24 września 1939. Miasto bez wody
W oblężonej Warszawie przestają działać filtry. Milionowe miasto, od poprzedniego dnia bez prądu, zostaje bez wody pitnej i bez wody do gaszenia pożarów, dokładnie w przeddzień najcięższego bombardowania całego oblężenia. Na Lubelszczyźnie dogasają walki pod Husynnem, obrosłe później w opowieść o szarży, której źródła nie potwierdzają, a w szwedzkim porcie zostaje internowany ostatni polski okręt podwodny z Bałtyku.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01W oblężonej Warszawie przestały działać filtry. Miasto zostało bez wody pitnej i bez wody do gaszenia pożarów, dzień przed najcięższym bombardowaniem całego oblężenia.
- 02Niemcy kończyli przygotowania artyleryjskie i lotnicze do generalnego szturmu. Dowodzący całością gen. Johannes Blaskowitz postawił na złamanie miasta ogniem, żeby uniknąć walk ulicznych.
- 03Na Lubelszczyźnie zakończyły się dwudniowe walki pod Strzyżowem, Husynnem i Teptiukowem. Polskie zgrupowanie wpadło pod Hrubieszowem w sowiecką zasadzkę.
- 04W szwedzkim porcie internowano ORP „Żbik”, ostatni z trzech polskich okrętów podwodnych, które nie zdołały wyrwać się z Bałtyku.

Jak czytać ten odcinek
Dwudziesta czwarta doba jest w kalendariach jednym z najkrótszych dni kampanii: dwa zdania o Warszawie i o okręcie podwodnym. To dzień między dwiema katastrofami, w którym najważniejsze rzeczy dzieją się w wodociągach i w niemieckich sztabach. Opisujemy go tak, jak wyglądał: bez wielkiej bitwy, za to z decyzjami, które przesądziły o tym, co stało się nazajutrz.
24 września 1939 roku w Warszawie przestały działać filtry. Milionowe miasto, od poprzedniego popołudnia pozbawione prądu, zostało bez wody pitnej i bez wody do gaszenia pożarów. Stało się to dokładnie dzień przed najcięższym bombardowaniem całego oblężenia. Sto pięćdziesiąt kilometrów na wschód dogasały walki pod Husynnem, a na Bałtyku kończył się udział polskich okrętów podwodnych w tej wojnie.
Oś czasu
6 wydarzeńOstrzał elektrowni i filtrów
Zniszczenie głównych urządzeń Elektrowni Miejskiej na Powiślu. Uszkodzenia odnosi także Stacja Filtrów.
Filtry stają
Warszawskie filtry przestają działać. Miasto zostaje bez wody pitnej.
Przygotowania niemieckie
Artyleria i lotnictwo kończą przygotowanie generalnego szturmu na lewobrzeżną Warszawę.
Wypad na Husynne
Polskie pododdziały odbijają wieś nocnym wypadem po dziennych walkach pod Strzyżowem.
Kontratak sowiecki
Oddziały 8 Korpusu Strzeleckiego i 36 Brygady Pancernej wypierają Polaków. Zgrupowanie wpada pod Hrubieszowem w zasadzkę.
Stavsnäs
W szwedzkim porcie zostaje internowany ORP „Żbik”, trzeci polski okręt podwodny w Szwecji.
Warszawa: dzień, w którym zabrakło wody
Warszawskie wodociągi opierały się na Stacji Filtrów przy ulicy Koszykowej, zbudowanej w latach osiemdziesiątych XIX wieku według projektu Williama Lindleya. Był to system grawitacyjno-pompowy: bez zasilania elektrycznego i bez sprawnych filtrów nie dało się ani oczyszczać wody, ani tłoczyć jej do sieci. Ostrzał z 23 września uszkodził urządzenia, a 24 września filtry stanęły. Kalendaria zapisują to jednym zdaniem: brak wody pitnej.

Skutki były natychmiastowe i szły w czterech kierunkach naraz. Ludność straciła dostęp do wody zdatnej do picia. Szpitale, już przepełnione rannymi, straciły możliwość sterylizacji i utrzymania higieny. Miasto straciło zdolność gaszenia pożarów, bo hydranty przestały mieć ciśnienie. I wreszcie: w mieście pełnym niepogrzebanych zwłok i uszkodzonej kanalizacji zaczęło rosnąć ryzyko epidemii.
