13 września 1939. Druga faza bitwy nad Bzurą
Kutrzeba zmienia kierunek natarcia na wschód i próbuje przebić się przez Łowicz do Warszawy. Niemcy forsują Wisłę pod Annopolem i Solcem, Luftwaffe niszczy Frampol, a nocą w Zambrowie ginie na placu koszarowym około dwustu polskich jeńców.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 01Nad Bzurą zaczęła się druga faza bitwy. Gen. Kutrzeba zmienił kierunek natarcia z południowego na wschodni, próbując przebić się przez Łowicz ku Warszawie.
- 02Niemcy rozpoczęli forsowanie Wisły pod Annopolem i Solcem. Kontratak czołgów Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej zakończył się niepowodzeniem.
- 03Około piętnastej Luftwaffe zbombardowała Frampol, niszcząc od osiemdziesięciu do osiemdziesięciu siedmiu procent zabudowy miasteczka, które nie miało żadnych celów wojskowych.
- 04W nocy z 13 na 14 września na placu koszarowym w Zambrowie niemieccy wartownicy otworzyli ogień do około czterech tysięcy jeńców. Zginęło około dwustu żołnierzy, stu zostało rannych.

Jak czytać ten odcinek
Trzynasta doba wojny jest dniem, w którym wszystkie linie obrony przestają obowiązywać naraz. Nad Bzurą zmienia się cel natarcia, na Wiśle powstają niemieckie przyczółki, a na zapleczu frontu giną cywile i jeńcy. Godziny są lokalne. Przy liczbach spornych podajemy zakresy i wskazujemy pochodzenie ustaleń.
13 września 1939 roku polskie dowództwo nad Bzurą przestało planować rozbicie niemieckiej armii i zaczęło planować wyjście z okrążenia. Tego samego dnia Niemcy przekroczyli Wisłę pod Annopolem i Solcem, czyli tę linię, na której od tygodnia miała się odtworzyć polska obrona. A o trzeciej po południu bombowce zniszczyły Frampol, miasteczko na Roztoczu, w którym nie było ani jednego celu wojskowego.
Bzura: druga faza, inny cel
Pierwsza faza bitwy, licząca się od 9 września, zakończyła się dzień wcześniej na linii Ozorków – Stryków. Dalsze parcie na południe nie miało już sensu: nad Bzurę ściągały niemieckie odwody z trzech kierunków, a polskie zgrupowanie nie miało czym pogłębiać natarcia. Gen. Tadeusz Kutrzeba zmienił kierunek uderzenia z południowego na wschodni.
Nowym celem był Łowicz i dalej droga przez Puszczę Kampinoską do Warszawy. Zamiar zmienił się z operacyjnego na ratunkowy: nie chodziło już o rozbicie 8 Armii ani o odciążenie stolicy, lecz o przebicie się do niej z tym, co zostało z armii „Poznań” i „Pomorze”. Rozkazy o przegrupowaniu wydano 13 września i tego dnia część oddziałów zaczęła odchodzić z osiągniętych pozycji.
Oś czasu
5 wydarzeńFaza I: natarcie na Stryków
Polacy rozbijają niemiecką 30 Dywizję Piechoty, odbijają Łęczycę, Piątek, Uniejów i Walewice, dochodząc do linii Ozorków – Stryków.
Łowicz zdobyty i oddany
Grupa gen. Bołtucia opanowuje miasto, po czym rozkaz gen. Bortnowskiego nakazuje przejście do obrony i odwrót za rzekę.
Faza II: zwrot na wschód
Kutrzeba zmienia kierunek natarcia. Celem staje się przebicie przez Łowicz i Puszczę Kampinoską do Warszawy.
Walki o Łowicz
Polskie oddziały ponownie uderzają na miasto, a niemieckie pierścienie okrążenia zaciskają się od północy i południa.
Faza III: próba przebicia
Zgrupowania znad Bzury próbują przejść do Warszawy przez Puszczę Kampinoską pod nieustannymi nalotami.
