7 września 1939. Westerplatte kapituluje
Po siedmiu dobach walki i trzynastu odpartych szturmach mjr Sucharski poddaje Wojskową Składnicę Tranzytową, a niemiecki generał pozwala mu zachować szablę. Tego samego dnia pod Różanem pęka obrona linii Narwi, a Francuzi wchodzą do Zagłębia Saary w jedynej ofensywie podjętej dla odciążenia Polski.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Po siedmiu dobach walki, około 10.15, mjr Henryk Sucharski wydał rozkaz kapitulacji Westerplatte. Placówka, która miała bronić się dwanaście godzin, wytrzymała siedem dni i odparła trzynaście szturmów.
- 02Niemcy uczcili obrońców salutem i pozwolili Sucharskiemu zachować szablę. Był to gest wyjątkowy: tego samego dnia w innych miejscach kraju trwały egzekucje jeńców i cywilów.
- 03Pod Różanem załamała się obrona linii Narwi. Kluczowy most przez rzekę nie został wysadzony, a 41 Dywizja Piechoty rezerwowa uległa rozbiciu, otwierając kierunek na Warszawę od północy.
- 04Na zachodzie Francuzi rozpoczęli ofensywę w Zagłębiu Saary. Weszli na terytorium Niemiec na kilka kilometrów, zajęli kilkanaście wsi i po kilku tygodniach wrócili na pozycje wyjściowe.

Jak czytać ten odcinek
Siódma doba wojny domyka pierwszy jej rozdział. Prowadzimy ją przez cztery poziomy: ostatni szturm na Westerplatte i kapitulację, załamanie obrony Narwi pod Różanem, dalszy odwrót Armii „Prusy” oraz francuską ofensywę w Saarze. Godziny są lokalne. Tam, gdzie liczby są sporne, pokazujemy rozpiętość szacunków.
7 września 1939 roku o godzinie 10.15 na Westerplatte padł rozkaz, który kończył pierwszą bitwę II wojny światowej. Wojskowa Składnica Tranzytowa, przygotowana do obrony przez dwanaście godzin do nadejścia odsieczy, wytrzymała siedem dni. Odsiecz nigdy nie wyruszyła, bo nie było już czym jej wysłać. Tego samego dnia kilkaset kilometrów na zachód od granicy Rzeszy ruszyła jedyna aliancka ofensywa podjęta dla odciążenia Polski – i skończyła się, zanim ktokolwiek w Polsce zdążył ją odczuć.
Ostatni szturm: ogień, las i miotacze płomieni
Rano 7 września Niemcy rozpoczęli najsilniejsze przygotowanie artyleryjskie całego oblężenia. Po mniej więcej godzinie ostrzału do akcji weszli saperzy wsparci miotaczami ognia. Podpalili las porastający półwysep – to, czego nie udało się osiągnąć dzień wcześniej cysterną z benzolem. Za ogniem ruszyła piechota.
Pociski moździerzowe poważnie uszkodziły wartownię numer 2, jedną z betonowych placówek stanowiących szkielet obrony. Polskie karabiny maszynowe jeszcze raz zatrzymały atakujących. Był to trzynasty szturm od 1 września i trzynasty odparty. Różnica polegała na tym, że tym razem odparcie natarcia niczego już nie rozstrzygało.
Oś czasu
6 wydarzeńNieudana próba podpalenia półwyspu
Cysterna z benzolem, którą Niemcy próbują wtoczyć na teren składnicy, wybucha przedwcześnie. Powtórzona próba również zostaje odparta.
Godzinne przygotowanie artyleryjskie
Najsilniejszy ostrzał całego oblężenia. Artyleria niemiecka bije w placówki i pozycje polowe załogi.
Saperzy z miotaczami ognia podpalają las
Tym razem pożar się rozwija. Za nim rusza natarcie piechoty, wsparte ogniem moździerzy.