Cztery skutki jednej awarii
Studnie i przygodne ujęcia
Wodę czerpano ze studni artezyjskich, przygodnych ujęć i specjalnie ustawionych zbiorników. Stanie w kolejce po wodę stało się jedną z najniebezpieczniejszych czynności dnia, bo skupiska ludzi były celem ognia.
Nie ma czym gasić
Bez ciśnienia w sieci straż pożarna traciła podstawowe narzędzie pracy. Nazajutrz miasto miało zostać zasypane bombami zapalającymi.
Brak sterylizacji
Placówki przepełnione rannymi z bombardowań pozbawione zostały bieżącej wody i zasilania aparatury w momencie największego napływu pacjentów.
Ryzyko chorób zakaźnych
Uszkodzona kanalizacja, zwłoki na ulicach i brak czystej wody tworzyły warunki, w których zagrożenie chorobami zakaźnymi rosło z każdą dobą.
Do braku wody dochodził kurczący się zapas żywności. Miasto było odcięte od dowozu od 15 września, a wypiek chleba wymagał i mąki, i wody. Gazety, dopóki jeszcze wychodziły, drukowały przepisy na potrawy z koniny w miejsce wołowiny; konie zabijane na ulicach przez odłamki stawały się źródłem mięsa dla całych kamienic. Racje wydawane przez komisariat cywilny malały z dnia na dzień.
Warto zatrzymać się nad kolejnością zdarzeń, bo ona tłumaczy, dlaczego następny dzień był tak niszczący. Warszawa straciła wodę do gaszenia pożarów dwadzieścia cztery godziny przed nalotem, w którym Luftwaffe użyła na dużą skalę bomb zapalających. Nie był to przypadek: niszczenie infrastruktury komunalnej należało do metody oblegania miasta, którą przyjęło niemieckie dowództwo.
Niemcy: ogień zamiast walk ulicznych
Po stronie niemieckiej 24 września był ostatnim dniem przygotowań. Całością działań przeciwko Warszawie dowodził gen. Johannes Blaskowitz, mając do dyspozycji oddziały 8 i 3 Armii. Wojsko niemieckie stało pod miastem od połowy miesiąca i nie miało ochoty wchodzić w walki uliczne w milionowej aglomeracji, w której broniło się około stu dwudziestu tysięcy polskich żołnierzy.
Przyjęte rozwiązanie polegało na przygotowaniu artyleryjskim i lotniczym o skali, która miała złamać nie tyle obronę wojskową, ile wolę mieszkańców. Generalne natarcie zaplanowano na 25 i 26 września: pierwszy dzień – zmasowany ogień artylerii i nalot dywanowy, drugi – uderzenie piechoty na umocnienia lewobrzeżnej Warszawy. 24 września zajęły ostatnie przygotowania do obu tych faz.
Polska: Armia „Warszawa”
- Dowodzenie
- Gen. dyw. Juliusz Rómmel
- Uwagi
- Około 120 tysięcy żołnierzy w obu odcinkach obrony
Polska: odcinek zachodni
- Dowodzenie
- Płk dypl. Marian Porwit
- Uwagi
- Lewobrzeżna Warszawa, kierunek głównego uderzenia niemieckiego
Polska: odcinek wschodni
- Dowodzenie
- Gen. bryg. Juliusz Zulauf
- Uwagi
- Praga, po drugiej stronie Wisły
Niemcy: całość działań
- Dowodzenie
- Gen. Johannes Blaskowitz
- Uwagi
- Oddziały 8 i 3 Armii
Niemcy: metoda
- Dowodzenie
- Przygotowanie artyleryjskie i lotnicze
- Uwagi
- Unikanie walk ulicznych kosztem ostrzału dzielnic mieszkalnych
Liczebność obrońców podajemy za opracowaniami obrony Warszawy. Kapitulację 28 września podpisał ze strony polskiej gen. Tadeusz Kutrzeba, a ze strony niemieckiej gen. Blaskowitz.
Warszawa, 8–28 września 1939
- 2000
- poległych żołnierzy
- 10 000
- zabitych cywilów
- 120 000
- obrońców
Oraz około 16 tysięcy rannych po stronie wojska broniącego miasta.
