11 września 1939. Łowicz odzyskany i oddany
Oddziały gen. Kutrzeby wchodzą do Łowicza i zmuszają Niemców do wstrzymania natarcia na Warszawę i Modlin. Kilka godzin później rozkaz gen. Bortnowskiego, niekonsultowany z dowódcą operacji, nakazuje przejść do obrony. Na front przyjeżdża Hitler, a w Mogilnie Wehrmacht morduje ponad stu mieszkańców.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Kontratakujące oddziały grupy armii gen. Tadeusza Kutrzeby odzyskały Łowicz. Niemcy musieli wstrzymać natarcie na Warszawę i Modlin.
- 02Tego samego dnia gen. Władysław Bortnowski wydał rozkaz przerwania natarcia i przejścia Armii „Pomorze” do obrony. Rozkazu nie uzgodniono z Kutrzebą, a Łowicz oddano.
- 03Na froncie pojawił się Adolf Hitler, aby w krytycznym momencie kampanii osobiście podnosić morale swoich żołnierzy i oficerów.
- 04W odwecie za trzydniową obronę Mogilna Wehrmacht zamordował ponad stu polskich mieszkańców miasta. Sztab Naczelnego Wodza opuścił zagrożony Brześć nad Bugiem.

Jak czytać ten odcinek
Jedenasta doba wojny jest dniem jednego rozstrzygnięcia i kilku jego skutków. Rano Polacy wchodzą do Łowicza i zmuszają Niemców do wstrzymania marszu na Warszawę. Po południu polski rozkaz odwołuje natarcie. Godziny są lokalne. Tam, gdzie mówimy o motywach dowódcy, wyraźnie oddzielamy fakty od interpretacji.
11 września 1939 roku polskie natarcie nad Bzurą osiągnęło punkt, którego nie przekroczy. Oddziały grupy armii gen. Tadeusza Kutrzeby weszły do Łowicza, a niemieckie dowództwo musiało wstrzymać marsz na Warszawę i Modlin. Kilka godzin później rozkaz gen. Władysława Bortnowskiego nakazał przerwać natarcie i przejść do obrony. Łowicz oddano. Był to jedyny dzień kampanii, w którym o polskim położeniu zdecydowała polska decyzja, a nie niemiecka przewaga.
Łowicz: klucz, który trzymano przez kilka godzin
Łowicz leżał na wschodnim skrzydle bitwy, przy drodze i linii kolejowej prowadzącej ku Warszawie. Jego posiadanie miało dla polskiej operacji trzy znaczenia naraz. Zabezpieczało od północnego wschodu armie „Poznań” i „Pomorze”, otwierało możliwość działania zaczepnego w kierunku Głowna i pozwalało zatrzymać niemiecką 8 Armię, ścigającą wycofującą się Armię „Łódź”.
Natarcie prowadziła Grupa Operacyjna „Wschód” gen. Mikołaja Bołtucia ze składu Armii „Pomorze”. Miasto zostało zdobyte, a kalendarium Instytutu Pamięci Narodowej odnotowuje pod tą datą, że Niemcy zmuszeni są wstrzymać natarcie w kierunku Warszawy i Modlina. Po jedenastu dniach wojny polskie uderzenie po raz pierwszy odebrało przeciwnikowi inicjatywę na kierunku, który uważał za rozstrzygnięty.
Oś czasu
5 wydarzeńUderzenie na Stryków
Grupa gen. Knolla-Kownackiego rozpoczyna natarcie znad Bzury i trafia w bok niemieckiej 30 Dywizji Piechoty.
Rozbicie 30 Dywizji Piechoty
Polacy odbijają Łęczycę i biorą około tysiąca jeńców. Niemcy zaczynają ściągać nad Bzurę odwody.
Wejście do Łowicza
Grupa Operacyjna „Wschód” gen. Bołtucia opanowuje miasto. Niemieckie natarcie na Warszawę i Modlin zostaje wstrzymane.
Rozkaz przerwania natarcia
Gen. Bortnowski nakazuje Armii „Pomorze” przejście do obrony. Rozkaz nie zostaje uzgodniony z gen. Kutrzebą.
Odwrót za Bzurę
26 Dywizja Piechoty wycofuje się na lewy brzeg rzeki. Łowicz zostaje oddany, a natarcie Grupy Operacyjnej „Wschód” traci podstawę.