Uszkodzenie wartowni nr 2
Pociski moździerzowe niszczą część placówki, lecz ogień polskich karabinów maszynowych zatrzymuje atakujących.
Rozkaz kapitulacji
Mjr Henryk Sucharski decyduje o poddaniu składnicy, wskazując na straty, stan rannych, wyczerpanie żołnierzy i wielokrotną przewagę przeciwnika.
Salut i szabla
Gen. Friedrich Eberhardt pozwala Sucharskiemu przebrać się w mundur galowy i zachować szablę. Niemieccy żołnierze demonstracyjnie oddają honory obrońcom.
Dlaczego Sucharski poddał składnicę
Uzasadnienie decyzji było rzeczowe i dotyczyło stanu ludzi, nie stanu amunicji. Sucharski wskazywał na co najmniej dwudziestu zabitych, beznadziejne położenie taktyczne, skrajne wyczerpanie żołnierzy walczących siódmą dobę bez zmiany i bez snu, fatalny stan rannych oraz mniej więcej dwudziestokrotną przewagę liczebną przeciwnika. Dodawał argument formalny: pierwotny rozkaz nakazywał obronę przez dwanaście godzin, a ten wykonano wielokrotnie.
Najcięższym z tych argumentów byli ranni. Składnica nie miała zaplecza medycznego zdolnego prowadzić leczenie przez tydzień oblężenia. W szóstej dobie pojawiła się gangrena. Dalsza walka nie mogła już nic zmienić w położeniu operacyjnym, a oznaczała śmierć ludzi, którym w niewoli można było udzielić pomocy.
Kto naprawdę dowodził obroną Westerplatte?
Faktyczne dowodzenie przejął zastępca
Według nowszej historiografii 2 września, podczas nalotu Luftwaffe, Sucharski przeżył załamanie nerwowe i kazał wywiesić białą flagę. Kpt. Franciszek Dąbrowski miał flagę zdjąć i odizolować majora, a następnie faktycznie kierować obroną, co utrzymywano w tajemnicy przed załogą.
Wersja zakwestionowana przez badaczy IPN
Tomasz Sudoł z Instytutu Pamięci Narodowej kwestionuje część tych tez, wskazując na brak potwierdzenia w źródłach i podkreślając, że składnica była przygotowana do długotrwałego oblężenia, a nie do symbolicznego oporu.
Spór o człowieka, nie o obronę
Żadna ze stron nie kwestionuje przebiegu ani wartości samej obrony. Różnica dotyczy przypisania zasługi i oceny jednego epizodu z 2 września, o którym relacje świadków są sprzeczne.
Zasada ocenyTo jeden z najostrzejszych sporów polskiej historiografii wojskowej. Rozstrzygnięcie utrudnia brak dokumentacji z oblężenia i fakt, że kluczowe relacje spisywano po latach, w różnych realiach politycznych.
Salut, który był wyjątkiem
Sucharski udał się do Niemców w towarzystwie dwóch żołnierzy. Gen. Friedrich Eberhardt, dowódca sił oblegających, w uznaniu męstwa załogi pozwolił mu przebrać się w mundur galowy oraz zachować szablę – gest oznaczający uznanie honorowej kapitulacji, a nie poddania się na łaskę zwycięzcy. Zdjęcia z tej sceny obiegły potem prasę i posłużyły niemieckiej propagandzie jako dowód rycerskości Wehrmachtu.
Ten sam Wehrmacht, ten sam tydzień
Kalendarium Instytutu Pamięci Narodowej odnotowuje, że demonstracyjne wyrażenie szacunku wobec obrońców było w kampanii polskiej wyjątkiem. W tym samym tygodniu żołnierze Wehrmachtu dokonali masakry cywilów w Częstochowie, rozstrzelali jeńców pod Serockiem i rozpoczęli egzekucje w Bydgoszczy. Salut na Westerplatte nie opisuje reguły, lecz odstępstwo od niej.
