2 października 1939. Hel składa broń, zaczyna się Kock
Rano niemieccy marynarze i żołnierze wchodzą na Półwysep Helski; po trzydziestu dwóch dniach obrony około trzech tysięcy ludzi idzie do niewoli, a kmdr Steyer żegna ich słowami o długiej niewoli i o tym, że Polska to wielka rzecz. Kuter „Batory” z szesnastoma uciekinierami dociera tymczasem na Gotlandię. Pod Kockiem i Serokomlą grupa gen. Kleeberga odpiera natarcie 13 Dywizji Zmotoryzowanej i bierze jeńców, a Stany Zjednoczone uznają rząd Sikorskiego.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Rano oddziały Wehrmachtu i Kriegsmarine weszły na Półwysep Helski. Po trzydziestu dwóch dniach obrony do niewoli poszło, zależnie od źródła, od dwóch do trzech i pół tysiąca marynarzy i żołnierzy. Kmdr Steyer żegnał ich słowami: „Bądźcie przygotowani na długą niewolę, pamiętajcie jednak, że Polska to wielka rzecz”.
- 02Kuter pościgowy „Batory” z szesnastoma ludźmi na pokładzie, który za zgodą Unruga wyszedł z Helu poprzedniego wieczoru, o 15.30 wszedł do szwedzkiego portu Klintehamn na Gotlandii, wymknąwszy się niemieckiemu awizo „Grille”.
- 03Pod Kockiem i Serokomlą Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” odparła natarcie niemieckiej 13 Dywizji Zmotoryzowanej. Kontratak ułanów z Józefowa przyniósł około dwustu jeńców, a gen. Otto przekonał się, że jeden batalion nie wystarczy do rozbrojenia Kleeberga.
- 04W Paryżu Stany Zjednoczone uznały rząd gen. Sikorskiego, a do gabinetu wszedł socjalista Jan Stańczyk. Państwo polskie miało już trzy mocarstwa po swojej stronie i jedną armię w polu.

Niemieccy marynarze wkraczają do Portu Wojennego Hel, 2 października 1939 roku. W tle dźwigi portowe i kadłub jednego z polskich okrętów. Reprodukcja z książki Rafała Witkowskiego „Ostatnia reduta” z 1973 roku, autor nieznany.
Jak czytać ten odcinek
Trzydziesta druga doba domyka Wybrzeże i otwiera ostatnią bitwę kampanii. Na Helu wszystko jest już postanowione i dzień ma charakter wykonawczy: wkroczenie, apel, kolumny do niewoli. Pod Kockiem odwrotnie: Niemcy przychodzą rozbroić grupę, którą uważają za rozbitą, i dostają bitwę. Liczby z tego dnia są niepewne po obu stronach i zaznaczamy to przy każdej tabeli.
2 października 1939 roku około dziesiątej rano niemieccy marynarze i żołnierze weszli na Półwysep Helski. Obrona Wybrzeża, która zaczęła się 1 września salwami na Westerplatte i pojedynkiem baterii cyplowej z niszczycielami, kończyła się po trzydziestu dwóch dniach bez szturmu i bez przełamania. W tym samym czasie sto kilometrów na południowy wschód od Warszawy, między Kockiem a Serokomlą, gen. Franciszek Kleeberg przyjmował natarcie niemieckiej dywizji zmotoryzowanej. Zaczynała się bitwa, którą historia kampanii zapisze jako ostatnią.
Oś czasu
6 wydarzeń„Batory” wychodzi w morze
Kuter pościgowy Straży Granicznej z szesnastoma ludźmi opuszcza za zgodą Unruga port rybacki w Helu i bierze kurs na Gotlandię.
Niszczenie sprzętu
Załoga Helu dostaje żołd za trzy miesiące, pali akta i szyfry, zatapia i zakopuje uzbrojenie.
Natarcie na Kock
Oddziały 13 Dywizji Zmotoryzowanej uderzają na Kock. Pluton osłonowy batalionu „Wilk” i zaalarmowany 179 pułk piechoty odpierają atak.
Serokomla
Główne natarcie niemieckie wzdłuż drogi Kock – Serokomla zatrzymuje dywizjon mjr. Korpalskiego z 5 pułku ułanów. Ułani z Józefowa kontratakują i biorą jeńców.