Oraz około 50 tysięcy rannych. Ludność cywilna poniosła w tym oblężeniu straty pięciokrotnie wyższe niż wojsko.
Tylu żołnierzy liczyły siły Armii „Warszawa” w końcowej fazie obrony, w mieście odciętym od zaopatrzenia od 15 września.
MetodologiaLiczby dotyczą całego oblężenia, nie pojedynczego dnia, i są najostrożniejszym z szacunków. Straty cywilne nigdy nie zostały policzone: w mieście pozbawionym administracji cmentarnej i szpitalnej ewidencji część ofiar pochowano na podwórzach i skwerach. Wielu historyków podaje dla całego oblężenia liczbę około 25 tysięcy zabitych cywilów.
Oblężenie jako metoda
Warszawa była pierwszym dużym miastem europejskim, wobec którego zastosowano systematyczne bombardowanie ludności cywilnej i celowe niszczenie infrastruktury komunalnej jako środek zmuszenia do kapitulacji. Rok później ten sam schemat zobaczyły Rotterdam, Coventry i Londyn. Wrzesień 1939 był poligonem, na którym sprawdzono, ile wytrzyma milionowe miasto pozbawione wody, prądu i informacji.
Husynne: bitwa, która była, i szarża, której zapewne nie było
Na Lubelszczyźnie, w rejonie Husynnego, Strzyżowa i Teptiukowa pod Hrubieszowem, 23 i 24 września doszło do walk polskich pododdziałów z Armią Czerwoną. Po stronie polskiej było około tysiąca żołnierzy z improwizowanego zgrupowania: batalion piechoty por. sap. rez. Józefa Koniuszewskiego, batalion moździerzy kpt. Józefa Cwynara i około dziewięćdziesięciu kawalerzystów mjr. Jerzego Kobylańskiego. Po stronie sowieckiej działały pododdziały 8 Korpusu Strzeleckiego i 36 Brygady Pancernej: około siedmiuset żołnierzy i dwadzieścia trzy czołgi.
Przebieg jest udokumentowany. 23 września Sowieci uderzyli na batalion Koniuszewskiego w Strzyżowie; polskie armaty przeciwpancerne zniszczyły kilka wozów, po czym oddziały wycofały się do Husynnego i Teptiukowa. W nocy Polacy przeprowadzili wypad i odbili Husynne. 24 września sowiecki kontratak wymusił odwrót, a zgrupowanie wpadło pod Hrubieszowem w zasadzkę. Batalion moździerzy wystrzelał całą amunicję i jego żołnierze rozproszyli się.
Do polskiej pamięci Husynne weszło jednak nie jako to starcie, lecz jako brawurowa szarża czterystu lub pięciuset konnych policjantów z warszawskiego szwadronu Policji Państwowej, którzy mieli rozbić sowiecką piechotę i ulec dopiero ukrytej za wzgórzami broni pancernej. W tej wersji podaje się nawet dokładne straty: 143 zabitych i 139 rannych po stronie polskiej, 80 zabitych i 113 rannych po sowieckiej oraz 25 jeńców rozstrzelanych po bitwie.
Czy szarża pod Husynnem rzeczywiście się odbyła?
Szarża konnej policji
Opisy szarży, powtarzane w publikacjach popularnych i na tablicach pamiątkowych, opierają się na relacji kpr. pchor. Włodzimierza Rzeczyckiego, spisanej w 1990 roku. To jedyne świadectwo mówiące o uderzeniu konnym pod Husynnem.
Brak potwierdzenia w dokumentach
Badacze wskazują, że dzienniki bojowe sowieckiej 36 Brygady Pancernej nie odnotowują pod 24 września starcia z dużym oddziałem polskiej kawalerii ani odpowiadających mu strat, a poszukiwania w terenie, w tym metodami archeologicznymi, nie przyniosły materialnych śladów szarży.
Jednostki, których tam nie było
Szwadron zapasowy 14 pułku ułanów jazłowieckich miał wycofać się do Rumunii jeszcze 19 września, a 17 pułk artylerii lekkiej walczył nad Bzurą. Wiarygodność samego relacjonującego również bywa kwestionowana.