Do reguły należał natomiast dalszy los części obrońców. Sierżant Rasiński, jeden z żołnierzy składnicy, został zamordowany przez gestapo już w niewoli. Rycerski gest wobec dowódcy nie przekładał się na traktowanie szeregowych jeńców przez aparat policyjny Rzeszy.
Bilans siedmiu dni
Polska
- Ludzie
- 205–225 żołnierzy i pracowników, w tym 6 oficerów; część źródeł podaje 182–210
- Środki walki
- 4 moździerze 81 mm, 2 działka przeciwpancerne 37 mm, działo piechoty 75 mm, 18 ckm, 17 rkm, 8 lkm
- Wsparcie
- Brak – odsiecz nie nadeszła, łączność z krajem urwana
Niemcy
- Ludzie
- ok. 4000, w tym ok. 2250 w formacjach lądowych
- Środki walki
- 65 dział artyleryjskich, miotacze ognia, saperzy szturmowi
- Wsparcie
- Pancernik „Schleswig-Holstein” z trzema mniejszymi jednostkami, 40–60 bombowców nurkujących Ju 87
Rozbieżność w liczebności polskiej załogi wynika z tego, czy do stanu wlicza się pracowników kontraktowych składnicy oraz personel pomocniczy.
Straty polskie są dobrze ustalone, niemieckie nie
- 15–21
- polegli obrońcy
- ok. 300
- zabici Niemcy według starszych szacunków
- ok. 50
- zabici Niemcy według nowszych badań
Do tego około pięćdziesięciu rannych. Jeden z żołnierzy, sierż. Rasiński, został zamordowany przez gestapo już po dostaniu się do niewoli.
Wartość przyjmowana w polskiej literaturze powojennej, wraz z 700–1000 rannych. Opiera się głównie na obserwacjach obrońców i szacunkach pośrednich.
Ustalenia oparte na dokumentacji niemieckiej mówią o około pięćdziesięciu zabitych i co najmniej stu dwudziestu rannych. W zestawieniu Komorowskiego jest to 50 zabitych i 150 rannych.
MetodologiaStraty polskie policzono po wojnie na podstawie imiennych wykazów załogi. Straty niemieckie przez dekady podawano za relacjami polskich obrońców i szacunkami powojennymi, które nowsze badania oparte na dokumentacji niemieckiej znacząco obniżyły. Podajemy obie wartości, ponieważ obie funkcjonują w obiegu.
Nawet przy niższych szacunkach proporcja pozostaje uderzająca. Dwustuosobowa załoga z bronią lekką i kilkoma działami wiązała przez tydzień około czterech tysięcy ludzi wspartych pancernikiem, ciężką artylerią i lotnictwem nurkującym. Był to rejon, który według niemieckich planów miał zostać opanowany w pierwszych godzinach wojny.
Czy obrona Westerplatte miała sens operacyjny?
Placówka nie zmieniła przebiegu kampanii
Westerplatte leżało poza głównymi kierunkami natarcia. Wiązane tam siły niemieckie nie były potrzebne gdzie indziej, a upadek składnicy nie wpłynął na położenie żadnej z polskich armii.
Zadanie zostało wykonane wielokrotnie
Składnica miała bronić się dwanaście godzin i utrzymać polską obecność w Gdańsku do wyjaśnienia sytuacji. Wytrzymała siedem dni, odparła trzynaście szturmów i zmusiła Niemców do użycia nieproporcjonalnych środków.
Wartość, której nie mierzy się mapą
Komunikat „Westerplatte broni się jeszcze” powtarzany przez radio przez cały pierwszy tydzień wojny był jednym z niewielu stałych punktów w rozsypującym się obrazie sytuacji. Ten efekt również jest faktem historycznym.
Zasada ocenyTrzy oceny nie wykluczają się. Spór dotyczy tego, którą miarę uznać za właściwą przy ocenie placówki, której zadanie od początku było ograniczone w czasie.
