10 września 1939. Niemiecki marsz zostaje zakłócony
Nad Bzurą Polacy rozbijają niemiecką 30 Dywizję Piechoty, odbijają Łęczycę i biorą około tysiąca jeńców. Nad Narwią pada ostatni schron Wizny, a kpt. Raginis ginie po wypuszczeniu załogi. Węgry odmawiają przepuszczenia Wehrmachtu, a Naczelny Wódz dzieli armię na dwa fronty.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Nad Bzurą polskie natarcie rozbiło niemiecką 30 Dywizję Piechoty, odbiło szereg miejscowości z Łęczycą włącznie i przyniosło około tysiąca jeńców. Był to jedyny dzień kampanii z takim bilansem.
- 02Pod Wizną padł ostatni schron odcinka umocnionego. Kpt. Władysław Raginis, postawiony przed ultimatum, kazał żołnierzom wyjść i odebrał sobie życie granatem.
- 03Rząd Węgier odrzucił niemieckie żądanie przepuszczenia wojsk przez swoje terytorium w celu uderzenia na południową Polskę.
- 04Naczelny Wódz zreorganizował dowodzenie, tworząc Front Południowy gen. Kazimierza Sosnkowskiego i Front Północny gen. Stefana Dąb-Biernackiego, z kawalerią pod dowództwem gen. Władysława Andersa.

Jak czytać ten odcinek
Dziesiąta doba wojny ma dwa oblicza. Nad Bzurą Polacy rozwijają natarcie i biorą jeńców, nad Narwią gaśnie obrona Wizny. Do tego dochodzą dwie decyzje o skutkach dłuższych niż jeden dzień: odmowa Węgier i przebudowa polskiego dowodzenia. Godziny są lokalne, a liczby sporne podajemy jako zakresy.
10 września 1939 roku dwie polskie jednostki robiły rzeczy, których Wehrmacht nie przewidział w żadnym wariancie planu. Nad Bzurą dywizje Armii „Poznań” rozbijały niemiecką piechotę i prowadziły do tyłu kolumny jeńców. Nad Narwią, w kilku betonowych schronach pod Wizną, garstka żołnierzy czwartą dobę wiązała korpus pancerny Heinza Guderiana. Wieczorem jedno z tych miejsc jeszcze nacierało, a drugie już nie istniało.
Bzura: rozbita dywizja i tysiąc jeńców
Drugi dzień natarcia przyniósł to, czego nie dało się osiągnąć w żadnej z bitew pierwszego tygodnia. Kalendarium Instytutu Pamięci Narodowej odnotowuje, że nacierające nad Bzurą wojska polskie rozbiły w puch niemiecką 30 Dywizję Piechoty, wzięły do niewoli około tysiąca żołnierzy i odbiły szereg miejscowości, w tym Łęczycę.
Skala tego wyniku wymaga podkreślenia, bo bez niej łatwo go przeoczyć. Przez pierwsze dziewięć dni kampanii polskie oddziały brały jeńców pojedynczo albo małymi grupami, zwykle w lokalnych kontratakach. Tysiąc jeńców z jednej dywizji oznaczało, że niemiecki związek taktyczny przestał panować nad własnym położeniem. Dowódca 30 Dywizji, gen. Kurt von Briesen, ratował sytuację, prowadząc osobiście ostatni batalion odwodu, i stracił w tej walce przedramię.
Oś czasu
4 wydarzeńUderzenie na Stryków
Grupa gen. Knolla-Kownackiego przekracza Bzurę między Łęczycą a Piątkiem i trafia w bok maszerującej 30 Dywizji Piechoty.
Rozbicie dywizji i tysiąc jeńców
Polacy odbijają Łęczycę i kolejne miejscowości. Dowódca niemieckiej dywizji zostaje ciężko ranny, prowadząc do walki ostatni odwód.
Rozwinięcie natarcia
Padają Piątek, Uniejów i Walewice, a polskie oddziały dochodzą do linii Ozorków – Stryków. To najdalszy zasięg polskiego natarcia w całej kampanii.
Niemcy ściągają odwody
Grupa Armii „Południe” przerzuca nad Bzurę związki pancerne i zmotoryzowane, w tym siły wycofane spod Warszawy. Zaczyna się odwracanie stosunku sił.
