3 października 1939. Kontrnatarcie pod Kockiem
O świcie pułki 50 Dywizji „Brzoza” ruszają z Talczyna na Charlejów, a brygada kawalerii „Edward” zdobywa Poznań i melduje, że jest na tyłach wroga. Gen. Kleeberg próbuje rozbić 13 Dywizję Zmotoryzowaną, zanim nadejdzie następna. Natarcie łamie się na niemieckiej artylerii i na Woli Gułowskiej, wieczorny komunikat Wehrmachtu przyznaje, że walki trwają, a von Wietersheim ściąga pod Kock 29 Dywizję. W Warszawie ukazują się pierwsze pisma konspiracyjne.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01W nocy z 2 na 3 października sztab SGO „Polesie” zdecydował o kontrnatarciu. Kleeberg chciał związać Niemców częścią kawalerii pod Serokomlą, a resztą kawalerii i 50 Dywizją Piechoty uderzyć na tyły 13 Dywizji Zmotoryzowanej, zanim nadejdą posiłki.
- 02Rano pułki 178 i 180 uderzyły z Talczyna na Charlejów i Poznań, a brygada kawalerii „Edward” z Józefowa zdobyła wieś Poznań i zniszczyła niemiecką baterię. Sztab brygady meldował: „Charlejów zajęty. Jesteśmy na tyłach wroga”.
- 03Natarcie załamało się na niemieckiej artylerii i na Woli Gułowskiej, gdzie obsługi dział niemieckich zbudowały punkt oporu, którego kawaleria nie zdołała wziąć. Wieczorny komunikat niemiecki przyznał, że „walki pod Kockiem jeszcze nie zakończone”.
- 04Gen. von Wietersheim ściągnął pod Kock 29 Dywizję Zmotoryzowaną. W Warszawie, według kalendariów, ukazały się pierwsze pisma konspiracyjne, a w Panamie dwadzieścia jeden republik amerykańskich ogłosiło strefę neutralności wokół obu Ameryk.

Położenie i działania wojsk w bitwie pod Kockiem 3 października 1939 roku. Na niebiesko oddziały Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”: sztab w Hordzieżce, 60 Dywizja „Kobryń”, brygady kawalerii „Edward” i „Plis” nacierające na Poznań, 50 Dywizja „Brzoza” atakująca z Talczyna i Kocka, Podlaska Brygada Kawalerii pod Radoryżem. Na czerwono niemiecka 13 Dywizja Zmotoryzowana między Charlejowem, Poznaniem i Stoczkiem oraz nadciągająca z północnego zachodu 29 Dywizja Zmotoryzowana. Mapa autorstwa użytkownika Wikimedia Commons Lonio17.
Jak czytać ten odcinek
Trzydziesta trzecia doba jest w całości dniem bitwy. Poza Kockiem nie ma już w kraju regularnych walk, więc odcinek śledzi jedną decyzję i jej wykonanie: nocny rozkaz Kleeberga o kontrnatarciu, poranne uderzenie piechoty i kawalerii, popołudniowe załamanie i wieczorny komunikat niemiecki. Liczby strat z tego dnia różnią się w źródłach dziesięciokrotnie i pokazujemy to wprost.
3 października 1939 roku o świcie pułki 50 Dywizji Piechoty „Brzoza” ruszyły z Talczyna na zachód, w stronę Charlejowa i Poznania, a brygada kawalerii „Edward” uderzyła z Józefowa na tyły niemieckiej 13 Dywizji Zmotoryzowanej. Gen. Franciszek Kleeberg, który dzień wcześniej odparł natarcie niemieckie, próbował teraz rozbić dywizję gen. Otto, zanim nadejdzie następna. Przez kilka godzin wyglądało na to, że może się udać. Wieczorem niemiecki komunikat przyznawał, że walki „nie zostały zakończone”, ale to Niemcy, nie Polacy, mieli już w drodze posiłki.