„Westerplatte broni się jeszcze”
Przez cały pierwszy tydzień wojny w komunikatach Polskiego Radia powtarzało się jedno zdanie: Westerplatte broni się jeszcze. W obrazie sytuacji, w którym każdego dnia ubywało miast, pozycji i całych dywizji, był to jeden z niewielu punktów stałych. Ludzie, którzy nie mieli dostępu do map sztabowych ani do meldunków z frontu, mierzyli trwanie państwa tym właśnie zdaniem.
Dlatego kapitulacja 7 września miała wymiar wykraczający poza utratę placówki bez znaczenia operacyjnego. Zniknął komunikat, który przez siedem dni potwierdzał, że gdzieś jeszcze wszystko trzyma. Wojna wchodziła w fazę, w której podobnych punktów odniesienia miało być coraz mniej, a Warszawa dopiero zaczynała budować własny.
Co zostało na Wybrzeżu
Upadek składnicy nie kończył walk na Wybrzeżu, lecz przesuwał je na zachód i północ. Niemcy uzyskali pełną kontrolę nad ujściem Wisły i rejonem Gdańska, jednak polska obrona morska istniała nadal w dwóch miejscach: w rejonie Gdyni, gdzie miała wkrótce skupić się na Kępie Oksywskiej, oraz na Półwyspie Helskim, przygotowanym do długotrwałej obrony i wyposażonym w baterie artylerii nadbrzeżnej.
Trzy fazy obrony Wybrzeża
Westerplatte
Placówka w Wolnym Mieście Gdańsku, odcięta od kraju od pierwszej godziny wojny. Siedem dni, trzynaście odpartych szturmów, kapitulacja z powodu stanu rannych.
Kępa Oksywska
Po zajęciu Gdyni obrona przenosi się na wysoczyznę nad morzem. Walki kończą się dopiero wtedy, gdy wyczerpuje się amunicja i teren do manewru.
Hel
Najdłużej broniony punkt kampanii. Półwysep z bateriami nadbrzeżnymi kapituluje niemal miesiąc po Westerplatte, już po upadku Warszawy i Modlina.
Różan: most, którego nie wysadzono
Kilkaset kilometrów na południowy wschód od Westerplatte tego samego dnia rozstrzygał się los znacznie ważniejszego odcinka. Różan nad Narwią był węzłem obrony opartym na trzech fortach jeszcze z czasów rosyjskich, zmodernizowanych przed wojną betonowymi schronami, rowami przeciwczołgowymi i okopami. Bronił go zaledwie dwubatalionowy oddział 115 pułku piechoty z 41 Dywizji Piechoty rezerwowej pod dowództwem ppłk. Czesława Rzedzickiego – około trzech tysięcy trzystu żołnierzy.
Naprzeciw stało zgrupowanie liczące blisko trzydzieści tysięcy ludzi: 12 Dywizja Piechoty, 1 Brygada Kawalerii i dywizja pancerna „Kempf”, pod dowództwem gen. Rudolfa Schmidta, z przewagą artylerii i wsparciem lotniczym. Mimo to polska obrona odpierała natarcia przez dwa dni, a próby forsowania Narwi pod Chełstami zostały odrzucone.
Załamanie przyszło nie od ognia, lecz od zamieszania w dowodzeniu. 6 września rano wznowiono niemiecki ostrzał, korygowany z balonu obserwacyjnego. W południe polskie oddziały otrzymały rozkaz odwrotu, a niejasność co do tego, kto właściwie dowodzi, doprowadziła do pospiesznej ewakuacji przyczółka. Drewnianego mostu przez Narew nie wysadzono. Wieczorem Niemcy mieli już dwa przyczółki na wschodnim brzegu, a 7 września rozbita została cała 41 Dywizja Piechoty.