Reakcja niemiecka była natychmiastowa i to ona ostatecznie przesądziła o wyniku bitwy. Dowództwo Grupy Armii „Południe” zaczęło ściągać nad Bzurę odwody, w tym związki pancerne i zmotoryzowane wycofane spod Warszawy oraz z kierunku południowego. Polski sukces taktyczny uruchomił mechanizm, który w ciągu tygodnia zamienił natarcie w okrążenie.
Pod Warszawą szturm ustępuje miejsca oblężeniu
Bezpośrednim skutkiem tych przerzutów była zmiana sposobu działania Niemców pod stolicą. Po klęsce poniesionej na Ochocie i Woli 4 Dywizję Pancerną wycofano do Piastowa i zastąpiono pod Warszawą 31 Dywizją Piechoty. Prób zdobycia miasta z marszu zaniechano.
Dla mieszkańców nie oznaczało to ulgi, lecz zmianę rodzaju zagrożenia. Zamiast czołgów na wylotowych ulicach przyszły systematyczne bombardowania i ostrzał artyleryjski, prowadzone przeciw dzielnicom mieszkalnym, wodociągom i szpitalom. Warszawa przestała być celem szturmu i stała się celem oblężenia, które potrwa do 28 września.
Wizna: cztery doby na Narwi
Odcinek umocniony Wizna zamykał przeprawę przez Narew na kierunku prowadzącym z Prus Wschodnich w bok polskiej obrony i dalej na Brześć. Był to element systemu budowanego przed wojną i niedokończonego: dwie linie obrony, kilka lekkich schronów na przedpolu i siedem ciężkich schronów bojowych rozmieszczonych na wzniesieniach około czterech kilometrów od rzeki, w rejonie Giełczyna, Góry Strękowej, Kurpik i Maliszewa. Największym był schron dowodzenia na Górze Strękowej.
Obroną dowodził kpt. Władysław Raginis, wspierany przez por. Stanisława Brykalskiego. Załoga liczyła około dwudziestu oficerów i, w zależności od źródła, od trzystu pięćdziesięciu do siedmiuset żołnierzy z 135 pułku piechoty, pododdziałów Korpusu Ochrony Pogranicza i plutonów saperów. Uzbrojenie obejmowało sześć lekkich dział, dwadzieścia cztery ciężkie i osiemnaście ręcznych karabinów maszynowych oraz dwa karabiny przeciwpancerne z około dwudziestoma nabojami łącznie.
Polska
- Siły
- ok. 20 oficerów i 350–700 żołnierzy: 135 pułk piechoty, pododdziały KOP, saperzy
- Środki walki
- 7 ciężkich schronów bojowych, 6 lekkich dział, 24 ckm, 18 rkm, 2 karabiny przeciwpancerne z ok. 20 nabojami
- Dowodzenie
- kpt. Władysław Raginis, por. Stanisław Brykalski
Niemcy
- Siły
- XIX Korpus Armijny: 3 dywizje i brygada, ok. 42 tys. żołnierzy
- Środki walki
- ok. 350 czołgów, 657 dział i moździerzy, wsparcie Luftwaffe
- Dowodzenie
- gen. Heinz Guderian, dowodzenie taktyczne gen. Ferdinand Schaal
Liczby niemieckie dotyczą całego korpusu, a nie sił bezpośrednio zaangażowanych pod Wizną. Popularna proporcja „czterdziestu do jednego”, spopularyzowana przez piosenkę zespołu Sabaton, jest uproszczeniem – zestawia całość korpusu z częścią polskiej załogi.
Bilans Wizny jest znany głównie z relacji strony atakującej
- nieustalona
- liczba poległych obrońców
- 9
- zabici według meldunków niemieckich
- co najmniej 10
- zniszczone pojazdy pancerne
Straty polskie nie zostały policzone. Opracowania mówią o stratach znacznych, nie podając wartości, którą dałoby się obronić źródłowo.
Do tego kilkudziesięciu rannych. Wartość pochodzi od strony atakującej i jest przez część historyków uznawana za zaniżoną.
Liczba przywoływana za stroną niemiecką, przy dwóch karabinach przeciwpancernych i około dwudziestu nabojach na całym odcinku.
