25 września 1939. Czarny poniedziałek
Od 7.10 do zmroku Luftwaffe zrzuca na Warszawę blisko 630 ton bomb burzących i zapalających. W mieście, które dzień wcześniej straciło wodę, wybucha ponad dwieście pożarów, a szacunki ofiar tego jednego dnia sięgają dziesięciu tysięcy. Tego samego ranka bateria cyplowa na Helu zmusza do odwrotu dwa niemieckie pancerniki, a w Rumunii internowany prezydent Mościcki desygnuje następcę, którego nie zaakceptuje Francja.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Od godziny 7.10 do zmroku Luftwaffe zrzuciła na Warszawę blisko 630 ton bomb burzących i zapalających. W mieście wybuchło ponad dwieście pożarów, których nie było czym gasić: filtry stanęły dzień wcześniej.
- 02Szacunki ofiar tego jednego dnia sięgają od pięciu do dziesięciu tysięcy zabitych i do trzydziestu pięciu tysięcy rannych. Był to najcięższy nalot na miasto w dotychczasowej historii wojen.
- 03Na Helu bateria cyplowa im. Heliodora Laskowskiego stoczyła zwycięski pojedynek artyleryjski z pancernikami „Schleswig-Holstein” i „Schlesien”, zmuszając je do odejścia pod osłoną zasłony dymnej.
- 04Internowany w Rumunii prezydent Ignacy Mościcki desygnował na swojego następcę gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego. Decyzja upadła w ciągu dwóch dni pod naciskiem Francji.

Jak czytać ten odcinek
Dwudziesta piąta doba to najcięższy dzień oblężenia Warszawy i jeden z dni, wokół których narosło najwięcej rozbieżnych liczb. Podajemy je wszystkie razem ze źródłami i tłumaczymy, skąd biorą się różnice. Poza stolicą tego dnia dzieją się dwie rzeczy, które w cieniu nalotu łatwo przeoczyć: zwycięski pojedynek artyleryjski na Helu i początek sporu o to, kto jest prezydentem Rzeczypospolitej.
25 września 1939 roku o godzinie 7.10 nad Warszawą pojawiły się pierwsze fale bombowców. Nalot trwał do zmroku. Na miasto, które od poprzedniego dnia nie miało wody, spadło blisko sześćset trzydzieści ton bomb, w tym siedemdziesiąt dwie tony bomb zapalających. Wybuchło ponad dwieście pożarów, a dym uniósł się na trzy kilometry. Był to najsilniejszy atak lotniczy na miasto w dotychczasowej historii wojen i pozostał największym nalotem Luftwaffe na pojedynczą aglomerację aż do Stalingradu.
Oś czasu
6 wydarzeńPierwsza fala
Nad Warszawą pojawiają się bombowce. Naloty prowadzone są falami przez kilkanaście godzin.
Hel otwiera ogień
Bateria cyplowa im. Heliodora Laskowskiego rozpoczyna pojedynek z pancernikami „Schleswig-Holstein” i „Schlesien”.
Pancerniki odchodzą
Salwy baterii uzyskują nakrycie. Okręty wycofują się pod osłoną zasłony dymnej.
Bomby na własne pozycje
Niemieckie samoloty bombardują i ostrzeliwują oddziały Wehrmachtu na północno-zachodnich przedmieściach.
Hitler nad Warszawą
Adolf Hitler obserwuje bombardowanie lotnicze i artyleryjskie oblężonego miasta.
Decyzja z Rumunii
Internowany prezydent Ignacy Mościcki desygnuje na następcę gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, ambasadora RP w Rzymie.
Warszawa: dwanaście godzin nad miastem
Nalot z 25 września nie był pojedynczym uderzeniem, lecz ciągłą pracą lotnictwa przez cały dzień. Maszyny przylatywały falami, zrzucały ładunek, wracały po nowy i przylatywały ponownie. Do akcji rzucono także samoloty transportowe Ju 52, używane w tej roli już podczas wojny domowej w Hiszpanii: załogi wypychały z nich bomby zapalające ręcznie, przez drzwi ładowni.