Niemcy na Helu
Oddziały Wehrmachtu i Kriegsmarine wkraczają na półwysep. Kmdr Steyer żegna załogę, kolumny jeńców ruszają w stronę nasady mierzei.
Klintehamn
„Batory” wchodzi do portu na Gotlandii pod osłoną szwedzkiego niszczyciela. Załoga zostaje internowana.
Hel: ostatnia noc i poranek
Rejon Umocniony Hel był pomyślany przed wojną jako pozycja, która ma wytrzymać dwa tygodnie. Wytrzymał trzydzieści dwa dni. Przez ten czas bateria cyplowa dwukrotnie odpędziła niemieckie pancerniki, artyleria przeciwlotnicza strącała samoloty, a miny z ORP „Żbik” zatopiły trałowiec; o wszystkim tym pisaliśmy w poprzednich odcinkach. Niemcy, którzy 19 września zajęli Kępę Oksywską, przez kolejne dwa tygodnie posunęli się mierzeją zaledwie do Chałup. Obrona lądowa półwyspu nie została przełamana do końca.
Warunki podpisane poprzedniego wieczoru w Sopocie dawały obrońcom kilkanaście godzin. Wykorzystano je do końca. Wieczorem wypłacono załodze żołd za trzy miesiące z góry, zniszczono akta sądowe i personalne, spalono szyfry. Przez całą noc zatapiano w porcie i zakopywano na wydmach uzbrojenie, tak żeby Niemcy przejęli jak najmniej sprawnego sprzętu. Kmdr Włodzimierz Steyer, który 30 września kazał wysadzić zaporę pod Chałupami, teraz nadzorował rozbrajanie własnej twierdzy.

Rokowania kapitulacyjne w Grand Hotelu w Sopocie, 1 października 1939 roku. Od lewej: kpt. mar. Antoni Kasztelan, kmdr Marian Majewski, kontradmirał Hubert Schmundt i gen. Leonhard Kaupisch. Warunki podpisane tego wieczoru weszły w życie nazajutrz rano. Reprodukcja z książki „Ostatnia reduta” (1973).
Rano na półwysep weszły oddziały Wehrmachtu i Kriegsmarine. Źródła podają godzinę dziesiątą albo jedenastą; kolumny niemieckie posuwały się mierzeją od Chałup, przez rów po wysadzonej zaporze, którego nie musiały już forsować. W Porcie Wojennym Hel czekał na nich sprzęt, który nie nadawał się do użytku, i załoga ustawiona do ostatniego apelu. Kmdr Steyer przemówił do niej krótko; jego słowa zapamiętali wszyscy, którzy je słyszeli, i to one, a nie akt z Sopotu, są dziś symbolem końca obrony Helu.
„Bądźcie przygotowani na długą niewolę, pamiętajcie jednak, że Polska to wielka rzecz. Nadejdzie czas, że jeszcze tu wrócicie.”
KontekstSteyer, dowódca lądowej obrony półwyspu od 1936 roku, wrócił na Hel w 1945 roku jako oficer Marynarki Wojennej, a w 1947 został jej dowódcą. W 1950 roku usunięto go ze stanowiska, gdy odmówił zgody na aresztowanie jednego z podwładnych. Zmarł w 1957 roku w Gdańsku.
Kontradmirał Józef Unrug, dowódca Obrony Wybrzeża, poszedł do niewoli razem z załogą. Przez pięć i pół roku przeszedł przez siedem oflagów; w każdym z nich odmawiał rozmów po niemiecku, choć był to język jego dzieciństwa i rodziny, i odrzucał propozycje służby w Kriegsmarine. Oficerowie zachowali broń białą, zgodnie z warunkami z Sopotu. Szeregowi marynarze i żołnierze trafili do stalagów; wielu z nich, podobnie jak jeńcy spod Warszawy i Modlina, kierowano potem do pracy przymusowej.