MetodologiaPolska dokumentacja odcinka nie zachowała się, a ocalali żołnierze trafili do niewoli. Podstawą ustaleń pozostają niemieckie meldunki bojowe oraz powojenne relacje, spisywane po latach. Dlatego przy każdej liczbie zaznaczamy jej pochodzenie.

Ostatni schron
Kluczowy był 9 września. Guderian przyjechał osobiście i stwierdził, że meldunki jego podwładnych o przełamaniu polskiej obrony są nieprawdziwe. Po dwugodzinnym przygotowaniu artyleryjskim niemiecka piechota przekroczyła rzekę, ale nie dotarła do schronów. Po południu Niemcy zmienili sposób działania: czołgi podjeżdżały pod pojedyncze schrony, odcinały je od siebie ogniem, a piechota izolowała je i zdobywała kolejno. Około osiemnastej skapitulował schron w Kurpikach, którego dowódca, kpt. Wacław Szmidt, stracił wsparcie karabinów maszynowych, a wnętrze wypełnił dym z ostrzału.
Oś czasu
7 wydarzeńNiemcy zajmują Wizną
Oddziały rozpoznawcze 10 Dywizji Pancernej rozbijają polski pluton rozpoznawczy kawalerii i opanowują miejscowość.
Rozpoznanie walką pod Giełczynem
Brygada Forteczna „Lötzen” prowadzi natarcia rozpoznawcze na polskie pozycje. Główna linia obrony pozostaje nienaruszona.
Guderian przyjeżdża osobiście
Dowódca korpusu stwierdza, że meldunki o przełamaniu są fałszywe. Po dwugodzinnym ostrzale piechota forsuje Narew, lecz nie dochodzi do schronów.
Zmiana taktyki
Czołgi podjeżdżają pod pojedyncze schrony i odcinają je od siebie, a piechota zdobywa je kolejno. Ginie por. Stanisław Brykalski.
Kapitulacja schronu w Kurpikach
Kpt. Wacław Szmidt poddaje punkt oporu po utracie wsparcia broni maszynowej i zadymieniu wnętrza.
Ostatnie natarcie
Niemcy uderzają ponownie. Broni się już tylko schron dowodzenia na Górze Strękowej.
Ultimatum i śmierć Raginisa
Niemiecki parlamentariusz żąda kapitulacji, grożąc rozstrzelaniem jeńców. Raginis nakazuje żołnierzom wyjście, po czym odbiera sobie życie granatem.
Ultimatum postawione 10 września nie zostawiało wyboru w kategoriach wojskowych. Amunicja była na wyczerpaniu, rannych przybywało, a Niemcy zapowiedzieli rozstrzelanie wziętych już do niewoli polskich żołnierzy. Raginis kazał załodze opuścić schron, sam pozostał w środku i zginął od wybuchu granatu. Miał trzydzieści jeden lat.
Czy Wizna zasługuje na miano „polskich Termopil”?
Kilkuset ludzi zatrzymało korpus pancerny na dwie doby
Obrona opóźniła marsz XIX Korpusu, a opóźnienie na tym kierunku dawało czas oddziałom cofającym się na wschód i wzmacniającym Warszawę. Skala dysproporcji sił nie ma odpowiednika w innych walkach kampanii.
Zatrzymała ich głównie rzeka
Tomasz Wesołowski argumentuje, że o tempie niemieckiego marszu przesądziły Narew i konieczność zbudowania mostów pontonowych, a nie sam opór polskiej załogi. Według tej oceny obraz „polskich Termopil” został ukształtowany przez propagandę lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.
Rewizja nie unieważnia faktów
Krytyka mitu nie podważa przebiegu walki ani postawy załogi. Dotyczy proporcji: ile z dwudniowego opóźnienia zapisać na konto obrońców, a ile na konto przeszkody terenowej i niemieckich przygotowań.
Zasada ocenyTo jeden z bardziej gorących sporów w polskiej historiografii wojskowej ostatnich lat. Obie strony korzystają z tych samych dokumentów niemieckich i różnią się interpretacją, nie ustaleniami faktograficznymi.