Polska
- Siły
- ok. 3300 ludzi, 2 bataliony 115 pp, 12 dział 75 mm, 3 armaty 76,2 mm
- Straty
- 280 zabitych, 320 rannych
- Wynik
- Utrata pozycji fortecznej i rozbicie 41 Dywizji Piechoty rezerwowej
Niemcy
- Siły
- ok. 30 000 ludzi, 12 Dywizja Piechoty, 1 Brygada Kawalerii, dywizja pancerna „Kempf”
- Straty
- 80 zabitych, 82 rannych, 4 zniszczone czołgi
- Wynik
- Zdobycie nienaruszonego mostu i obejście linii Narwi
Proporcja strat pokazuje skuteczność samej obrony. O wyniku przesądziła nie siła ognia, lecz sposób przeprowadzenia odwrotu.
Tczew i Różan: ta sama czynność, dwa różne wyniki
1 września pod Tczewem polscy saperzy zdążyli wysadzić mosty na Wiśle i uniemożliwili Niemcom szybkie przejęcie przeprawy. 6 września pod Różanem mostu nie wysadzono. W obu wypadkach chodziło o kilka minut pracy saperów, a różnica przełożyła się na losy całego kierunku operacyjnego.
Armia „Prusy” cofa się dalej
Na kierunku centralnym trwał odwrót rozpoczęty po klęsce pod Piotrkowem. 7 września padło Opoczno, dzień później Radom. Gen. Stanisław Skwarczyński, dowodzący wschodnim zgrupowaniem Armii „Prusy”, zaniepokojony tempem niemieckiego natarcia wydał rozkaz wycofania się na linię Wisły. Gen. Stefan Dąb-Biernacki, dowódca całej armii, pojawił się tego dnia w Zwoleniu, a następnie udał się do Puław.
Był to obraz typowy dla siódmej doby wojny: dowództwa przemieszczały się szybciej niż podległe im oddziały, a rozkazy o odwrocie doganiały jednostki, które często już się cofały. Odwód strategiczny, który miał zamknąć wyłom na kierunku łódzkim, przestał istnieć jako jednolita siła.
Państwo urzęduje z trzech miast
Rozpoczęta wcześniej ewakuacja weszła 7 września w kolejny etap. Prezydent Rzeczypospolitej, rząd i przedstawicielstwa dyplomatyczne opuściły zagrożoną Warszawę, kierując się do Łucka. Marszałek Edward Śmigły-Rydz przeniósł kwaterę Naczelnego Wodza do Brześcia nad Bugiem. W stolicy pozostało Dowództwo Obrony Warszawy i władze miejskie, które organizowały obronę własnymi środkami.
W praktyce oznaczało to, że polityczne kierownictwo państwa, dowodzenie wojskiem i obrona najważniejszego miasta znalazły się w trzech różnych miejscach, połączonych łącznością, która działała coraz gorzej. Skutki tego rozdzielenia miały ujawnić się w pełni w kolejnych dwóch tygodniach.

Ofensywa w Saarze: działanie, które nie było odciążeniem
7 września oddziały francuskiej 3, 4 i 5 Armii przekroczyły granicę francusko-niemiecką w Zagłębiu Saary. Do natarcia użyto trzech dywizji piechoty – 11, 21 i 23 – a także 4 Dywizji Północnoafrykańskiej i 9 Dywizji Zmotoryzowanej, wspartych czterema batalionami czołgów. Słaba niemiecka obrona przedpola Linii Zygfryda ustąpiła. Pierwszego dnia zajęto dwanaście wsi.
Głębokość wejścia na terytorium Rzeszy podawana jest w opracowaniach różnie: od kilku do około dwudziestu kilometrów, w zależności od odcinka i przyjętej metody liczenia. Front ustabilizował się na szerokości mniej więcej trzydziestu kilometrów, po czym nadszedł rozkaz wstrzymania działań. Do 16 października wojska francuskie wróciły na pozycje wyjściowe, a na Zachodzie zaczął się okres nazwany dziwną wojną.