Oś czasu
6 wydarzeńDecyzja w Hordzieżce
Sztab SGO „Polesie” postanawia przejść do kontrnatarcia: część kawalerii wiąże Niemców pod Serokomlą, reszta z 50 Dywizją uderza na tyły 13 Dywizji Zmotoryzowanej.
Natarcie 50 Dywizji
Pułki 178 i 180 pod ppłk. Kazimierzem Gorzkowskim atakują z Talczyna na Charlejów i Poznań. Natarcie zostaje zatrzymane i przechodzi do obrony.
Kawaleria na tyłach
Brygada „Edward” zdobywa Poznań i niszczy niemiecką baterię. Sztab melduje: „Charlejów zajęty. Jesteśmy na tyłach wroga”.
Odpowiedź artylerii
Niemiecka artyleria rozpoczyna ostrzał polskich pozycji. Pod Wolą Gułowską obsługi dział 13 Dywizji tworzą punkt oporu, którego kawaleria nie zdobywa.
66 pułk wchodzi do walki
Trzeci pułk zmotoryzowany 13 Dywizji zamyka lukę. Von Wietersheim ściąga pod Kock 29 Dywizję Zmotoryzowaną gen. Lemelsena.
Komunikat OKW
Niemieckie dowództwo przyznaje w komunikacie, że XIV Korpus odpiera polskie natarcie pod Kockiem i że walki trwają.
Noc: decyzja o uderzeniu
Po pierwszym dniu bitwy Kleeberg miał wybór, którego nie miał żaden inny polski dowódca od dwóch tygodni: mógł atakować. Natarcie 13 Dywizji Zmotoryzowanej załamało się pod Kockiem i Serokomlą, Niemcy stracili kilkuset ludzi i jeńców, a gen. Otto nie wiedział jeszcze, z jak dużą grupą ma do czynienia. Kleeberg wiedział natomiast, że taki stan nie potrwa długo. XIV Korpus miał drugą dywizję zmotoryzowaną, a każdy dzień zwłoki przybliżał ją do pola bitwy.
W nocy z 2 na 3 października w sztabie grupy w leśniczówce Hordzieżka zapadła decyzja o kontrnatarciu. Plan był prosty i ambitny: część kawalerii Dywizji „Zaza” miała wiązać Niemców pod Serokomlą i Hordzieżą, gdzie Kleeberg spodziewał się głównego uderzenia, a reszta kawalerii razem z 50 Dywizją Piechoty „Brzoza” miała obejść 13 Dywizję i uderzyć na jej tyły w rejonie Charlejowa i Poznania. Gdyby się powiodło, grupa mogłaby rozbić dywizję Otto przed nadejściem posiłków i otworzyć sobie drogę na Stawy.

Gen. bryg. Zygmunt Podhorski, dowódca Dywizji Kawalerii „Zaza”, utworzonej pod Kockiem z resztek Suwalskiej i Podlaskiej Brygady Kawalerii. Jego dwie brygady, „Edward” i „Plis”, prowadziły 3 października natarcie na Poznań i Charlejów. Fotografia sprzed wojny ze zbiorów Centralnego Archiwum Wojskowego, za pracą Apoloniusza Zawilskiego.
Niemcy planowali w tym samym czasie coś odwrotnego. Po porażce z 2 października Otto rzucił do walki wszystko, co miał: 33 pułk zmotoryzowany miał uderzyć przez Annopol i Pieńki na Talczyn i zniszczyć 50 Dywizję, 93 pułk zdobyć Serokomlę i Hordzież, rozbijając kawalerię, a 66 pułk wejść do walki po południu. Dwa plany natarcia, polski i niemiecki, były wymierzone w siebie nawzajem i miały się zderzyć na tym samym kilkukilometrowym odcinku między Kockiem a Wolą Gułowską.
