2 września 1939. Obrona granic zaczyna pękać
Na Pomorzu zaciska się pierścień okrążenia, pod Pszczyną czołgi rozrywają polską pozycję, a Armia „Kraków” rozpoczyna odwrót. Jednocześnie trwają walki pod Mławą, Jordanowem, Węgierską Górką i na Westerplatte.
Z tej publikacji dowiesz się:
- 012 września nie przyniósł załamania całej polskiej obrony, ale na Pomorzu i Górnym Śląsku lokalne przełamania zaczęły zagrażać istnieniu całych zgrupowań.
- 02Pod Mławą, Jordanowem i Węgierską Górką polskie oddziały nadal skutecznie opóźniały silniejszego przeciwnika. Ich sukcesy nie usuwały jednak niebezpieczeństwa obejścia skrzydeł.
- 03Na Westerplatte nalot Luftwaffe zniszczył Wartownię nr 5. Załoga przetrwała bombardowanie i nie skapitulowała, choć poniosła najcięższy jednorazowy cios w całej obronie składnicy.
- 04W Londynie i Paryżu narastała presja na wypełnienie zobowiązań wobec Polski, lecz 2 września zachodni sojusznicy nadal nie znajdowali się formalnie w stanie wojny z Niemcami.

Doba, w której liczy się mapa, nie pojedynczy bunkier
Drugiego dnia śledzimy równolegle sześć obszarów kryzysu. Pozycja może nadal się bronić, a całe zgrupowanie już przegrywać wyścig o drogę odwrotu. Godziny są lokalne; tam, gdzie dokumenty nie pozwalają ustalić dokładnej kolejności, pozostajemy przy porze dnia.
Rankiem 2 września polskie komunikaty mogły nadal mówić o odpartych szturmach, zniszczonych czołgach i utrzymanych pozycjach. Wieczorem obraz był znacznie groźniejszy. Na Pomorzu niemieckie kliny pancerne rozcinały ugrupowanie Armii „Pomorze”, pod Pszczyną 5 Dywizja Pancerna przebiła zasadniczą linię obrony, a dowódca Armii „Kraków” uzyskał zgodę na rozpoczęcie odwrotu. Nie był to jeszcze upadek frontu. Był to moment, w którym lokalne pęknięcia zaczęły łączyć się w jeden problem operacyjny.
Po pierwszej dobie obie strony zmieniają sposób walki
Niemieckie dowództwa wiedziały już, gdzie bezpośredni szturm przynosi nieproporcjonalne straty. Pod Mławą i na części pozycji śląskich coraz większego znaczenia nabierało obchodzenie umocnień, przerzucanie nacisku na słabszy sąsiedni odcinek oraz wprowadzanie jednostek szybkich w powstałe luki. Polacy musieli jednocześnie bronić pozycji, odtwarzać łączność, przyjmować spóźnione pododdziały mobilizacyjne i oceniać, czy odwrót nie rozpoczął się już za późno.
Trzy pytania drugiego dnia
Czy pozycja nadal wytrzymuje?
Pod Mławą, Węgierską Górką i na Westerplatte odpowiedź brzmiała: tak. Załogi i dywizje nadal wykonywały zadania obronne.
Czy sąsiedzi utrzymują skrzydła?
Na Pomorzu i Śląsku coraz częściej: nie. Przeciwnik wdzierał się pomiędzy związki taktyczne i zagrażał drogom zaopatrzenia oraz odwrotu.
Kiedy nadejdzie pomoc Zachodu?
Londyn i Paryż debatowały nad ultimatum. Dla żołnierza na froncie nie oznaczało to jeszcze ani jednego niemieckiego batalionu mniej.
Chronologia: sobota 2 września 1939 roku
Oś czasu
6 wydarzeńWalki w Borach Tucholskich i pod Jordanowem
Niemieckie związki szybkie pogłębiają włamania na Pomorzu. Na południu 10 Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka opóźnia XXII Korpus pod Wysoką i Jordanowem.
Kolejne uderzenia pod Mławą i Pszczyną
Pozycja mławska nadal trwa, lecz na Górnym Śląsku 5 Dywizja Pancerna naciera na 6 Dywizję Piechoty w rejonie Ćwiklic i Pszczyny.