Czas obrony
- Zakres w źródłach
- 32 dni (1 września – 2 października)
- Uwagi
- najdłużej ze wszystkich ośrodków oporu w kraju
Załoga
- Zakres w źródłach
- około 3000 marynarzy i żołnierzy
- Uwagi
- stan według kmdr. Steyera
Jeńcy
- Zakres w źródłach
- od 2000 do 3600
- Uwagi
- różnica zależy od tego, czy liczyć rannych, cywilnych pracowników i rezerwistów
Polegli
- Zakres w źródłach
- od 34 do 200
- Uwagi
- najniższa liczba dotyczy zapewne samej załogi Rejonu Umocnionego, najwyższa całego Wybrzeża po Oksywiu
Ranni
- Zakres w źródłach
- 150–200
- Uwagi
- w tym ranni z ostrzału pancerników z 25–27 września
Zestrzelone samoloty niemieckie
- Zakres w źródłach
- od 32 do 53
- Uwagi
- według polskich zgłoszeń; dane niemieckie niższe
Straty morskie Niemiec
- Zakres w źródłach
- trałowiec M-85, 24 zabitych
- Uwagi
- zatonął 1 października na minie postawionej przez ORP „Żbik”
Żadna z tych liczb nie pochodzi z jednolitej ewidencji. Polskie dokumenty spalono w nocy z 1 na 2 października, a opracowania powojenne opierały się na relacjach i niemieckich meldunkach, które liczyły innych ludzi i inne kategorie.
Ilu poszło do niewoli i ilu zginęło
Portale historyczne podają od dwóch do trzech tysięcy dwustu jeńców, kalendaria prasowe trzy tysiące sześciuset, opracowania o ucieczce „Batorego” mówią o „ponad trzech i pół tysiąca obrońców”. Z poległymi jest gorzej: 34, 50, 100 albo 200, zależnie od tego, kto liczy i co liczy. Rzetelna odpowiedź brzmi: załoga Helu liczyła około trzech tysięcy ludzi, z których większość poszła do niewoli, a straty w zabitych były w skali kampanii niewielkie. Obrona półwyspu była kosztowna dla atakujących, nie dla broniących.
Szesnastu ludzi na „Batorym”
Nie wszyscy poszli do niewoli. Poprzedniego wieczoru delegacja młodych oficerów i marynarzy poprosiła Unruga o zgodę na próbę ucieczki morzem. Admirał się zgodził. Kuter pościgowy Straży Granicznej „Batory”, jednostka o wyporności dwudziestu pięciu ton i prędkości dwudziestu czterech węzłów, wyszedł z portu rybackiego w Helu około 19.40 z szesnastoma ludźmi na pokładzie: sześcioma oficerami, pięcioma marynarzami, trzema funkcjonariuszami Straży Granicznej i dwoma cywilnymi pracownikami wojska. Dowodził kpt. mar. Jerzy Milisiewicz.
Nad ranem kuter wyminął dwa niemieckie okręty patrolowe, ale u wybrzeży Gotlandii dogoniło go awizo „Grille”, przedwojenny jacht państwowy Kriegsmarine, na którym w latach 1935–1938 wielokrotnie podróżował Hitler. W tym momencie „Batory” był już na szwedzkich wodach terytorialnych i pojawił się szwedzki niszczyciel „Ragnar”, który osłonił polską jednostkę i odprowadził ją do portu. O 15.30, w chwili gdy na Helu formowano kolumny jeńców, „Batory” rzucił cumy w Klintehamn. Oficerów i marynarzy internowano, funkcjonariuszy Straży Granicznej i cywilów zwolniono.
Flota, która nie poszła do niewoli
Kapitulacja Helu nie była końcem polskiej Marynarki Wojennej. Trzy niszczyciele, „Błyskawica”, „Grom” i „Burza”, odeszły do Wielkiej Brytanii jeszcze 30 sierpnia w ramach planu „Peking”. Okręt podwodny „Wilk” przedarł się przez Cieśniny Duńskie i 20 września wszedł do Rosyth, a „Orzeł”, internowany w Tallinie i zbiegły stamtąd bez map, dotarł do Szkocji 14 października. Do tego doszli marynarze ewakuowani z Rumunii i Francji. To z nich w ciągu kilku miesięcy powstała flota, która walczyła do 1945 roku pod polską banderą, formalnie jako marynarka państwa uznanego dwa dni wcześniej przez trzy mocarstwa.
Czy Hel mógł i powinien bronić się dłużej?