Umowa wojskowa z 19 maja 1939
- Treść
- Francja rozwinie działania zaczepne głównymi siłami od piętnastego dnia mobilizacji
- Wykonanie
- Ofensywa główna nigdy nie ruszyła; kampania polska skończyła się wcześniej
Działania natychmiastowe
- Treść
- Odciążenie frontu polskiego natarciem na zachodzie
- Wykonanie
- Ograniczona operacja w Saarze od 7 września, wstrzymana po kilkunastu dniach
Skala rzeczywista
- Treść
- Kilkanaście zajętych wsi, pas terenu szerokości ok. 30 km
- Wykonanie
- Straty francuskie do 16 października: 1750 żołnierzy i 98 oficerów
Polski plan obrony zakładał, że natarcie francuskie zwiąże siły niemieckie mniej więcej po dwóch tygodniach wojny. Kampania w Polsce trwała jednak nieco ponad pięć tygodni i przez cały ten czas Wehrmacht nie musiał przerzucać sił na zachód.
Czy Francja i Wielka Brytania zdradziły Polskę we wrześniu 1939 roku?
Zobowiązania były jasne i ich nie wykonano
Umowa z maja 1939 roku przewidywała ofensywę głównymi siłami. Zamiast niej przeprowadzono demonstrację zbrojną i wycofano się. Polska planowała obronę, opierając się na obietnicy, która nie została spełniona.
Wojnę wypowiedziano i tego dotrzymano
Sojusznicy wykonali główne zobowiązanie polityczne: wypowiedzieli Niemcom wojnę 3 września i nie zawarli z nimi pokoju. Armie francuska i brytyjska nie były jednak w 1939 roku gotowe do ofensywy, której oczekiwała Warszawa.
Plan obronny opierał się na złym założeniu
Trzecie stanowisko wskazuje, że polskie dowództwo budowało plan na oczekiwaniu wobec sojuszników, którego nie potwierdzały ani stan ich armii, ani doktryna, ani wcześniejsze zachowanie wobec Czechosłowacji.
Zasada ocenySpór trwa od 1939 roku i ma wymiar zarówno historyczny, jak i polityczny. Fakty są w nim bezsporne: ofensywa w Saarze się odbyła, ale nie zmieniła położenia polskiego frontu.
Ten sam dzień na czterech kierunkach
7 września
Koniec pierwszej bitwy wojny
Po siedmiu dobach i trzynastu odpartych szturmach składnica poddaje się. Niemcy oddają honory obrońcom.
6–7 września
Rozbicie 41 Dywizji Piechoty
Utrata Różana i niewysadzony most otwierają Niemcom drogę na wschodni brzeg i kierunek na Warszawę od północy.
7 września
Opoczno stracone, Armia „Prusy” schodzi za Wisłę
Zgrupowania odwodowej armii cofają się pod naciskiem, a dowództwa przemieszczają się szybciej niż oddziały.
7 września
Francuzi wchodzą do Zagłębia Saary
Trzy armie francuskie przekraczają granicę Rzeszy i zajmują kilkanaście wsi przed Linią Zygfryda. Operacja zostaje wkrótce wstrzymana.
Bilans siódmej doby
Po tygodniu wojny Polska straciła Pomorze, Górny Śląsk, Wielkopolskę, Kraków i obronę na linii Narwi, a jej odwód strategiczny przestał istnieć jako jednolita siła. Wojsko nadal jednak walczyło na całym terytorium, żadna armia nie skapitulowała, a rząd i Naczelne Dowództwo funkcjonowały. Wojna przechodziła w fazę, w której o wyniku miało zadecydować to, czy uda się odtworzyć front na wielkich rzekach.
- Załoga Westerplatte wykonała zadanie czternastokrotnie dłużej, niż przewidywał rozkaz, i odparła trzynaście szturmów.
- Obrona Różana, mimo dziesięciokrotnej przewagi przeciwnika, zadała mu straty w proporcji korzystnej dla strony polskiej.
- Dowództwo Obrony Warszawy kontynuowało organizowanie obrony stolicy mimo wyjazdu władz państwowych i chaosu po nocnym apelu radiowym.