Rano: Poznań i Charlejów
Między 7.50 a 9.30 pułki 178 i 180 pod dowództwem ppłk. Kazimierza Gorzkowskiego ruszyły z podstawy wyjściowej pod Talczynem na zachód. Wsparcie artylerii było słabe, bo grupa oszczędzała ostatnie pociski, i natarcie piechoty zatrzymało się w niemieckim ogniu, zanim osiągnęło Charlejów. Pułki przeszły do obrony na zdobytym terenie. W tym samym czasie 179 pułk z Kocka uderzył na Przytoczno i, według relacji, wyszedł na tyły niemieckie, niszcząc baterię artylerii.
Lepiej poszło kawalerii. Brygada „Edward” płk. Edwarda Milewskiego uderzyła z Józefowa przez dolinę pod Czarną na wieś Poznań. Szwadrony rtm. Łaskiego i ppor. Burlingisa zdobyły wieś i rozbiły stojącą w niej niemiecką baterię; 3 pułk strzelców konnych meldował zniszczenie artylerii. Sztab brygady wysłał do Hordzieżki meldunek, który stał się najczęściej cytowanym zdaniem bitwy.
„Charlejów zajęty. Jesteśmy na tyłach wroga.”
KontekstMeldunek był prawdziwy tylko przez kilka godzin. Kawaleria weszła na tyły 13 Dywizji, ale bez piechoty i artylerii nie mogła tam zostać; niemiecki ogień i kontrataki zmusiły ją do cofnięcia się w stronę Józefowa.
O 10.30 odezwała się niemiecka artyleria. 13 Dywizja miała jej pod dostatkiem, a polskie natarcie, prowadzone niemal bez własnego wsparcia ogniowego, nie miało czym odpowiedzieć. Pod Wolą Gułowską obsługi niemieckich dział, odcięte przez kawalerię, zbudowały punkt oporu i broniły go tak skutecznie, że kilkakrotne szarże i natarcia spieszonych szwadronów załamały się. Po południu do walki wszedł 66 pułk zmotoryzowany i zamknął lukę, przez którą przeszła brygada „Edward”. Wieczorem polskie oddziały były z grubsza tam, skąd rano wyruszyły, z mniejszą ilością amunicji i ludzi.
50 DP „Brzoza” (178 i 180 pp)
- Zadanie
- z Talczyna na Charlejów i Poznań
- Wykonanie
- zatrzymane w ogniu artylerii, przejście do obrony
179 pp z Kocka
- Zadanie
- na Przytoczno, na tyły niemieckie
- Wykonanie
- według relacji zniszczona bateria niemiecka
BK „Edward” (płk Milewski)
- Zadanie
- z Józefowa na Poznań i Charlejów
- Wykonanie
- Poznań zdobyty, bateria rozbita, potem odwrót
BK „Plis” (płk Plisowski)
- Zadanie
- wiązanie Niemców pod Serokomlą i Hordzieżą
- Wykonanie
- pozycje utrzymane
33 pułk zmot. (niemiecki)
- Zadanie
- przez Annopol i Pieńki na Talczyn
- Wykonanie
- zderzył się z natarciem 50 DP
93 pułk zmot. (niemiecki)
- Zadanie
- na Serokomlę i Hordzież
- Wykonanie
- odparty przez kawalerię
66 pułk zmot. (niemiecki)
- Zadanie
- wejście do walki po południu
- Wykonanie
- zamknął lukę po natarciu kawalerii
Zestawienie za Zawilskim i opracowaniami Wikipedii; niemieckie zadania pułków według dokumentów XIV Korpusu cytowanych w literaturze anglojęzycznej.
Cena dnia: liczby, które się wykluczają
Ile kosztowało kontrnatarcie, nie wiadomo. Jedno z popularnych opracowań podaje, że 3 października Polacy stracili „około 700 zabitych”. Tymczasem łączne straty SGO „Polesie” w całej bitwie, od 2 do 6 października, szacuje się w literaturze na 250 do 300 poległych. Obie liczby nie mogą być prawdziwe jednocześnie. Najprawdopodobniej pierwsza obejmuje zabitych i rannych razem, a druga tylko zabitych, ale żadna nie opiera się na ewidencji, bo grupa jej nie prowadziła, a niemieckie meldunki liczyły jeńców, nie poległych przeciwnika.