Wytrzymać do października
Obrona lądowa półwyspu nie została przełamana: Niemcy w ciągu miesiąca posunęli się mierzeją o kilka kilometrów, a wysadzona zapora i baterie nadal blokowały drogę. Zdanie Steyera „wszyscy kapitulują we wrześniu, my wytrzymamy do października” pokazuje, że w garnizonie istniała wola dalszej walki, a październikowa data była dla niego punktem honoru.
Obrona bez celu
Admirał argumentował, że po upadku Warszawy i Modlina i wyjeździe władz Hel „pozostał polską wysepką”, której obrona nie wiąże już żadnych sił niemieckich potrzebnych gdzie indziej. Amunicja artyleryjska była na wyczerpaniu, a niemiecki desant morski, do którego Kriegsmarine się przygotowywała, przyniósłby straty także wśród ludności półwyspu.
Wartość leżała w tym, co już zrobiono
Większość opracowań przyznaje rację Unrugowi, ale zwraca uwagę, że sens obrony Helu wyczerpał się nie 1 października, lecz wcześniej, wraz z kapitulacją Warszawy 28 września. Dodatkowe cztery dni wiązały dwa pancerniki i część lotnictwa, jednak nie mogły zmienić niczego poza liczbą ofiar. Spór dotyczy w istocie tego, ile dni honoru wolno kupić za życie podwładnych.
Zasada ocenyWarto pamiętać, że decyzję podjęto wspólnie: Unrug konsultował ją ze Steyerem, a obaj podpisali się pod nią przed załogą. Spór o Hel jest sporem między dwoma rodzajami odpowiedzialności, nie między dwoma ludźmi.
Kock i Serokomla: Niemcy przychodzą rozbrajać

Gen. bryg. Franciszek Kleeberg, dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”. Artylerzysta z armii austro-węgierskiej, w latach trzydziestych dowódca Okręgu Korpusu w Brześciu, zorganizował swoją grupę z tego, co zostało na Polesiu po 17 września. Fotografia sprzed wojny, w źródle datowana na 1939 rok, z pracy Apoloniusza Zawilskiego „Polskie fronty 1918–1945”.
Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” liczyła według różnych opracowań od szesnastu do dwudziestu tysięcy żołnierzy: 50 Dywizję Piechoty „Brzoza” płk. Ottokara Brzozy-Brzeziny, 60 Dywizję Piechoty „Kobryń” płk. Adama Eplera, Podlaską Brygadę Kawalerii gen. Ludwika Kmicica-Skrzyńskiego i Dywizję Kawalerii „Zaza” gen. Zygmunta Podhorskiego z brygadami „Plis” i „Edward”. Dywizje były improwizowane, bez ciężkiego sprzętu i z amunicją na kilka dni. Cel Kleeberga pozostawał niezmieniony od tygodnia: składnica w Stawach pod Dęblinem, a potem Góry Świętokrzyskie.
50 Dywizja Piechoty „Brzoza”
- Dowódca
- płk Ottokar Brzoza-Brzezina
- Pochodzenie
- zgrupowania „Brześć” i „Drohiczyn Poleski”, marynarze Flotylli Pińskiej
60 Dywizja Piechoty „Kobryń”
- Dowódca
- płk Adam Epler
- Pochodzenie
- zgrupowanie „Kobryń”, bataliony rezerwowe i marszowe
Podlaska Brygada Kawalerii
- Dowódca
- gen. Ludwik Kmicic-Skrzyński
- Pochodzenie
- brygada z Armii „Modlin”, po walkach na Podlasiu
Dywizja Kawalerii „Zaza”
- Dowódca
- gen. Zygmunt Podhorski
- Pochodzenie
- brygady „Plis” (płk Plisowski) i „Edward” (płk Edward Milewski), resztki Suwalskiej i Podlaskiej BK
Artyleria i lotnictwo
- Dowódca
- różni
- Pochodzenie
- improwizowane dywizjony, 13 eskadra obserwacyjna
Liczebność grupy podawana jest od 16 do 20 tysięcy; różnice wynikają z tego, czy liczyć tabory, marynarzy i żołnierzy dołączających po drodze, w tym część rozbitków spod Wytyczna.