Zasada ocenySprzeczność nie dotyczy tego, czy pod Husynnem walczono, lecz tego, czy walka miała postać szarży kawaleryjskiej. Same walki 23 i 24 września są potwierdzone, podobnie jak groby poległych na cmentarzach w Husynnem i Rogalinie.
Losy dwóch dowódców z tego zgrupowania domykają wątek, który ciągnie się przez cały ten tydzień kampanii. Por. Józef Koniuszewski został zamordowany w Katyniu w kwietniu 1940 roku. Mjr Jerzy Kobylański zginął wiosną 1940 roku w Charkowie, razem z jeńcami obozu w Starobielsku, o których pisaliśmy przy kapitulacji Lwowa. Dla polskiego oficera wzięcie do niewoli przez Armię Czerwoną oznaczało w praktyce wyrok odroczony o pół roku.
Poległych z tych dwóch dni pochowano na cmentarzach w Husynnem i Rogalinie. To one, a nie relacje spisane pół wieku później, są najtwardszym dowodem na to, że pod Hrubieszowem toczyła się prawdziwa walka. Groby są policzalne i sprawdzalne; szarża nie.
Bałtyk: ostatni okręt schodzi ze sceny

Polska marynarka wojenna weszła do wojny z planem o kryptonimie „Worek”. Pięć okrętów podwodnych – „Wilk”, „Ryś”, „Żbik”, „Orzeł” i „Sęp” – miało zająć wyznaczone sektory w Zatoce Gdańskiej i nie dopuścić do niemieckich desantów na wybrzeżu. Sektory rozłożono od Rozewia po ujście Wisły. Plan nie uwzględniał tego, że płytka zatoka pod stałym nadzorem lotnictwa i okrętów zwalczania podwodnego jest dla okrętów podwodnych pułapką.
W ciągu pierwszych dwóch tygodni wojny wszystkie pięć jednostek, uszkodzonych i ściganych, opuściło Zatokę Gdańską i szukało ratunku na otwartym morzu. Trzy z nich, wobec uszkodzeń i braku paliwa, weszły do portów neutralnej Szwecji: „Sęp” 17 września, „Ryś” 18 września, a „Żbik” jako ostatni. Kalendaria Instytutu Pamięci Narodowej i Muzeum Historii Polski umieszczają jego internowanie w Stavsnäs pod 24 września.
Dwa pozostałe okręty przeszły inną drogą. „Wilk” przedarł się przez cieśniny duńskie i dotarł do Wielkiej Brytanii. „Orzeł”, internowany w Tallinie, uciekł stamtąd w nocy z 17 na 18 września bez map i bez części uzbrojenia, po czym przeszedł Bałtyk i cieśniny, docierając do brytyjskiego portu w połowie października. Ucieczka „Orła” stała się jedną z najbardziej znanych opowieści polskiej marynarki i tematem propagandowego sporu z Moskwą, która oskarżała Estonię o współudział.
ORP „Sęp”
- Typ
- typ Orzeł
- Los we wrześniu 1939
- Internowany w Szwecji 17 września
ORP „Ryś”
- Typ
- typ Wilk
- Los we wrześniu 1939
- Internowany w Szwecji 18 września
ORP „Żbik”
- Typ
- typ Wilk
- Los we wrześniu 1939
- Internowany w Szwecji 24 września
ORP „Wilk”
- Typ
- typ Wilk
- Los we wrześniu 1939
- Przedarł się przez cieśniny duńskie i dotarł do Wielkiej Brytanii
ORP „Orzeł”
- Typ
- typ Orzeł
- Los we wrześniu 1939
- Po ucieczce z internowania w Tallinie dotarł do Wielkiej Brytanii w październiku
Data internowania „Żbika” bywa podawana także jako 25 września, między innymi przez Muzeum Marynarki Wojennej. Rozbieżność dotyczy tego, czy liczyć wejście do portu, czy formalne internowanie.
Reszta frontu
Poza Warszawą kampania toczyła się w miejscach coraz bardziej od siebie oddalonych. Twierdza Modlin, odcięta od stolicy, broniła się pod dowództwem gen. Wiktora Thommée i miała wytrzymać jeszcze pięć dni. Na Helu trwała obrona półwyspu. Na Polesiu manewrowało zgrupowanie Korpusu Ochrony Pogranicza gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna, a na Lubelszczyźnie formowała się Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga, która miała złożyć broń jako ostatnia, 6 października.