Po stronie niemieckiej trwało w tym czasie zamykanie pierścienia. Grupa Armii „Południe” gen. Gerda von Rundstedta przerzucała nad Bzurę kolejne związki, a 8 Armia gen. Johannesa Blaskowitza, jeszcze cztery dni wcześniej broniąca się przed polskim uderzeniem, przechodziła do natarcia. Od północy nadciągały jednostki zza Wisły, od południa związki szybkie 10 Armii.
W praktyce oznaczało to, że polskie zgrupowanie znalazło się w worku o kurczących się wymiarach, z jedynym wyjściem prowadzącym przez Puszczę Kampinoską. Właśnie dlatego zwrot na wschód był konieczny i właśnie dlatego przyszedł za późno, by mógł być czymś więcej niż próbą ratunku.
Czy zwrot na wschód był jedynym wyjściem?
Innej drogi już nie było
Po ściągnięciu niemieckich odwodów dalsze natarcie na południe prowadziło donikąd, a pozostanie w miejscu oznaczało okrążenie w otwartym terenie. Marsz na Warszawę dawał szansę uratowania choć części ludzi i sprzętu.
Można było próbować ku środkowej Wiśle
Zwolennicy tej oceny wskazują, że przebijanie się na południe dawałoby połączenie z siłami cofającymi się na południowy wschód, zamiast prowadzić kolejne dywizje do oblężonego miasta, którego los i tak był przesądzony.
O wszystkim decydowało powietrze
Trzecie stanowisko podkreśla, że przy pełnej przewadze Luftwaffe każdy marsz w dzień oznaczał rozbicie kolumn, a każda przeprawa utratę sprzętu. Kierunek zmieniał tylko miejsce, w którym to nastąpi.
Zasada ocenySpór ma wymiar praktyczny: część oddziałów znad Bzury rzeczywiście przedarła się do Warszawy i wzięła udział w jej obronie do 28 września.
Wisła przestaje być przeszkodą
Sto kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód od Bzury działo się coś, co odbierało sens całemu planowi obrony. Niemcy rozpoczęli forsowanie Wisły pod Annopolem i Solcem. Była to ta sama rzeka, na której według rozkazu Naczelnego Wodza z 6 września miał się odtworzyć ciągły front, i ta sama, za którą przez tydzień próbowały przebić się kolejne polskie związki.
Do kontrataku na niemieckie przyczółki skierowano czołgi Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej – jednego z dwóch polskich związków tego typu, sformowanego dopiero w 1939 roku. Uderzenie nie powiodło się. Brygada dysponowała tankietkami i lekkimi wozami rozpoznawczymi, nie sprzętem zdolnym zlikwidować umocniony przyczółek broniony przez piechotę z bronią przeciwpancerną.
Dwie brygady, które miały być przyszłością
Wojsko Polskie weszło do wojny z dwoma związkami zmotoryzowanymi: 10 Brygadą Kawalerii Zmotoryzowanej płk. Stanisława Maczka i Warszawską Brygadą Pancerno-Motorową płk. Stefana Roweckiego. Obie były formacjami nowymi, tworzonymi w drugiej połowie lat trzydziestych jako zapowiedź kierunku, w którym miała pójść cała armia.
Obie walczyły we wrześniu dobrze i obie nie mogły niczego przesądzić, bo było ich dwie. Dwadzieścia niemieckich związków szybkich przeciw dwóm polskim to nie różnica jakości sprzętu, lecz różnica skali. Maczek przeprowadził swoją brygadę przez całą kampanię i przekroczył granicę węgierską w zorganizowanym szyku; pięć lat później dowodził 1 Dywizją Pancerną w Normandii.