Naprzeciw stał XIV Korpus Zmotoryzowany gen. Gustava von Wietersheima, ten sam, który we wrześniu szedł na Lwów: 13 Dywizja Zmotoryzowana gen. Paula Otto z pułkami 33, 66 i 93 oraz w odwodzie 29 Dywizja Zmotoryzowana gen. Joachima Lemelsena, razem około trzydziestu tysięcy ludzi i kilka tysięcy pojazdów. Otto był przekonany, że ma przed sobą zdemoralizowane resztki, i według relacji uważał, że „jeden batalion wystarczy, żeby ich rozbroić i wziąć do niewoli”. Ta ocena zdecydowała o przebiegu pierwszego dnia.
O 8.30 oddziały niemieckie uderzyły na Kock. Pluton osłonowy batalionu „Wilk” z 60 Dywizji przyjął pierwsze uderzenie, a zaalarmowany 179 pułk piechoty obsadził stanowiska w mieście i na jego skraju. Ponowione około jedenastej natarcie ze wsparciem artylerii również się załamało; wieczorem niemieccy motocykliści próbowali jeszcze podejść pod kościół i wycofali się pod ogniem. Kock został utrzymany.
Główne wydarzenia rozegrały się jednak na drodze z Kocka do Serokomli, gdzie stała brygada „Plis” płk. Kazimierza Plisowskiego. Rano niemieckie rozpoznanie pancerne zostało odparte ogniem artylerii brygady. Około dziesiątej wzdłuż drogi ruszyło natarcie 13 Dywizji, zatrzymane przez dywizjon mjr. Korpalskiego z 5 pułku ułanów zasławskich. Niemiecka kompania zmotoryzowana, która wdarła się do Serokomli, została wyparta w chaotycznej walce ulicznej. Wtedy z rejonu Józefowa uderzył 2 pułk ułanów grochowskich, wsparty przez dwa dalsze pułki, i przełamał niemieckie lewe skrzydło.
Jeńcy niemieccy
- Wartość
- około 200
- Źródło
- polskie opracowania, w tym Zawilski
Jeńcy niemieccy
- Wartość
- około 100, nakarmieni i wypuszczeni
- Źródło
- WarHist.pl za relacjami polskimi
Jeńcy niemieccy
- Wartość
- 5 oficerów i 180 szeregowych, wzięci na krótko
- Źródło
- zestawienia anglojęzyczne
Straty niemieckie
- Wartość
- 300–400 zabitych i rannych
- Źródło
- zestawienia anglojęzyczne
Straty brygady „Plis”
- Wartość
- około 200 zabitych i rannych
- Źródło
- zestawienia anglojęzyczne
Rozbieżność co do jeńców tłumaczy prawdopodobnie to, że część wziętych do niewoli Niemców zwolniono jeszcze tego samego dnia: grupa idąca na Dęblin nie miała jak ich pilnować ani karmić. Liczby strat niemieckich pochodzą z polskich szacunków, a nie z meldunków XIV Korpusu.
Kto walczył pod Serokomlą
Część opracowań przypisuje obronę Serokomli Podlaskiej Brygadzie Kawalerii, inne brygadzie „Plis” z Dywizji Kawalerii „Zaza”. Z rozkazów Kleeberga wynika, że 2 października Podlaska Brygada ubezpieczała grupę od północy i zachodu w rejonie Radoryża, a pod Serokomlą i Hordzieżą stała brygada „Plis”. Obie brygady walczyły w tej bitwie; pomyłka bierze się stąd, że brygada „Plis” składała się częściowo z resztek pułków podlaskich i suwalskich.
Tymczasem 50 Dywizja „Brzoza” szła na Talczyn i Adamów, łamiąc niemiecki opór na swojej osi, a Podlaska Brygada Kawalerii ze szwadronem KOP „Niewirków” osłaniała grupę od Radoryża. Pod wieczór położenie było dla Kleeberga lepsze niż rano: Kock utrzymany, Serokomla odzyskana, niemieckie natarcie odparte z jeńcami. Problem leżał gdzie indziej. Każdy dzień walki zużywał amunicję, której nie było skąd uzupełnić, a Stawy były wciąż kilkadziesiąt kilometrów dalej, za plecami dwóch dywizji zmotoryzowanych.