Samoloty
- Wartość
- około 430
- Uwagi
- W tym około 240 Ju 87, około 100 Do 17, około 30 Ju 52 oraz He 111 i Hs 123
Loty bojowe
- Wartość
- 1176
- Uwagi
- Każda maszyna wykonywała po kilka wylotów w ciągu dnia
Bomby burzące
- Wartość
- 486 lub 560 ton
- Uwagi
- Zależnie od źródła
Bomby zapalające
- Wartość
- około 72 tony
- Uwagi
- Zrzucane między innymi z transportowych Ju 52
Czas trwania
- Wartość
- od 7.10 do zmroku
- Uwagi
- Kilkanaście godzin bez dłuższych przerw
Pożary
- Wartość
- ponad 200
- Uwagi
- Dym uniósł się na wysokość około 3000 metrów
Zestrzelenia
- Wartość
- 1 Ju 87 i 2 Ju 52
- Uwagi
- Cały wynik obrony przeciwlotniczej miasta tego dnia
Dane zestawiamy za opracowaniami bombardowania Warszawy. Rozbieżność w tonażu bomb burzących wynika z różnych podstaw obliczenia: raportów jednostek lotniczych albo późniejszych szacunków polskich.
Tysiąc dwieście samolotów czy tysiąc dwieście lotów
W publikacjach powtarza się informacja o „około 1200 niemieckich bombowcach” nad Warszawą 25 września. Luftwaffe nie miała wtedy takiej liczby maszyn w rejonie stolicy. Liczba 1176 to liczba lotów bojowych wykonanych tego dnia przez około czterysta trzydzieści samolotów, z których każdy startował po kilka razy. To rozróżnienie nie zmniejsza skali nalotu, ale porządkuje jego opis.
Skuteczność uderzenia brała się z kolejności, w jakiej niszczono miasto. Dwa dni wcześniej ostrzał wyłączył Elektrownię Miejską, dzień wcześniej stanęły filtry. 25 września na Warszawę pozbawioną prądu, ciśnienia w hydrantach i łączności radiowej zrzucono siedemdziesiąt dwie tony bomb zapalających. Pożarów w praktyce nie było czym gasić. Straż pożarna dysponowała wodą tylko z przygodnych ujęć i Wisły.
Trzy dni, trzy straty
Prąd
Ostrzał niszczy główne urządzenia Elektrowni Miejskiej na Powiślu. Milkną radiostacja i prasa, stają pompy.
Woda
Przestaje działać Stacja Filtrów. Miasto zostaje bez wody pitnej i bez ciśnienia w hydrantach.
Ogień
Siedemdziesiąt dwie tony bomb zapalających na miasto, które nie ma czym gasić pożarów. Ponad dwieście ognisk naraz.
„Straszny był dzień 25-go września. Lotnicy niemieccy latali tak nisko, że zdawało się, że zaczepią o dachy. Trzysta bombowców bez przerwy waliło w miasto, a po wyczerpaniu ładunków wracało do bazy po nowy zapas.”
KontekstAutor relacji opisuje dalej przenoszenie się mieszkańców z domu do domu w poszukiwaniu schronienia, wśród gruzów i zwłok. Wędrówka między kryjówkami trwała przez cały dzień i noc 25 września.
Szpitale i zabytki
Wśród trafionych obiektów były szpitale pełne rannych z poprzednich dni. W Szpitalu św. Ducha zginęło około trzystu osób, w Szpitalu Dzieciątka Jezus około trzystu pięćdziesięciu pacjentów i pięćdziesięciu pracowników. Ogień strawił także Zamek Królewski, gmach Filharmonii Narodowej i część zabudowań Politechniki Warszawskiej. Najciężej ucierpiały dzielnice centralne: rejony Nowego Światu, Marszałkowskiej, Królewskiej i Chmielnej.
Warszawa, 25 września 1939
- 5–10 tys.
- zabitych
- do 35 tys.
- rannych
- 10 proc.
- zniszczonych budynków
Rozpiętość szacunków dla jednego dnia. Liczba dziesięciu tysięcy powtarzana jest w publikacjach popularnych, badacze podają często wartości niższe.
Szacunek maksymalny. Miasto nie miało prądu ani bieżącej wody, więc znaczna część rannych nie otrzymała pomocy.
Kolejne około czterdziestu procent zabudowy zostało uszkodzone w czasie całego oblężenia.
MetodologiaPodajemy rozpiętość szacunków, a nie jedną liczbę. Ofiar tego dnia nigdy nie policzono: administracja cmentarna nie działała, część zabitych pochowano na podwórzach i skwerach, a szpitale przestały prowadzić ewidencję. Górna granica szacunku dla 25 września bywa równa najostrożniejszemu szacunkowi dla całego oblężenia, co samo w sobie mówi, jak niepewne są te liczby.