Frampol: miasteczko jako tarcza strzelnicza
Około godziny piętnastej nad Frampolem, niewielkim miasteczkiem na Roztoczu, pojawiły się bombowce He 111 z VIII Korpusu Lotniczego gen. Wolframa von Richthofena. Wystartowały godzinę wcześniej z lotniska Rosenborn na Śląsku. Na miasto spadły dwadzieścia cztery bomby burzące oraz nieustalona liczba zapalających. Wybuchł pożar, który strawił niemal całą zabudowę.

Wykonawca
- Ustalenia
- VIII Korpus Lotniczy gen. Wolframa von Richthofena, bombowce He 111
- Uwagi
- Start z lotniska Rosenborn na Śląsku, około godziny przed nalotem
Środki
- Ustalenia
- 24 bomby burzące oraz nieustalona liczba zapalających
- Uwagi
- Skutkiem był pożar obejmujący niemal całe miasto
Zniszczenia
- Ustalenia
- 80–87 procent zabudowy, czyli około 750 budynków
- Uwagi
- Jedno z najbardziej zniszczonych miast w Polsce w czasie wojny
Ofiary
- Ustalenia
- około 10 osób, głównie przyjezdnych
- Uwagi
- Mieszkańców ostrzegli obserwatorzy rozstawieni na okolicznych wzgórzach
Niska liczba ofiar przy tak wielkim zniszczeniu wynika z ostrzeżenia ludności. Nie zmienia to charakteru samego nalotu, przeprowadzonego na miasto pozbawione celów wojskowych.
Dlaczego Niemcy zbombardowali Frampol?
Sprawdzenie taktyki w warunkach polowych
Według dziennikarzy i historyków lokalnych w mieście nie było żadnych celów wojskowych, a nalot miał posłużyć ocenie skuteczności bombardowania w warunkach polowych. Frampol byłby więc poligonem, a nie celem.
Układ miasta ułatwiał nawigację i celowanie
Norman Davies oraz badacze regionalni wskazują, że Niemcy wykorzystali wyjątkowo regularny plan miasta z dużym rynkiem, który z powietrza przypominał tarczę strzelniczą i ułatwiał ocenę celności.
Element szerszej praktyki wrześniowej
Trzecie stanowisko umieszcza Frampol w jednym rzędzie z Wieluniem, Sulejowem i Janowem Lubelskim: bombardowanie miast bez znaczenia wojskowego było we wrześniu 1939 roku powtarzalną praktyką, a nie odosobnionym eksperymentem.
Zasada ocenyTe trzy wyjaśnienia nie wykluczają się. Łączy je ustalenie bezsporne: Frampol nie był celem wojskowym, a jego zniszczenie nie miało wpływu na przebieg działań.
Cztery miasta bez celów wojskowych
Pierwszy nalot wojny
Bomby spadły na miasto i szpital oznaczony znakami Czerwonego Krzyża w pierwszych minutach agresji. Liczba ofiar do dziś nie została ostatecznie ustalona.
Miasto spalone w jeden dzień
Nalot na miejscowość wypełnioną uchodźcami. Zniszczenia objęły niemal całą zabudowę, a ofiary liczono w setkach.
Trzy fale, pierwsza podczas sumy
Bombardowanie rozpoczęte o 11.30, gdy kościół był pełen ludzi, powtórzone około 16.00. Zginęło około 350 cywilów.
Zniszczenie bez ofiar masowych
Zniszczono od 80 do 87 procent zabudowy, ale ostrzeżona ludność zdążyła opuścić miasto. Zginęło około dziesięciu osób.
Zestawienie tych czterech nalotów pokazuje, że bombardowanie miast pozbawionych znaczenia wojskowego nie było we wrześniu 1939 roku wyjątkiem ani błędem nawigacyjnym. Było powtarzalną praktyką, stosowaną od pierwszego dnia wojny do jej trzeciego tygodnia, na obszarze od Wielunia po Roztocze.
