowego kontrnatarcia. Polscy piechurzy, wsparci ogniem nielicznych armat polowych i karabinów ppanc wz. 35 Ur, rozbili radzieckie pułki w pył. Zniszczono kilkanaście czołgów, zdobyto ciężki sprzęt, a sowiecka dywizja w panice poszła w rozsypkę. Było to jedyne pełne, bezdyskusyjne zwycięstwo taktyczne Wojska Polskiego nad Armią Czerwoną w 1939 roku.

Zwycięstwo pod Szackiem okupiono jednak wyczerpaniem resztek amunicji. Po przeprawie przez Bug zmęczone i otoczone przez kolejne radzieckie korpusy oddziały KOP 1 października stoczyły swój ostatni, krwawy bój pod wsią Wytyczno koło Włodawy, powstrzymując natarcie radzieckiej 45. Dywizji Strzelców.

„Wszyscy zgodnie ocenili, że obrona w każdej chwili może być przełamana, jesteśmy stale pod groźbą okrążenia z zachodniego kierunku, któremu już nic przeciwstawić nie możemy. Artyleria jest skończona (pozostało dosłownie 20 pocisków na obie baterie razem)...”
gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann

Kontekstdowódca KOP, z relacji spisanej w Londynie: „Kampania wrześniowa na Polesiu i Wołyniu”

Wobec braku amunicji i groźby całkowitego zniszczenia formacji gen. Orlik-Rückemann wydał 1 października rozkaz o rozwiązaniu Zgrupowania KOP, zwolnieniu żołnierzy z przysięgi i przejściu do działań konspiracyjnych. Część pododdziałów – w tym żołnierze z pułku ppłk. Sulika – zdołała przedrzeć się przez radziecko-niemieckie kordony i dołączyła do armii gen. Kleeberga, bijąc się do 6 października w ostatniej bitwie wojny obronnej pod Kockiem.

Sowiecka zemsta: Mokrany i katyńska zagłada korpusu

Niezłomny opór żołnierzy KOP wywołał wściekłość radzieckiego dowództwa i organów bezpieczeństwa NKWD. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne KOP był w radzieckiej propagandzie przedstawiany jako najbardziej nienawistna formacja „polskich panów i białogwardzistów”. Gdy więc żołnierze w zielonych rogatywkach trafiali w ręce najeźdźców, prawo wojenne przestawało obowiązywać.

28 września 1939 roku we wsi Mokrany na Polesiu doszło do zbrodni nazwanej później „marynarskim Katyniem”. Żołnierze Armii Czerwonej oraz współpracujący z nimi ukraińscy nacjonaliści rozstrzelali grupę 18 oficerów i podoficerów KOP oraz spieszonych marynarzy Flotylli Pińskiej (w tym kpt. mar. Bronisława Bończaka). Przed śmiercią ofiarom zdarto mundury i buty, po czym ciała wrzucono do wspólnego dołu śmierci.

Prawdziwym dopełnieniem tragedii korpusu stała się jednak wiosna 1940 roku. Tysiące oficerów i podoficerów KOP uwięziono w obozach specjalnych NKWD w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. W stalinowskich aktach ewidencyjnych przynależność do KOP stanowiła automatyczny wyrok śmierci – funkcjonariuszy formacji uznano za „zatwardziałych wrogów władzy radzieckiej, nierokujących poprawy”.

W lesie katyńskim strzałem w tył głowy zamordowano m.in. pierwszego twórcę formacji, gen. Henryka Minkiewicza-Odrowąża, który w obozie w Kozielsku jako najstarszy stopniem generał cieszył się bezwzględnym szacunkiem i autorytetem polskich jeńców. Doły Katynia, Charkowa i Miednoje stały się zbiorową mogiłą niemal całej przedwojennej elity Korpusu Ochrony Pogranicza.

Głos historyków: Dziedzictwo żelaznego kordonu

Współczesna historiografia wojskowa nie ma wątpliwości: powołanie i piętnastoletnia działalność Korpusu Ochrony Pogranicza były jednym z największych sukcesów państwotwórczych i militarnych II Rzeczypospolitej. Badania dr. Jerzego Prochwicza, prof. Czesława Grzelaka oraz prof. Wojciecha Włodarkiewicza obaliły wiele komunistycznych mitów, ukazując formację, która wyprzedziła swoją epokę pod każdym względem.

OCENA PROF. WOJCIECHA WŁODARKIEWICZA

Jedyna formacja, która nie uległa paraliżowi

Prof. dr hab. Wojciech Włodarkiewicz z Wojskowej Akademii Technicznej w swoich pracach monograficznych podkreśla, że w chaosie 17 września 1939 roku Korpus Ochrony Pogranicza zachował się w sposób modelowy. Podczas gdy naczelne dowództwo w Warszawie bagatelizowało napływające z placówek wywiadowczych KOP raporty o koncentracji pancernej RKKA, a wytyczne Śmigłego-Rydza wywołały dezorientację, strażnice KOP podjęły walkę natychmiast. Żołnierze korpusu udowodnili, że 15 lat ciężkiej służby na bagnach i żelaznej dyscypliny stworzyło żołnierza o najwyższym możliwym morale bojowym.