Siedmiuset czy trzystu
Rozpiętość między „700 zabitych 3 października” a „250–300 poległych w całej bitwie” jest największą rozbieżnością liczbową w ostatnim tygodniu kampanii. Straty niemieckie za całą bitwę podaje się na 350 do 500 ludzi. W cyklu trzymamy się niższych wartości dla poległych i zaznaczamy, że dzień 3 października był dla obu stron najkosztowniejszy, bo jako jedyny był dniem natarcia w otwartym polu.
„XIV Korpus i 13 Dywizja odbija głównymi siłami natarcie polskie związku wszystkich rodzajów broni pod Kockiem i na północny zachód. Walki jeszcze nie zakończone.”
KontekstBył to jeden z ostatnich komunikatów niemieckich z kampanii polskiej i pierwszy od tygodnia, w którym Wehrmacht przyznawał, że został zaatakowany przez „związek wszystkich rodzajów broni”, czyli regularną jednostkę, a nie rozbitków.
Posiłki, które miał tylko jeden przeciwnik
Najważniejsza decyzja dnia zapadła po stronie niemieckiej. Gen. Gustav von Wietersheim, przekonany po dwóch dniach, że jedna dywizja Kleeberga nie rozbije, ściągnął pod Kock 29 Dywizję Zmotoryzowaną gen. Joachima Lemelsena, stojącą dotąd w odwodzie. Od tej chwili SGO „Polesie” miała przeciw sobie cały XIV Korpus: dwie dywizje zmotoryzowane, około trzydziestu tysięcy ludzi z artylerią i zaopatrzeniem, których polskiej grupie brakowało najbardziej.
13 Dywizja Zmotoryzowana
- Dowódca
- gen. Paul Otto
- Skład i stan
- pułki 33, 66 i 93; w walce od 2 października
29 Dywizja Zmotoryzowana
- Dowódca
- gen. Joachim Lemelsen
- Skład i stan
- pułki 15 i 71; w marszu od 3 października, w walce od 4
Etat dywizji zmotoryzowanej
- Dowódca
- wg dokumentów niemieckich
- Skład i stan
- około 16 400 ludzi, 2700 samochodów, 1900 motocykli, 18 samochodów pancernych
SGO „Polesie” dla porównania
- Dowódca
- gen. Franciszek Kleeberg
- Skład i stan
- 16–18 tysięcy ludzi, transport konny, amunicja na kilka dni
Niemieckie dywizje zmotoryzowane nie miały czołgów, ale ich artyleria i zaopatrzenie były pełne, a ruchliwość pozwalała przerzucać pułki między odcinkami w ciągu godzin. Polska grupa poruszała się z prędkością taborów konnych.
Kiedy weszła 29 Dywizja
Opracowania różnią się co do dnia: część pisze, że 29 Dywizja Zmotoryzowana „przybyła 4 października”, inne, że Niemcy „wezwali posiłki” już 3 października, a zestawienia anglojęzyczne podkreślają, że dywizja nie została użyta w walce tego dnia. Wszystkie wersje da się pogodzić: rozkaz zapadł 3 października, marsz trwał noc, a pierwsze oddziały Lemelsena walczyły nazajutrz. Na mapie z 3 października dywizja jest już zaznaczona jako nadciągająca od północnego zachodu, od strony Radoryża.
Czy Kleeberg powinien był atakować 3 października?
Jedyna szansa na rozstrzygnięcie
Trzeciego października grupa miała przed sobą jedną dywizję, która dzień wcześniej dostała lekcję. Rozbicie jej otworzyłoby drogę na Stawy i dało amunicję na dalszą walkę. Czekanie oznaczało, że nazajutrz przeciwników będzie dwóch. Z tego punktu widzenia kontrnatarcie było jedyną decyzją, która dawała jakąkolwiek szansę.