Polskie „Karasie” atakują kolumny pancerne
Lekkie bombowce i samoloty rozpoznawcze uderzają na niemieckie jednostki w luce częstochowskiej. Część wypraw ponosi ciężkie straty.
Rozpoczyna się główna walka o Węgierską Górkę
Niemiecka 7 Dywizja Piechoty naciera na niedokończony rygiel umocniony i schrony obsadzone przez kompanię forteczną kpt. Tadeusza Semika.
Armia „Kraków” otrzymuje zgodę na odwrót
Gen. Antoni Szylling decyduje się ratować armię przed oskrzydleniem. Wycofanie musi odbywać się nocą, na drogach zatłoczonych przez wojsko i uchodźców.
Brytyjska Izba Gmin żąda stanowczej decyzji
Presja parlamentarna rośnie. Ostateczne ultimata i wypowiedzenie wojny Niemcom nastąpią dopiero następnego dnia.
Ta sekwencja nie była odczuwana jednakowo w całym kraju. Załoga schronu widziała kilkaset metrów przedpola, dowódca dywizji kilka dróg i sąsiednich pułków, a Naczelne Dowództwo próbowało z opóźnionych meldunków zbudować obraz frontu rozciągniętego od Bałtyku po Karpaty.

Pomorze: korytarz staje się pułapką
Armia „Pomorze” gen. Władysława Bortnowskiego była rozdzielona Wisłą i broniła terenu atakowanego jednocześnie od zachodu oraz z Prus Wschodnich. Po pierwszej dobie niemiecki XIX Korpus Armijny gen. Heinza Guderiana rozwijał natarcie przez Bory Tucholskie. Jego celem nie było wyparcie każdej polskiej placówki, lecz przecięcie dróg prowadzących ku Bydgoszczy i Wiśle.
Polskie 9 i 27 Dywizja Piechoty oraz Pomorska Brygada Kawalerii walczyły w lesistym terenie, w którym meldunki docierały z opóźnieniem, a kolumny łatwo traciły orientację. Naloty, zatory i zerwane połączenia powodowały, że rozkaz odwrotu nie tworzył jednego uporządkowanego ruchu. Część oddziałów przebijała się osobno, inne wpadały na niemieckie blokady lub traciły kontakt z dowództwem.
Cztery źródła kryzysu
2 września
Las utrudnia dowodzenie obu stronom
Teren ogranicza obserwację, ale nie zatrzymuje niemieckich kolumn korzystających z rozpoznania lotniczego i przewagi radiowej.
dzień i noc
Odwrót miesza oddziały i tabory
Wojsko, transporty mobilizacyjne oraz cywile korzystają z tych samych osi marszu, narażonych na bombardowanie.
2 września
Rzeka dzieli własne siły
Przeprawy stają się wąskimi gardłami. Każde opóźnienie grozi odcięciem zgrupowań pozostających na zachód od Wisły.
kolejna doba
Gdynia, Hel i Westerplatte walczą osobno
Sukces niemieckiego natarcia w korytarzu ogranicza możliwość wsparcia nadmorskich placówek z głębi kraju.
Okrążenie zaczyna się od utraty informacji
Oddział nie musi jeszcze zobaczyć niemieckich czołgów na tyłach, by znaleźć się w niebezpieczeństwie. Wystarczy, że nie wie, czy sąsiednia dywizja nadal walczy, czy most jest przejezdny i czy rozkaz sprzed kilku godzin pozostaje aktualny.
Mława: umocnienia trwają, skrzydło staje się problemem
Na północnym Mazowszu 20 Dywizja Piechoty nadal broniła przygotowanej pozycji mławskiej przed niemiecką 3 Armią. Czołowe ataki pierwszego dnia nie przyniosły Niemcom rozstrzygnięcia. Drugiego dnia ponawiano nacisk i szukano możliwości obejścia polskich schronów, zwłaszcza przez słabiej zabezpieczone odcinki na wschodzie.
Schrony i przygotowane pola ognia
- Korzyść dla obrońców
- Utrudniały frontalny szturm piechoty i pojazdów
- Narastające ryzyko
- Nie tworzyły zamkniętej twierdzy odpornej na obejście.
Artyleria dywizyjna
- Korzyść dla obrońców
- Mogła razić podejścia i skupiska przeciwnika
- Narastające ryzyko
- Zużycie amunicji oraz przerwy w łączności zmniejszały skuteczność.