Warto zatrzymać się przy tym, co ta zdobycz oznaczała w kategoriach operacyjnych. Niemiecka 8 Armia gen. Johannesa Blaskowitza, uderzona trzy dni wcześniej w bok, walczyła teraz na dwa fronty: przeciw natarciu znad Bzury i o utrzymanie własnej łączności z tyłami. Utrata Łowicza groziła jej rozerwaniem, a Grupie Armii „Południe” – koniecznością zatrzymania całego marszu na wschód.
Dlatego niemiecka reakcja była tak gwałtowna. Nad Bzurę ruszyły odwody z trzech różnych kierunków, w tym związki pancerne odsunięte spod Warszawy po klęsce na Ochocie i Woli. Polska operacja, pomyślana jako uderzenie odciążające, w ciągu trzech dni stała się dla Niemców głównym problemem kampanii.
Rozkaz, który przerwał jedyne polskie natarcie kampanii
Pod silnym ogniem niemieckim natarcie zostało wstrzymane rozkazem gen. Władysława Bortnowskiego, dowódcy Armii „Pomorze”. Rozkaz nakazywał przejście do obrony i nie został uzgodniony z gen. Kutrzebą, który dowodził całością operacji. 26 Dywizja Piechoty cofnęła się na lewy brzeg Bzury, przez co Grupa Operacyjna „Wschód” straciła możliwość utrzymania i rozwinięcia sukcesu pod Łowiczem.
Motywy tej decyzji są przedmiotem sporu do dziś. Bortnowski obawiał się niemieckich związków pancernych na skrzydle własnej armii i uznał, że dalsze natarcie grozi jej odcięciem. W części opracowań pojawia się dalej idąca interpretacja, mówiąca o załamaniu nerwowym dowódcy. Jest to hipoteza oparta na relacjach powojennych, nie ustalenie dokumentacyjne, i tak należy ją traktować.
„Największy grzech popełniłem, że drugiego dnia wojny nie wlepiłem kuli w łeb Bortnowskiemu i nie objąłem armii.”
KontekstSłowa przytaczane w opracowaniach jako wypowiedziane po bitwie do gen. Wiktora Thommée. Bołtuć zginął 22 września, przebijając się ku Warszawie.
Czy rozkaz Bortnowskiego przesądził o losie bitwy nad Bzurą?
Przerwano natarcie w chwili powodzenia
Zwolennicy tej oceny wskazują, że 11 września Polacy trzymali Łowicz, Niemcy wstrzymali marsz na Warszawę, a niemieckie odwody dopiero nadciągały. Przejście do obrony oddało inicjatywę wtedy, gdy była ona jeszcze w polskich rękach.
Odwody i tak przesądzały o wyniku
Kontrargument mówi, że nad Bzurę szło już kilkanaście niemieckich związków taktycznych, a polskie zgrupowanie nie miało odwodów, paliwa ani osłony przeciwlotniczej zdolnych utrzymać tempo natarcia dłużej niż kilka dni.
Dwóch dowódców, jedna bitwa
Trzecie stanowisko podkreśla, że Kutrzeba dowodził operacją, ale Bortnowski zachował samodzielność w swojej armii. Rozkaz wydany bez uzgodnienia z dowódcą całości nie był wypadkiem przy pracy, lecz skutkiem niedokończonej struktury dowodzenia.
Zasada ocenySpór trwa od pierwszych powojennych opracowań i ma wymiar również osobisty: uczestnicy bitwy formułowali wobec siebie bardzo ostre oceny, a część dokumentacji nie zachowała się.
Skąd Niemcy ściągali siły nad Bzurę
Związki pancerne odsunięte od stolicy
Po klęsce na Ochocie i Woli 4 Dywizję Pancerną wycofano do Piastowa. Uwolnione w ten sposób siły szybkie skierowano przeciw polskiemu natarciu.
Dywizje 10 Armii
Część związków ścigających polskie oddziały cofające się za Wisłę zawrócono na północny zachód, aby zamknąć polskie zgrupowanie od południa.
Odwody Grupy Armii „Południe”
Dowództwo gen. Gerda von Rundstedta wprowadzało do bitwy kolejne dywizje piechoty, doprowadzając ostatecznie do przewagi kilkunastu związków taktycznych nad ośmioma polskimi.
Granice sukcesu
Nawet gdyby rozkaz nie padł, polskie natarcie miało wbudowane ograniczenia, których żadna decyzja nie usuwała. Warto je wyliczyć, bo tłumaczą, dlaczego bitwa nad Bzurą mogła zmienić przebieg kampanii, ale nie jej wynik.