Zużycie tego, czego nie dało się odtworzyć
Natarcie bez artylerii na dywizję zmotoryzowaną, która artylerię miała, musiało się załamać i kosztowało ludzi oraz ostatnie pociski. Zwolennicy tej oceny wskazują, że ominięcie Niemców nocnym marszem na południe, ku Wieprzowi i Dęblinowi, dawało większe szanse dotarcia do składnicy niż frontalne uderzenie.
Bitwa bez wyniku operacyjnego
Większość opracowań zgadza się, że po kapitulacji Warszawy żadna decyzja Kleeberga nie mogła zmienić losu grupy, a jedynie sposób, w jaki zakończy walkę. Kontrnatarcie z 3 października ocenia się jako poprawne taktycznie i beznadziejne operacyjnie: pokazało, że grupa jest armią, i właśnie dlatego ściągnęło na nią cały korpus.
Zasada ocenySam Kleeberg nie pozostawił relacji: zmarł w niewoli w 1941 roku. Jego motywy znamy z rozkazów i ze wspomnień podwładnych, zwłaszcza płk. Eplera, który bronił decyzji o walce do końca.
Wola Gułowska: początek trzydniowej walki

Pomnik Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” i Podlaskiej Brygady Kawalerii gen. Ludwika Kmicica-Skrzyńskiego przy cmentarzu wojennym w Woli Gułowskiej. Wieś, kościół i cmentarz były od 3 do 5 października najcięższym odcinkiem bitwy i kilkakrotnie przechodziły z rąk do rąk.
Wola Gułowska pojawiła się w bitwie 3 października jako niemiecki punkt oporu, którego kawaleria nie zdołała wziąć, i pozostała w niej do końca. Przez następne dwa dni wieś, kościół i cmentarz przechodziły z rąk do rąk, a 5 października natarcie 184 pułku na klasztor i cmentarz stało się ostatnim polskim zwycięstwem kampanii. Dziś stoi tam cmentarz wojenny i muzeum bitwy, a nazwa wsi jest w literaturze niemal synonimem Kocka.
Poza polem bitwy: Warszawa, Paryż, Panama
Kalendaria Instytutu Pamięci Narodowej i Muzeum Historii Polski odnotowują pod 3 października, że „w Warszawie ukazują się pierwsze pisma konspiracyjne”. Trzy dni po wejściu Wehrmachtu, w mieście bez prądu i z zakazem posiadania odbiorników radiowych, ktoś powielał już ulotki i biuletyny. Najbardziej znane z wczesnych pism, „Polska Żyje!” Komendy Obrońców Polski, datowane jest na 10 października; te z 3 października były zapewne pojedynczymi kartkami, po których nie zostały egzemplarze. Polska prasa podziemna, najstarsza w okupowanej Europie, zaczęła się zatem od pism, których nikt nie zachował.
Które pismo było pierwsze
Kalendaria mówią o 3 października bez podania tytułów. „Polska Żyje!”, uznawane w literaturze za jedno z pierwszych pism konspiracyjnych, ma pierwszy numer datowany na 10 października, a „Szaniec” obozu narodowego ukazał się w tym samym miesiącu. Komenda Obrońców Polski, wydawca „Polska Żyje!”, powstała według jednych źródeł 28 września, według innych na rozkaz gen. Orlika-Rückemanna z 1 października, o którym pisaliśmy przy Wytycznie. Dwie daty założenia i dwie daty pierwszego pisma to typowy problem źródłowy początków konspiracji: dokumenty niszczono z zasady.
W Paryżu rząd Sikorskiego rozrastał się o kolejne stronnictwa: 3 października ministrami bez teki zostali gen. Józef Haller ze Stronnictwa Pracy i Aleksander Ładoś ze Stronnictwa Ludowego. Cztery największe partie opozycyjne wobec sanacji miały już swoich przedstawicieli w gabinecie. W Panamie zakończyła się tego dnia konferencja ministrów spraw zagranicznych dwudziestu jeden republik amerykańskich, która ogłosiła neutralność całego kontynentu i strefę bezpieczeństwa o szerokości trzystu mil morskich wokół obu Ameryk, zamkniętą dla działań wojennych państw europejskich.