Dlaczego nie podajemy jednej wartości
Dla 25 września spotyka się szacunki od pięciu do dziesięciu tysięcy zabitych. Dla całego oblężenia najostrożniejsze opracowania mówią o dziesięciu tysiącach zabitych cywilów, a wielu historyków o dwudziestu pięciu tysiącach. Te zestawy liczb nie dają się pogodzić: jeśli w jednym dniu zginęło dziesięć tysięcy osób, to całkowity bilans musi być znacznie wyższy niż dziesięć tysięcy. Podajemy rozpiętości i wskazujemy tę sprzeczność zamiast wybierać wygodną liczbę.
Bomby na własne pozycje
Nalot o takiej gęstości nad miastem, wokół którego stały własne oddziały, musiał skończyć się wypadkiem. Niemieckie lotnictwo zbombardowało i ostrzelało z broni pokładowej pozycje Wehrmachtu na północno-zachodnich przedmieściach Warszawy. Wywołało to ostry konflikt między dowództwem wojsk lądowych a lotnictwem, który musiał rozstrzygać sam Hitler.
Czym był nalot na Warszawę z 25 września?
Atak na broniącą się twierdzę
Strona niemiecka, w tym gen. Johannes Blaskowitz, uzasadniała bombardowanie tym, że Warszawa była miastem bronionym, z barykadami, artylerią i garnizonem liczącym ponad sto tysięcy żołnierzy, a więc celem wojskowym.
Terror wobec ludności
Charakter nalotu – bomby zapalające na dzielnice mieszkalne, trafione szpitale, zbombardowanie miasta pozbawionego wcześniej wody i prądu – wskazuje na uderzenie obliczone na złamanie woli mieszkańców, a nie na zniszczenie umocnień.
Precedens dla kolejnych miast
Warszawa była pierwszym dużym miastem europejskim potraktowanym w ten sposób. Ten sam schemat zastosowano później w Rotterdamie, Coventry i Londynie, a Luftwaffe wykorzystała doświadczenia z września 1939 roku przy planowaniu późniejszych kampanii.
Zasada ocenySpór nie dotyczy faktów, lecz kwalifikacji. Bombardowania miast pozbawionych znaczenia militarnego, takich jak Wieluń, Sulejów czy Frampol, są w polskiej historiografii opisywane jako zbrodnie wojenne; przy Warszawie, mieście realnie bronionym, ocena prawna jest przedmiotem dyskusji.
Z punktu widzenia wojskowego nalot niczego nie rozstrzygnął. Umocnienia obu odcinków obrony, zachodniego płk. dypl. Mariana Porwita i wschodniego gen. bryg. Juliusza Zulaufa, pozostały w polskich rękach, a gdy nazajutrz ruszyło natarcie piechoty, zostało odparte. Dowództwo Armii „Warszawa” gen. Juliusza Rómmla nadal panowało nad sytuacją operacyjną. Rozstrzygnięcie przyszło z innej strony: z rachunku strat wśród ludności i ze stanu miasta, w którym tej ludności nie dało się już utrzymać przy życiu.
Warszawa nie była wyjątkiem
Czarny poniedziałek wyróżnia się skalą, ale nie metodą. W ciągu pięciu tygodni kampanii niemieckie lotnictwo zbombardowało co najmniej sto pięćdziesiąt osiem polskich miast i osiedli, w tym miejscowości pozbawione znaczenia wojskowego: Wieluń zaatakowany w pierwszych minutach wojny, Sulejów, Frampol, Janów Lubelski. Celem bywały wyraźnie oznakowane szpitale i kościoły, a kolumny uchodźców ostrzeliwano z broni pokładowej.
W materiałach powojennych zachowały się podsłuchane rozmowy niemieckich lotników wziętych do niewoli, w których opisują oni ściganie pojedynczych żołnierzy i cywilów oraz atakowanie kolumn z wysokości kilkunastu metrów. Warszawa była w tym ciągu punktem najwyższym, ale nie odosobnionym: przy stolicy różnica polegała na tonażu, nie na doborze celów.
Hel: bateria cyplowa kontra pancerniki
Tego samego dnia, kilkaset kilometrów na północ, rozegrał się epizod, który w kalendariach zajmuje jedno zdanie, a w historii polskiej artylerii nadbrzeżnej miejsce szczególne. Bateria artylerii nr 31 imienia Heliodora Laskowskiego, zwana cyplową, była najsilniejszym stanowiskiem ogniowym na Helu i jedynym takim w przedwojennej Polsce: cztery działa Boforsa kalibru 152,4 milimetra w betonowych stanowiskach na końcu półwyspu. Dowodził nią kpt. mar. Zbigniew Przybyszewski.