Zambrów: dziesięć minut na placu koszarowym
W nocy z 13 na 14 września na placu koszarowym w Zambrowie zgromadzono około czterech tysięcy wziętych do niewoli żołnierzy 18 Dywizji Piechoty. Ludzi ułożono na noc pod gołym niebem, otoczonych wartownikami. W pewnym momencie na plac wpadły spłoszone konie.
Jeńcy zaczęli się podnosić i usuwać z drogi zwierząt. Niemieccy wartownicy otworzyli ogień. Strzelanina trwała około dziesięciu minut i ustała dopiero wtedy, gdy ranni zaczęli padać także po stronie niemieckiej. Zginęło około dwustu polskich żołnierzy, stu zostało rannych. Pomocy medycznej udzielono im dopiero rano.
Czwarty taki przypadek opisany w tym cyklu
- 66–84
- Serock, noc 4/5 września
- co najmniej 250
- Ciepielów, 8 września
- ok. 70
- Szczucin, 12 września
- ok. 200
- Zambrów, noc 13/14 września
Chaotyczny ogień do jeńców Armii „Pomorze” po oświetleniu pola reflektorami. Pretekst: rzekoma próba ucieczki.
Rozstrzelanie jeńców 74 pułku piechoty uznanych przez dowódcę niemieckiego pułku za partyzantów mimo mundurów.
Jeńcy i uchodźcy zamordowani w płonącym budynku szkoły. Pretekst: zastrzelenie niemieckiego sierżanta przez jednego z jeńców.
Ogień do jeńców 18 Dywizji Piechoty na placu koszarowym. Pretekst: popłoch wywołany przez spłoszone konie.
MetodologiaZestawiamy zdarzenia opisane w kolejnych odcinkach, aby pokazać powtarzalność mechanizmu, a nie zsumować bilans. Wszystkie oparte są na powojennych ustaleniach, relacjach świadków i badaniach nad zbrodniami Wehrmachtu w kampanii wrześniowej.
Czy konie wpuszczono celowo?
Część świadków zeznawała po wojnie, że konie zostały wypuszczone na plac przez samych wartowników, którzy wykorzystali powstałe zamieszanie jako pretekst do strzelania. Nie da się tego rozstrzygnąć dokumentacyjnie. Bezsporne pozostaje to, że ogień otwarto do bezbronnych ludzi leżących na ziemi i że trwał, dopóki nie zaczęli ginąć również Niemcy.
Tego samego dnia w Szczucinie Niemcy rozstrzelali dwudziestu pięciu Żydów, których wcześniej zmuszono do pochowania ciał jeńców zamordowanych dzień wcześniej w budynku szkoły. Zbrodnia z 12 września domknęła się więc kolejną, popełnioną na ludziach sprowadzonych, by uprzątnąć jej ślady.
Modlin: resztki Armii „Łódź” docierają do twierdzy
Na północ od Warszawy zamykał się los jednej z armii, które 1 września stały na granicy. Resztki Armii „Łódź”, rozbitej pod Piotrkowem i cofającej się od tygodnia, przedarły się do twierdzy Modlin. Gen. Wiktor Thommée objął dowództwo Obozu Warownego „Modlin”.
Modlin – dziewiętnastowieczna twierdza u ujścia Narwi do Wisły – stawał się w ten sposób drugim, obok Warszawy, punktem oporu w centrum kraju. Obsadę zbierano z tego, co dotarło: oddziałów spod Mławy, znad Narwi i z rozbitej Armii „Łódź”. Twierdza broniła się do 29 września, o jeden dzień dłużej niż stolica.
Warszawa i Lwów: drugi tydzień oblężenia
W obu dużych miastach trwały działania, które nie zmieniały się z dnia na dzień, ale sumowały się w coraz gorsze położenie. Warszawa była bombardowana i ostrzeliwana od chwili, gdy Niemcy zrezygnowali ze szturmu, a Lwów odpierał kolejne natarcia od zachodu, drugą dobę po nieudanej próbie zdobycia miasta z marszu.