Paryż: trzecie mocarstwo
W Paryżu rząd gen. Sikorskiego uzyskał tego dnia uznanie Stanów Zjednoczonych. Dla administracji Roosevelta, formalnie neutralnej, był to gest wyraźny: uznanie ciągłości państwa polskiego jako ofiary agresji, mimo traktatu podpisanego w Moskwie cztery dni wcześniej. Tego samego dnia do gabinetu wszedł Jan Stańczyk z Polskiej Partii Socjalistycznej jako minister opieki społecznej; rząd z czterech ludzi zaczynał się rozrastać w koalicję, którą nazwie się rządem jedności narodowej.
Uznanie rządu Sikorskiego
1 października
Kraj, który przesądził o składzie rządu, uznał go jako pierwszy; część źródeł podaje 30 września.
Wraz z Francją
Londyn uznał rząd w ślad za Paryżem; Churchill mówił o Polsce w BBC już 1 października.
2 października
Waszyngton, neutralny, uznał ciągłość prawną Rzeczypospolitej i jej status ofiary agresji.
Ten sam dzień na trzech planach
2 października
Niemcy na półwyspie
Wkroczenie około dziesiątej, apel Steyera, kolumny jeńców. Sprzęt zniszczony w nocy, „Batory” już na Gotlandii.
2 października
Pierwszy dzień
Natarcie 13 Dywizji Zmotoryzowanej odparte pod Kockiem i Serokomlą, kontratak ułanów z Józefowa, około dwustu jeńców.
2 października
Stany Zjednoczone
Trzecie mocarstwo uznaje rząd Sikorskiego. Do gabinetu wchodzi PPS.
Bilans trzydziestej drugiej doby
Z Helem kończy się obrona polskiego Wybrzeża, która trwała dokładnie tyle, ile cała kampania do tej pory. Bilans jest paradoksalny: najdłużej broniony punkt oporu w kraju stracił w zabitych najmniej, a jego przeciwnik, dysponujący dwoma pancernikami i lotnictwem, przez miesiąc nie zdołał posunąć się mierzeją dalej niż do Chałup. Hel nie został zdobyty. Został oddany, gdy nie było już niczego, co jego obrona mogłaby osłonić.
Pod Kockiem zaczyna się coś odwrotnego: bitwa, której nikt nie planował. Niemcy przyszli rozbroić grupę i przekonali się, że jest armią; Kleeberg nie szukał bitwy, lecz amunicji, i dostał przeciwnika, który odciął go od jedynego miejsca, gdzie mógł ją znaleźć. Przez następne cztery dni SGO „Polesie” będzie wygrywać starcia i przegrywać bitwę, bo o jej wyniku zdecydują nie ludzie ani wola walki, lecz liczba pocisków na lufę.
- Obrona Helu zakończyła się bez szturmu i bez ofiar wśród ludności półwyspu, a załoga zdążyła zniszczyć sprzęt i dokumenty przed wejściem Niemców.
- Ucieczka „Batorego” dowiodła, że nawet w ostatnich godzinach dowództwo umożliwiało dalszą walkę tym, którzy jej chcieli.
- Pod Kockiem i Serokomlą SGO „Polesie” odparła natarcie dywizji zmotoryzowanej i wzięła jeńców, obalając niemieckie założenie o rozbiciu grupy.
- Uznanie rządu przez Stany Zjednoczone dopełniło międzynarodową pozycję władz na uchodźstwie w ciągu trzech dni od ich powołania.
- Około trzech tysięcy obrońców Helu poszło do niewoli; ewakuacja morzem objęła szesnaście osób.
- Zwycięstwo pod Serokomlą kosztowało brygadę „Plis” około dwustu ludzi i zużyło amunicję, której nie było skąd uzupełnić.
- Von Wietersheim po pierwszym dniu wprowadził do walki 29 Dywizję; od 3 października Kleeberg miał przeciw sobie cały korpus.
- Liczby z tego dnia, od jeńców z Helu po straty spod Serokomli, pozostają niepewne, bo polska ewidencja przestała istnieć wraz ze spalonymi aktami.