Ten sam dzień gdzie indziej
Strefa neutralności
Deklaracja panamska: republiki amerykańskie „z natury rzeczy mają prawo” do wód wolnych od działań wojennych w pasie trzystu mil od swoich wybrzeży. Niemcy i Wielka Brytania nie uznały tego prawa.
U-35 i „Diamantis”
Niemiecki okręt podwodny zatapia grecki frachtowiec „Diamantis”, po czym zabiera całą dwudziestoośmioosobową załogę na pokład i wysadza ją w Irlandii. Wojna na morzu miała jeszcze takie epizody.
Rząd czterech stronnictw
Haller i Ładoś dołączają do gabinetu. Stronnictwo Narodowe, Stronnictwo Pracy, Stronnictwo Ludowe i PPS są już reprezentowane; sanacja tylko przez Koca.
Ten sam dzień na trzech planach
3 października
Polskie uderzenie
Piechota z Talczyna, kawaleria z Józefowa na Poznań i Charlejów. Załamanie w ogniu artylerii, Wola Gułowska nie zdobyta.
3 października
29 Dywizja w marszu
Von Wietersheim ściąga drugą dywizję zmotoryzowaną. Nazajutrz Kleeberg ma przeciw sobie cały korpus.
3 października
Pisma i ministrowie
Pierwsze pisma konspiracyjne w stolicy; Haller i Ładoś w rządzie na uchodźstwie.
Bilans trzydziestej trzeciej doby
Trzeci października jest dniem, w którym bitwa pod Kockiem mogła się rozstrzygnąć na korzyść Polaków i się nie rozstrzygnęła. Kontrnatarcie było dobrze pomyślane, zaskoczyło Niemców i przez kilka godzin szło zgodnie z planem; załamało się na tym samym, na czym łamały się wszystkie polskie natarcia tej kampanii, od Bzury po Tomaszów: na braku artylerii i amunicji wobec przeciwnika, który miał jedno i drugie. Kawaleria mogła wejść na tyły dywizji zmotoryzowanej, ale nie mogła tam zostać.
Od wieczora 3 października Kleeberg walczył już nie o zwycięstwo, lecz o sposób zakończenia. Przeciw sobie miał cały korpus, za sobą amunicję na dwa, najwyżej trzy dni, a przed sobą składnicę w Stawach, do której nie było już drogi. Następne dni miały przynieść walki o Wolę Gułowską, Adamów i Krzywdę, lokalne zwycięstwa i ostatnie polskie natarcie kampanii. Ich wynik był jednak przesądzony tego dnia, gdy niemiecki komunikat pisał, że walki trwają, a niemiecka druga dywizja ruszała w drogę.
- SGO „Polesie” jako jedyna polska jednostka w ostatnim tygodniu kampanii przeszła do natarcia i zaskoczyła dywizję zmotoryzowaną na jej własnym terenie.
- Brygada „Edward” zdobyła Poznań, rozbiła niemiecką baterię i wyszła na tyły 13 Dywizji, co zmusiło Niemców do przyznania w komunikacie, że walczą z regularnym związkiem wszystkich broni.
- Grupa utrzymała wszystkie kluczowe pozycje, od Kocka po Radoryż, i zachowała spójność mimo strat.
- W Warszawie trzy dni po wejściu Wehrmachtu zaczęła działać prasa konspiracyjna, a rząd w Paryżu objął wszystkie główne stronnictwa.
- Natarcie piechoty załamało się z braku wsparcia artyleryjskiego, a kawaleria nie zdołała utrzymać zdobytego terenu.
- Straty dnia, od kilkudziesięciu do siedmiuset ludzi wedle różnych źródeł, zużyły rezerwy, których nie dało się odtworzyć.
- Von Wietersheim ściągnął pod Kock 29 Dywizję Zmotoryzowaną; od 4 października Kleeberg miał przeciw sobie trzydzieści tysięcy ludzi.