Pojedynek zaczął się o godzinie 9.22 i trwał do 10.45. Niemieckie okręty szkolne „Schleswig-Holstein” i „Schlesien”, oba z artylerią główną kalibru 280 milimetrów, ostrzeliwały stanowiska baterii. Ten sam „Schleswig-Holstein” otworzył 1 września ogień na Westerplatte, o czym pisaliśmy w pierwszym odcinku cyklu. Tym razem musiał się cofnąć: salwy baterii uzyskały nakrycie i zmusiły oba pancerniki do odejścia pod osłoną zasłony dymnej. Potwierdzone trafienie bateria zapisała sobie dopiero w drugim pojedynku, 27 września.
Uzbrojenie
- Bateria nr 31
- 4 działa Boforsa kal. 152,4 mm
- Pancerniki
- Artyleria główna kal. 280 mm i średnia kal. 150 mm
Dowodzenie
- Bateria nr 31
- Kpt. mar. Zbigniew Przybyszewski
- Pancerniki
- Dowództwo zespołu okrętów szkolnych
Wystrzelone pociski
- Bateria nr 31
- ponad 200
- Pancerniki
- 130 kal. 280 mm i 123 kal. 150 mm
Straty
- Bateria nr 31
- 2 zabitych, 10 rannych, w tym 5 ciężko
- Pancerniki
- Nie odnotowano strat w ludziach
Uszkodzenia
- Bateria nr 31
- Działa nr 1 i nr 3 wyłączone, uszkodzony dalmierz
- Pancerniki
- Wycofanie się pod zasłoną dymną
Drugi pojedynek bateria stoczyła 27 września w godzinach 12.05–13.14, wystrzeliwując trzydzieści pocisków i uzyskując trafienie w pancerz kazamaty działa 150 mm.
Cena była wysoka. Dwa trafienia wyłączyły działo numer trzy, kolejne unieruchomiło działo numer jeden, uszkodzony został dalmierz. Zginęło dwóch marynarzy, dziesięciu odniosło rany, w tym pięciu ciężkie. Ranny został także sam Przybyszewski. Mimo to bateria pozostała zdolna do walki i dwa dni później podjęła drugi pojedynek z tym samym przeciwnikiem.
Hel bronił się najdłużej ze wszystkich polskich ośrodków oporu w tej wojnie, do 2 października. Decydowała o tym geografia: wąski półwysep dawało się osłaniać niewielkimi siłami, a przygotowane przed wojną stanowiska artylerii nadbrzeżnej trzymały na dystans zarówno okręty, jak i próby uderzenia od strony lądu. Rejonem Umocnionym Hel dowodził kmdr Włodzimierz Steyer.
Rumunia, Rzym i Paryż: kto jest prezydentem
Trzeci wątek tego dnia nie ma nic wspólnego z walką, a zdecydował o czymś, co przetrwało całą wojnę. Prezydent Ignacy Mościcki, internowany w Rumunii od nocy z 17 na 18 września, dysponował uprawnieniem z artykułu dwudziestego czwartego konstytucji kwietniowej: w czasie wojny mógł wyznaczyć swojego następcę. Było to rozwiązanie pomyślane właśnie na taką sytuację, w jakiej znalazło się państwo polskie.

25 września Mościcki desygnował na następcę gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, ambasadora RP w Rzymie, ułana, legionistę i jedną z najbarwniejszych postaci obozu piłsudczykowskiego. Dekret antydatowano na 18 września, żeby zachować pozór, że decyzja zapadła przed internowaniem. Korespondencję prowadzono szyfrem: kolejne etapy procedury oznaczano hasłami odwołującymi się do „rodziny Koneckich”.
Nominacja upadła natychmiast. Już 26 września ambasador Francji w Rumunii Adrien Thierry oświadczył, że rząd francuski nie widzi możliwości uznania jakiegokolwiek rządu powołanego przez Wieniawę. Premierowi Édouardowi Daladierowi nie odpowiadały ani osobiste cechy generała, ani jego związki z sanacją. Stanowisko francuskie poparli kategorycznie gen. Władysław Sikorski i August Zaleski, przeciwnicy obozu rządzącego przed wojną.