Cztery bariery polskiego natarcia
Luftwaffe nad polem bitwy
Polskie zgrupowanie nie miało osłony przeciwlotniczej zdolnej odeprzeć skoncentrowane naloty. Kolumny marszowe i mosty na Bzurze były atakowane bez przerwy, co ograniczało ruch do godzin nocnych.
Nie było czym rozwinąć powodzenia
Armia „Prusy”, jedyny odwód strategiczny, przestała istnieć dwa dni wcześniej pod Iłżą. Każdy sukces trzeba było wykorzystywać tymi samymi, coraz bardziej zmęczonymi dywizjami.
Dowodzenie bez pełnej mapy
Łączność radiowa działała wyrywkowo, a rozpoznanie lotnicze praktycznie nie istniało. Polskie dowództwa podejmowały decyzje na podstawie meldunków sprzed kilku godzin.
Niemcy mogli ściągać, Polacy nie
Grupa Armii „Południe” przerzucała nad Bzurę kolejne dywizje z innych kierunków. Przy takiej dysproporcji zaplecza każdy dzień walki działał na niekorzyść strony polskiej.
Warszawa: to samo miasto, odwrotne wezwanie
Skutkiem polskiego natarcia było wstrzymanie niemieckiego marszu na Warszawę i Modlin. Stolica dostała dzięki temu kilka dni, których użyła na to, do czego nie miała czasu wcześniej. 11 września Stefan Starzyński, komisarz cywilny przy Dowództwie Obrony Warszawy, wydał zarządzenie powołujące Bataliony Pracy.
Dokument jest krótki i bardzo konkretny. Bataliony miały wykonywać roboty związane z obroną stolicy, obowiązywała w nich dyscyplina wojskowa, a zgłaszać się mogli mężczyźni od siedemnastu do pięćdziesięciu pięciu lat, o silnej budowie ciała i bez widocznych niedomagań fizycznych. Wyznaczono sześć punktów rejestracyjnych w szkołach i gimnazjach, a osobno wezwano geometrów, techników i inżynierów budowlanych oraz drogowych. Na koniec Starzyński apelował o dary w postaci środków opatrunkowych oraz sprzętu kuchennego.
„Powołuje się do życia Bataliony Pracy, których zadaniem będzie wykonywanie robót, związanych z obroną Stolicy. Wzywa się ochotników do natychmiastowego rejestrowania się w punktach wskazanych poniżej.”
KontekstZarządzenie z 11 września 1939 roku, rozplakatowane w mieście
Zestawienie tego dokumentu z apelem sprzed pięciu dni pokazuje, jak bardzo zmieniło się położenie stolicy. W nocy z 6 na 7 września radio wzywało mężczyzn zdolnych do noszenia broni, w wieku od piętnastu do pięćdziesięciu pięciu lat, aby opuścili Warszawę i udali się na wschód. 11 września władze miasta wzywały mężczyzn w niemal tym samym przedziale wieku, aby zgłaszali się do pracy przy obronie. Ta sama grupa ludzi, dwa przeciwstawne wezwania, pięć dni odstępu.

Hitler przyjeżdża na front
Kalendarium IPN odnotowuje pod datą 11 września, że na polu bitwy pojawia się Adolf Hitler, aby w krytycznym momencie kampanii osobiście zagrzewać do walki swoich żołnierzy i oficerów. Sformułowanie „krytyczny moment” nie jest przesadą: niemiecki plan zakładał zakończenie działań w pierwszej połowie września, a zamiast tego 8 Armia broniła się nad Bzurą, a pod Warszawą trzeba było zrezygnować ze szturmu.
Objazdy frontu miały wymiar propagandowy, ale też praktyczny: Hitler odwiedzał sztaby, oglądał mapy i rozmawiał z dowódcami związków, których meldunki przestały zgadzać się z planem. Na zdjęciach z tych wizyt widać ludzi, którzy kilka miesięcy później będą decydować o kampanii francuskiej – między innymi Erwina Rommla, dowodzącego wtedy batalionem ochrony Kwatery Głównej.
Jest w tym również element, który historycy odnotowują z pewnym zdziwieniem: niemieckie dowództwo przez kilka pierwszych dni bitwy nie potrafiło ustalić, z jakimi siłami ma do czynienia. Meldunki mówiły o polskich związkach, które według wcześniejszych ocen powinny być już rozbite albo znajdować się gdzie indziej. Dopiero 11 i 12 września obraz się wyklarował – i wtedy Niemcy zaczęli działać z pełną determinacją.