Warszawa
- Dowodzący
- Gen. dyw. Juliusz Rómmel
- Do kiedy się bronił
- Kapitulacja 28 września
Twierdza Modlin
- Dowodzący
- Gen. bryg. Wiktor Thommée
- Do kiedy się bronił
- Kapitulacja 29 września
Półwysep Helski
- Dowodzący
- Kmdr Włodzimierz Steyer
- Do kiedy się bronił
- Kapitulacja 2 października
Zgrupowanie KOP
- Dowodzący
- Gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann
- Do kiedy się bronił
- Rozwiązane na początku października
SGO „Polesie”
- Dowodzący
- Gen. bryg. Franciszek Kleeberg
- Do kiedy się bronił
- Złożenie broni 6 października
Zestawienie pokazuje stan na 24 września. Każdy z tych ośrodków walczył bez łączności z pozostałymi i bez wspólnego planu operacyjnego.
Na terenach zajętych przez Armię Czerwoną zaczynała się okupacja. We Lwowie, oddanym dwa dni wcześniej, trwały aresztowania; oficerów, którym gwarantowano swobodę, prowadzono kolumnami na wschód. Na Zamojszczyźnie resztki Frontu Północnego, rozwiązanego poprzedniego dnia w Wożuczynie, przebijały się małymi grupami albo szły do niewoli niemieckiej.
Modlin: twierdza bez odsieczy
Twierdza Modlin była w tym momencie drugim po Warszawie ośrodkiem oporu w centralnej Polsce. Gen. Wiktor Thommée, który przejął resztki armii „Łódź” i doprowadził je pod Warszawę, zorganizował tam obronę opartą na dziewiętnastowiecznych fortyfikacjach i na tym, co zostało z rozbitych dywizji. Twierdza była przepełniona rannymi i uchodźcami, a zapasy amunicji kurczyły się szybciej niż w stolicy.
Thommée poddał Modlin dopiero 29 września, dzień po kapitulacji Warszawy, i to nie dlatego, że przełamano obronę. W ostatnich dniach walczono tam już wręcz, bo skończyła się amunicja. Decyzję o kapitulacji podjął po przybyciu wysłannika ze stolicy z wiadomością, że dalsza obrona nie ma celu, ponieważ cały kraj jest już opanowany.
Ten sam dzień na trzech planach
24 września
Filtry stają
Miasto bez wody pitnej i bez możliwości gaszenia pożarów, dzień przed najcięższym bombardowaniem oblężenia.
23–24 września
Zasadzka pod Hrubieszowem
Sowiecki kontratak wypiera polskie pododdziały z Husynnego. Zgrupowanie rozpada się, dowódcy trafiają później do Katynia i Charkowa.
24 września
ORP „Żbik” w Stavsnäs
Trzeci polski okręt podwodny w szwedzkim porcie. Udział polskiej broni podwodnej w obronie Bałtyku dobiega końca.
Bilans dwudziestej czwartej doby
Dwudziesta czwarta doba nie ma własnej bitwy i właśnie dlatego dobrze pokazuje, na czym polegał koniec tej kampanii. Nie rozstrzygało się już nic na polu walki: rozstrzygało się w wodociągach, w niemieckich rozkazach na następny dzień i w portach neutralnych państw, do których wchodziły ostatnie polskie okręty. Wojna przenosiła się z frontu do infrastruktury.
Ten dzień warto też zapamiętać jako moment, w którym los ludności cywilnej Warszawy przestał zależeć od tego, jak długo utrzymają się umocnienia. Miasto miało jeszcze żołnierzy, amunicję i wolę obrony. Nie miało wody. Cztery dni później dowództwo, decydując o kapitulacji, powoływało się przede wszystkim na położenie mieszkańców, a nie na sytuację wojskową.
- Obrona Warszawy zachowała spoistość mimo utraty prądu i wody; odcinki dowodzone przez płk. Porwita i gen. Zulaufa nie zostały przełamane przed 26 września.
- Improwizowane zgrupowanie pod Hrubieszowem podjęło walkę z przeważającymi siłami pancernymi i przez dobę utrzymywało inicjatywę, odbijając Husynne nocnym wypadem.