Znajomość terenu
- Korzyść dla obrońców
- Ułatwiała organizację obrony i kontrataków
- Narastające ryzyko
- Luftwaffe rozpoznawała ruch odwodów i zaplecza.
Czas kupiony 1 września
- Korzyść dla obrońców
- Pozwalał porządkować oddziały Armii „Modlin”
- Narastające ryzyko
- Niemcy wykorzystywali ten sam czas do nacisku na skrzydła.
Bitwa pod Mławą nie zakończyła się 2 września. Decyzja o opuszczeniu pozycji zapadła po dalszych walkach i pogorszeniu sytuacji na skrzydłach.
Między Częstochową a Piotrkowem: po Mokrze nie ma spokojnego frontu
Wołyńska Brygada Kawalerii po walce pod Mokrą zachowała zdolność bojową, ale nie mogła drugi dzień stać w tym samym miejscu i pozwolić się obejść. Niemiecka 4 Dywizja Pancerna szukała przejścia w kierunku Radomska i Piotrkowa. Jednocześnie na odcinku Armii „Łódź” rozpoczynały się walki o Góry Borowskie — pozycję osłaniającą drogę ku Piotrkowowi i dalej ku Warszawie.
Od lokalnego zwycięstwa do walki o czas
po bitwie z 1 września
Sukces nie zatrzymuje całego korpusu
Wołyńska Brygada Kawalerii osłania kierunek, lecz musi reagować na postępy Niemców na sąsiednich drogach.
2–5 września
Wzgórza osłaniają Piotrków
Polskie oddziały przygotowują się do walki z jednostkami niemieckiej 10 Armii. Najcięższe starcia nastąpią w kolejnych dobach.
2 września
Cel dla Brygady Bombowej
Polskie lotnictwo otrzymuje zadanie uderzenia w związki pancerne, zanim ich marsz przełoży się na przełamanie całego frontu.
Pszczyna: przełamanie, które otwiera drogę na zaplecze Śląska
W rejonie Pszczyny i Ćwiklic 6 Dywizja Piechoty gen. Bernarda Monda przyjęła uderzenie niemieckiej 5 Dywizji Pancernej. Polacy walczyli na pozycjach wysuniętych i zasadniczych, ale błyskawicznie zmieniająca się sytuacja, niepełne rozpoznanie oraz wejście czołgów w luki między pododdziałami doprowadziły do ciężkich strat i miejscowej dezorganizacji.
Znaczenie Pszczyny wykraczało poza utracony teren. Przełamanie zagrażało zapleczu całej Armii „Kraków”, która miała stanowić południowy zawias polskiego ugrupowania. Dalsze trwanie na Śląsku groziło odcięciem dróg przez Kraków i przeprawy na wschód. Gen. Antoni Szylling zabiegał więc o zgodę na odwrót, choć oznaczało to opuszczanie przemysłowego regionu już w drugiej dobie wojny.
Odwrót Armii „Kraków” miał ratować wojsko, nie teren
Szylling nie rezygnował z dalszej walki. Uznał, że utrzymanie wysuniętych pozycji po przełamaniu skrzydła może zakończyć się okrążeniem armii. Nocny marsz na wschód dawał szansę odtworzenia frontu, ale wystawiał kolumny na chaos, naloty i utratę ciężkiego sprzętu.
Jordanów i Węgierska Górka: południowe drogi zostają zamknięte ogniem
Na Podhalu 10 Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka prowadziła działania opóźniające przeciw niemieckiemu XXII Korpusowi. Pod Wysoką i Jordanowem wykorzystywała teren, armaty przeciwpancerne oraz kontrataki niewielkich odwodów. Celem nie było trwałe zatrzymanie wszystkich sił przeciwnika, lecz kupienie czasu dla odwrotu Armii „Kraków”.
Dwa różne sposoby opóźniania
Mobilna obrona Maczka
Zmotoryzowane pododdziały przechodzą między kolejnymi rubieżami, uderzają na odsłonięte elementy i wycofują się przed okrążeniem.
Niedokończony rygiel forteczny
Cztery aktywne schrony kompanii fortecznej i wspierająca piechota blokują dolinę. Niemiecka 7 Dywizja Piechoty potrzebuje około 20 godzin, by pokonać opór.