Warto też zachować ostrożność wobec liczb. Straty niemieckie pod Wizną znamy głównie z meldunków strony atakującej, która podawała dziewięciu zabitych i kilkudziesięciu rannych oraz co najmniej dziesięć zniszczonych pojazdów pancernych. Straty polskie nie zostały policzone. Popularna proporcja czterdziestu do jednego, znana z piosenki zespołu Sabaton, zestawia liczebność całego korpusu z częścią załogi i nie opisuje realnego stosunku sił w walce.
Trzy pozycje, trzy różne wyniki
Czego uczą pierwsze dziesięć dni
Placówka odcięta, zadanie ograniczone
Miała bronić się dwanaście godzin, wytrzymała siedem dni. Poddała się nie z braku amunicji, lecz przez stan rannych. Znaczenie było głównie symboliczne.
Umocnienia niedokończone, obsada przypadkowa
Siedem schronów zamiast planowanego systemu, dwa karabiny przeciwpancerne, załoga zebrana z różnych jednostek. Cztery doby oporu przeciw korpusowi pancernemu.
Miasto, czyli pozycja, której nie da się obejść
Barykady, rowy przeciwczołgowe i działka w oknach zatrzymały dywizję pancerną w dwa dni. Jedyna z trzech pozycji, która realnie zmieniła plan przeciwnika.
Guderian jedzie dalej
Dla XIX Korpusu upadek Wizny oznaczał odblokowanie kierunku, o który chodziło od początku. Guderian nie zamierzał iść na Warszawę: jego zadaniem było wyjście daleko na wschód, na Brześć nad Bugiem, i zamknięcie polskich sił w drugim, znacznie szerszym okrążeniu niż to, które domykało się nad Bzurą.
Właśnie dlatego opóźnienie pod Wizną, choć krótkie, miało znaczenie wykraczające poza sam odcinek. Każda doba, przez którą korpus pancerny stał nad Narwią, była dobą, w której polskie oddziały schodzące na wschód i południowy wschód nie miały przed sobą niemieckich czołgów. Brześć, do którego Guderian dotarł w połowie miesiąca, był tym samym miastem, do którego kilka dni wcześniej przeniósł kwaterę polski Naczelny Wódz.
Węgry mówią „nie”
Tego dnia rząd w Budapeszcie odrzucił niemieckie żądanie przepuszczenia wojsk przez terytorium Węgier. Chodziło o skrócenie drogi na południową Polskę w rejonie Koszyc. Żądanie postawił Joachim von Ribbentrop, a premier Pál Teleki odmówił bez względu na konsekwencje.
Nie była to decyzja podjęta pod wpływem chwili. Już 24 lipca 1939 roku Teleki wysłał do Hitlera depeszę, w której odmawiał udziału w agresji na Polskę, powołując się na względy moralne.
„Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę.”
KontekstDepesza do Adolfa Hitlera z 24 lipca 1939 roku, na sześć tygodni przed wybuchem wojny
Odmowa nie miała znaczenia militarnego: Niemcy i tak nacierali na południową Polskę przez Słowację, a przez Węgry chcieli jedynie skrócić drogę. Miała natomiast znaczenie polityczne i praktyczne. Osiem dni później Węgry otworzyły granicę dla polskich uchodźców; w kolejnych miesiącach schronienie znalazło tam około stu tysięcy Polaków. Sam Teleki popełnił samobójstwo w kwietniu 1941 roku, gdy wojska niemieckie weszły na Węgry, by uderzyć na Jugosławię. W liście pożegnalnym napisał, że naród stracił honor.
Dwa fronty zamiast siedmiu armii
Dziesiątego dnia wojny Naczelny Wódz przyznał, że przedwojenna struktura dowodzenia przestała działać. Armie z planu „Zachód” były rozbite, przemieszane albo pozbawione łączności, a Naczelne Dowództwo urzędowało w Brześciu, setki kilometrów od części podległych sobie oddziałów. Marszałek Śmigły-Rydz rozkazem z 10 września utworzył dwa fronty.