- Francuska ofensywa w Saarze była jedynym działaniem zaczepnym aliantów w czasie kampanii i wykazała słabość niemieckiego przedpola na zachodzie.
- Niewysadzenie mostu w Różanie oddało Niemcom nienaruszoną przeprawę i przesądziło o obejściu linii Narwi.
- Zamieszanie kompetencyjne w dowodzeniu pod Różanem zamieniło uporządkowany odwrót w pospieszną ewakuację przyczółka.
- Rozdzielenie rządu, Naczelnego Dowództwa i obrony stolicy na trzy miasta pogłębiło problemy z łącznością i koordynacją.
- Ofensywa w Saarze została wstrzymana, zanim mogła wymusić jakikolwiek przerzut sił niemieckich z frontu polskiego.
8 września: niemieckie czołgi pod Warszawą
Ósma doba przyniesie pojawienie się oddziałów 4 Dywizji Pancernej na przedmieściach stolicy i pierwszą, odpartą próbę wtargnięcia do miasta. Zacznie się obrona Warszawy.
Co warto zapamiętać
- Westerplatte nie zmieniło przebiegu kampanii i nie miało go zmienić. Jego znaczenie było innego rodzaju: pokazało, ile potrafi wytrzymać dobrze przygotowana placówka, i dało wojnie obraz, wokół którego zbudowano pamięć o wrześniu.
- Różan pokazuje odwrotność Westerplatte. Tam, gdzie zawiodła koordynacja i nie wysadzono mostu, trzy dni obrony zamieniły się w otwartą drogę dla przeciwnika. O losie odcinka decydowała czasem jedna niewykonana czynność.
- Ofensywa w Saarze była realnym działaniem zbrojnym, ale nie tym, na które liczyła Polska. Różnica między demonstracją a ofensywą główną okazała się różnicą między gestem a odciążeniem frontu.
- Siódmego dnia wojny państwo polskie działało już z trzech różnych miast: rząd jechał do Łucka, Naczelny Wódz urzędował w Brześciu, a Warszawa organizowała obronę własnymi siłami.
Źródła
- 7 września 1939 (czwartek) – kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, Polskie miesiące
- 7 września 1939 (czwartek) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- Obrona Westerplatte – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Obrona Westerplatte – pierwsza bitwa II wojny światowej – Muzeum Historii Polski w Warszawie
- Obrona Westerplatte (1–7 września 1939) – TwojaHistoria.pl, Leksykon bitew
- Westerplatte broni się jeszcze… – Polska Zbrojna
- Obrona Westerplatte 1939. Nieznane fakty i kontrowersje – WielkaHistoria
- Spór o Westerplatte – kapitulacja czy walka? Dąbrowski kontra Sucharski – Historia Do Rzeczy
- Zbrodnie Wehrmachtu na jeńcach polskich we wrześniu 1939 roku – Tomasz Sudoł, Instytut Pamięci Narodowej
- Obrona Różana – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Obrona Różana (5–7 września 1939) – TwojaHistoria.pl, Leksykon bitew
- Bitwa pod Radomiem (5–9 września 1939) – TwojaHistoria.pl, Leksykon bitew
- Działania wojenne na Ziemi Zwoleńskiej we wrześniu 1939 r. – Histmag.org
- Ofensywa w Saarze – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Zagłębie Saary, czyli francuska ofensywa w 1939 r. – Wydawnictwo militarne ZBIAM
- We wrześniu roku pamiętnego. Czy Francja i Wielka Brytania zdradziły Polskę? – Portal Obronny
- Eberhardt i Sucharski po kapitulacji – fotografia otwierająca – Melchior Wańkowicz, „Walczący Gryf”, 1963 / Wikimedia Commons
- Henryk Sucharski (1898–1946) – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Sprowadzenie do Gdańska prochów majora Henryka Sucharskiego – Gdansk.pl, serwis miasta Gdańska
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku – Marian Porwit, Czytelnik
- Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 – Robert Forczyk, Rebis
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