Czas dla odchodzącej armii
Żadna z tych walk nie mogła samodzielnie odwrócić kampanii. Obie utrudniały przeciwnikowi szybkie zamknięcie drogi odwrotu na Kraków.
Westerplatte: najcięższy nalot i zniszczenie Wartowni nr 5
Po nieudanych szturmach lądowych Niemcy zdecydowali się złamać obronę z powietrza. Po południu bombowce nurkujące zaatakowały niewielki teren składnicy. Eksplozje zrywały łączność, niszczyły drzewa i zasypywały rowy, a bezpośrednie trafienia obróciły Wartownię nr 5 w ruinę.
Najcięższa strata obrońców Westerplatte w jednej chwili
- 2 × SC 50
- bezpośrednie trafienia
- 1 × SC 250
- bliska eksplozja
- co najmniej 7
- poległych obrońców
Dwie bomby 50-kilogramowe uderzyły w wartownię.
Bomba 250-kilogramowa wybuchła przy budynku, wzmacniając skalę zniszczeń.
Eksplozja i pożar amunicji w dolnej kondygnacji zabiły większość obsady przebywającej wewnątrz.
MetodologiaWspółczesne badania archeologiczne Muzeum II Wojny Światowej łączą relikty budynku, leje po bombach, dokumenty i identyfikację szczątków. Liczba poległych bywała wcześniej różnie podawana, dlatego przyjmujemy ostrożne minimum muzealne.
Bombardowanie wywołało kryzys, ale nie zakończyło obrony. Zastępca dowódcy kpt. Franciszek Dąbrowski reorganizował stanowiska i przekonywał do dalszej walki. Niemcy, obawiając się wejścia w zaminowany i wciąż broniony teren po zmroku, nie wykorzystali natychmiast skutków nalotu. Składnica przetrwała drugą noc.
„Karasie” nad kolumnami pancernymi: Polska odpowiada z powietrza
2 września polskie lekkie bombowce PZL.23 Karaś rozpoczęły uderzenia na niemieckie kolumny w luce częstochowskiej. Samolot mógł przenosić bomby i prowadzić rozpoznanie, ale był wolniejszy od niemieckich myśliwców, a atak na wojska wyposażone w broń przeciwlotniczą wymagał lotu na wysokości ułatwiającej trafienie celu — i przeciwnikowi trafienie samolotu.

Wyprawy lwowskiego dywizjonu Brygady Bombowej i 24 Eskadry Rozpoznawczej Armii „Kraków” pokazały, że polskie lotnictwo nie zostało zniszczone pierwszego ranka. Pokazały też jego ograniczenia. Załogi mogły opóźnić kolumnę, zniszczyć pojedyncze pojazdy i wymusić rozproszenie, lecz nie były w stanie zatrzymać całego korpusu pancernego bez współdziałania z wojskami lądowymi.
- zachowana zdolność do rozpoznania i uderzenia na głównym kierunku niemieckiego natarcia;
- wyszkolone załogi potrafiące działać z lotnisk polowych;
- możliwość krótkotrwałego zakłócenia marszu kolumn pancernych i samochodowych;
- wartość meldunków lotniczych dla dowództw pozbawionych aktualnego obrazu frontu.
- niewielka prędkość PZL.23 i podatność na ataki myśliwców;
- silna niemiecka obrona przeciwlotnicza towarzysząca związkom szybkim;
- brak liczebności pozwalającej utrzymywać stały nacisk na wielu kierunkach;
- trudność odróżnienia pojazdów zniszczonych od czasowo rozproszonych lub uszkodzonych.
„Ja poprowadzę tę eskadrę.”
KontekstDowódca toruńskiego dywizjonu myśliwskiego prowadził PZL P.11 do ataku na niemieckie oddziały naziemne na Pomorzu. Zadanie wykraczało poza podstawowe przeznaczenie myśliwców; Laskowski zginął podczas akcji.
Za frontem: od wojennej plotki do zbiorowej odpowiedzialności
Szybki ruch wojsk, obecność dywersantów i niedostatek wiarygodnych informacji tworzyły atmosferę podejrzliwości. Niemieckie jednostki często interpretowały pojedyncze strzały, własny ogień albo chaos nocnego postoju jako atak polskich cywilów. Nazistowska propaganda o rzekomych „partyzantach” dostarczała gotowego uzasadnienia dla odwetu.