17/18 września
- Wydarzenie
- Przekroczenie granicy w Kutach i internowanie władz w Rumunii
- Skutek
- Prezydent nie może wykonywać urzędu na terytorium Polski
25 września
- Wydarzenie
- Desygnacja gen. Wieniawy-Długoszowskiego, dekret antydatowany na 18 września
- Skutek
- Próba zachowania ciągłości prawnej urzędu
26 września
- Wydarzenie
- Oświadczenie ambasadora Adriena Thierry o stanowisku Francji
- Skutek
- Zapowiedź nieuznania rządu powołanego przez Wieniawę
27 września
- Wydarzenie
- Rezygnacja gen. Wieniawy-Długoszowskiego
- Skutek
- Ustąpienie wobec nacisku aliantów
29 września
- Wydarzenie
- Abdykacja prezydenta Mościckiego
- Skutek
- Zwolnienie urzędu na rzecz nowego następcy
30 września
- Wydarzenie
- Objęcie urzędu przez Władysława Raczkiewicza
- Skutek
- Powstanie władz Rzeczypospolitej na uchodźstwie
Nominację Raczkiewicza również antydatowano, na 17 września. Zabiegi te miały wykazać nieprzerwane trwanie urzędu prezydenta, co było warunkiem uznania ciągłości prawnej państwa polskiego przez aliantów.
Państwo, które nie skapitulowało
Polska nigdy nie podpisała aktu kapitulacji jako państwo. Podpisywano kapitulacje miast, twierdz i zgrupowań, ale nie państwa, ponieważ jego najwyższe organy zachowały ciągłość: urząd prezydenta przeszedł z Mościckiego na Raczkiewicza bez przerwy, a nowy prezydent powołał rząd na uchodźstwie. Spór o Wieniawę, rozegrany w ciągu pięciu dni na przełomie września i października, dotyczył tego, czy ta konstrukcja zostanie uznana przez aliantów. Została.
Reszta frontu
Poza Warszawą i Helem kampania dogasała. Twierdza Modlin gen. Wiktora Thommée broniła się nadal, choć kończyła jej się amunicja. Na Polesiu manewrowało zgrupowanie Korpusu Ochrony Pogranicza, a na Lubelszczyźnie formowała się Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga. Na Zamojszczyźnie resztki Frontu Północnego szły do niewoli; kapitulację miał podpisać nazajutrz gen. Emil Krukowicz-Przedrzymirski.
Ten sam dzień na trzech planach
25 września
Czarny poniedziałek
Blisko 630 ton bomb w ciągu kilkunastu godzin, ponad dwieście pożarów w mieście bez wody i tysiące ofiar cywilnych.
25 września
Bateria cyplowa
Pojedynek z pancernikami „Schleswig-Holstein” i „Schlesien” zakończony odejściem okrętów pod zasłoną dymną.
25 września
Desygnacja następcy
Mościcki wskazuje Wieniawę-Długoszowskiego. Francja zapowiada nieuznanie takiego rozwiązania.
Bilans dwudziestej piątej doby
Dwudziesta piąta doba jest dniem, w którym oblężenie Warszawy przestało być zagadnieniem wojskowym. Umocnienia nie zostały przełamane, garnizon nie został rozbity, a dowództwo obrony nadal panowało nad sytuacją na obu odcinkach. Zmieniło się natomiast to, czego bronią żołnierze: miasto bez wody, prądu, łączności i szpitali, w którym w ciągu jednego dnia zginęło od pięciu do dziesięciu tysięcy cywilów, przestawało być czymkolwiek, co da się dalej utrzymywać.
Dwa pozostałe wydarzenia tego dnia mówią o tym, co z tej wojny przetrwa. Na Helu polska bateria pokazała, że tam, gdzie sprzęt i wyszkolenie były równorzędne, wynik starcia też był równorzędny. W Rumunii, Rzymie i Paryżu rozstrzygało się natomiast, czy państwo polskie będzie istnieć w prawie międzynarodowym po zakończeniu kampanii. Odpowiedź na to drugie pytanie okazała się dla następnych sześciu lat ważniejsza niż wynik jakiejkolwiek bitwy września.
- Obrona Warszawy nie została przełamana ani 25 września, ani nazajutrz, mimo najcięższego nalotu w dotychczasowej historii wojen.