Modlin dostaje te same kilka dni
Wstrzymanie niemieckiego natarcia dotyczyło nie tylko stolicy. Drugim punktem obszaru Armii „Warszawa” był Modlin – dziewiętnastowieczna twierdza u ujścia Narwi do Wisły, obsadzana naprędce oddziałami cofającymi się z północy, spod Mławy i znad Narwi.
Modlin miał w tej kampanii rolę podobną do Warszawy, tylko w mniejszej skali: był przeszkodą, której nie dało się wygodnie ominąć, i punktem, wokół którego dawało się zbierać rozproszone jednostki. Kilka dni zyskanych dzięki bitwie nad Bzurą pozwoliło uporządkować jego obsadę. Twierdza broniła się do 29 września, dzień dłużej niż stolica.
Mogilno: trzy dni obrony, ponad stu zamordowanych
W północno-wschodniej Wielkopolsce, daleko od głównych kierunków natarcia, od 9 września broniło się Mogilno. Miasta nie broniło wojsko, lecz Straż Obywatelska złożona z mieszkańców miasta i okolic. Około północy niemieckie oddziały próbowały wejść do Mogilna od strony Padniewki i zostały odparte. Wróciły nad ranem 11 września i zajęły miasto.
To, co nastąpiło potem, kalendarium IPN opisuje jednym zdaniem: w odwecie za heroiczną obronę Mogilna Wehrmacht morduje ponad stu jego polskich mieszkańców. Oddziałem dowodził major von Geringen, a rozprawa z obrońcami nastąpiła bezpośrednio po wkroczeniu do miasta.

Opór cywilów i odwet: powtarzalny mechanizm pierwszych tygodni
- ponad 100
- Mogilno, 11 września
- ok. 1600
- Bydgoszcz, od 5 września
- co najmniej 250
- Ciepielów, 8 września
Odwet za trzydniową obronę miasta prowadzoną przez Straż Obywatelską złożoną z mieszkańców.
Pierwsza fala egzekucji po wkroczeniu Wehrmachtu, przedstawiana jako odwet za wydarzenia krwawej niedzieli i opór Straży Obywatelskiej.
Rozstrzelanie jeńców 74 pułku piechoty, których dowódca niemieckiego pułku uznał za partyzantów mimo mundurów.
MetodologiaZestawiamy tu przypadki opisane w tym cyklu, aby pokazać powtarzalność schematu, a nie zsumować bilans. Wartości pochodzą z kalendariów IPN i opracowań przywoływanych w poszczególnych odcinkach; każda z nich ma inny stopień udokumentowania.
Sztab opuszcza Brześć
Cztery dni po przeniesieniu kwatery do Brześcia nad Bugiem sztab Naczelnego Wodza musiał ruszyć dalej. XIX Korpus Pancerny gen. Heinza Guderiana, odblokowany po upadku Wizny, szedł właśnie w tym kierunku. Kwaterę przeniesiono do Włodzimierza Wołyńskiego, jeszcze dalej na południowy wschód.
Konsekwencja była praktyczna i poważna. Każda zmiana miejsca postoju oznaczała kilkanaście godzin, w których łączność z armiami była jeszcze gorsza niż zwykle. Rozkaz Bortnowskiego wydany bez uzgodnienia z Kutrzebą i decyzje podejmowane nad Bzurą bez wiedzy Naczelnego Dowództwa nie były wyłącznie kwestią charakterów dowódców. Były też skutkiem tego, że dowodzenie państwem i armią przemieszczało się szybciej niż informacja.
Ten sam dzień na czterech poziomach
11 września
Łowicz zdobyty i oddany
Grupa gen. Bołtucia opanowuje miasto, po czym rozkaz gen. Bortnowskiego nakazuje przejście do obrony i odwrót za rzekę.
11 września
Niemcy zatrzymują marsz
Skutkiem polskiego uderzenia jest wstrzymanie niemieckiego natarcia na stolicę i twierdzę oraz przerzut sił nad Bzurę.
9–11 września
Obrona i odwet w Mogilnie
Cywilna Straż Obywatelska broni miasta przez trzy dni. Po wkroczeniu Wehrmacht morduje ponad stu mieszkańców.
11 września
Kwatera Naczelnego Wodza w drodze
Sztab opuszcza zagrożony Brześć nad Bugiem i przenosi się do Włodzimierza Wołyńskiego.