- Droga do składnicy w Stawach została zamknięta na dobre, a wraz z nią jedyna nadzieja na uzupełnienie amunicji.
4 października: cały korpus przeciw Kleebergowi
Trzydziesta czwarta doba przyniesie wejście 29 Dywizji Zmotoryzowanej do walki, utratę Kocka i Serokomli, niemieckie natarcie na Wolę Gułowską i Adamów oraz odprawę Kleeberga na stacji w Krzywdzie. W Berlinie Hitler podpisze tajny dekret o amnestii dla zbrodni popełnionych w Polsce przez żołnierzy i policjantów.
Co warto zapamiętać
- Trzeci października to jedyny dzień bitwy pod Kockiem, w którym stroną atakującą byli Polacy, i jedyny, w którym mieli szansę na rozstrzygnięcie: rozbicie jednej dywizji zmotoryzowanej, zanim nadejdzie druga.
- Kontrnatarcie nie powiodło się nie z braku odwagi ani zaskoczenia, lecz z braku artylerii: polskie pułki nacierały bez wsparcia ogniowego na przeciwnika, który miał go pod dostatkiem.
- Cena dnia jest sporna: od kilkudziesięciu do siedmiuset poległych, zależnie od źródła. Pokazujemy rozpiętość, bo żadna z liczb nie ma oparcia w polskiej ewidencji, która przestała istnieć.
- Od tego dnia Kleeberg nie mógł już wygrać bitwy, mógł tylko przedłużać ją do wyczerpania amunicji. Robił to jeszcze przez trzy dni.
Źródła
- 3 października 1939 (wtorek) – kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, serwis Polskie miesiące
- 3 października 1939 (wtorek) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- Bitwa pod Kockiem (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Battle of Kock (1939) – Wikipedia, the free encyclopedia
- Waldemar Kowalski: Bitwa pod Kockiem – ostatni bój kampanii 1939 roku – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Ziemowit Karłowicz: Wojna obronna – bitwa pod Kockiem – Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, Leksykon Lublin
- Teodor Gąsiorowski: Kock. Ostatnia bitwa generała Kleeberga – Instytut Pamięci Narodowej, Przystanek Historia
- Bitwa w rejonie Kocka – ostatnia batalia Wojny Obronnej 1939 – WarHist.pl
- Bitwa pod Kockiem – Kampania Wrześniowa 1939.pl
- 5 października 1939 roku zakończyła się bitwa pod Kockiem – Historykon.pl
- Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Komenda Obrońców Polski – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Polskie Państwo Podziemne: konspiracja wojskowa i cywilna pod okupacją niemiecką i sowiecką – Instytut Pamięci Narodowej, Przystanek Historia
- Drugi rząd Władysława Sikorskiego – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Declaration of Panama – Wikipedia, the free encyclopedia
- October 1939 – Wikipedia, the free encyclopedia
- Gustav von Wietersheim – Wikipedia, die freie Enzyklopädie
- Joachim Lemelsen – Wikipedia, die freie Enzyklopädie
- 29. Infanterie-Division (Wehrmacht) – Wikipedia, die freie Enzyklopädie
- 13. Infanterie-Division (mot.) – Lexikon der Wehrmacht
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Działania wojenne na Lubelszczyźnie w 1939 roku – Ludwik Głowacki, Wydawnictwo Lubelskie, 1976
- Kampania polska 1939 roku – Czesław Grzelak, Henryk Stańczyk, Oficyna Wydawnicza Rytm, 2005
- Ostatni żołnierz polski kampanii roku 1939 – Adam Epler, Instytut Wydawniczy „Pax”, 1989
- Bitwa pod Kockiem – położenie i działania wojsk 3 października 1939 – mapa otwierająca – Lonio17 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
- Gen. Zygmunt Podhorski – fotografia – Centralne Archiwum Wojskowe, za: A. Zawilski / Wikimedia Commons
- Pomnik SGO „Polesie” przy cmentarzu w Woli Gułowskiej – fotografia – Marcin lem / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