- Trzy okręty podwodne, które nie mogły już walczyć, uniknęły zatopienia i zostały zachowane dla powojennej marynarki.
- Administracja miejska zorganizowała doraźny system zaopatrzenia w wodę ze studni artezyjskich i zbiorników, zanim niemieckie natarcie ruszyło.
- Unieruchomienie filtrów pozbawiło miasto wody do gaszenia pożarów dokładnie w przeddzień nalotu z użyciem bomb zapalających na dużą skalę.
- Plan „Worek” okazał się błędny w założeniach: płytka Zatoka Gdańska pod nadzorem lotnictwa nie była miejscem, w którym okręty podwodne mogły działać.
- Polskie zgrupowanie pod Hrubieszowem nie miało łączności z żadnym wyższym dowództwem i walczyło bez wpisania w jakikolwiek plan operacyjny.
- Wokół walk pod Husynnem narosła oparta na jednej relacji opowieść o szarży, która przez lata wypierała udokumentowany przebieg wydarzeń.
25 września: czarny poniedziałek
Dwudziesta piąta doba to najcięższy dzień całego oblężenia: kilkaset niemieckich samolotów i zmasowany ogień artylerii przez wiele godzin, pożary w mieście pozbawionym wody i największe jednodniowe straty ludności cywilnej Warszawy we wrześniu 1939 roku.
Co warto zapamiętać
- Utrata wody była dla Warszawy ważniejsza niż utrata jakiejkolwiek pozycji obronnej: bez niej nie dało się gasić pożarów, prowadzić szpitali ani zapobiegać epidemii.
- Niemiecka decyzja o łamaniu miasta ogniem zamiast szturmu przesuwała ciężar walki z wojska na ludność cywilną.
- Bój pod Husynnem pokazuje, jak powstaje legenda kampanii wrześniowej: realne, udokumentowane walki obrosły w relację o szarży, której źródła nie potwierdzają.
- Internowanie ORP „Żbik” zamyka udział polskich okrętów podwodnych w obronie Bałtyku: z pięciu jednostek planu „Worek” trzy utknęły w Szwecji na sześć lat.
Źródła
- 24 września 1939 (niedziela) – kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, serwis Polskie miesiące
- 24 września 1939 (niedziela) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- Obrona Warszawy (8–28 września 1939) – TwojaHistoria.pl, leksykon bitew
- Kapitulacja Warszawy we wrześniu 1939 roku – Instytut Pamięci Narodowej, Przystanek Historia
- Marek Gałęzowski: Ostatnie dni obrony Warszawy we wrześniu 1939 r. – Instytut Pamięci Narodowej, Historia z IPN
- Bombardowanie Warszawy (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Kapitulacja Warszawy (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Heroizm oblężonego miasta. Ludność cywilna Warszawy we wrześniu 1939 roku – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Warszawa skapitulowała 86 lat temu, rozpoczęły się lata niemieckiej okupacji – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Bój pod Husynnem – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Bitwa pod Husynnem. Zapomniana szarża Policji Państwowej na oddział Armii Czerwonej – HISTORIA.org.pl
- W 1939 roku nie było szarży pod Husynnem? – Strefa Historii
- Powrót okrętów z internowania w Szwecji – Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni
- Dywizjon Okrętów Podwodnych (II RP) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Worek Plan – Wikipedia, the free encyclopedia
- Od wojny po misje – dzieje Dywizjonu Okrętów Podwodnych – „Polska Zbrojna”
- Robert Jankowski: Generał Wiktor Thommée. Ostatni obrońca Modlina – Instytut Pamięci Narodowej, Historia z IPN
- Sowieckie obozy specjalne dla obywateli polskich w latach 1939–1940 – Instytut Pamięci Narodowej, Przystanek Historia
- Niemiecka artyleria ostrzeliwująca Warszawę we wrześniu 1939 roku – zdjęcie otwierające – „Kronika Warszawy” nr 4/48, 1981 / Wikimedia Commons
- Stacja Filtrów w Warszawie, fotografia z 1908 roku – R. Marcinkowski, „Ilustrowany atlas dawnej Warszawy” / Wikimedia Commons
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 – Robert Forczyk, Rebis
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