Represja regularnego wojska wobec mieszkańców
- 1–2 IX
- czas zbrodni
- dziesiątki
- zamordowanych
- regularny Wehrmacht
- sprawcy
Represje rozpoczęły się w pierwszej dobie inwazji i były kontynuowane następnego dnia.
Mieszkańców rozstrzeliwano, palono zabudowania, a część ludzi zginęła w płomieniach.
Za działania odpowiadali żołnierze 41 Pułku Piechoty niemieckiej 10 Dywizji Piechoty oraz ich dowódcy.
MetodologiaIPN zestawia niemieckie dzienniki wojenne, wyrok doraźnego sądu, zeznania świadków i późniejsze postępowania. Okoliczności nocnej strzelaniny w Torzeńcu nie zostały jednoznacznie wyjaśnione; brak ustalenia sprawców nie powstrzymał zbiorowej kary.
Tego samego dnia do tworzonego w Sztutowie obozu Stutthof przybyli pierwsi więźniowie — polscy mieszkańcy Gdańska i Pomorza aresztowani według przygotowanych wcześniej list. Kampania frontowa i budowa systemu okupacyjnego nie były dwoma oddzielnymi etapami. Terror administracyjny, policyjny i wojskowy rozpoczynał się równolegle z natarciem.
Londyn i Paryż: jeszcze nie wojna, już nie powrót do pokoju
We Francji ogłoszono mobilizację powszechną i uchwalono kredyty wojenne. W brytyjskiej Izbie Gmin posłowie coraz ostrzej domagali się natychmiastowego wykonania zobowiązań wobec Polski. Rząd Neville’a Chamberlaina nadal rozważał włoską propozycję konferencji, ale warunkiem Londynu było zatrzymanie niemieckiej agresji i wycofanie wojsk. Berlin nie zamierzał tego zrobić.
Czy 2 września polska obrona graniczna już się załamała?
Powstały luki grożące okrążeniem armii
Przecięcie Pomorza, przełamanie pod Pszczyną i postępy niemieckich związków szybkich sprawiły, że utrzymanie całej wysuniętej linii stawało się niemożliwe.
Wiele pozycji nadal skutecznie walczyło
Mława, Węgierska Górka, Westerplatte, zgrupowanie Maczka i liczne pułki nie zostały rozbite. Zachowywały dyscyplinę oraz zdolność zadawania strat.
Front pękał nierównomiernie
Nie nastąpiła jedna chwila katastrofy. Lokalne przełamania odbierały sens pozycjom, które wciąż mogły się bronić, a opóźnione rozkazy odwrotu zamieniały sukces taktyczny w trudny marsz ratunkowy.
Zasada ocenyW tytule używamy czasu „zaczyna pękać”, ponieważ rozdzielamy początek procesu od jego skutków widocznych w następnych dobach.
Bilans do północy: front istnieje, ale przestaje być ciągły
Sześć odcinków, sześć różnych wyników
dzień 2
Część sił zagrożona okrążeniem
Armia „Pomorze” próbuje ratować oddziały z Borów Tucholskich i otworzyć drogę ku Bydgoszczy oraz Wiśle.
dzień 2
Niemcy nadal nie uzyskują łatwego przełamania czołowego
Rosnące zagrożenie na skrzydłach zapowiada jednak konieczność odwrotu w kolejnych dobach.
dzień 2
Armia „Łódź” osłania kierunek stolicy
Jednostki pancerne wracają do natarcia, a polskie odwody przygotowują obronę Gór Borowskich.
dzień 2
Armia „Kraków” rozpoczyna odwrót
Decyzja chroni część sił przed okrążeniem, lecz otwiera drogę do opuszczenia Górnego Śląska i Krakowa.
dzień 2
Maczek i obrońcy Węgierskiej Górki kupują czas
Niemcy nie osiągają zakładanego tempa, ale ich przewaga pozwala szukać obejścia pozycji.
dzień 2
Nalot nie wymusza kapitulacji
Po zniszczeniu Wartowni nr 5 załoga reorganizuje obronę i pozostaje na stanowiskach.