- Bateria cyplowa na Helu zmusiła do odwrotu dwa pancerniki, uzyskując nakrycie salwami mimo utraty dwóch dział i dalmierza.
- Administracja miejska i służby ratunkowe działały przez cały dzień nalotu, mimo braku wody, prądu i łączności radiowej.
- Konstrukcja prawna z artykułu dwudziestego czwartego konstytucji kwietniowej zadziałała: urząd prezydenta zachował ciągłość mimo internowania jego piastuna.
- Straty ludności cywilnej Warszawy z tego jednego dnia liczone są w tysiącach i nigdy nie zostały dokładnie ustalone.
- Obrona przeciwlotnicza miasta zestrzeliła w ciągu kilkunastu godzin nalotu trzy samoloty, co pokazuje, jak niewielkie były jej możliwości.
- Pierwsza decyzja o następcy prezydenta okazała się nie do przeprowadzenia, bo podjęto ją bez uzgodnienia z sojusznikami, od których zależało uznanie władz.
- Utrata Zamku Królewskiego, Filharmonii i części Politechniki była początkiem systematycznego niszczenia substancji kulturowej stolicy, kontynuowanego przez całą okupację.
26 września: szturm generalny
Dwudziesta szósta doba to natarcie piechoty na umocnienia lewobrzeżnej Warszawy, odparte przez obrońców, oraz kapitulacja resztek Frontu Północnego pod Tomaszowem Lubelskim. Wieczorem w oblężonym mieście zapadną pierwsze decyzje o zakończeniu walk.
Co warto zapamiętać
- Czarny poniedziałek był pierwszym w Europie nalotem dywanowym na milionowe miasto i wzorcem, który powtórzono później nad Rotterdamem, Coventry i Londynem.
- Skuteczność nalotu wynikała z sekwencji: najpierw zniszczono elektrownię i wodociągi, potem zrzucono bomby zapalające na miasto, które nie mogło gasić pożarów.
- Pojedynek baterii cyplowej pokazuje, że polska artyleria nadbrzeżna była sprzętowo i wyszkoleniowo równorzędnym przeciwnikiem dla okrętów, których nie dało się pokonać liczbą.
- Kryzys prezydencki rozegrany między Rumunią, Paryżem i Rzymem zadecydował o tym, kto reprezentuje ciągłość prawną państwa polskiego po klęsce kampanii.
Źródła
- 25 września 1939 (poniedziałek) – kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, serwis Polskie miesiące
- 25 września 1939 (poniedziałek) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- Bombardowanie Warszawy (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Czarny poniedziałek 1939 roku – na Warszawę spadło niemal 630 ton bomb – Nauka w Polsce, Polska Agencja Prasowa
- Zbrodnie Luftwaffe w kampanii 1939 roku – „Polska Zbrojna”
- Wrzesień ’39. Tego dnia od bomb zginęło 10 tysięcy warszawiaków – Polskie Radio, dział Historia
- Marek Gałęzowski: Ostatnie dni obrony Warszawy we wrześniu 1939 r. – Instytut Pamięci Narodowej, Historia z IPN
- Obrona Warszawy (8–28 września 1939) – TwojaHistoria.pl, leksykon bitew
- Bateria artylerii nr 31 (XXXI) im. Heliodora Laskowskiego – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Bateria Laskowskiego – stanowisko na cyplu helskim – Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu
- Hel, który nie chciał się poddać. Bateria im. Heliodora Laskowskiego – Trojmiasto.pl
- Spisek komandorów – Wikipedia, wolna encyklopedia
- „Spisek” komandorów. Niewinnie skazani na śmierć – Polskie Radio, dział Historia
- Pogrzeb „Trzech Komandorów” – Biuro Bezpieczeństwa Narodowego
- Kryzys prezydencki 1939 roku – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Bolesław Wieniawa-Długoszowski – niedoszły prezydent RP – Histmag.org
- 75 lat temu popełnił samobójstwo Bolesław Wieniawa-Długoszowski – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Robert Jankowski: Generał Wiktor Thommée. Ostatni obrońca Modlina – Instytut Pamięci Narodowej, Historia z IPN
- Warszawa pod dymami pożarów – zdjęcie otwierające – Bundesarchiv, Bild 141-0763 / Wikimedia Commons
- Kpt. mar. Zbigniew Przybyszewski na Helu w 1939 roku – R. Witkowski, „Ostatnia reduta”, Gdańsk 1973 / Wikimedia Commons
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 – Robert Forczyk, Rebis
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