Nowa struktura dowodzenia
gen. Kazimierz Sosnkowski
Zbudowany na dawnych armiach „Kraków” i „Małopolska”. Zadanie: obrona linii Sanu, Lwowa i południowo-wschodniej części kraju, czyli obszaru nazywanego przedmościem rumuńskim.
gen. Stefan Dąb-Biernacki
Utworzony z elementów armii „Lublin” i „Modlin” oraz samodzielnych grup operacyjnych „Wyszków” i „Narew”. Zadanie: obrona przed siłami idącymi z Prus Wschodnich, na wschód od Warszawy i na linii Bugu.
gen. Władysław Anders
Kawaleria Frontu Północnego otrzymała osobne dowództwo. Anders, wówczas mało znany poza wojskiem, przeszedł do historii dopiero kilka lat później, jako twórca armii formowanej w ZSRR.
Tu przedmoście rumuńskie wchodzi do rozkazów
W odcinku o 6 września zaznaczyliśmy, że koncepcja obrony w południowo-wschodnim narożniku kraju pojawia się w rozkazach później, niż sugeruje część opracowań. To właśnie 10 września zadanie Frontu Południowego zostaje sformułowane w kategoriach obrony Sanu, Lwowa i przedmościa rumuńskiego.
Reorganizacja na papierze i w terenie
Nowy podział był logiczny na mapie i trudny do wprowadzenia w życie. Fronty tworzono z jednostek, które w większości znajdowały się w ruchu, często bez łączności radiowej z nowymi przełożonymi i bez wiedzy o tym, gdzie stoją sąsiedzi. Rozkaz z 10 września nadawał strukturę czemuś, co dopiero trzeba było odnaleźć i zebrać.
Zmieniał się też sens prowadzonej wojny. Front Południowy miał bronić Sanu, Lwowa i południowo-wschodniego narożnika kraju, a Front Północny osłaniać kierunek wschodni na linii Bugu. Oznaczało to porzucenie myślenia o odtworzeniu ciągłego frontu na Wiśle i przyjęcie, że obrona będzie się toczyć w ostatnim skrawku terytorium, do którego można dowozić zaopatrzenie z zewnątrz.
Czy podział na fronty przyszedł za późno?
Struktura powstała, gdy nie było już czym dowodzić
Zwolennicy tej oceny wskazują, że 10 września część armii z planu „Zachód” była rozbita, a łączność z Naczelnym Dowództwem w Brześciu działała wyrywkowo. Nowe dowództwa obejmowały jednostki, których położenia nie znały.
Bez tego nie byłoby obrony Lwowa ani Lubelszczyzny
Kontrargument mówi, że to właśnie ta reorganizacja pozwoliła prowadzić zorganizowaną walkę w drugiej połowie września, gdy dawna struktura armii przestała istnieć całkowicie.
Nie struktura, lecz założenie
Trzecie stanowisko przenosi ciężar z terminu na sens: cały plan obrony w przedmościu rumuńskim opierał się na dostawach z Rumunii i na zachodniej ofensywie, a żadnego z tych warunków nie było już 10 września.
Zasada ocenySpór jest częścią szerszej dyskusji o polskim dowodzeniu w 1939 roku i, jak większość takich sporów, dotyczy nie tyle faktów, ile tego, jakie realne możliwości istniały w danym momencie.
Ten sam dzień na czterech poziomach
10 września
Rozbita 30 Dywizja Piechoty
Polacy odbijają Łęczycę i szereg miejscowości, biorą około tysiąca jeńców. Niemcy zaczynają ściągać w ten rejon odwody.
10 września
Upadek odcinka Wizna
Po czterech dobach walk pada ostatni schron. Kpt. Władysław Raginis ginie po wypuszczeniu załogi.
10 września
Węgry nie przepuszczają Wehrmachtu
Rząd Pála Telekiego odrzuca żądanie przemarszu wojsk niemieckich przez węgierskie terytorium.
10 września
Powstają dwa fronty
Naczelny Wódz tworzy Front Południowy i Front Północny, przenosząc ciężar obrony na południowy wschód kraju.
Bilans dziesiątej doby
Wieczorem 10 września bilans dnia wyglądał lepiej niż jakikolwiek wcześniejszy. Polacy nacierali, brali jeńców i odbijali miejscowości, Warszawa się broniła, a niemiecki plan szybkiego zakończenia kampanii przestał obowiązywać. Jednocześnie na Narwi zniknął punkt oporu osłaniający kierunek na Brześć, a nowa struktura dowodzenia była już przygotowaniem do obrony ostatniego skrawka państwa, nie do odzyskania inicjatywy.