3 października: Kleeberg wiąże cały korpus
Trzydziesta trzecia doba przyniesie walki w rejonie Kocka, Serokomli i Woli Gułowskiej, w których SGO „Polesie” będzie manewrować przeciw dwóm dywizjom zmotoryzowanym XIV Korpusu, a niemiecki komunikat przyzna, że „walki pod Kockiem jeszcze nie zakończone”.
Co warto zapamiętać
- Hel skończył się tak, jak zaczął: bez przełamania. Niemcy weszli na półwysep dopiero po podpisaniu warunków, a jedyne, co zdobyli, to sprzęt, który obrońcy zdążyli zniszczyć, zatopić lub zakopać.
- Ucieczka „Batorego” jest w skali kampanii epizodem, ale ważnym: pokazuje, że nawet w ostatnich godzinach kapitulacji dowódca uznawał za swój obowiązek umożliwić dalszą walkę tym, którzy chcieli jej szukać.
- Pierwszy dzień pod Kockiem odwrócił oczekiwania Niemców: zamiast rozbrajania zdemoralizowanej grupy dostali bitwę, w której to oni brali straty i szli do niewoli.
- Rozbieżności w liczbach z tego dnia, od jeńców z Helu po jeńców spod Serokomli, są typowe dla końca kampanii: nikt po polskiej stronie nie prowadził już ewidencji, a niemieckie meldunki liczyły co innego niż polskie relacje.
Źródła
- 2 października 1939 (poniedziałek) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- Obrona Helu – Wikipedia, wolna encyklopedia
- 2 października 1939 roku miało miejsce zajęcie Helu – Historykon.pl
- 2 października 1939 r. Zakończyła się obrona Helu – Historia w Interia.pl, Kartka z kalendarza
- Michał Szukała: Włodzimierz Steyer – zapomniany obrońca Helu – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Józef Unrug – dowódca Marynarki Wojennej II RP w latach 1925–1939 – Instytut Pamięci Narodowej, Historia z IPN
- Józef Unrug: pozostaliśmy polską wysepką – Polskie Radio, dział Historia
- Ostatni polski bastion – Polska Zbrojna
- Anna Dąbrowska: Ostatnie dni kampanii 1939 – Polska Zbrojna
- Jakub Nawrocki: Wielka ucieczka „Batorego” – Polska Zbrojna
- Herbert Gnaś: Atakowany z morza, powietrza i lądu. Hel bronił się aż do października – CiekawostkiHistoryczne.pl
- Bitwa pod Kockiem (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Battle of Kock (1939) – Wikipedia, the free encyclopedia
- Waldemar Kowalski: Bitwa pod Kockiem – ostatni bój kampanii polskiej 1939 roku – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Teodor Gąsiorowski: Kock. Ostatnia bitwa generała Kleeberga – Instytut Pamięci Narodowej, Przystanek Historia
- Bitwa w rejonie Kocka – ostatnia batalia Wojny Obronnej 1939 – WarHist.pl
- 5 października 1939 roku zakończyła się bitwa pod Kockiem – Historykon.pl
- Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Włodzimierz Suleja: Nad Sekwaną i w sojuszniczym Londynie – Instytut Pamięci Narodowej, Przystanek Historia
- Drugi rząd Władysława Sikorskiego – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Grille (Schiff, 1935) – Wikipedia, die freie Enzyklopädie
- Plan Peking – Wikipedia, wolna encyklopedia
- ORP Wilk (1929) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- ORP Orzeł (1938) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Ostatnia reduta – Rafał Witkowski, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1973
- Wielkie dni małej floty – Jerzy Pertek, Wydawnictwo Poznańskie, 1976
- Ostatni żołnierz polski kampanii roku 1939 – Adam Epler, Instytut Wydawniczy „Pax”, 1989
- Niemieccy marynarze w Porcie Wojennym Hel – zdjęcie otwierające – R. Witkowski, „Ostatnia reduta”, 1973 / Wikimedia Commons
- Rokowania w Grand Hotelu w Sopocie – fotografia – R. Witkowski, „Ostatnia reduta”, 1973 / Wikimedia Commons
- Gen. Franciszek Kleeberg – fotografia – A. Zawilski, „Polskie fronty 1918–1945”, Bellona / Wikimedia Commons
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