Różnica polegała na perspektywie. Warszawa mogła jeszcze liczyć na odsiecz znad Bzury i właśnie dlatego zwrot Kutrzeby na wschód miał znaczenie wykraczające poza los jego armii. Lwów bronił się w rejonie, który według planu z 10 września miał być ostatnim obszarem zorganizowanej obrony państwa, a jednocześnie w rejonie, do którego zbliżała się już druga armia. O tym w mieście jeszcze nie wiedziano.
Litwa mówi „nie”
Po raz kolejny w tym tygodniu sąsiad Polski odrzucił niemiecką propozycję udziału w agresji. Berlin sugerował Kownu odebranie Polsce Wileńszczyzny siłą; 9 września Ribbentrop przekazał taką propozycję przez posła Ericha Zechlina. Mimo popularności tej idei w litewskim społeczeństwie rząd Litwy odmówił i utrzymał neutralność. Niemiecki nacisk ustał 16 września.
Dalszy ciąg jest gorzki. Wilna Litwa nie odebrała Polsce, ale otrzymała je z rąk Związku Radzieckiego – po tym, jak Armia Czerwona zajęła miasto po walkach w nocy z 18 na 19 września. Kilka miesięcy później sam Związek Radziecki wcielił Litwę do swojego terytorium.
Trzej sąsiedzi, trzy odpowiedzi
Odmowa przemarszu wojsk
Rząd Pála Telekiego odrzucił żądanie przepuszczenia Wehrmachtu przez węgierskie terytorium, a osiem dni później otworzył granicę dla polskich uchodźców.
Odmowa udziału w agresji
Kowno odrzuciło sugestie odebrania Polsce Wileńszczyzny siłą, mimo że sprawa Wilna była tam od dwudziestu lat kwestią zasadniczą.
Neutralność mimo sojuszu
Bukareszt ogłosił neutralność, choć wiązał go z Polską układ o wzajemnej pomocy. Formalnie dotyczył on agresji sowieckiej, nie niemieckiej.
Ten sam dzień na czterech poziomach
13 września
Zwrot na wschód
Kutrzeba kieruje natarcie na Łowicz i dalej ku Warszawie. Cel z operacyjnego staje się ratunkowy.
13 września
Przyczółki pod Annopolem i Solcem
Niemcy forsują rzekę, na której miała się odtworzyć polska obrona. Kontratak brygady pancerno-motorowej nie przynosi skutku.
13 września
Frampol pod bombami
Nalot niszczy od 80 do 87 procent zabudowy miasteczka pozbawionego celów wojskowych.
13/14 września
Zambrów i Szczucin
Ogień do jeńców na placu koszarowym oraz rozstrzelanie Żydów zmuszonych do pochowania ofiar wcześniejszej masakry.
Bilans trzynastej doby
Wieczorem 13 września wszystkie trzy filary polskiego planu obrony przestały działać jednocześnie. Linia Wisły została przerwana, natarcie nad Bzurą zmieniło cel z ofensywnego na ratunkowy, a zachodni sojusznicy dzień wcześniej odwołali ofensywę, o czym w Polsce jeszcze nie wiedziano. Wojsko Polskie nadal walczyło na całym terytorium, ale nie miało już planu, który prowadziłby do czegoś innego niż przetrwanie kolejnych dni.
Trzynasty dzień dobrze pokazuje, dlaczego kampanię wrześniową trudno opowiedzieć jako ciąg bitew. Najważniejsze wydarzenia tej doby to zmiana kierunku marszu, przeprawa przez rzekę i trzy zbrodnie na zapleczu. Żadne z nich nie było bitwą, a razem znaczyły więcej niż niejedno starcie z pierwszego tygodnia.
- Resztki Armii „Łódź” przebiły się do Modlina i wzmocniły obsadę twierdzy, która broniła się dłużej niż Warszawa.
- Kutrzeba zdołał w trakcie bitwy przeorientować natarcie o dziewięćdziesiąt stopni, co przy rwącej się łączności było operacją trudną samą w sobie.