Największa zmiana nie polegała na liczbie kilometrów zajętego terenu. Polskie dowództwa traciły swobodę wyboru. Coraz więcej decyzji podejmowano pod presją oskrzydlenia, nalotów i meldunków, które w chwili dotarcia były już nieaktualne. Niemcy mogli wybierać kolejne osie nacisku; Polacy coraz częściej wybierali, które zgrupowanie ratować jako pierwsze.
Od obrony granicy do walki o wyjście z pułapki
1 września polskie armie przede wszystkim przyjmowały pierwsze uderzenie. Wieczorem 2 września część z nich musiała już planować nocny odwrót. Problemem nie był brak woli walki, lecz utrata spójności między odcinkami, których żołnierze nadal bronili z dużą skutecznością.
Jutro: sojusznicy wypowiedzą Niemcom wojnę
3 września Wielka Brytania i Francja formalnie przystąpią do wojny. W Warszawie wywoła to wybuch radości i nadzieję na szybkie odciążenie frontu. Tymczasem pod Mławą, na Pomorzu i w pasie Armii „Łódź” niemiecki nacisk będzie się zwiększał, a różnica między politycznym znaczeniem deklaracji a jej natychmiastowym skutkiem wojskowym stanie się jednym z najważniejszych tematów kampanii.
Co warto zapamiętać
- W wojnie manewrowej pozycja może pozostać niezdobyta, a mimo to utracić znaczenie, jeśli przeciwnik przełamie sąsiedni odcinek lub zagrozi drodze odwrotu.
- Rozkaz wycofania nie zawsze oznacza porażkę taktyczną. Dla Armii „Kraków” stał się próbą ocalenia sił przed okrążeniem po przełamaniu pod Pszczyną i nacisku od południa.
- Polskie lotnictwo zachowało zdolność uderzeń, lecz misje przeciw kolumnom pancernym ujawniły przewagę niemieckiej obrony przeciwlotniczej, myśliwców i tempa operacyjnego.
- Od pierwszych dni działania regularnych jednostek Wehrmachtu łączyły się z represjami wobec cywilów, a utworzenie obozu Stutthof zapowiadało okupacyjny system terroru.
Źródła
- 2 września 1939 (sobota) — kalendarium – Instytut Pamięci Narodowej, Polskie miesiące
- Przodek artyleryjski odnaleziony na polu bitwy pod Pszczyną 2 września 1939 r. – Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
- Wartownia nr 5 — badania archeologiczne, etap I – Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
- Wojewódzkie uroczystości w Żabnicy — historia obrony Węgierskiej Górki – Instytut Pamięci Narodowej
- II wojna światowa w Gorcach. Wrzesień 1939 – Gorczański Park Narodowy
- Karasie — działania Brygady Bombowej w 1939 roku – Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej / Centralna Biblioteka Wojskowa
- Niemieckie zbrodnie wojenne w Torzeńcu i Wyszanowie – Instytut Pamięci Narodowej
- Stutthof znaczy śmierć – Instytut Pamięci Narodowej
- Der deutsche Überfall auf Polen 1939 – Bundesarchiv
- Wielka Brytania i Francja wobec agresji na Polskę – Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej
- Germany and Poland, Italian proposals — debata 2 września 1939 – UK Parliament, Hansard
- Kampania polska — opracowanie i mapa działań – Zintegrowana Platforma Edukacyjna
- PZL.23.Karas.September.1939.jpg — fotografia otwierająca – Wikimedia Commons
- Poland2.jpg — mapa operacji 1–14 września 1939 – Wikimedia Commons / United States Military Academy
- Bitwy Polskiego Września – Apoloniusz Zawilski, Nasza Księgarnia, 1972
- Armia „Kraków” 1939 – Władysław Steblik, Wydawnictwo MON
- Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku – Marian Porwit, Czytelnik
Kampania 1939. Dzień po dniu
Sebastian Baryś
Na co dzień nie zajmuję się zawodowo historią, jednak pomysł stworzenia tego serwisu dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy. Jestem pasjonatem historii, a szczególnie okresu II wojny światowej. Dorastałem na „Sensacjach XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego, poznając je zarówno w telewizji, jak i w formie książek oraz audycji. Pisanie publikacji pozwala mi łączyć zamiłowanie do odkrywania przeszłości z potrzebą opowiadania o niej w sposób rzetelny, przystępny i angażujący.