Bilans jedenastej doby
Wieczorem 11 września polskie natarcie nad Bzurą miało za sobą swój najlepszy dzień i pierwszy dzień odwrotu. Niemcy wstrzymali marsz na Warszawę, ściągali odwody i przyjmowali na froncie wizytę własnego wodza naczelnego. Polacy oddali zdobyte miasto na podstawie rozkazu, którego nie uzgodniono z dowódcą operacji. Wojna wchodziła w fazę, w której polskie możliwości miały już tylko maleć.
Jest w tej dobie pewna gorzka symetria. Niemcy przyznali, że mają kryzys, i zareagowali na niego przerzutem kilkunastu związków taktycznych oraz przyjazdem naczelnego dowódcy. Polacy odnieśli największy sukces kampanii i sami go przerwali, zanim przeciwnik zdążył to zrobić za nich. Obie strony wyciągnęły z 11 września wnioski; tylko jedna miała czym je zrealizować.
- Zdobycie Łowicza zabezpieczało skrzydło obu polskich armii i otwierało drogę do dalszych działań zaczepnych.
- Polskie natarcie zmusiło Niemców do wstrzymania marszu na Warszawę i Modlin oraz do przerzutu sił z innych kierunków.
- Cywilna Straż Obywatelska w Mogilnie zatrzymała regularny oddział Wehrmachtu na trzy dni, nie mając ani wojska, ani broni ciężkiej.
- Skala niemieckiej reakcji, z osobistym przyjazdem Hitlera włącznie, potwierdza, że bitwa nad Bzurą została uznana w Berlinie za kryzys.
- Rozkaz o przejściu do obrony wydano bez uzgodnienia z dowódcą całej operacji, co przerwało natarcie w momencie powodzenia.
- Odwrót 26 Dywizji Piechoty za Bzurę pozbawił Grupę Operacyjną „Wschód” możliwości utrzymania Łowicza.
- Polskie zgrupowanie nie miało odwodów, osłony przeciwlotniczej ani sprawnego rozpoznania, więc nie mogło utrzymać tempa natarcia.
- Kolejna zmiana miejsca postoju Naczelnego Dowództwa pogłębiła problemy z łącznością w chwili, gdy trwała najważniejsza bitwa kampanii.
12 września: Abbeville i kres nadziei na wielką ofensywę
Dwunasta doba przyniesie posiedzenie Najwyższej Rady Wojennej aliantów w Abbeville, na którym zapadnie decyzja o rezygnacji z dużej operacji lądowej na Zachodzie. Polska będzie walczyć dalej bez perspektywy odciążenia frontu.
Co warto zapamiętać
- Jedenasty dzień wojny był momentem, w którym polskie natarcie osiągnęło szczyt i w tym samym dniu zostało zatrzymane – nie przez przeciwnika, lecz przez własny rozkaz.
- Spór o decyzję Bortnowskiego jest jednym z najostrzejszych w polskiej historiografii wojskowej, bo dotyczy jedynego momentu kampanii, w którym istniała realna alternatywa.
- Przyjazd Hitlera na front nie był gestem propagandowym bez treści. Świadczył o tym, że dowództwo Rzeszy uznało położenie nad Bzurą za kryzys wymagający osobistej obecności.
- Mogilno pokazuje wzór powtarzalny w całej kampanii: opór cywilów wobec wkraczających oddziałów kończył się egzekucjami, a odwet wielokrotnie przewyższał skalę samego oporu.
Źródła
- 11 września 1939 (poniedziałek) – kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, Polskie miesiące
- 11 września 1939 (poniedziałek) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- We wrześniu 1939 roku Polacy nie tylko się bronili. Ofensywna akcja nad Bzurą – Ciekawostkihistoryczne.pl
- Władysław Bortnowski. Dowódca Armii „Pomorze” we wrześniu 1939 – Polskie Radio
- O honor polskiego żołnierza – Bzura 1939 – Bunkrowo.pl
- Bitwa nad Bzurą – Muzeum Historii Polski w Warszawie
- Bitwa nad Bzurą – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Bitwa nad Bzurą – największa bitwa kampanii 1939 r. – dzieje.pl, Polska Agencja Prasowa
- 11 września 1939 – rocznica obrony Mogilna – Powiat Mogileński
- Kalendarium wydarzeń – gmina Mogilno – Urząd Miejski w Mogilnie
- Inspekcja Adolfa Hitlera na froncie pod Warszawą – fotografia otwierająca – Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-9 / Wikimedia Commons
- Mogilno – rynek, fotografia z lat 1930–1939 – Biblioteka Narodowa / Wikimedia Commons
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku – Marian Porwit, Czytelnik
- Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 – Robert Forczyk, Rebis
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