- Ostrzeżenie ludności Frampola przez obserwatorów na wzgórzach ograniczyło liczbę ofiar nalotu do około dziesięciu osób mimo zniszczenia miasta.
- Litwa odrzuciła niemieckie propozycje udziału w agresji, mimo że dotyczyły sprawy dla niej najważniejszej od dwudziestu lat.
- Forsowanie Wisły pod Annopolem i Solcem przekreśliło koncepcję obrony na linii rzek, wyznaczoną rozkazem z 6 września.
- Kontratak Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej nie miał szans wobec braku sprzętu zdolnego zwalczać umocnione przyczółki.
- Zmiana kierunku natarcia nad Bzurą oznaczała rezygnację z celu operacyjnego na rzecz próby wyjścia z okrążenia.
- Zambrów, Szczucin i Frampol pokazują, że na zapleczu frontu obowiązywały już reguły okupacyjne, a nie prawo wojenne.
14 września: Gdynia zajęta, Wybrzeże walczy dalej
Czternasta doba przyniesie wejście wojsk niemieckich do Gdyni. Obrona Wybrzeża przeniesie się na Kępę Oksywską i Hel, a nad Bzurą będzie trwać próba wyrwania się z okrążenia.
Co warto zapamiętać
- Zmiana kierunku natarcia nad Bzurą oznaczała porzucenie planu rozbicia niemieckiej 8 Armii i przyjęcie celu skromniejszego: przebicia się do Warszawy z tym, co zostało.
- Forsowanie Wisły pod Annopolem i Solcem odbierało sens ostatniej linii obrony wyznaczonej rozkazem z 6 września. Rzeka przestawała być przeszkodą.
- Frampol jest jednym z najlepiej udokumentowanych przypadków bombardowania miasta bez znaczenia wojskowego. Wybrano je między innymi dlatego, że regularny układ ulic i duży rynek przypominały z góry tarczę strzelniczą.
- Zambrów zamyka wrześniowy ciąg zbrodni na jeńcach, który prowadzimy w tym cyklu od Serocka. Za każdym razem powtarza się ten sam wzór: incydent, panika lub prowokacja, a potem ogień do bezbronnych ludzi.
Źródła
- 13 września 1939 (środa) – kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, Polskie miesiące
- 13 września 1939 (środa) – kalendarium wojny obronnej – Muzeum Historii Polski, serwis Wojna obronna 1939
- Bombardowanie Frampola – Wikipedia, wolna encyklopedia
- 13 września spadły bomby… – Urząd Miejski we Frampolu
- Żywy poligon Luftwaffe – Dziennik Wschodni
- 13 września 1939 roku lotnictwo niemieckie zbombardowało Frampol – Historykon.pl
- Zbrodnia w Zambrowie – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Zbrodnie Wehrmachtu na jeńcach polskich we wrześniu 1939 roku – Tomasz Sudoł, Instytut Pamięci Narodowej
- W 1939 roku Niemcy bestialsko zamordowali tysiące polskich jeńców – WielkaHistoria
- Zbrodnia w Szczucinie (1939) – Wikipedia, wolna encyklopedia
- Bitwa nad Bzurą – Muzeum Historii Polski w Warszawie
- Bitwa nad Bzurą – Wikipedia, wolna encyklopedia
- 1 września 1939 r. – neutralna Litwa i sympatia do walczącej Polski – Kurier Wileński
- Międzywojenne losy Wilna. Pomiędzy dwoma „wyzwoleniami” sowieckimi – Instytut Pamięci Narodowej, Przystanek Historia
- Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa i 1 Pułk Strzelców Konnych – fotografia otwierająca – Narcyz Witczak-Witaczyński / Narodowe Archiwum Cyfrowe
- Frampol z lotu ptaka – fotografia współczesna – Jbadach123 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku – Marian Porwit, Czytelnik
- Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 – Robert Forczyk, Rebis
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