Dziś tradycje Korpusu Ochrony Pogranicza kontynuuje współczesna Straż Graniczna RP. Zielone otoki czapek, patronat jednostek granicznych oraz pamięć o obrońcach Tynnego i bohaterach spod Szacka są trwałym elementem polskiej tożsamości narodowej. Żelazny kordon Kresów udowodnił, że granica państwa nie jest jedynie linią na mapie – jest żywym organizmem, którego obrona wymaga nie tylko ostrej amunicji, ale przede wszystkim serca, rozumu i bezwzględnej wierności Rzeczypospolitej.

Oś czasu

11 wydarzeń

Traktat ryski i początek dywersji

Podpisanie pokoju w Rydze. Sowieckie służby (Czeka/OGPU i Razwiedupr) rozpoczynają podprogową wojnę partyzancką na Kresach („czynna dywersja”).

Nocny rajd na Stołpce

Bolszewicka wataha Stanisława Waupszasowa opanowuje Stołpce, morduje 7 policjantów i uwalnia komunistycznych więźniów politycznych.

Powołanie Korpusu Ochrony Pogranicza

Minister spraw wojskowych gen. Władysław Sikorski wydaje rozkaz o utworzeniu KOP z gen. Henrykiem Minkiewiczem na czele.

Napad na pociąg pod Łowczą

Dywersanci Kiryłła Orłowskiego wysadzają pociąg pod Łunińcem i biją wojewodę poleskiego Stanisława Downarowicza.

Kynologia bojowa w Klecku

Powstanie Szkoły Tresury Psów Meldunkowo-Śledczych KOP przy 9. Batalionie Granicznym w Klecku.

Plan Zachód i ogołocenie Kresów

Wycofanie najlepszych batalionów KOP na granicę z Niemcami; sformowanie rezerwowych dywizji piechoty do walki z Wehrmachtem.

Agresja ZSRR na Polskę

Atak 620 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej na wschodnią granicę. Strażnice i bataliony KOP podejmują walkę z najeźdźcą.

Bój o schron „Pirat” w Tynnem

Heroiczny opór plutonu ppor. Jana Bołbotta w Rejonie Umocnionym Sarny; załoga walczy do wysadzenia schronu w powietrze.

Zwycięska bitwa pod Szackiem

Zgrupowanie KOP gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna gromi sowiecką 52. Dywizję Strzelców, niszcząc radzieckie czołgi.

Bój pod Wytycznem i rozwiązanie KOP

Ostatnie starcie KOP z sowiecką 45. Dywizją Strzelców i rozkaz gen. Orlika-Rückemanna o przejściu do konspiracji.

Zbrodnia Katyńska

Wymordowanie przez NKWD w Katyniu, Charkowie i Miednoje kadry oficerskiej KOP z pierwszym dowódcą gen. Minkiewiczem.

Co warto zapamiętać

  • Korpus Ochrony Pogranicza był pierwszą w dziejach nowożytnej Europy wyspecjalizowaną formacją stworzoną do walki z pełnoskalową, podprogową wojną hybrydową obcego mocarstwa.
  • Uspokojenie Kresów udowodniło, że operacje wojskowe muszą iść w parze z programem cywilizacyjno-socjalnym: to lekarze i nauczyciele w mundurach KOP zjednali Rzeczypospolitej lojalność ubogich białoruskich i ukraińskich włościan.
  • Ewakuacja najlepszych batalionów KOP na zachód w ramach „Planu Zachód” była koniecznością operacyjną wobec naporu Wehrmachtu, lecz przypieczętowała los bezbronnej wschodniej rubieży w obliczu paktu Ribbentrop-Mołotow.
  • Heroizm KOP okupiony został bezwzględną zemstą totalitaryzmu: zbrodnia w Mokranach oraz doły Katynia, Charkowa i Miednoje pochłonęły kwiat kadry dowódczej korpusu, w tym jego pierwszego organizatora gen. Henryka Minkiewicza.

Źródła

  1. Formacje Korpusu Ochrony Pogranicza w 1939 roku – Wydawnictwo Neriton / dr Jerzy Prochwicz
  2. Szack – Wytyczno 1939. Korpus Ochrony Pogranicza na Kresach Wschodnich 1939 – Wydawnictwo Bellona / prof. dr hab. Czesław Grzelak
  3. Przed 17 września 1939 roku. Radzieckie zagrożenie Rzeczypospolitej w ocenach polskich wojskowych – Wojskowa Akademia Techniczna / prof. dr hab. Wojciech Włodarkiewicz
  4. Wywiad Korpusu Ochrony Pogranicza 1924–1939 – Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR / prof. Marek Jabłonowski, dr Jerzy Prochwicz
  5. Kampania wrześniowa na Polesiu i Wołyniu (17.IX.1939 – 1.X.1939) – Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie / gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann
  6. Akta Korpusu Ochrony Pogranicza 1924–1939 (sygn. I.373) – Centralne Archiwum Wojskowe / Wojskowe Biuro Historyczne
SB
Autor

Sebastian Baryś

Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.

Dalej w Vardis
Dobór na podstawie tematu i działu