Symetria tej doby jest uderzająca. W jednym miejscu Wojsko Polskie prowadziło pierwsze udane natarcie kampanii, w drugim traciło pozycję bronioną do ostatniego schronu, a w trzecim przebudowywało dowodzenie pod obronę ostatniego skrawka kraju. Wszystkie trzy rzeczy działy się jednocześnie i wszystkie były prawdą o tej samej wojnie.
- Rozbicie niemieckiej 30 Dywizji Piechoty i wzięcie około tysiąca jeńców było największym polskim sukcesem taktycznym całej kampanii.
- Obrona Wizny wiązała XIX Korpus Pancerny przez cztery doby przy skrajnej dysproporcji sił i braku broni przeciwpancernej.
- Odmowa Węgier zamknęła Niemcom dogodniejszą drogę na południową Polskę i otworzyła kanał ewakuacyjny dla polskich uchodźców.
- Utworzenie dwóch frontów uporządkowało dowodzenie tam, gdzie przedwojenna struktura armii już nie istniała.
- Polski sukces nad Bzurą uruchomił przerzut niemieckich odwodów, który w ciągu tygodnia zamienił natarcie w okrążenie.
- Upadek Wizny otworzył kierunek prowadzący na Brześć i w bok polskiego ugrupowania na wschodzie.
- Załoga Wizny dysponowała dwoma karabinami przeciwpancernymi na cały odcinek, co obrazuje stan wyposażenia improwizowanych pozycji.
- Nowy podział na fronty powstawał w warunkach rwącej się łączności, więc jego wprowadzenie w życie zajęło kolejne dni.
11 września: sukces, którego nie można wykorzystać bez końca
Jedenasta doba pokaże granice polskiego natarcia nad Bzurą: brak pełnego obrazu sytuacji, przewagę Luftwaffe i nadciągające niemieckie odwody. Zacznie się liczenie czasu, jaki pozostał operacji.
Co warto zapamiętać
- Dziesiąty dzień wojny pokazał, że polskie oddziały potrafią bić Wehrmacht, gdy walczą na własnych warunkach: z przygotowanych pozycji albo z zaskoczenia, przeciw przeciwnikowi w marszu.
- Wizna nie zatrzymała Guderiana, lecz go opóźniła. Spór historyków dotyczy tego, ile z tego opóźnienia wynikało z polskiego oporu, a ile z rzeki, mostów i tempa własnych przygotowań niemieckich.
- Odmowa Węgier była gestem bez znaczenia militarnego i o dużym znaczeniu politycznym. Pokazała, że nawet państwo związane z Rzeszą mogło powiedzieć „nie”, jeśli chciało.
- Utworzenie dwóch frontów było przyznaniem, że dotychczasowa struktura armii przestała działać. Nowy podział zakładał już obronę w południowo-wschodnim narożniku kraju, czyli koncepcję przedmościa rumuńskiego.
Źródła
- 10 września 1939 (niedziela) – kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, Polskie miesiące
- 10 września 1939 (niedziela) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- Bitwa pod Wizną – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Bitwa nad Bzurą – Muzeum Historii Polski w Warszawie
- Bitwa nad Bzurą – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Bitwa nad Bzurą – największa bitwa kampanii 1939 r. – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Kurt von Briesen – Wikipedia, the free encyclopedia
- 80 lat temu Pál Teleki odmówił Hitlerowi pomocy w ataku na Polskę – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- Pál Teleki – premier Węgrów, „bratanek” Polaków – Polskie Radio
- Honor i polityka. Dlaczego Węgry nie pomogły Niemcom napaść na Polskę? – Historia Do Rzeczy
- Front Południowy (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Front Północny (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Wojna obronna Polski 1939, czyli jak Polska przegrała kampanię wrześniową – HISTORIA.org.pl
- Ruiny schronu obserwacyjnego na Górze Strękowej – fotografia otwierająca – Zala / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
- Władysław Raginis – fotografia portretowa – Centralne Archiwum Wojskowe / Wikimedia Commons
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku – Marian Porwit, Czytelnik
- Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 – Robert Forczyk, Rebis
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


